Mentionsy Mentionsy
Pod Zielonym Smokiem
Pod Zielonym Smokiem

Odcinek 083 – Penthouse u Toma

25.04.2025 ·52 min 46 s

Dziś po raz pierwszy zobaczymy Złotą Jagódkę. Zajrzymy także do domu Toma Bombadila. Hobbici po długim dniu w końcu zaznają zasłużonego odpoczynku i zasiądą do sutej kolacji. Zapraszamy na pierwszą część rozdziału “W domu Toma Bombadila”.

Złota fala światła od złotej jagody. Dobra, posłuchajcie pierwszego fragmentu dzisiaj. Czterej hobbici przeszli przez wysoki kamienny próg i znieruchomieli oślepieni. Znajdowali się w długim, niskim pomieszczeniu zalanym światłem lamp, które zwieszały się z belek pod sufitem, a dodatkowo na ciemnym, gładkim stole stało wiele wysokich świec, które rozsiewały żółte światło. Po drugiej stronie pokoju, naprzeciw drzwi wejściowych, siedziała na krześle kobieta. Złociste włosy opadały jej luźno na ramiona. Miała na sobie suknię zieloną jak młode trzciny, a upstrzona srebrem, niemie kropelkami rosy. Kibic jej opinał pas ze złota, którego ogniwa były w kształcie kwiatów lilii, wysadzanych pladoniebieskimi oczkami niezapominajek.

I no i później jest ten moment, kiedy przedstawia się albo wita głości bardziej, zwinnie, zgrabnie przebiega, tańcząco w zasadzie, prawda? Tańcząco przebiegła koło nich, czyli też ma jakieś takie muzyczne, nie wiadomo, czy to jej własne są jakby tendencje, czy też może po tomie gdzieś tam nauczyła się, że tak jest wygodniej. Tak. Może tak, no bo w ostatnim odcinku mówiliśmy, że Tom jest muzyką sam w sobie, więc może tutaj się udzieliło złotej jagodzie. I kiedy tak przebiegła tańcząc obok hobbitów, tutaj nie będziemy tego czytać, ale zamknęła drzwi wtedy i zadeklarowała, że są już bezpiecznie, nie muszą się obawiać lasu, drzew. No i właśnie przedstawia się i nazywa się Córką Rzeki.

I w oryginale tutaj mamy Daughter of the River z wielkiej litery. River jest z wielkiej litery. Rzeka jest tutaj kluczowa. No i hobbici patrzą jak użyczeni i posłuchają. Nie ma się co dziwić, bo chyba nigdy nie widzieli takiego widoku, prawda? Bo jednak... Mało mieli kontaktu w ogóle z dużymi ludźmi, hobbici jako tako, a tu nagle najpierw Tom, a teraz właśnie Złota Jagoda. Dobra, słuchajcie, kolejny fragment. – Szlachetna pani! – odezwał się wreszcie Frodo, czując, że serce wypełnia mu niepojęta radość. Stał urzeczony, czego czasami doświadczał, przysłuchując się głosom elfów, ale teraz było to inne oczarowanie. Przyjemność była mniej ulotna i zwiewna, lecz bliższa sercu śmiertelnika.

Ich pochodzenie było wyraźnie inne, natomiast też bliskie natury, ale Złota Jagoda była stąd. Czuł Frodo, że ona jest... pochodzi stąd, z tych terenów, że jest częścią tej przestrzeni, tej ziemi, z małej litery pisane, czyli jakieś tam okolicy i jest związana z tą ziemią bardzo naturalnie. Tak, no bo elfy właśnie były takie nieuchwytne z natury. Tak, były takie ponad, prawda? Takie przejściowe, można powiedzieć, albo właśnie takie ponad bardziej. Też wielokrotnie mówiły, że ich nie interesują sprawy innych ras, prawda? Nawet Gildor to mówił Frodo'owi, że nie za bardzo interesują go historie, czy przeżycia innych ras, innych istot w Śródziemiu. I Frodo powtórzył słowa piosenki Toma i aż się zająknął, bo wiecie, Tom śpiewał w niej o swojej, w cudzysłowie, swojej Złotej Jagodzie, tak?

