Odcinek 103 – Z kijem na trolle
Kompania z rannym Frodem dotarła do Ostatniego Mostu na rzece Hoarwel. Czas go przekroczyć! Drużyna dotrze dziś w tereny znane z poprzedniej książki Tolkiena. Sprawdzimy, czy Pippin słuchał Bilba z należytą uwagą. Zapraszamy na 103-ci odcinek podcastu, drugi z czterech omawiających rozdział “Bieg do Brodu”.
Także wszystko na zamkniętym terenie nie da się tam zgubić, ani nic takiego, natomiast oczywiście oprócz tego dowolnie można się z tego kampusu wydostać na miasto, pójść zjeść, czy z jakąś tam grupką ludzi wybrać się na jakieś zwiedzanie, niezależne zupełnie od programu, który jest dla nas, dla uczestników naszykowany. A jeśli chcecie zobaczyć i przeczytać Maćka relacje, to zapraszamy na naszego Discorda na kanale Świat. Jest relacja zdjęciowa i opisowa z każdego dnia właściwie. Dokładnie, także... To co, wracamy do rannego Froda? Wracamy do rannego Froda, tak jest. Można wybaczyć tą tutaj przydługą wstawkę o ksumucie, ale było to nowe wydarzenie.
W miarę jak posuwali się naprzód, wzgórza wokół nich piętrzyły się coraz wyżej. Tu i ówdzie na szczytach i graniach dostrzegali resztki starych kamiennych murów i ruiny wież. Wyglądało to zło wróżbnie. Frodo jadący na kocyku miał więcej niż inni czasu, by się rozglądać i rozmyślać. Przypomniał sobie, że Bilbo opowiadając o swojej wyprawie mówił o groźnych wieżach na północ od Gościńca w pobliżu lasu trollów, gdzie go spotkała pierwsza, poważniejsza przygoda. Frodo zgadywał, że znaleźli się w tej samej okolicy i zadawał sobie pytanie, czy przypadkiem nie będą przechodzili w pobliżu tamtego miejsca. Kto mieszka w tym kraju? spytał. Kto zbudował te wieże? Czy to ziemia trollów? Nie, odparł bierze świat. Trolle nic nie budują.
Nikt tutaj nie mieszka. Ongi przed wiekami żyli tu ludzie, ale dziś już ich nie ma. Legenda mówi, że padł na nich cień Angmaru i znik czym mieli. Cały kraj spustoszono podczas wojny, która doprowadziła do upadku północne królestwo. Działo się to jednak tak dawno, że nawet wzgórza o ludziach zapomniały. Jakkolwiek cień, wciąż jeszcze zalega te ziemie. Skąd znasz tę historię, jeżeli ten kraj opustoszał i zapomniał o swojej przeszłości? Zapytał Peregrine. Zwierzęta i ptaki nie opowiadają takich rzeczy. Potomkowie Elendila nie zapominają nic z tego, co przeminęło. Rzeko bierze świat. O wielu rzeczach, o których ja nie umiem wam opowiedzieć, pamięta się Rivendell. Bywałeś nieraz w Rivendell? Zapytał Frodo.
O tych wzgórzach i zamkach obronnych. Tak, no i oczywiście Frodo, bo we Władcy Pierścieni, w tym fragmencie, który czytaliśmy, pamiętajcie, że jakby widzimy całą scenerię z punktu widzenia Froda, tak, to Frodo jest dla nas narratorem głównym, no i mamy jego myśli, tak, że właśnie przypomina sobie tą pierwszą przygodę Bilba, myśli, czy czasem nie jest w tej samej okolicy, czy to nie jest ta sama rzeka, ten sam las, prawda? Tak, i właśnie to prowokuje go do zadania pytań. Pyta Aragorna, co to za miejsce. No i Aragorna odpowiada, że aktualnie nikt tutaj nie mieszka i że trolle, tak jak tutaj zapytał Frodo, że trolle nie budują, więc to nie jest jakby ich kraina i że to nie... One nie zbudowały tych rzeczy. Tak, tak. Tak, no i też jakby to, że wspomina o ludziach, którzy tu kiedyś mieszkali, to możemy domyślić się i sprawdzić w mapkach starszych z III ery, że w tym rejonie mieszkali Dunedainowie, tak?
