Mentionsy Mentionsy
Pod Zielonym Smokiem
Pod Zielonym Smokiem

Odcinek 155 - Frodo rusza dalej

25.09.2026 ·1 godz 2 min · 10 rozdziałów

Po powrocie Boromira do obozowiska sytuacja szybko wymknie się spod kontroli. Aragorn w ostatniej chwili wyda kluczowe polecenia, ale jedynie Samwise połapie się co tu tak naprawdę się dzieje. Zapraszamy na 155-ty odcinek podcastu będący ostatnim z trzech dotyczących rozdziału “Rozpad Bractwa Pierścienia” i jednocześnie ostatnim z drugiej księgi.Wspieraj Gospodę na Patronite - https://patronite.pl/podzielonymsmokiemDołącz do Discorda - https://discord.gg/TM88VCxZ2

0:00 · Wprowadzenie i przedstawienie gości 1

Po powrocie Boromira do obozowiska sytuacja szybko wymknie się spod kontroli. Aragorn w ostatniej chwili wyda kluczowe polecenia, ale jedynie Samwise połapie się co tu tak naprawdę się dzieje. Zapraszamy na 155 odcinek podcastu, będąc ostatnim z trzech dotyczących rozdziału Rozpad Bractwa Pierścienia i jednocześnie ostatnim z drugiej księgi. Witam, nazywam się Maciej i będę was gościł w urocznej gospodzie Pod Zielonym Smokiem. W naszym podcaście czytamy i opowiadam kolejne fragmenty tekstów profesora Tolkiena, które później analizujemy z moją współprowadzącą. Cześć, jestem Kasia i wspólnie z Maćkiem omawiamy kolejne fragmenty książek i ja wspieram go także językowo, zwłaszcza gdy sięgamy do oryginalnych tekstów po angielsku.

4:58 · Rozważania nad zachowaniem Boromira 3

Pokiwał głową Aragorn. Ale jak mamy postąpić, jeśli racja jest po twojej stronie? — Zatrzymać go! Nie pozwolić! — wykrzyknął Pibin. — Jakim prawem? Aragorn wzruszył ramionami. — Jest opiekunem Pierścienia i na nim spoczywa odpowiedzialność. Nie możemy go popychać w jedną czy drugą stronę. Zresztą wątpię, żeby udało nam się coś wskórać, nawet gdybyśmy spróbowali. Działają tutaj moce o wiele od nas potężniejsze. Pierwszy fragment. No i tu widzimy, że Sam, Samwise, tak jak już w ostatnim odcinku wam mówiliśmy, on tutaj najlepiej rozumie tą sytuację, co się dzieje z Frodem, ale zaczyna od tego, że pyta o Boromira.

Tak, że go nie ma, prawda? Bo to jest moment, kiedy drużyna zorientowała się, że nie ma Boromira wśród nich, prawda? Jak oni czekali, Frodo poszedł sobie przemyśleć swoje życie dalsze, a Boromir zniknął, prawda? W tym momencie. Tak i tutaj sam jest zaniepokojony i sam mówi, że zauważył to dziwne zaufanie Boromira ostatnio, ostatnimi czasy, więc no potwierdza to. Tak, tak. No pamiętajmy, że Samwise jest takim emocjonalnym sercem drużyny, który ma bardzo wysoki poziom inteligencji takiej emocjonalnej, więc on na pewno potrafił lepiej niż inni zauważyć zachowania Boromira i te dziwne, przede wszystkim zmiany w zachowaniu Boromira, które były takie ukierunkowane w stronę Froda, tak jakby, nie?