Natomiast powtarzając te słowa, no, można było wpaść w lekkie zakłopotanie, bo ona w tych słowach była zgrabna, zwinna i poruszała się. Widać było, że w ramach tej pieśni darzy złotą jagodę pewnego rodzaju uwielbieniem, prawda, w tych słowach. Natomiast śpiewając to samo, powtarzając to samo słowa w ustach Froda, no mogło to brzmieć trochę niezręcznie. A mi się wydaje, że bardziej był zaskoczony czy zdumiony tym, że jakby, że pamiętał te słowa i że w taki właśnie muzyczny sposób zrozumiał, one się z niego wydobyły. Czyli niby w tekście jest, że był zdumiony tym, co właśnie powiedział, tak? Czyli i reakcja kobiety jest potwierdzeniem, kontynuacją tego, tak?

Tak, ale też co właśnie powiedział, może był zdumiony tym, że pamiętał to, co zaśpiewał wcześniej Tom, bo to też nie jest takie oczywiste, ale obie, myślę, że obie. No myślę, że to by nie było powodem zakłopotania u niego. Ale jest zdumiony, a nie zakłopotany. No, tak, tak, tak. Racja, może być tak, że rzeczywiście, że tylko i wyłącznie to, że potrafi je powtórzyć go zaskoczyło. Ale no to złota Jagoda reaguje śmiechem. Neutralizuje jego jakby zdumienie, czy zakłopotanie, cokolwiek to nie było. Tak, no i rozpoznaje, to jest w ogóle ciekawe, bo rozpoznaje przyjaciela elfów i tutaj nie tylko po głosie, ale także po błysku w oczach. I to jest taki fizyczny znak. Mówiliśmy o tytule przyjaciela elfów, który Frodo dostał od Gildora skądinąd dwa dni temu, tak? To było dwa dni temu. Znam je.

Tak, dokładnie, więc tutaj Złota Jagoda to zauważa. Też w ramach tej sytuacji, kiedy rozmawiali z Gildorem, przetaczaliśmy właśnie tą dosłownie scenę, że Złota Jagoda rozpoznaje w jego oku, w oczach błysk, prawda, który świadczy o tym, że jest przyjacielem elfów. Tak, no i później Złota Jagoda kończy, że Tom zajął się kucykami, czyli uprzedza pytanie, gdzie jest Tom i później Tom do nich dołączy. Opuszczamy akapit, w którym chobici zajęli miejsca oraz siedli się w tej izbie. Natomiast Złota Jagoda tanecznymi ruchami zaczęła przygotowywać do wieczerzy stolik, nakrywać i tak dalej. Kręciła się i to wszystko odbywało się w taki zwiewny, taneczny sposób. To jest niesamowite. Chobici patrzyli jak urzeczeni, a jednocześnie za ścianą słyszeli krzątanie i śpiewy Toma.

Czy stół już gotowy? Widzę śmietanę i miód, biały chleb i masło. Jest mleko, ser, są zielone zioła i dojrzałe owoce leśne. Czy wystarczy tego dla nas? Kolacja gotowa? No i słuchajcie, Frodo zadał pytanie, na które czytelnicy Tolkiena szukają odpowiedzi od 70 prawie już lat, tak? Mamy prawie 70 lat od wydania, no a w tym roku, w zeszłym roku było 70 lat od wydania pierwszego tomu Władcy Pierścieni. Kim jest Tom Bombadil? Pytanie, na które nigdy nie poznamy odpowiedzi, a jednocześnie wiele możemy z tej odpowiedzi już udzielić, albo będziemy mogli w ramach czytania kolejnych fragmentów tekstu. Takie tutaj odpowiedź do Złotej Jagody jest ważna.

