Czy Trump da nam Fort? | Z dystansu
Polska i USA rozmawiają o zwiększeniu i utrwaleniu amerykańskiej obecności wojskowej w Polsce. W grę wchodzą jednostki pancerne, dowództwa, obrona powietrzna, lotnictwo czy zdolności dalekiego rażenia.Marek Świerczyński rozmawia z Jackiem Tarocińskim, analitykiem Ośrodka Studiów Wschodnich, o tym, czego Polska powinna oczekiwać od amerykańskiej obecności, ile kosztowałaby budowa odpowiedniej infrastruktury oraz jak plany Warszawy wpisują się w zmianę globalnych priorytetów Pentagonu.|Zapraszamy!Zapraszamy też na Łukasiewicz – ITECH Annual Conference 2026: „Security for Prosperity”, która odbędzie się 14 października 2026 roku w gmachu Biblioteki Narodowej w Warszawie.Eksperci porozmawiają o bezpieczeństwie, suwerenności technologicznej oraz wpływie wydatków obronnych na rozwój gospodarczy. Motywem przewodnim całodniowej konferencji będzie niezwykle aktualne pytanie: w jaki sposób przełożyć wzrost wydatków na obronność na zbudowanie nowych motorów rozwoju gospodarczego dla Polski.Obrady z udziałem przedstawicieli wiodących europejskich think-tanków otworzą Salome Zourabichvili, była prezydent Gruzji oraz prof. Marcin Piątkowski. W panelu o nowej geoekonomicznej rzeczywistości, w której Europa musi znaleźć swoje miejsce, wystąpi Hanna Cichy, szefowa działu gospodarczego Polityki Insinght, a w otwarciu udział weźmie prezes Sieci Badawczej Łukasiewicz, dr Hubert Cichocki.Liczba miejsc jest ograniczona, a formularz zgłoszeniowy znajdziecie tutaj:https://itech.lukasiewicz.gov.pl/lukasiewicz-itech-annual-conference-security-for-prosperity/
Po zakończeniu zimnej wojny mieliśmy okres wielkiego zmniejszenia, ale obecny kształt wojsk lądowych, albo ten, który był mniej więcej do roku 22, był wynikiem decyzji podjętych po 2003 roku, które na bazie lekcji z zajęcia Iraku, operacji Iraqi Freedom, Wpłynęły na kształt i globalną pozycję Sił Zbrojnych USA, które dokonały gigantycznej tranzykcji z sił bardzo ciężkich, bardzo rozbudowanych do przeciwdziałania Związkowi Sowieckiemu i Układu Warszawskiemu, atakującemu na zachód Europy. Siły dużo bardziej mobilne, strategicznego rozmieszczenia, mniejsze, ale bardziej elastyczne, okupacyjne wreszcie, bo Irak to jednak była operacja po zajęciu już głównie przez następne lata okupacyjna. I skupiając się na rozbudowanym zdolnościach dowodzenia, kontroli, logistyki na dalekie odległości, ale już nie tak dużo żołnierzy, już nie tak dużo czołgów, już nie tak dużo artylerii.
I tu od razu cię zapytam, czy to był wniosek oparty na doświadczeniach z Europy, czy może niekoniecznie? Trzeba powiedzieć, że i tak i nie. Z jednej strony osoby, które były w Pentagonie delegowane, czy to w Armies Futures Command, czy w TRADOQ-u do przeprowadzenia prac koncepcyjnych, to bardzo często byli generałowie dowodzący brygadami rozmieszczonymi w Polsce, czy pododdziałami rozmieszczonymi na Litwie czy w Estonii. Więc te doświadczenia były bardzo ważne. Wprost odniesienia do tego, że coś się nie sprawdziło w Polsce albo coś się bardzo dobrze sprawdziło na Litwie albo na odwrót. Więc te wnioski zostały wyjęte czysto z operacji Atlantic Resolve, czyli amerykańskiej obecności od 2017 roku w ramach sił natowskich oraz współpracy bilateralnej na Wschodniej Francji.
Z drugiej strony głównym przeciwnikiem i główną optymalizacją, która dyktowała całość prac koncepcyjnych nie była Rosja, nie była Europa, była Chińska Republika Ludowa i jej potencjalna, możliwa, Eskalacja w regionie Indo-Pacyfiku, szczególnie przeciwko Tajwanowi oraz wysp znajdujących się na Morzu Filipińskim. I teraz powiedz mi, czy w tym nie ma zaszytej od razu sprzeczności, która jest nie do ogarnięcia? Dokładnie tak jest i dlatego to, co się działo jeszcze pod koniec pierwszej prezydentury Donalda Trumpa, kiedy te zmiany zaczęto ogłaszać I powoli, ale niechętnie wprowadzać podczas całej prezydentury Bidena, kiedy te zmiany wprowadzano wręcz w niezmienionej formie, jakie ogłoszono jeszcze za prezydentury Trumpa i teraz ich modyfikacja przez sekretarza Hexeta próbowały godzić niepogadzalne i kończymy na tym, że owszem, wnioski i coś, co na początku były bardzo szczęśliwe dla nas, czyli powrót do ciężkich dywizji, rozwój broni pancernej, przywrócenie roli pododdziałów obrony przeciwlotniczej.