Że te spojrzenia w stronę Froda i tak dalej. Więc myślę, że Samwise to zauważył pierwszy albo najbardziej to zauważył z wszystkich. I najbardziej nas zwrócił uwagę. Ale trochę tak bagatelizuję, bo mówię, że Boromir i tak chciał iść do Minas Tirith, więc jego ta narada jakby gdzie ruszyć dalej nie dotyczy, bo on już jest, on już postanowił. Tak, tu myślę, że troszkę Samwise przestrzelił zrozumienie Boromira, że Boromir jednak chyba by poszedł, no mam takie mieszane uczucia, czy by poszedł do Minas Tirith, gdyby ostatecznie Frodo nie poszedł, to mam wrażenie, że Boromir jednak chciałby iść tam, gdzie idzie Frodo ze względu na pierścień. No, pewnie tak. Można tak powiedzieć. Tak, ale Samwise zauważa bardzo ważną jedną rzecz, że tak naprawdę pytanie, na które musi odpowiedzieć sobie Frodo albo na które chce znaleźć odpowiedź Frodo w tej swojej samotności chwilowej, nie jest to czy iść do Mordoru, bo to jest pewne, że on pójdzie do Mordoru.

11:28 · Rozważania nad wpływem innych sił 4

Aragorn zauważa, że minęło ponad godzinę Wraca w tym momencie Boromir, no i widać jego nastrój. I taki moment, kiedy Boromir spogląda na całą zebraną tutaj kompanię i próbuje policzyć tak jakby oczami. Wyobraźcie sobie tę scenę, prawda? Ktoś wchodzi i rozgląda się po każdym po kolei, Tak jakby chce sprawdzić, jaki jest stan osobowy tutaj, kto jest, a kogo nie ma ewentualnie, a tu wiadomo, że najprawdopodobniej Boromirowi zależało na zidentyfikowaniu, czy jest wśród zebranych tutaj Frodo, czy wrócił tu Frodo, bo wiemy, co się wydarzyło wcześniej.

Drugi fragment dzisiejszego odcinka, posłuchajcie. Gdzie byłeś, Boromirze? spytał Aragorn. Widziałaś może Froda? Zapytany zawahał się, a potem rzekł. I tak, i nie. Znalazłem go, to prawda, i chwilę rozmawialiśmy. Próbowałem go przekonać, żeby szedł do Minas Tirith, nie zaś na wschód. Nie chciał mnie posłuchać. Trochę mnie to rozłościło, a wtedy on... zniknął. Tylko w bajkach słyszałem o czymś takim. Musiał nałożyć pierścień. Nie mogłem go nigdzie odnaleźć, ale pomyślałem, że pewnie wrócił do was. — Nic więcej nie masz do powiedzenia? — zapytał Aragorn podejrzliwie i niezbyt przyjaźnie, spoglądając na Boromira.

Nie, nic więcej. Coś jest nie tak! Zawołał sam i zerwało się na równe nogi. Nie wiemy po co ten człowiek poszedł za imidż Frodem. Dlaczego mój pan użył pierścienia? Jeśli musiał, to co się mogło tam na górze stać? A może podobnie jak Bilbo chciał tylko uniknąć kłopotliwego towarzystwa Mrutomery? Nie powinien jednak tak długo trzymać go na palcu. – I gdzie się podział? Dlaczego go tu nie ma? – gorączkała się Pipin. – Całe wieki minęły od chwili, kiedy nas zostawił. – Jak dawno temu go widziałaś, Boromirze? – surowo spytał Aragorn. – Pół godziny, może godzinę – odparł Gondorianin. – Potem trochę chodziłem sam po lesie. Nie wiem, nie wiem, dajcie mi spokój.

I Boromir złapał się za głowę, jakby w nagłym przepływie szalu. Fajny dialog, prawda? Fajny moment. Tak, tutaj widać, że ta złość Boromira, nad tym też się zastanawialiśmy nie w poprzednim, tylko jeszcze w poprzednim, dwa odcinki temu. Czy Boromir udawał, że się skończyła ta jego złość, czy nie? Ale tu chyba widać, że jednak faktycznie Tak, przynajmniej tu sprawia wrażenie takiego, który odczuła skruchę. Jego czyny trochę były nie do końca na miejscu. Był taki moment w książce, w pierwszej księdze, kiedy jeden z hobbitów będących świadkiem zniknięcia Froda w karczmie pod rozbrykanym kucykiem powiedział podobnie jak Boromir.

