Odcinek 136 - Wyczerpany Gandalf?
Drużyna Pierścienia jest w pułapce. Czy uda im się wydostać z Komnaty Mazarbul? Czy przedostaną się do słynnego mostu Khazad-dûm? Co czeka ich w dolnych komnatach Morii? Tego wszystkiego dowiecie się z dzisiejszego 136-tego odcinka podcastu, drugiego z trzech poświęconych rozdziałowi "Most Khazad-dûm".Wspieraj Gospodę na Patronite - https://patronite.pl/podzielonymsmokiemDołącz do Discorda - https://discord.com/invite/GTGN7Drg2T
– Teraz! – zawołał Gandalf. – Uciekajmy, zanim powrócą trolle! Rzucili się do odwrotu, lecz Pipin i Mary nie zdążyli dotrzeć do schodów na zewnątrz, gdy olbrzymi wódz orków, od stóp do głów odziany w czarną poczukę, wpadł do komnaty, a za nim w progu stłoczyli się inni. Miał szeroką, ciemną twarz, oczy niczym rozżarzone węgle i czerwony język, a w dłoni dzierżył wielką włócznię. Uderzeniem masywnej tarczy odparował cios Boromira, jego zaś samego obalił na ziemię, a potem z szybkością atakującego węża zanurkował pod sztychem Aragorna i rzucił się na resztę orszaku, prosto Lefroda aciskając włócznią. Trafiony w prawy bok Hobbit potoczył się pod ścianę z bolesnym jękiem.
A Gandalf nic nie robił, nie ma, mówili o Legolasie. Może. że coś tam robił, ale... Nie ma wymienionego. Ale na pewno wzywa drużynę do ucieczki po tej pierwszej właśnie fali ataku. No i niestety Pipin i Mary nie zdążyli wyjść, bo tak jak mówiliśmy tydzień temu, tam były dwie pary drzwi, tak? Wschodnie, zachodnie. I oni chcieli uciec przez te wschodnie drzwi w dół. No i nie zdążyli i wtedy to wpadł wódz orków, lepiej uzbrojony i to jakby powstrzymało tę ucieczkę. Tak, tak. To jest ważne, żeby zwrócić uwagę, Kasia, tutaj za chwilę będzie fragment po angielsku oczywiście, Kasia będzie czytała, natomiast Łosiński nic nie wspomniał o jego wzroście, ale jest to ważne, bo ork był olbrzymi jak na orka, ale jak jest w oryginale?
W tym fragmencie znów Gandalf krzyczy. No i tu w oryginale mamy troszkę inaczej, bo Łoziński zastosował zarówno w pierwszym tym momencie, kiedy Gandalf krzyczał, czyli w fragmencie, który czytaliśmy, jak i w tym, który nie czytamy, zastosował po prostu teraz. Jedno słowo, które było początkiem wyzwania, prawda? A w oryginale mamy troszkę inaczej. Gandalf mówi Now is the time, cried Gandalf. Let us go before the troll returns. To w tym pierwszym. is the time. A teraz jest now, shouted Gandalf. Now is the last chance. Run for it. Czyli troszkę jest więcej takiej różnorodności. Różnorodności, dokładnie. No i w tym nieczytanym fragmencie mamy jeszcze moment, kiedy Aragorn podnosi Froda i z nim jakby wbiega w ten korytarz wschodni i na schody.
Legolas musiał wyrwać Gimliego z detargu, ponieważ Gimli tam jeszcze stanął po prostu i jakiś taki moment miał sentymentalny. No i Boromi, jako ostatni, zatrzaskuje drzwi, ale więcej zrobić nie dało, bo wiemy, że te drzwi ani nie miały, jakby nie były w stanie być zamykane, a po drugie otwierały się do wewnątrz, więc jakby nie miało to żadnego sensu. I przechodzimy do krótkiego fragmentu, w którym dowiemy się, co się stało z Frodem. — Nic mi nie jest — sapnął Frodo. Zaskoczony Aragorn nie ma go opuścił. — Zostaw mnie, mogę iść sam — – Byłem pewien, że nie żyjesz – zawołał. – Jeszcze nie tym razem – rzucił Gandalf. – Odłóżcie zachwyty na później. Po schodach, szybko. Nie traccie czasu.