Wtedy ta brygada za pomocą swojego jednego batalionu nacierając przez burzę piaskową, rozbiła dwie irakijskie dywizje pancerne, w tym elitarną Tawakanda, pozwalając całemu amerykańskiemu korpusowi na kontynuowanie natarcia bez zatrzymywania się przez trzy dni, tak naprawdę dopinając okrążenie, ale nieważne, wracając do tego, co byśmy chcieli w Polsce. Legenda być może przeniesie się razem z jednostką, ale wróćmy do realiów. Wracając do realiów, myślę, że warto by było też lobbować za szerszymi przesunięciami sił zbrojnych USA na świecie. I powiedzieć sobie szczerze, jeżeli Amerykanie wracają do szczebla dywizyjnego, a nie brygadowego, chcemy dowództwo dywizji. Przenieść całą dywizję do Europy? Nie jest to możliwe, szczególnie przy obecnym zmniejszeniu ilości ciężkich formacji.
Dokładnie tak jest i dlatego maluję ten obrazek. Wysunięte dowództwo korpusu w Poznaniu jest jedyną obecnością stałą wojsk lądowych USA w Polsce. Druga stała jest marynarka wojenna w Radzikowie. W Bolesławcu mamy obecność rotacyjną i te elementy wysuniętego dowództwa rotują co 6 do 9 miesięcy w zależności od czasu. Niedawno mieliśmy zresztą przekazanie transfer of authority. Ja bym sobie marzył, żeby takie dowództwo było tu stale i niewysunięte całościowo i było odpowiedzialne za planowanie oraz ćwiczenie operacji w tej części Europy całkowicie. I żeby można było w Polsce posiadać w ciągu nie dłużej niż pół miesiąca w pełni rozwiniętą, gotową do boju dywizję. Ale to nie wszystko, bo wojska lądowe to nie tylko czołgi.
Więc jeżeli sam dowódca X Dowództwa Obrony Przeciwodniczej i Przeciwrakietowej twierdzi, że z jego punktu widzenia optymalniejsze byłoby przesunięcie tego dowództwa z okolic Frankfurtu w okolice Poznania pod V Korkus, to ja bym chciał się tylko zgodzić z jego oceną. To jest ten paradoks, z którego czasem sobie nie zdajemy sprawy, że my naprawdę inwestujemy punktowo w systemy nawet bardziej, o wiele bardziej zaawansowane niż te, które obecnie istnieją w Siłach Zbrojnych USA. Jesteśmy pierwszym użytkownikiem. Siły zbrojne USA są też na tyle duże, że spływanie tych systemów po wszystkich pododdziałach po prostu zajmie dekadę. I tak jest zaplanowane w dokumentach budżetowych Pentagonu i Kongresu. I Europa nie jest tu priorytyzowana. I trzeba to powiedzieć wprost.
W ramach Sił Wzmocnienia po rosyjskiej aneksji Krymu i inwazji w Dąbasie. Jednak od tego czasu aktywność tej brygady w naszej części Europy zmalała praktycznie do zera. Jeżeli mówimy o jednostkach państw nasądowych przyjeżdżających do tej części Europy jest to zazwyczaj osiemdziesiąta druga, czasami nawet jedenasta. Powierzchnia desantowa z Alaski, która bywa w Narwiku dość często i ćwiczy zdolności arktyczność. 173 jest podporządkowana w dowództwie US Army Europe and Africa, tak zwanemu Sounder Missioning Africa Task Force, które zajmuje się wywiadem, rozpoznaniem i działaniami szybkiego reagowania na całym kontynencie afrykańskim, w tym na przykład w Nigerii. Oraz również częściowo udostępnia swoje zasoby Bliskiemu Wschodowi, jeżeli jest to potrzebne.