14:46 · Analiza rozmowy Boromira i Aragorna 8

W sensie wtedy właśnie na pytanie Barlimana co się stało, to widziałem i nie widziałem. Było takie określenie z tego hobbita, czyli Jakby chciał dać do zrozumienia, że zniknięcie Froda w karczmie pod rozbrykanym kocykiem było takim czymś, co jest jednocześnie widzeniem i niewidzeniem danej postaci. I tu podobnie na pytanie Aragorna, czy widziałeś Froda, odpowiada Boromir, tak i nie, widział go, ale nie widział jednocześnie, ponieważ Frodo zniknął. Tak, no i tutaj Boromir fajnie nazywa to, co się wydarzyło chwilę wcześniej na stokach Parth Galen czy Amon Hen, że rozmawiali, prawda, no to był taki mało, mało taka rozmowa jakby... Mało przyjazna, pokojowa.

W pełni, jakby oboje byli podobnie zaangażowani w tą rozmowę, prawda, uczestnicy. Tak. No i Boromir jest... Zauważcie, że Boromir w żadnym momencie nie skłamał. W żadnym momencie nie powiedział czegoś nieprawdziwego. On po prostu nie powiedział wszystkiego, co się tam wydarzyło, prawda? Bo mówił, że tak, że próbował go nakłonić do pójścia do Minas Tirith, że rzeczywiście się zezłościł. Powiedział to, przyznał się do tego, że zezłościł się, że to doprowadziło do tego, że Frodo zniknął. Tak, to jest wszystko prawda. I to jest też ciekawe, czy Boromir Nie wiem, pamięta w jakim stanie, czy jest w pełni świadomy tego, jak pierścień nim zawołał na ten krótki moment i jak się zachowywał, czy być może ma to tak trochę zamglone na zasadzie takiego, może nie rozwojenia jaźni, ale takiego wiecie, momentu utraty

Czyli wszystko to, co się wydarzyło, Boromir opisał rzeczywiście z pominięciem jakby pewnej części tego... Uładunku emocjonalnego. Uładunku emocjonalnego, tak chciałem właśnie powiedzieć. Tak, no i tu Boromir pomyślał, że Frodo wrócił do drużyny. To widać, że tak pomyślał. Tak, bo też się rozglądał za nim, prawda? Tak, tak. I miał taką nadzieję, ponieważ gdyby Frodo wrócił, to to, co się wydarzyło i to, co miało miejsce między Boromirem a Frodem na zboczach Amon Hen Być może miałoby mniejsze konsekwencje z punktu widzenia Boromira, bo Oboka i Frodo wrócił. Mam wrażenie, że gdyby Frodo tu był, Boromir by odetchnął. Miałby takie poczucie, że kamień spadł mu z serca, ponieważ wiedział, że zrobił coś złego.

Tak i tutaj w reakcji na to Aragorn tak jakby docieka, bo on czuł, że Boromir nie mówi wszystkiego. No i tutaj Boromir wie więcej, ale nie powie i na to reaguje sam. Samwise. Samwise, przepraszam, który denerwuje się już tutaj bardzo. Mówi, po co ten człowiek poszedł za Frodem i ten człowiek oczywiście ma na myśli Boromira. W oryginale to brzmiało I don't know what this man has been up to. Czyli man to jest określone na Boromira i to jest z wielkiej litery. Tak, to ma znaczenie u Tolkiena, prawda?