Zanim powiemy dlaczego, to spójrzmy do oryginału, bo oddaje on dokładnie tą tajemnicę. He is, said Goldberry, staying her swift movements and smiling. Frodo looked at her questioningly. He is, as you have seen him, she said in answer to his look. He is the master of wood, water and hill. Tak, i słuchajcie, skupimy się na tych pierwszych słowach Złotej Jagody, czyli on jest albo jest, w zależności od tłumaczenia, a w oryginale he is. Bo to jest właśnie, to jest zakończone kropką, tak? Czyli to jest zdanie? Tak, to jest. To nie jest pytanie, czy tylko po prostu takie oznaczenie?

I co na to podział Tolkien? Długi list i będziemy go też analizować fragment po fragmencie. Posłuchajcie. Jeśli chodzi o Toma Bobadilla, naprawdę uważam, że prócz nietrafnego spostrzeżenia jest pan zbyt poważny. Słowa użyte przez Złotą Jagodę i Toma są ich słowami, a nie moimi jako komentatora. Przypomina mi pan pewnego mojego krewnego, który jest protestantem i który sprzeciwił się współczesnemu katolickiemu zwyczajowi zwracania się do księży ojcze, ponieważ to określenie dotyczy wyłącznie pierwszej osoby. Zacytował przy okazji list apostolski czytany ostatniej niedzieli niesłusznie, ponieważ mówi on egzekwo. Mnóstwo innych postaci jest nazywanych panem, a jeśli w czasie Tom był prastary, to był najstarszy w czasie.

Złota Jagoda i Tom odnoszą to jednak do tajemnicy imion. Proszę zastanowić się nad słowami Toma. Tomie I, strona 199. Tutaj oddaję na chwilę od listu, ponieważ wyjaśniam od razu te słowa, o których tutaj pisze profesor Tolkien. To chodzi o to, że Tomo Bali jest nazwany w oryginale Master, a słowo Master jest bardzo ważne, zaraz będziemy o nim mówić. I wracam do listu. Może potrafi pan sobie wyobrazić swój wyjątkowy stosunek do twórcy bez imienia, może pan? W takim bowiem związku zaimki stają się nazwami własnymi. Lecz gdy tylko człowiek znajdzie się w świecie innych skończoności o podobnym, choć indywidualnym i niejednakowym stosunku do pierwszej istoty, to kim on jest? Frodo nie zapytał, czym jest Tom Bombadil, lecz kim jest.

My także bez wątpienia często z niedbalstwa mylimy te pytania. Złota Jagoda udziela chyba właściwej odpowiedzi. Nie trzeba zagłębiać się we wzniosłym jestem, który jestem, co zupełnie się różni od on jest. Tu będzie odnośnik, za chwilę wrócę i kontynuuję list już do końca. Złota Jagoda następnie dodaje kilka uwag na temat, czym jest Tom jest panem w szczególny sposób. Nie odczuwa strachu ani najmniejszej chęci posiadania czy dominacji. On jedynie wie i rozumie te rzeczy, które go dotyczą w jego naturalnym małym królestwie. On nawet nie osądza i, o ile można stwierdzić, nie podejmuje żadnych wysiłków, by choćby nawrócić lub usunąć wierzbu za starą wierzbę w domyśle.

Jest zawsze i wyłącznie odległy, poza światem, niedostępny. Czyli tym bardziej potwierdza to słowa, które wcześniej powiedzieliśmy. Tom Bombadil nie jest Iluvatarem. I idziemy dalej przez list, przejdziemy sobie. padają tam słowa Tolkiena mówiące, że Tom i Złota Jagoda wyrażają swoje własne poglądy, a nie poglądy Tolkiena, tak? Czyli nie można się albo nie powinno się sugerować wypowiedziami bohaterów książki jako opinią wiążącą autora tej książki. Tolkien często o tym mówił, tak samo było w przypadku drzewca, mówił też, dojdziemy do tego za dwa lata, będzie taka sama sytuacja, że właśnie słowa drzewca nie są słowami Tolkiena, to są słowa drzewca, tak Tolkien mówił i to jest też w liście, jednym z listów.