Mieszkańcy, potomkowie Numenoryczyków, a ta kraina, która wchodziła niegdyś jako jedna z trzech w skład Królestwa Północnego, czyli Arnoru, ta kraina nazywała się Rudaur, tak? Tutaj właśnie jeszcze były wschodnie rubieże, południowo-wschodnie rubieże Rudauru. Ale to jest też takie trochę prorocze, że jak Tolkien ustami Froda wspomina o tym, że może gdzieś tu było to miejsce, gdzie Bilbo przeżył pierwszą przygodę, to jest takie trochę prorocze, że to pewnie tak się wydarzy, można tak się domyślać jako czytelnik, prawda? Zobaczymy, co się będzie działo później, ale jest takie wskazanie, żeby sobie przypomnieć, co się działo w Kubicie. Ale kolejne pytanie zdaje Pipin, no takie trochę jakby bezsensowne, bo przecież jakby skąd Aragon o bierze świat wiedział?
Słuchajcie, mamy dzisiaj 13 października w książce, tak? Natomiast 9 października niejaki Glorfindel wyjechał z Rivendell w ramach misji Szukania Froda. A wieści o podróży Froda dotarły do elfów w Rivendell od Gildora. Pamiętajcie, że Gildor spotkał Froda 24 września. Jak dotarła? No nie do końca wiemy. Natomiast Glorfindel wyruszył, został wysłany. Natomiast 11 października był na tym moście, czyli dwa dni temu i przepędził trzech Nazguli i też zostawił kamień elfów, czyli Beryl. I 13 października ten sam most, wolny od nas w ogóle, przekroczyli nasi wędrowcy, nie wiedząc absolutnie o tym, że był tutaj ten niejaki Glorfindel, o którym dowiemy się więcej w przyszłym odcinku, natomiast teraz nie będziemy nic spoilerować, to jest tylko taka historia, czyli wydarzyło się dwa dni temu właśnie coś, co spowodowało, że czarnych jeźdźców tutaj nie było.
Tak, i teraz będzie dłuższy akapit, którego nie przeczytamy i szybko powiemy, co tu się wydarzyło. Mamy też tu jedną taką ciekawostkę językową. Przede wszystkim, no jak zagłębili się w ten gęstszy las i taki powiedzmy górzysty, wzgórzowaty bardziej teren, szybko stracili z oczu rzekę i gościniec, tak? Natomiast... I to była taka podobna sytuacja jak w Starym Lesie, bo teren narzucał im kierunek i też stan Froda trochę się pogarszał i kazał im unikać podejść, więc po prostu musieli iść dnem tego wąwozu, prawda? Tak. I był to absolutnie taki dziki teren, prawda?
Tak, był to dziki teren, no i przede wszystkim żadna z prac, która jakkolwiek nam przybliża geografię Śródziemia, czyli na przykład Atlas Śródziemia, Tolkien i jego światy, Johna Gartha, listy Tolkiena, czy Podróże Froda Barbary Strachey, żadna z tych książek nie wyjaśnia nam jakiego typu były to wzniesienia. W zasadzie nic o nich nie wiemy. Były to na pewno wzniesienia, myślę, że podobne do tych z okolicy Wichrowego Czuba. Natomiast jest tu parę wskazówek dalej w tekście i przeprowadziliśmy własne dochodzenie, a jego rezultaty zaprezentujemy w odcinku dla patronów w naszym tradycyjnym PS-ie. Natomiast jest tutaj jedna rozbieżność, która dosyć zaciekawiła mnie i wręcz sprawdziłem, czy czasem w nowszych wydaniach tłumaczenia Marii Skimielskiej nie zostało to poprawione.