Tolkien już płatkowo dodawał wielką literę do rzeczowników. Tak, tutaj wiadomo, że to chodzi o Boromira, u Skibniewskiej mamy to przetłumaczone, nie wiem, co ten człowiek nabroił, a u Franców nie wiem, co ten człowiek knuje. To samo to, że, wiesz, zwraca się Samwise do Aragorna mówiąc o tym człowieku, mógłby go wręcz pogadać palcem, a on tu stoi obok, nie? Ten człowiek właśnie, który jest wywołany, to jest takie niekulturalne. Tak, i sam tutaj od razu wywołuję to, czemu Frodo użył pierścienia, będąc z Boromirem. Tak, myślę, że gdyby współcześnie sam Wise chciał to samo powiedzieć, to by powiedziało coś w stylu, co ten koleś tam, nie wiem, odwalił, że Frodo musiał założyć pierścień, to by był bardziej odpowiednik współczesny tego, co chciał sam Wise wyrazić, mówiąc, co ten człowiek zrobił albo jaka jest jego rola.

Sugeruję znowuż, że bardzo długo już tutaj nie ma Froda między nimi. Umawialiśmy na godzinę, na pewno już ta godzina minęła, zresztą mówił to wcześniej Aragorn. No i po raz kolejny zwraca się nasz tutaj przewodnik do Borumira, pyta o czas, jak długo to było, jak dawno temu. A Boromir nie do końca jest pewien tutaj. Myśli coś o pół godzinki, może trochę dłużej, może godzinka. Ponieważ chodził po lesie, musiał sobie przemyśleć pewne rzeczy. Tak, no i widać to już, jak jest podłamany Boromir, prawda? Tak, i tutaj Łoziński kończy ten dialog, dajcie mi spokój, w sensie tą wypowiedź Boromira. Tego nie ma w oryginale.

W oryginale ta cała ostatnia strofa, którą Boromir wypowiada, brzmi tak. Half an hour maybe, he answered. Or it might be an hour. I have wondered for some time since... I do not know, I do not know. He put his head in his hands and sat as if bowed with grief. Czyli nie mamy tego dajcie mi spokój, leave me alone, nie ma nic takiego, tylko jest I do not know, I do not know, czyli nie wiem, nie wiem. Tak, to też jest u nas, nie wiem, nie wiem, ale właśnie dołożył jeszcze Łodziński i dajcie mi spokój, więc to jest coś, co jakby nie wywodzi się z oryginalnego tekstu. W momencie, kiedy Boromir te słowa wypowiada, mamy fragment, którego nie będziemy czytali, w tym fragmencie Samwise zaczyna krzyczeć.

Zniknął godzinę temu, to są słowa, które padają właśnie w tym nieczytanym fragmencie. Trzeba iść go szukać natychmiast, to są słowa Samwise'a i te słowa tak jakby nie pomagają tutaj zapanować nad chaosem, ponieważ chyba podbijają tylko panikę w całej drużynie. Szczególnie panikę wśród hobbitów. Tak, dokładnie. Nad tym wszystkim próbował bezskutecznie zapanować Aragorn, próbował ich dobrać w pary, próbował jakoś określić kierunek poszukiwań, bo wiadomo, że wszyscy chcieli od razu wyruszyć szukać Froda. Natomiast jednak zanim cokolwiek zdążył Aragorn tutaj wymusić na członkach drużyny, to ta drużyna się już rozbiegła poza Boromirem. Czytamy trzeci fragment dzisiejszego odcinka. — Wszyscy się teraz rozbiegną i pogubią — jęknął Aragorn.

23:45 · Analiza poszukiwań Froda i Samwise'a 6

— Boromirze, nie wiem, jaką rolę odegrałeś w tym nieszczęściu, ale pomóż przynajmniej teraz. Biegnij za młodymi hobbitami i pilnuj ich, nawet jeśli się wam nie uda znaleźć Froda. Jeśli natomiast go odnajdziecie, bądź natraficie na jego ślady. Czekajcie na mnie tutaj. Niedługo wracam. Powiedziawszy to, Aragorn pomknął na poszukiwanie sama. Dogonił go na polanie między jesionami, gdzie hobbit przystanął, wołając głosem urywanym ze zmęczenia. — Frodo! Poszukamy razem Samie, powiedział Donadan. Nikt z nas nie powinien teraz zostać sam, bo czuję w tym wszystkim jakiś podstęp. Chcę wejść na szczyt Amon Hen, aby się rozejrzeć. Spójrz tylko. Tak jak przypuszczałem, Frodo szedł tędy. Trzymaj się mnie i miej oczy otwarte.

