Mentionsy Mentionsy
Polityka Insight Podcast
Polityka Insight Podcast

Rok strategii | Z dystansu

09.01.2026 ·48 min 2 s

W dzisiejszym odcinku gościmy gen. rez. Rajmunda Andrzejczaka, b. Szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, który opowiada o zmianach w globalnym układzie sił, wyzwaniach z tegoż wynikających i potrzebie polskiej myśli strategicznej.Rozmowę prowadzi Marek Świerczyński.Zapraszamy!

Kiedy wysłuchiwałem tej narracji w Polsce, po czym jechałem czy to do moich odpowiedników tutaj na flancę, ale nie tylko, bo jeździłem bardzo dużo, Czy też słyszałem to podczas komitetów wojskowych, gdzie była bardziej taka formalna już pozycja reprezentowania swoich rządów przez szefów sztabów innych państw? Raczej zastanawiałem się, co jest z nami nie tak, że nie możemy się wpisać w to wszystko. I bardzo często w czasie tych spotkań, zwłaszcza z tą częścią anglosaską, tak z szefem sztabu armii amerykańskiej czy brytyjskiej, Ja im malowałem ten kontekst historyczny. Na początku podchodzili do tego trochę sceptycznie, mówiąc, nie no, znowu przyjechał tutaj Polak, znowu tam będzie opowiadał o chwale powstań wszystkich i tak dalej. Jednak upierałem się przy tym, mówię słuchajcie, jak cofniemy się do tego punktu orientacyjnego, który jest najwłaściwszy, żeby zrozumieć problem polskiej kultury strategicznej, mianowicie do pierwszej Rzeczypospolitej i do pierwszego rozbioru, to nawet nie chodzi o to, co się w Polsce wydarzyło.

Za wyjątkiem jednej rzeczy. Nigdy, i to mówi żołnierz, który pełnił obowiązki tutaj w Iraku i w Afganistanie, nigdy Polska nie była wystawiona przez te po 89-37 lat. Na ekspozycję zagrożenia tak jak teraz. Nawet mówię dlatego jako żołnierz, że dla mnie te operacje wojskowe mają też taki emocjonalny wymiar. Straciłem żołnierzy w Afganistanie, powiem dowódcą dwie rotacje, no ale jednak z pozycji strategicznej to było 2000 żołnierzy, na które wrzuciła się cała Rzeczpospolita, całe Siły Zbrojne. Myśmy tę robotę wykonali dobrze, w mojej ocenie. No i takie były oczekiwania, takie były znania polityczne, wojskowe, ale dopiero dzisiaj A właściwie od 2022 roku w czternastym, bo taki pierwszy dzwonek alarmowy, w 2022 roku do tego komponentu wyzwań różnych dołączy również ten komponent właśnie bezpieczeństwa.

I to powoduje, że ten język komunikacji społecznej jest naturalnym środowiskiem również, w który wchodzą w komunikacji politycy, bo tam jest to jezioro, w którym oni by chcieli popływać. No i potem mamy ten wzrost populizmu, mamy sytuację taką, że 99% dyskusji jest na temat koloru czerwonego tam dywanu i prezydenta Trumpa, który się tam wita z prezydentem Putinem, a nie widzimy tych wszystkich najważniejszych rzeczy wokoło. Tego, że właśnie Amerykanie zmieniają swój przemysł, że inwestują w jakieś określone technologie, to, że wypychają Rosjan z rynku energetycznego w Europie. Nawet ostatnia ta sytuacja z tym statkiem zatrzymanym, to tak trochę się uśmiechnąłem, bo kilka tygodni temu mówiłem o tej rosyjskiej flocie cieni, że właściwie dzisiaj najprostszą reakcją, taką nieeskalacyjną, jaką Rzeczpospolita mogłaby wysłać z sytuacji takiej dronowej na przykład, tak, czy sabotażu, byłoby po prostu zatrzymanie tego statku na Bałtyku z wielu powodów, począwszy od ekologii, poprzez tam głębokość nawigacyjna i takie zdanie, nasza Formoza może wykonać

Nie ma starych pieniędzy za wielu. Tak, z powodów, o których mówiłem, czyli cofnęłem się tutaj tak troszeczkę do tej I Rzeczypospolitej, ale skoro mamy ten potencjał, to powinniśmy budować go tak mocno i tak silnie, żeby nie można było się tutaj zamachnąć, żeby to się nie opłacało, tak? No Rosjanie wkładają to do kalkulatora, tak? Mają taki komponent, weszli na Ukrainę, ugrzęźli tutaj, w poprzednim roku zdobyli 1% więcej tam terytorium. No to państwo, które jest wielokrotnie ekonomicznie silniejsze, no stanowiłoby dla nich nawet samą swoją siłą ekonomiczną. Potężny problem do zmitygowania w czasie użycia instrumentu wojskowego do realizacji celów politycznych. No ale jeżeli tak jest, no to pytanie właśnie to nie ma nas na tych stołach negocjacyjnych, gdzieś tam się pojawiamy, nie pojawiamy, mamy kłopot konstytucyjny, bo to pan prezydent nas reprezentuje, a rząd rządzi, a to tak znowu mamy w tej konstytucji zapisane, że stan wojny, a czas wojny i to nikt nie wie jak to wygląda, więc...