Tak jest. No i posłuchajcie kolejnego fragmentu. Nocą biwakowali na kamiennej półce pod skałą, w której otwierała się płytka koliba, a raczej nieznarte wgłębienie w ścianie. Frodo był niespokojny, od zimna i wilgoci rana rozbolała go dotkliwiej niż kiedykolwiek, a ból i lodowate dreszcze spędzały sen z oczu. Hobbit kręcił się i przewracał nasłuchując strwogą posępnych nocnych szmerów. Wiatru świszczącego w rozpadlinach, kapania kropli, czasków i łoskotu odrywającego się nagle i spadającego w dół kamienia. W pewnej chwili wydało mu się, że czarne cienie pełzną ukradkiem. By go zadusić, lecz gdy podniósł głowę, nie zobaczył nic prócz pleców obieży świata, który siedział skulony, ćmił fajkę i czuwał. Frodo położył się znów i zapadł w niespokojny sen.
Śnił, że przechadza się po trawniku w swoim ogrodzie w Bagend, lecz cały ogród był nikły, mglisty, mniej wyraźny niż wszystkie czarne cienie śledzące go za żywopłotą. Tak, no i w tym opisowym fragmencie dowiadujemy się, że biwakowali właśnie w okolicy jakiejś tam półki skalnej, gdzie było zimno, wilgotno i to bardzo nie sprzyjało Frodowi, prawda? Tak, możemy się domyślać, że nikomu nie sprzyjało, a zwłaszcza Frodowi, bo odczuwał dużo bardziej tą ranę swoją. I wydaje mi się, że cały ten opis jest taki jakby właśnie z perspektywy tego rannego Froda. W sensie widać tutaj... przemawia taka ponura, mroczna wizja.
Bo Frodo, jakby dowiadujemy się, że Frodowi przeszkadzały wszystkie odgłosy, że wszystko słyszał bardzo wyraźnie. I to, co... No i miał kolejny sen. Te sny Froda, tutaj nam się ten motyw przewija. Tym razem on był prosty i czytelny, bo ciągle czuł jakieś zagrożenie ze strony cieni, że coś się zbliża i tak dalej. Tak, i tu znowu kolejny raz Frodo, jak się obudził z tego snu, to zobaczył Aragorna, który nie spał. I pytanie, czy kiedykolwiek widzieliśmy go jak spał? Właśnie też teraz jak czytałeś, też tak mnie to zastanowiło, ale chyba nie. Nigdy, prawda? Czy to jest tylko kwestia przypadków, które właśnie w ramach opisu wydarzeń z tych dni... świadczył o tym, że no akurat wtedy, kiedy się któryś z hobbitów obudził, który jest dla nas narratorem, właśnie od razu widział Aragorna, który nie spał, czy też po prostu on rzeczywiście nigdy nie spał?
Nie, no musiał spać, ale to wiesz, w historiach nie opowiada się wszystko. Potem Frodo zasnął i przyśnił mu się kolejny sen. Tym razem był w Bagend, natomiast Bagend były takie mgliste, niewyraźne, a jedyne, co było wyraźne, to cienie, które obserwowały go ze żywopłotu. To jest też już moment, wiadomo, że Frodo jest cały czas od momentu zranienia przez sztylet wodza na zguli. Jest poddawany procesowi przechodzenia do świata upioru, prawda? Stawania się upiorem z upiorzenia. Nie wiem, czy jest takie słowo, pewnie nie, ale będziemy go używać, możemy go używać. Tak, no i tu Marek Gumkowski, który jest autorem bardzo fajnego artykułu zamieszczonego w 21 numerze Aiglosa pod tytułem Snyfroda.