Sam bardzo się starał, ale w żaden sposób nie mógł dotrzymać kroku czatownikowi i nie trwało długo, a łazik zniknął mu z oczu. Zadyczany Sam stanął, a potem z Jacka klasnął w dłonie. — Zaraz, zaraz. Sami Gamji? — powiedział na głos. — Nogi może masz za krótkie, ale głowę nie od parady. Zastanówmy się. Boromir nie skłamał. To do niego niepodobne, ale nie powodziło nam wszystkiego. Imć Frodo czegoś się okropnie wystraszył i wtedy w jednej chwili podjął decyzję. — Jaką? — Iść na wschód. — Bez sama? — Tak. Nawet bez sama. To... to okropne. Sam krótko zaszlochał, ale zaraz otarł zy. Spokojnie samie, rusz łepetyną. Nie przefrunie nad rzeką.

Nie przeskoczy wodospadu. A w takim razie musiał wrócić do łódek. Do łódek! Sam! Myknij jak błyskawica! Lubię momenty, kiedy Sam rozmawia sam ze sobą, bo to jest... Rzadko się to zdarza, ale... Ale jest jako jedyny z członków drużyny, który tak robi, więc to nam dużo rzeczy wyjaśnia. Tak, ale zacznijmy od momentu, kiedy Aragorn wydaje ostatnie polecenie drużynie Pierścienia, bo później już nie będzie miał okazji. I to polecenie wydaje komuś, kto zaraz tą drużynę opuści. A polecenie wydaje Boromirowi, tak? Boromirowi mówi mu, żeby chronił hobbitów. Pamiętajcie, że Aragorn... Aragorn cały czas chronił Hobbitów, tak? To jest ten moment, o czym mówiliśmy już wcześniej, prawda? Za wszelką cenę chronił Hobbitów.

Wiedział, że oni są najbardziej zagrożeni, bo potencjalni wrogowie, którzy szukają Powiernika Pierścienia, czyli Froda, będą zainteresowani przejęciem Hobbitów. Nie Legolasa, nie Gimliego, nie Boromira i nie Aragorna, tylko Hobbitów. Tak, no a do tego kobiecie też są najsłabsi, po prostu. Tak. Nie potrafią sami się obronić, prawda? Więc Aragorn, Boromir udaje się za Merrym i Pippinem, a Aragorn za Samem i Aragorn dogania Sama na tej samej polanie, gdzie wcześniej rozmawiał Frodo z Boromirem i Aragorn tam zauważa ślady Froda, więc faktycznie widzi, że on tam był. No i Aragorn chce wejść na szczyt i się rozejrzeć.

Zostały w filmie wolono w usta Boromira właśnie, na początku tej... Rozmowy z Frodem, prawda? Ten moment. A to były słowa Aragorn. To częsty zabieg w filmie, pewnie już wiecie. Często są zamieniane gdzieś tam słowa z oryginału, trafiają w usta innych osób. Oczywiście Samwise nie nadąża, bo od tego momentu widzimy scenę jego oczami. Samwise nie nadąża za Aragornem, który wiadomo jest człowiekiem, jest wyższy, do tego Aragorn cał sobie jest wysoki, szybki. No i rozpoczyna się monolog Samwise'a, tak? Monolog, który to nam odpowie na pytania albo próbuje nam odpowiedzieć, co tak naprawdę jest w głowie Samwise, a w efekcie też Froda, prawda? Bo tutaj przemyślenia sługi Froda są bardzo dobre.