nie odniósł poważnych ran, bo skoro Stolkien powiedział o tym tylko w jednym zdaniu, czy tam nawet w fragmencie zdania, to nie ma to znaczenia, nie? Tak, tutaj widać ten pośpiech akcji i to, że właśnie te zdania są takie krótkie i nie wiemy tak naprawdę, co się dzieje, no bo Aragorn sam przyznaje, że był pewien, że Frodo nie żyje, ale tutaj Gandalf zaraz ucina i tutaj w oryginale mamy użyte not yet, czyli jeszcze nie tym razem. Tak tłumaczył Łoziński Tak, czyli Gandalf sugeruje, że Frodo jeszcze będzie miał okazję zginąć. Ale też nie ma się czasu za bardzo na tym zastanawiać, bo Gandalf wydaje szybkie polecenie, że mają ruszać, że mają biec i że jeśli on zostanie w tyle, to mają nie czekać dłużej niż kilka chwil.
Tak, tak. No i pytanie, co kierowało tutaj Gandalfem, żeby zostać... Znaczy tutaj chyba Gandalf sam nam odpowiada, bo mówi, że miecze to teraz nic nie pomogą, więc on chyba już wyczuł, że tam się czai coś, przed czym po prostu muszą uciekać i nie wiadomo jak to się skończy. Coś, z czym tylko on może się zmierzyć, nie? Skoro został sam i tutaj decyduje, że spróbuje samodzielnie powstrzymać pogoń, prawda? Czy, nie wiem, zabarykadować drzwi, cokolwiek zrobić, no to sam, prawda? Sam, czyli samodzielnie, bo słowo sam w przypadku władcy pierścieni ma strasznie niebezpieczne konotacje, można mylić. Nie można mówić sam. Sam wise albo samodzielnie, samotnie.
I tak dalej. Tak, no i Aragorn nie chciał zostawić Gandalfa, sugeruje właśnie, że nie zostawimy cię, prawda? I to jest bardzo dobre, bo w zasadzie są drużyną, tak? Tak. Aragorn i reszta chyba nie rozumieją jeszcze, Gandalf chyba też nie rozumie tak naprawdę, co się czai na nich, ale Gandalf już coś wyczuwa, natomiast Aragorn nie ma takiej świadomości, nie wie, że tutaj jakiś wewnątrz umysłu Gandalfa powstały jakieś wątpliwości, prawda? Tak, no ale na końcu tego fragmentu czytanego oczywiście Gandalf powtórzył dobitnie rozkaz, że mają ruszać i no i ruszają i w nieczytanym fragmencie kolejnym dowiadujemy się, że przede wszystkim musieli biec po ciemku, bo nie było z nimi Gandalfa. W totalnej ciemności po schodach, prawda, to nie jest łatwe.
No na szczęście schody robione przez krasnoludów były bardzo równe, przewidywalne, nikomu nic nie stało, bo no nie trudno sobie wyobrazić, jak łatwo kontuzje w takich warunkach, prawda? Ktoś mógłby, nie wiem, krzywo stanąć, skręcić kostkę, czy gorzej poślizgnąć się, upaść, polecieć ze schodów, prawda? Wiesz, że w opowieściach takie rzeczy nie dzieją się, jak nie muszą się zdarzyć. Oczywiście, że tak, ale jakby my próbujemy spojrzeć na to z punktu widzenia rzeczywistości, nie? Tak, tak. Więc no zbiegają, na szczęście właśnie nikomu nic się nie dzieje. Widzieli tylko nikłe światełko u góry, właśnie światełko tam Gandalfa. I Frodo jakby ciężko, jest napisane, że ciężko dyszy, oparty o Sama. I zdawało mu się, że słyszy słowa czarodzieja, więc może już...
tam Gandalf wypowiadał jakieś zaklęcia, ale też warto właśnie zwrócić uwagę, że Frodo opiera się o sama, czyli jednak nie zginął, ale coś tam... No takie uderzenie włóczni to on nie musiał odczuć. Jednak są jakieś skutki. No wcześniej nie mieliśmy nic o skutkach, tak? Nic nie jest, więc tutaj pierwszy raz są jakieś skutki. Dobrze i idziemy do trzeciego fragmentu czytanego dzisiejszego odcinka. Posłuchajcie. Raptem u szczytu schodów głosnęło białe światło. Potem rozległo się sieknięcie i głuchy łomot. Werbel odezwał się jeszcze głośniej i jeszcze wyraźniej. Dum, dum, dum, bum. A potem umilkł. Z góry zbiegł pędem Gandalf i upadł na ziemię między towarzyszy.