Zauważa też podobieństwa do częstych snów Bilba, prawda? O Bagen. Szczególnie, że w tej okolicy tego miejsca Bilbo też miał sen związany z Bagen. Także Tak, podobieństwa występują oczywiście. Teraz nie przeczytamy kolejnego akapitu, powiemy tylko krótko, co się w nim wydarza. Oczywiście po tej nocy, w której Frodo miał sny, budzą się rano, więc mamy 17 października. No i tym razem Aragorn samodzielnie idzie na zwiady, a hobbici mają czas spokojnie zjeść. W zasadzie przestaje padać. Natomiast wieści nie były dobre. Posłuchajcie, jakie wieści przyniósł im po zwiadzie Aragorn z wiany też obieży światem. Zaszliśmy zbyt daleko na północ, powiedział. Musimy znaleźć jakąś drogę z powrotem na południe. Gdybyśmy trzymali się tego samego, co dotychczas w kierunku, znaleźlibyśmy się w końcu w Ethendales, daleko na północ od Rivendell.
To kraj trollów, mało mi znany, może zdołalibyśmy stamtąd zawrócić do Rivendell. Oznaczałoby to jednak z pewnością wielką zwłokę, bo nie znam drogi i nie starczyłoby nam prowiantu. Toteż tak czy inaczej musimy odszukać Brut Bruinen. Przez resztę dnia posuwali się mozolnie po skalistym gruncie, znaleźli przejście między dwiema górami, które ich zaprowadziło do dolinki ciągnącej się ku południowschodowi, a więc w pożądanym kierunku. Podwieczór jednak zagrodził im znowu drogę w wysoki grzebień górski. Czarna grań jeżyła się na tle nieba mnóstwem skalnych zębów, co ją upodobniało do tępej piły. Mieli do wyboru zawrócić albo wspiąć się na ten grzebień. Wybrali drogę pod górę, lecz okazała się niezmiernie trudna. Wkrótce Frodo musiał zsiąść z wierzchowca i mozolić się na własnych nogach.
Mimo to nieraz tracili nadzieję, czy zdołają wyprowadzić kucyka, a nawet czy sami jakoś dotrą do celu obciążeni bagażem. Zmrok już niemal zapadał i wszyscy byli doszczęto wyczerpani, kiedy wreszcie stanęli na górze. Wspięli się na wąskie siodło między dwoma zębami, a tuż przed nimi zbocze znów padało stromo. Frodo rzucił się na ziemię i leżał, wstrząsany dreszczem. Lewerami zwisało martwo. Chobiet miał takie uczucie, jakby lodowate pazury ściskały mu bark i bok. Drzewa i skały widział nad sobą niewyraźnie, jak poprzez gęstą mgłę. – Nie sposób iść dalej – rzekł Merry do obież świata. – Boję się, że ten marsz zaszkodzi Frodowi. Okropnie się o niego niepokoję. Co począć? – Czy myślisz, że w Rivendell potrafią go uzdrowić?
Jeżeli w ogóle dostaniemy się tam kiedykolwiek? Zobaczymy, odpowiedział przewodnik. Tu, na Pustkowiu, nic więcej zrobić nie mogę, niż zrobiłem. Właśnie rana Froda jest główną przyczyną, dla której nagle on go pośpiechł, ale przyznaję, że dziś już dalej nie możemy iść. Co właściwie jest mojemu panu? Zapytał sam, zniżając głos i błagalnie wpatrując się w obie żywiata. Rana była niewielka, już się zabliźniła i nie widać nic, prócz białej blizny na barku. Froda dotknął orężki przyjaciela. Rzeką bierze świat. Działa tu jakaś trucizna albo może zły ulg, na który nie znam sposobu. Mimo to nie trać samie nadziei. Tak. No i słuchajcie, pamiętajcie, jak, odkąd wyszli z BRI, w zasadzie gościniec, wiadomo, nie idzie linią prostą, tylko robił pętlę.