Który opiewa na tą sześciuset tysięczną armię w czasopokoju ukraińską. Tam sześciuset, osiemset tysięcy, ale niech będzie sześćset. To jakbyśmy z arytmetycznego punktu widzenia to namalowali w ten sposób, że sześciuset tysięczna armia ukraińska i trzystu tysięczna armia polska, myślę, że to byłoby już naprawdę wystarczająco, żeby zmitygować zagrożenie rosyjskie. Tylko pytanie jest takie, jak będziemy rozmawiać o strategii Rzeczpospolitej, tej proaktywnej, ja ją tak nazywam roboczo, czyli tak, żeby się nasza myśl strategiczna nie kończyła na bugu, to jak my widzimy tę rolę Ukrainy w tej kompozycji? Dzisiaj słyszymy te komentarze, cała ta emocja związana właśnie z Ukraińcami, która się toczy przez debatę, no w ogóle poza horyzontem jakimś takim już etycznym czy intelektualnym. Więc tutaj trzeba właśnie oczekiwać od polityków, że nazwę tę sprawę po imieniu, a nie na zasadzie sensacji dnia, bo ktoś zobaczył, nie wiem, ukraińskiego dwudziestolatka w Mercedesie na stacji benzynowej i tutaj na podstawie tego buduje swoje rozumienie świata.

Naturalnie, nawet w konstytucji mają zapisaną tę monarchię wojenną. I zawsze interesy amerykańskie są gdzieś tam i instrumenty są projektowane gdzieś tam, żeby rozwiązywać te problemy. To jest jakby amerykańskie DNA. A polskie jest inne. My raczej jesteśmy rolnikami. Tutaj nasza ziemia, nasza chata z kraja. Ewentualnie kawalerzystami. No, to pierwsze Rzeczypospolita, że tak powiem z dużą satysfakcją też jak przyjeżdżali moi koledzy szefowie sztabu, to szliśmy składać tutaj kwiaty na odgromienie znanego żołnierza. No i prosiłem ich zawsze, żeby przeczytali nazwy i daty miejscowości. I wielu z nich było zaskoczonych, jak daleko sięgały, bo to jest historia Rzeczypospolitej. Tam jest Kłuszyn, tam jest Orsza, tam jest Kircholm, więc to daje ciekawą taką refleksję. Oczywiście nie chciałbym to wziąć odebrane jako jakiś tam neogielonista i rewizor granic, ale faktycznie tak było. I potem ta myśl strategiczna, jak się

Mamy Trójmiasto oczywiście, które ma tam i gazoport i port kontenerowy. Więc nagle się okazuje, że my nie mamy takiego naturalnego DNA, żeby patrzeć na tą północ. No bo ani w I Rzeczpospolitej Bałtyk nie odgrywał takiej roli. To właśnie wtedy Hanza, wtedy tutaj Niemcy, Holendrzy. Pierwsze banki, pierwsze wymiany to się odbywały. To było tak troszeczkę poza tym, co możemy tam przeczytać u Kochanowskiego czy tam u jakichś innych naszych wieszczy. I potem mamy tą chwilę takiej emocji związanej z międzywojniem, gdzie budujemy Gdynię. Tylko ja ciągle mówię, że Gdynia była takim luftem. To nie było okno nawet na Bałtyk, tylko taki lufcik z wielu tam powodów. Oczywiście naszym słuchaczom to doskonale znane. I potem weszliśmy w te 36-letnie wakacje strategiczne, czyli globalizacja, czyli integracja z Unią i NATO.

I dzisiaj nagle, jak popatrzymy, to mamy kłopot z kalibracją tej naszej optyki. To na wschód patrzeć, bo tam jest ta lądowa część projekcji rosyjskiej, czy na północ, bo od tego właśnie będzie zależeć dobrobyt Rzeczypospolitej. Od handlu, od energii, która dzisiaj jest kluczowa. I tak jak ja widzę ten potencjał, jest taki pewien paradoks, że Polska przez długie lata nie była jakoś tutaj potęgą, jeżeli chodzi o ten automotive, cały przemysł samochodowy. Co dzisiaj staje się argumentem, pozytywny, tak Słowacy, Czesi mają troszeczkę inną sytuację, to nasza rola geograficznie tutaj widziana, plus do tego ten potencjał dotyczący innowacyjności i sztucznej inteligencji, mógłby być taką gospodarką XXI, II wieku, no jedynym podstawowym warunkiem jest tania i dostępna energia. Już wiem, że ona idzie z północy, więc ja używam takiego sformułowania, idąc za wielkim polskim generałem, przedstawicielem takiej dobrej myśli strategicznej, generałem Tadeuszem Kutrzebą, który stworzył ten słynny tułów strategiczny, definiując te elementy Rzeczypospolitej, bez których nie możemy przetrwać, to ta północ jest kompletnie obca intelektualnie.

Więc sam się wytworzył taki obraz Rzeczpospolitej z dobrą, ciekawą rolą. Kraje bałtyckie, Finlandia, Szwecja. To jakby się samo już narysowało. Tu więcej nie trzeba, nie wiem, jakiejś sztucznej inteligencji używać, żeby zrozumieć ten schemat. Oczywiście ona może mieć różne plug-iny, może być tam w tym Rumunia, mogą być Brytyjczycy. No dobrze by było, żeby byli Niemcy jako ten trzon europejski, taka kotwica przemysłowo-ekonomiczna. Nic się tutaj nie da zrobić, ta geografia wygląda tak, jak wygląda. I wtedy może by się dało to zrobić. I nagle się okazuje, że Amerykanie przychodzą i mówią, to może my wykupimy ten Nord Stream 2? Na naszych oczach my tu ciągle debatujemy, chcemy do więzienia wkładać jakiegoś boguducha winnego, nurka, który, że tak powiem, dla dobra swojej ojczyzny chciał wykonać zadanie i zasłaniamy się tu wielkimi regulacjami prawnymi Europy, a na końcu Amerykanie mówią to, jak już nie możecie się dogadać, to może my to wykupimy i my będziemy tutaj regulować kurkiem tego gazociągu.

Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.