Próby nawracania, tak? Tak, on tylko próbuje uwolnić hobbitów skutecznie. Tak, ale nic więcej nie robi. Tak, dokładnie. Zwróćcie uwagę, że nic więcej nie zrobił. A wiemy, że jest na tyle potężny, że mógłby, prawda? Mógłby sobie zrobić tutaj jakiś porządeczek na swoim szeroko pojętym ogródku. Dobrze. Słuchajcie, tyle listu. Teraz wracamy znowu do fragmentu, który czytaliśmy. Jest troszkę dzisiaj... z tymi fragmentami, do których nawiązujemy, ale inaczej tego zrobić się nie udało, ponieważ fragment, który czytaliśmy, był bardzo bogaty w informacji, a do niego było wiele powiązanych innych rzeczy. Wracamy do tekstu i tam mamy ten moment, kiedy... Odpowiedź Złotej Jagody, tak, czyli właśnie kim jest, sobą i tak dalej, przetłumaczyli pozostali.

Sprawdźmy, jak przetłumaczyli pozostali. Skimniewska, posłuchajcie. Sobą odparła z uśmiechem Złota Jagoda, przerywając na chwilę swoje zajęcia. Frodo spojrzał na nią pytająco. Jest taki, jakim go widzisz, odpowiedziała na to spojrzenie. Jest panem lasu, wody i wzgórz. Tak, a u państwa Franz? Jest tym, kim jest, odparło złoto jego to z uśmiechem, na chwilę przerywając krzątaninę. Frodo popatrzył na nią pytająco. Jest taki, jakim go widzisz, rzekło w odpowiedzi na jego spojrzenie. Jest panem drzew, wody i wzgórz. Tak, i słuchajcie, ta odpowiedź złotej jagody jest bardzo ważna, ponieważ dzięki temu rozumiemy, co Tolkien miał na myśli, nadając Tomowi w oryginale tytuł Mastera tych ziem. Mastera to jest spolszczenie.

Tom był faktycznie opiekunem. Łodziński używa tego słowa w stosunku do, jako tłumaczenie właśnie Mastera w stosunku do Toma, używa słowa opiekun, zarządcą, tak jak Wesgarot, czy panem, ale nie władcą, panem nie w zrozumieniu władca, prawda? To słowo Nie da się przetłumaczyć tak idealnie na polski, bo w Polsce od razu jak słyszymy pan, to nam się kojarzy, że ktoś ma nad kimś władzę, że jest wyżej od niego, że jest w hierarchii czy w systemie prawnym jest wyżej, prawda? Tak, no tutaj mamy wyraźnie zaznaczone, że Tom Bombadil jest panem, opiekunem małego skrawka ziemi, wody, drzew, wzgórz. Tutaj kolejność nie ma znaczenia. I zauważcie też zmianę tomu Złotej Jagody na samą myśl o rządzeniu. Ona jakby przestaje się uśmiechać, na chwilę się zatrzymuje.

I tu mamy wyraźnie napisane, że to są słowa Tolkiena. Tom Bombadil miał być duchem znikających wiejskich terenów Oxfordu i Berkshire. Tak, czyli był duchem, opiekunem terenów wiejskich. Oczywiście jest to stworzone na podobieństwo znanych w Anglii i pewnie też w wielu innych miejscach w Polsce, w naszym słowiańskim. powiedzmy legendarium, panteonie, też takie duszki, duchy istniały, które opiekowały się jakimś tam fragmentem terenu, rejonu, czy też konkretnej jakby dziedziny, na przykład wody, lasu, pól i tak dalej, i tak dalej. Tak, no i tutaj przechodząc właśnie do tej wody, to przy okazji od razu możemy dopowiedzieć już, że Złota Jagoda była dokładnie takim samym, tylko troszkę o mniejszym wpływie zasięgu duchem opiekunem właśnie rzeki.