Ale podjęli decyzję, że jednak spróbują, mimo że okazało się to bardzo trudne. A tak trudno, że Frodo musiał zejść z kocyka. No właśnie, to ciekawe, w jakim był stanie, nie? Znaczy, mamy opisane po części, w jakim był stanie, ale to na pewno było dla niego wyzwanie. No tak, widzimy, że na samym końcu już padł na ziemię i już nie miał siły, ale właśnie mamy też ten opis jego odczuć, że czuł takie zimne szpony zaciskające się na barku, na okolicy, więc ta rena zaczęła mu już bardzo doskwierać. Tak, mamy opis jego stanu, to też jest taki chyba drugi, bo tamtym, który analizowaliśmy w poprzednim odcinku, to właśnie tu jest taki bardziej obszerny, szczególnie, że właśnie dowiadujemy się, że ręka zwisała mu bezwładnie, prawda, nie miała w niej czucia, więc to było takie bardzo intensywne, prawda, z punktu widzenia medycyny.
natomiast to, co on odczuwa, a czego nie widzą pozostali, to jest to widzenie tak jakby przez mgłę, czyli Frodo coraz bardziej, wiadomo, że upiory, czyli na zgóle, nie widziały w świetle dziennym, widziały tylko w nocy, no i to jest chyba ten proces, którego jakby teraz jest częścią tego procesu jest właśnie Frodo, prawda, poddawany jest temu procesowi przechodzenia do świata upiorów, prawda, którym... Tak, tak się wydaje i też ten pogarszający się stan zauważają hobbici. Mary zadaje dużo pytań o to, co począć, co teraz. Tak, jest taki istotny dialog, prawda, między Marym samym, a obieży światem. Myślę, że Aragorn sobie zdaje sprawę, jak poważny jest stan Froda, ale on nie wszystko mówi hobbitom pozostałym, prawda?
Tak, też mi się wydaje, że zdaje sobie sprawę, ale przyznaję, że spieszę się teraz właśnie ze względu na ranę, bo przyznaję, że nie wie, jak mu dalej, w sensie, że nie może mu tutaj już nic więcej pomóc. A widzi też pogarszający się stan, więc jakby ten pośpiech jest tutaj wskazany, prawda? Jeżeli Wendel jest z inną nadzieją. No i tutaj sam też się włącza, bo już jest taki, no, co zrozumiał, spoczony trochę. Tak, ale z pytania sama dowiadujemy się też trochę o tej ranie, ponieważ dowiadujemy się, że się zabliźniła, zamknęła, czyli ta rana fizyczna, która została zadana, praktycznie no Frodo sobie z nią poradził, tak? Czyli ciało Froda, organizm Froda sobie z nią poradziło. Natomiast no nie wiedzą tego, co się dzieje wewnątrz ciała Froda, tak? I co się dzieje w jego umyśle.
Świetne opisy miejsc, bardzo znane jest tego Tolkien i mamy takie opisy jak zwykle dotykające wielu zmysłów, te jęczące sosny. wdychają powietrze, które właśnie przesączone jest zapachem lasu i tak dalej. I w tym fragmencie też mamy kolejny sen Froda. I tym razem jakby przewidywał, nie wiem, przyszłe spotkanie z latającymi jeźdźcami. Tak, no widzimy w tym śnie, właśnie Frodo widzi w tym śnie obserwujących go z góry na jakichś latających stworzeniach czarnych jeźdźców. Albo jakieś postacie, które są czarne, też nie jest do końca powiedziane, bo jest też taki kierunek interpretowania tego snu, że był to Gandalf na Orle.
Ale jest to taki kierunek mało prawdopodobny. Stan, w którym nadawał się Frodo raczej sugerował, że wszystko, co będzie mu się śniło, będzie związane z tym mrocznym, mroczną częścią historii, prawda? Więc to jeśli chodzi o noc. Później mamy świt, 18 października. Pogoda się polepszyła, co wpłynęło na stroje. Tak. słońce, wschodziło słońce widoczne. Tak. No i słuchajcie, teraz znowu Aragorn w tym fragmencie, którego nie czytaliśmy. Aragorn zabrał na zwiady tym razem Merego. I pośni na zwiady. Pozostała trójka hobbitów została. I czemu Aragorn dokonuje takich wyborów? Raz bierze Merego i Froda na szczyta Monsul. Później bierze sama na bok i rozmawia z nim na temat sytuacji z Frodem i tak dalej.