Dobrze, dobrze, już po wszystkim. Zawołał podnosząc się na nogi. Zrobiłem tyle, ile mogłem. Ale tym razem trafiłem na równego sobie. Nie stójcie tak. Uciekajmy. Przez chwilę będziecie musieli się obejść bez światła. Jestem trochę oszołomiony. Noże, ruszajcie się. Gdzie gimli? Chodź tutaj do mnie. Na początek. A reszta zaraz za nami. Pospieszyli za Gandalfem zachodząc w głowę, co też mogło się wydarzyć. Znowu słyszeli łomot bębnów, teraz wprawdzie stłumione i odległy, ale uparcie podążające za nimi, chociaż umilpły wszystkie inne odgłosy pogoni. Tupot stóp i pokrzykiwania. Gandalf nie skręcał ani w lewo, ani w prawo. Korytarz bowiem prowadził w dobrym kierunku. Kolejne piętra oddzielało od siebie mniej więcej 50 stopni.
W tej chwili to one stanowiły największe zagrożenie, ponieważ w ciemności nic nie zapowiadało ich początku ani końca. Niejeden raz uciekinierzy potykali się o nie lub natrafiali na nieoczekiwaną pustkę. Gandalf niczym ślepiec badał różdżką teren przed sobą. W godzinę przybyli jakieś dziewięć staj, może nieco mniej, i wiele za sobą zostawili schodów. Nadal nie słyszeli odgłosu pościgu i zaczęli się już krzepić nadzieją, że jednak mu umknęli. U podwórza siódmego zejścia Gandalf przystanął. Tak, no i z miejsca, gdzie Gandalf został, doszedł do uszu wędrowców pozostałych, pozostałej ósemki, wybuch, prawda, jakby wybuch, jakby huk, też światło, nie, rozbłysk światła, więc tam się wydarzyło coś bardzo intensywnego, coś o bardzo dużej energii, prawda, bardzo dużej ilości energii uwolnionej,
Tak, no i wiemy też, że aż bęby umilkły, tak? O chwili, tak. Najpierw się rozpędziły, prawda, a później umilkły. I Gandalf potem zbiega do nich i pada na ziemię, więc to też takie nieoczekiwane. Gandalf rzadko pada na ziemię. Albo nigdy do tej pory. I zobaczcie, jak w oryginale właśnie to zdanie brzmiało. Gandalf came flying down the steps and fell to the ground in the midst of the company. I tutaj Gandalf came flying down można przeczytać jako, że Gandalf przyleciał. Przyleciał na dół, a tutaj nie do końca o to chodzi, bo flying to jedna z form czasownika flee, czyli uciekać.
Czyli chodzi o to, że Gandalf nie przyleciał, tylko uciekał w ich kierunku. No i był mocno oszołomiony, tak? Tak, tak. No i co ważne, żeby tutaj nie powstawały dziwne teorie na temat tego, co tu Gandalf zrobił. Gandalf nie umiał latać, tak? Gandalf uciekł, stamtąd nie przyleciał. Dobra, to taka tylko lekka aluzja na temat tego, co się będzie wydarzało w przyszłym odcinku i wstawki, które mamy dla was przyszykowaną, ale wracamy do tego, co dzieje się tutaj. Gandalf mówi, że trafił na równego sobie. To bardzo taka intensywna sugestia, prawda? Tak, tak. Tak naprawdę niewielu było równych jemu, nie wiem, czarodziejów, nie? Bo wiemy o Gandalfie jedynie tyle, tak naprawdę do tej pory, nie znając historii Silmarillionu, wiemy o tym, że jest przedstawicielem jakiegoś tam bractwa czarodziejów.
Tak. I mówi, że trafił na równego sobie, czyli trafił na, nie wiem, czarodzieja? Człodzieja na Majara. O Majarach nie wiemy. To się dowiemy z Marionu. Tak. No i właśnie tak jak Maciek mówił, my mało wiemy, a jeszcze widzimy tę scenę oczami Froda. Właśnie. Więc on dokładnie, on nie wie, co to może oznaczać, że trafił na równego sobie. Nawet jak my wiemy jako czytelnicy, to Frodo nie wiedział, kim są Majarowie, prawda? Kim jest Gandalf tak naprawdę, nie? I co to w ogóle oznacza, że jest Majarem? No bo to hasło. Tak, dokładnie. Więc tutaj znowu nie wiemy za dużo, ale akcja znowu się przesuwa, bo Gandalf właśnie mówi, co się wydarzyło, prosi Gimniego o pomoc i znowu pogania drużynę do biegu.