Tak, no i to co już mówiłem, tutaj Samwise kolejny raz jakby charakteryzuje się jego wypowiedź albo przemyślenia bardzo wysokim poziomem właśnie takiego zrozumienia innych postaci. Szczególnie tych, które znał dobrze. Tak jak Froda. I właśnie zrozumiał, że przede wszystkim Boromir nie mówił całej prawdy, ale nie skłamał, natomiast nie powiedział całej prawdy. Ukrył niektóre fakty i to są najprawdopodobniej fakty, które skłoniły Froda do założenia pierścienia i do ucieczki. Jak już wcześniej Samwise mówił podczas rozmowy tej wcześniejszej, kiedy to Aragorn właśnie tu podsumował jego słowa, że zna się lepiej na Frodzie niż oni wszyscy razem wzięci, Samwise mówił, że Frodo pójdzie na wschód.

35:17 · Rozdział i podsumowanie 3

Mi się wydaje, że też ta cała otoczka niebezpieczeństwa i to, że idą do Mordoru się tutaj spotęgowała, to uczucie. A może też chodziło o to, że kontakt z pierścieniem, prawda? Że ten kontakt z pierścieniem mógł być zabójczy dla każdego innego członka drużyny niż Froda, który był powiernikiem jakby przeznaczonym do tej roli. No. Być może to by też było, to miał Frodo na myśli, szczególnie świeżo po rozmowie, bardzo sympatycznej rozmowie z Boromirem. No i tu mamy kolejne zdanie. Tak jak czytałem to zdanie wam w tym fragmencie, to sam nie do końca go rozumiałem. Co Łoziński miał na myśli? Nie wiem. Namieszał strasznie. Tam napisał coś takiego, że tam śmierć tylko możliwa, a bez pana nawet pewna.

Całego sezonu, bo to nie tylko druga księga, ale cały sezon, ponieważ nasz sezon to jednak cały rok niekalendarzowy, bo nieregularne są nasze sezony, ale Ale sezon. Dobrze, zatrzymajmy się na podsumowaniu. Rozdziału na razie. Tak jest. Mamy w nim wyraźne trzy etapy. Pierwszy etap to jest rozmowa Froda z Boromirem. Drugi etap to są te wizje Froda, które spłynęły na niego, kiedy siedział na Amon Hen i w efekcie tych wizji podjęta decyzja. No i później mamy ten moment, kiedy widzimy reakcję drużyny i ostateczne rozwiązanie sprawy, Podział drużyny i dołączenia Samwise'a do Froda. Tak i w rozmowie, czyli w tym pierwszym etapie, podzieliliśmy sobie też rozmowę na trzy akty, w których stopniowo następuje upadek Boromira, który przechodzi od rozmowy przez taką słowną agresję do wręcz agresji fizycznej.

No i to jest właśnie tutaj jego upadek. W ramach tego kolejnego fragmentu, kiedy właśnie spływają wizje na Froda podczas pobytu na Amon Hen, mamy moment przede wszystkim konfrontacji z okiem. Frodo po raz pierwszy widzi Barad-dûr, widzi oko. Jest tutaj moment interwencji Gandalfa, o której Frodo nie ma zielonego pojęcia, że jest to właśnie taka interwencja, natomiast słychać jego słowa. Namawia go, żeby zdjął piersi. Tak jest, tak jest. No i tutaj też mamy pokazaną moc strażnicy na Amon Hen. W efekcie zapada ostateczna decyzja Froda, ukształtowana przez połączenie zachowania Boromira, tego właśnie z pierwszego fragmentu z tej rozmowy, zachowanie Boromira i wizji, które tutaj na szczycie Amon Hen zostały Frodowi zesłane wraz z całą tą walką z pierścieniem, z okiem, z przeciwną wolą.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.