Również przejdą podobne zmiany i będziemy mieli regionalne dowództwa wielodomenowe. W siódmej dywizji piechoty zapewne w US Army Japan, US Army Korea i US Army Europe najprawdopodobniej, o ile w ogóle tego typu formacja pozostanie w Europie. Przeniesienie jej do Polski miałoby, wydaje się, jedną z największych wartości odstraszania względem Rosji. Co prawda jest to małe paręset żołnierzy, jest to dowódca szabela brygady, dowodzi nim pułkownik, ale nie jest to brygada sensu stricte. Podlega zdaje się w ogóle dowództwu teatru, tak? W Europie tak. Na Pacyfiku, jak widać, podlega dowództwu dywizji, które podlega korpusowi itd. Niemniej jest to dowództwo bardzo wysokiego rzędu, które ma zdolności przede wszystkim niekinetyczne i o nich należy mówić, czyli dalekiego rozpoznania, niekinetycznego rażenia i zakłócania satelit, wykrywania centrów danych, a potem kinetycznego ich rażenia bądź niekinetycznego zagłuszenia.
Z Europy, czyli Multidomain Task Force i przenieść go na Pacyfik, bo tych zdolności według planistów amerykańskich Europa możesz sobie zbudować w parę lat, a na Pacyfiku deficytowo potrzeba do odstraszania Chin. Ta nasza rozmowa właśnie doskonale pokazuje, że nie zawsze powinniśmy myśleć samymi liczbami, tymi parami butów na ziemi, prawda, jak to często się określa. Że nie zawsze czołgi, nie zawsze lufy, nie zawsze pojazdy opancerzone, ale być może właśnie lotnictwo, być może środki, których wręcz nie widać, prawda? Tak bardzo mogłyby zmienić ten nasz krajobraz obronny. Chciałem cię jeszcze zapytać, do jakiego stopnia na te decyzje i na ten proces, który się toczy między Stanami Zjednoczonymi a Polską, Ma wpływ NATO, Sojusz Północnoatlantycki, jego szczeble zarówno polityczne jak i wojskowe.
Wiemy, że chociażby z doniesień z ostatnich tygodni toczy się intensywna dyskusja, jak NATO zaadaptuje się do tych zapowiadanych zmian w rozmieszczeniu wojsk amerykańskich. Słychać, że dowódca sojuszniczy Sackior, generał Grynkiewicz, No niejako broni rozmieszczenia przynajmniej zdolnościowego, być może niekoniecznie liczbowego tych sił amerykańskich w Europie, zdając sobie sprawę z poziomu zagrożenia. Jest to jednocześnie proces równoległy i skoordynowany. Znaczy z punktu widzenia szerokiego NATO, Jeżeli wybór jest między Amerykanie wychodzą z Europy, a część Amerykanów wychodzi z Europy, a część się przemieszcza do Polski, no to wybór jest prosty, żeby zatrzymać jak najwięcej Amerykanów w Europie. Jeżeli ceną tego albo jedynym sposobem jest przemieszczenie tych Amerykanów z Niemiec, ale też być może z Wielkiej Brytanii, czy Włoch, czy Hiszpanii do Polski,
Pokazano wszystkie 10 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Polska i USA rozmawiają o zwiększeniu i utrwaleniu amerykańskiej obecności wojskowej w Polsce. W grę wchodzą jednostki pancerne, dowództwa, obrona powietrzna, lotnictwo czy zdolności dalekiego rażenia.
Marek Świerczyński rozmawia z Jackiem Tarocińskim, analitykiem Ośrodka Studiów Wschodnich, o tym, czego Polska powinna oczekiwać od amerykańskiej obecności, ile kosztowałaby budowa odpowiedniej infrastruktury oraz jak plany Warszawy wpisują się w zmianę globalnych priorytetów Pentagonu.|
Zapraszamy!
Zapraszamy też na Łukasiewicz – ITECH Annual Conference 2026: „Security for Prosperity”, która odbędzie się 14 października 2026 roku w gmachu Biblioteki Narodowej w Warszawie.
Eksperci porozmawiają o bezpieczeństwie, suwerenności technologicznej oraz wpływie wydatków obronnych na rozwój gospodarczy. Motywem przewodnim całodniowej konferencji będzie niezwykle aktualne pytanie: w jaki sposób przełożyć wzrost wydatków na obronność na zbudowanie nowych motorów rozwoju gospodarczego dla Polski.
Obrady z udziałem przedstawicieli wiodących europejskich think-tanków otworzą Salome Zourabichvili, była prezydent Gruzji oraz prof. Marcin Piątkowski. W panelu o nowej geoekonomicznej rzeczywistości, w której Europa musi znaleźć swoje miejsce, wystąpi Hanna Cichy, szefowa działu gospodarczego Polityki Insinght, a w otwarciu udział weźmie prezes Sieci Badawczej Łukasiewicz, dr Hubert Cichocki.
Liczba miejsc jest ograniczona, a formularz zgłoszeniowy znajdziecie tutaj:
https://itech.lukasiewicz.gov.pl/lukasiewicz-itech-annual-conference-security-for-prosperity/