To chyba marnotrawstwo przestrzeni, nie? Tak, z drugiej strony to taki symbol statusu też. No na pewno, tak. Ludzie też... Możesz sobie na to pozwolić. Tak, tak. Jak się budowali bogaci królowie czy magnaci pałacy, to też były wielkie, prawda, wszystkie te sale reprezentatywne. Ale mieszkalne pomieszczenia były normalne w miarę. No ale dobra, nie dowiemy się tego. Tak, jest mowa o tym, że schody były bardzo niebezpieczne, ponieważ nie mieli światła za bardzo. Gandalf ewentualnie tylko badał różdżką początek, koniec schodów, ale po macku bardziej. No i przede wszystkim jakby przez to, że nie mieli światła, to nie wiedzieli, kiedy schody się zaczynają, kiedy się kończą.
Nieduże tempo, nie? Czyli nieduże, ale jest napisane had descended many flights of stairs. Flight of stairs to jest jeden ciąg. Dokładnie siedem. Tak, dodajemy się. Tak, czyli zeszli siedem ciągów, czyli powinny być na poziomie minus jeden pierwszej głębi. Tak, mówiliśmy o tym w zeszłym odcinku, że mamy te poziomy nad wejściem i poniżej wejścia. I teraz powinni być na poziomie 1 poniżej bramy. Tak, bo tu jest błąd trochę, zaraz się o tym dowiemy dokładnie, w tym co powie Gandalf, ale to za chwilkę. Natomiast wiemy, że po przejściu 7 ciągów schodów musieli znaleźć się na poziomie minus 1, czyli na pierwszej głębi, czyli byli poniżej bramy i poniżej pierwszego tego poziomu w górę.
Natomiast w tekście Gandalf za chwilę truta i popełni leciutki błąd, ale miał prawo, był zmęczony. Dobrze. I Gandalf przystanął, tak? To był moment, kiedy zatrzymali się po tym siódmym ciągu schodów. W nieczytanym fragmencie dowiadujemy się, że przede wszystkim Gandalf mówi, że zrobiło się gorąco. Dlaczego, to zaraz się dowiemy. I tu właśnie ten moment, kiedy Gandalf mówi, że dosłownie powinniśmy być teraz na poziomie Wielkich Bram, czyli na poziomie 1, a byli na poziomie minus 1, bo zeszli 7 ciągów. Chyba, że jakieś, któreś z tych pięter... było tak wysokie, że miało dwa ciągi schodów, wtedy by się zgadzało, ale chyba tego ganda też nie mógł wiedzieć, więc skoro zeszli siedem ciągów, startując z poziomu siódmego, to musieli zejść na minus jeden, prawda, gdyby było poziom zero, zeszliby na zero, ale nie było poziomu zero w Morii, nie było parteru.
Tak, i zobaczmy, czy tak też jest w oryginale. Posłuchajcie. We ought to be down at least to the level of the gates now. Czyli at least to the level of the gates. Przynajmniej powinniśmy zejść w dół, przynajmniej do poziomu bramy. To by oznaczało, że byliśmy na tym pierwszym, a nie minus pierwszym. Mogło też tak być, nie? Tak, że byli wcześniej wyżej. Tak, tak mogłoby być. Tutaj jest jakby... W języku angielskim jest to bardziej... Mniej jest w tym wszystkim błędu Gandalfa. Tak. Tak, no i tak jak mówiliśmy, Gandalf mógł się tu mylić, jeśli chodzi o to właśnie wyliczenie poziomów albo wyliczenie, gdzie są. Ale jakby dowiadujemy się, że mimo wszystko byli na minus pierwszym, tak?