Może jeszcze on nie odkrył do czego. A może właśnie nie, to może też być z drugiej strony Kasia, bo zobacz, skoro Pipin cały czas był przy Frodzie, tak? To może właśnie Aragon stwierdził, że on jest bardzo dobrym opiekunem Froda, nie? I bardzo dobrze wpływa na... pomoc Freudowi podczas tych momentów. Tak, to też jest jakaś opcja, więc to jedna rzecz, a też jakby on ich zabiera zawsze na zwiady w takich bezpiecznych momentach, więc to jest też taka strategia może podbudowywania ich, że nie wystawia ich bezpośrednio na niebezpieczeństwo. Dokładnie. No i słuchajcie, na koniec tych nieczytanych fragmentów mamy dobre wieści, ponieważ Aragon widzi już kierunek i potencjalną drogę, którą muszą się poruszać, więc jest naprawdę pozytywnie.
Musimy znów trafić na gościniec, rzekł. Nie spodziewajmy się znaleźć ścieżki przez te góry. Gościniec, choćby nie wiedzieć jakie czekały na nim niebezpieczeństwa, jest dla nas jedyną drogą do brodu. Natychmiast więc po śniadaniu ruszyli znowu. Powoli zleźli południowym stopiem z przełęczy. Zejście okazało się jednak o wiele łatwiejsze niż przewidywali, bo zbocze było od tej strony nie tak strome i Frodo wkrótce mógł znowu dosiąść kucyka. Biedny, stary kucyk Bilaferny okazał niezwykły talent do wyszukiwania ścieżek i w miarę możliwości starał się oszczędzić swojemu jeźdźcowi wstrząsów. Nastrój całej kompanii znowu się poprawił. Nawet Frodo czuł się lepiej w blasku poranka, chociaż od czasu do czasu mgła przesłaniała mu oczy i przecierał je ustawicznie ręką.
Tak, no i zejście okazało się łatwiejsze, prawda, może dociąć Frodo, może dociąć kucyka z powrotem, kucyk. Okazało się, że sobie świetnie radzi w takim terenie i znajduje dobre podłoże, żeby jakby jak najmniej wstrząsów przenieść na jeźdźca. Tak, troszczył się o Froda. I to w połączeniu z blaskiem poranka, słońcem, takim naturalnym ciepłem wstawia całą drużynę na nogi, w tym Froda. Głównie Froda, prawda? Froda jest najważniejszym. Tak, naturalne ciepło i światło słoneczne to jest też coś, co rozmywa jakby te symptomy z upiorzenia, prawda? Właśnie Frodo widzi lepiej, prawda? Nie widzi tej, znika ta mgła. Tak, mimo że wszystko, znaczy, że mimo że cały czas jakby jest wspomniane, że ta ma takie zamglone spojrzenie, przeciera oczy.
Sądzę, że to niepotrzebne. Odparł obieży świat, wychodząc z groty. Z pewnością jest to jaskinia trollów, ale od bardzo dawna, jak się zdaje, niezamieszkana. Moim zdaniem do strachu nie ma powodu. Idźmy dalej, ostrożnie ścieżką to się przekonamy. Ścieżka spod drzwi skręcała w prawo i znów biegła równo, po czym zapadała w gąszcz rosnący na stoku. Pipin, nie chcąc zdradzić przed obieży światem, że jeszcze wciąż się boi, wysunął się naprzód wraz z Marym. Sami obieży świat szli za nimi, mając między sobą Froda na kucyku, bo ścieżka tu była tak szeroka, że czterech, a nawet pięciu hobbitów zmieściłoby się na niej w szeregu. Ledwie jednak uszli kilka kroków, gdy Pipin pobiegł do nich, a wszędza nim Mary. Obaj mieli przerażone miny. Tam są trolle!
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.