Tak, i tu jest jeszcze jedno słowo bardzo ciekawe, użyte w oryginale przez Tolkiena. Słowo spawned. Dobrze przeczytałem, Kasia? Spawned. Spawned. No i źle przeczytałem. Przeczytam wam cały fragment i chodzi tutaj o orków i jak są rozmieszczeni. I must rest here a moment, even if all the orcs ever spawned are after us. I to mówi Gandalf i mówi, że ja muszę tutaj chwilę odpocząć, nawet jeśli wszyscy orkowie świata, wszyscy orkowie, którzy zostali właśnie z Pond, czyli sprowadzeni na ten świat, nas gonią. Spond na podstawie OED oznacza to reproduce through eggs, tak jakby ryby albo gady, ale tutaj właśnie bardziej chodziło o szybkość mnożenia niż o mechanizm.
Tak, dokładnie. Właśnie ilość orków, jak szybko potrafili się mnożyć. Natomiast nie chodziło o to, w jaki sposób się orkowie rodzili, czyli nie wykluwali się z jajek, to nie o to chodziło, bo Tolkien zawsze podkreślał, chociażby w Silmarillionie, że orkowie mieli życie i sposób rozmnażania na wzór dzieci Iluvatara, tak jest powiedziane w Silmarillionie. Jakkolwiek obrzydliwe by to nie było dla nas. Tak, dobrze, wróćmy do tego nieczytanego fragmentu, bo cały czas przy nim jesteśmy. Gandalf był bardzo zmęczony, potrzebował odpoczynku i przyszedł na schodach, a Gimli zadał mu pytanie, czy zmierzył się z tym, który bębnił. Pytanie dokładnie brzmiało, czy starłeś się z tym Doboszem tutaj.
Biblioteka książek, z których korzystamy tworząc podcast. Polecamy także Hobbitskie Wiadomości, gdzie co dwa tygodnie omawiamy najnowsze wydarzenia ze świata Tolkienowskiego. A jeśli chcecie porozmawiać z nami i innymi słuchaczami i słuchaczkami, zapraszamy na naszego Discorda, który jest otwarty dla wszystkich i to tam toczy się najwięcej dyskusji, ciekawych rozmów i spotkań. Natomiast Wasze komentarze, oceny i wiadomości bardzo nam pomagają, więc dziękujemy i serdecznie zapraszamy do kontaktu. I po tej szybkiej przerwie odpowiedź Gandalfa na temat tego, z kim się starł na szczycie schodów. Nie wiem. I koniec fragmentu.
Rzadko. Odparł szczerze Gandalf. Ale nagle stanąłem w obliczu czegoś, z czym nigdy dotąd się nie zetknąłem. Jedyne co przychodziło mi na myśl, to zakląć drzwi, aby trwały zamknięte. Znam wiele formuł, ale znalezienie odpowiedniej wymaga czasu i spokoju, a i tak zaklęty wrota można rozstrzaskać siłą. Kiedy tak stałem, po drugiej stronie słyszałem głosy orków i wiedziałem, że w każdej chwili drzwi mogą się otworzyć. Nie rozumiałem, co mówią. Najwidoczniej używali własnego, sekretnego języka. Wychwyciłem tylko gasz, co znaczy ogień. A potem nawet poprzez zaporę drzwi poczułem, że coś wkroczyło do sali i orkowie zamilkli przestraszeni. Tajemniczy stwór położył dłonie na żelaznych okuciach i wtedy wyczuł mnie oraz przejrzał moje zaklęcie.
Ale to powoli już mija. Tak, więc odpowiedź na pytanie, na które czekaliście na całą przerwę, żeby uzyskać... Gandalf mówi... Nie wiem! Ale później rozwija odpowiedź, tak? Jest dużo więcej. Przede wszystkim... Tak, jest to coś, z czym się nigdy nie spotkał. Właśnie, to jest... A to jest bardzo ciekawe, no bo Gandalf jako Maiar całe życie spędził w Walinorze, całe wcześniejsze życie, czy tam wcześniejszą część swojego życia. Do momentu, kiedy został wysłany do Śródziemia w 1000 roku, około 1000 roku III ery, w zasadzie całe życie był w ogrodach Lorien. bo tam głównie spędzał czas, czyli w Walinorze i też Gandalf nie miał takiego bardzo szerokiego doświadczenia, nie? Jeśli chodzi o... Nie wiemy na przykład, czy uczestniczył w Wojnie Gniewu na koniec pierwszej ery, nie?
Nie ma go wymienionego w szeregach. Tak, on nie był wtedy też Gandalfem, tak? Był Olorinem, tak, ale czy uczestniczył? Nie wiemy, nie? Nie, nie wiemy, ale tutaj mówi, że jest to coś, z czym się nigdy nie spotkał. Nie mógł go spotkać w Walinoże, taka jest prawda. Tak, nie mógł go spotkać w Walinoże, ale też później nie spotkał się z niczym tak silnym, tak? W sensie z taką siłą, bo o tym mówi, ale wyczuł, że jest to siła, z którą tylko on może się zmierzyć i postanowił tam stojąc u góry spróbować magicznie zamknąć drzwi, ale wiedział, że to i tak zadziała tylko dopóki ktoś ich mechanicznie po prostu nie zniszczy, tak? Do tego później też doszło. Tak. No i słyszał to jedno słowo, które wychwycił i które zrozumiał z języka orków.
Słowo gash to jest zapisywane jako g-h-a-s-h. Jeszcze nad a jest taki znak akcentu. Gash to się czyta, znaczy mam nadzieję, że tak się czyta. I to jest słowo z języka orków oznaczających ogień po prostu. Oczywiście my wiemy, że my już wiemy teraz, bo czytaliśmy tą książkę już kiedyś, że orkowi odnosili to słowo do Balroga, prawda? Natomiast Gandalf jeszcze tego nie wiedział. I orkowie się bali tego czegoś, tak? To jakby... Tak, tutaj Gandalf mówi, że właśnie orkowie uciekli, czy tam się odsuwają, było to słychać, ale że to coś wyczuło Gandalfa, tak jak on wyczuł tą moc, więc jest tu jakaś ta magia, czy właśnie moc wyczuwalna i że to coś pokonało też zaklęcie Gandalfa.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Goście przedstawiają się i opowiadają o swojej roli w podcastu. Rozmowa skupia się na podzieleniu się wrażeniami z poprzedniego odcinka i zapewnieniu słuchaczy, że w tym odcinku zaczynają analizować rozdział Most Kazad Dum.
Podczas opowieści o walce w komnatach Mazarbul, opisana jest walka drużyny Pierścienia przeciwko orkom. Uwagi na temat zachowania orków i porównania ich do orków z innych opowieści Tolkiena.
Opis pierwszego ataku orków na drużynę Pierścienia. Analiza różnorodności tłumaczeń i opowieść Tolkiena o orkach.
Opis wodza orków i jego ataku na drużynę. Analiza zachowania orków podczas walki i opowieść Tolkiena o orkach. Rozmowa o potencjalnych interpretacjach opowieści Tolkiena.
Opis walki, decyzji Gandalfa i jego próby zatrzymania pogoń. Analiza skutków ataku na Froda i rozkaz Gandalfa do ucieczki.
Zapraszamy Was na nasze konto w serwisie Patronite. Bardzo dziękujemy wszystkim patronom i patronkom, a szczególnie Konradowi i Dorocie, naszym patronom na poziomie sam.
Gandalf opisuje sytuację po konfrontacji z balrogiem, opisuje salę drugą i drogę do wyjścia z Morii, podkreślając, że orkowie muszą wrócić do swojej pułapki.
Podróżnicy ruszają ku wschodowi, omówiono balrogów jako demonów potęgi, ich liczebność i etymologię imion.
Podróżnicy opowiadają o początkach balrogów, ich roli w Śródziemiu i zniknięciu po wojnie gniewu.
Analiza teorii o potencjalnym związku między Sauronem a balrogami, wnioskowanie, że nie istniała wspólna współpraca.
Opis aktywności Saurona w Morii i jego wpływu na orków, bez dowodu na kontakt z balrogami.
Podsumowanie dyskusji i konkluzja, że Sauron i balrogi nie współpracowali.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„Zapraszamy Was na nasze konto w serwisie Patronite. Bardzo dziękujemy wszystkim patronom i patronkom, a szczególnie Konradowi i Dorocie, naszym patronom na poziomie sam."
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Drużyna Pierścienia jest w pułapce. Czy uda im się wydostać z Komnaty Mazarbul? Czy przedostaną się do słynnego mostu Khazad-dûm? Co czeka ich w dolnych komnatach Morii? Tego wszystkiego dowiecie się z dzisiejszego 136-tego odcinka podcastu, drugiego z trzech poświęconych rozdziałowi "Most Khazad-dûm".
Wspieraj Gospodę na Patronite - https://patronite.pl/podzielonymsmokiem
Dołącz do Discorda - https://discord.com/invite/GTGN7Drg2T