To był zakres opieki Toma był znacznie większy, bo miał drzewa, lasy, wzgórza, ale... Można powiedzieć, jak w korporacji, nie? Jest jakby menedżer od wzgórz i... drzew i wody, tak, a poniżej są mniejsi menedżerowie, którzy zarządzają konkretnym fragmentem. Tak, no coś takiego. Tak, Złota Jagoda następnie mówi, że Tom niczego się nie boi, że nikt go nie złapał. że jest, no i znowu powtarzam, że jest opiekunem, panem, ale nie władcą, nie lordem. I po chwili pojawia się zaraz z sandom, śpiewającym monologiem, wypytuje o kolację. W końcu tą upragnioną kolację po ciężkim dniu dla hobbitów, domyślam się. I przedstawia hobbitom złotą jagodę jako jego panią.

I tutaj o tym też wspominaliśmy tydzień temu. Znów nie ma nawet w oryginale właśnie nawiązania do żony. Tego możemy się dowiedzieć z innych z innych tekstów Tolkiena, ale tutaj, jeśli chodzi o oryginał Władcy Pierścieni, nie mamy jakby nazwanej tej relacji. Tak, to jest takie, jakby wiadomo, że domyślnie oni są jakimś rodzajem małżeństwa, tak? Wiemy to z innych opowieści, wiemy też, można się domyślać z tego, co się wydarza, no, mieszkają razem, tą nazywają swoją jagodą, swoją panią, swoją, jego jakby, nie pada nigdzie słowa ukochana, nie pada... Tak, to na pewno są parą jej, po prostu. Tak. Dobra, pominiemy teraz akapit jeden. Złota Jagoda podpowiada mu, że wpierw trzeba by zadbać o gości, zadbał o kusyki.

Złota Jagoda zadbała o kolację, natomiast nikt nie zadbał o gości. Tom się oczywiście reflektuje i prowadzi Hobbitów w głąb domu do budówki. I tutaj też jest taka ciekawostka językowa. Tak, bo ta dobudówka w oryginale nazwana jest penthouse. Teraz tego określenia używa się na określenie jakiegoś takiego luksusowego apartamentu, ale zobaczcie, co to słowo naprawdę znaczy. Archaicznie. Archaicznie, tak. Tak, Tolkien użył archaicznej wersji. An outhouse or shelter with a sloping roof built on the side of a building. Czyli budowanie gospodarcze lub schronienie ze spadzistym dachem zbudowane z boku budynku. Do budówka. Do budówka, tak, typowa. Ze spadzistym dachem. Dokładnie. Zobaczcie, co na to nasi tłumacze.

Trzeba, żebyście do rana nabrali sił, powiedziała. Nie lękajcie się nocnych odgłosów. Nie przedostanie się przez drzwi ani okna nic z wyjątkiem blasku księżyca, światła gwiazd i powiewu wiatru. Dobranoc. Tak, mamy ucztę, mamy kolację, wieczerze, hobbici siedzą po bokach, a gospodarze na szczytach, czyli tak wszystko ładnie, książkowo rozłożone, prawda? Tak, jeszcze raz pomyślałam, że mamy czterech hobbitów, to wszystko tak symetrycznie, pięknie. Tak, wcześniej Tom, obserwując to, co przygotowała Złota Jagoda, wymienił te potrawy, tak, wymienił potrawy i okazuje się, że wszystkie są bezmięsne, wegetariańskie, a to nasuwa skojarzenie z domem Borna po części, prawda? Tam też były tylko i wyłącznie Potrawy tam były głównie oparte na miodzie, prawda?

A tutaj mamy... Tak, ale też było tam masło, chleb, więc mi się w ogóle cała ta scena jest taka trochę podobna do tego pobytu u Beorna, bo też ta uwaga Złoty Jagody na koniec, że mają się nie lękać na tych odgłosów i tak dalej, i tak dalej, to mi się bardzo kojarzy z sceną właśnie pobytu krasnoludów i Bilba u Beorna. To, co różni tą scenę, to fakt, że zaczęli śpiewać, bo u Beorna nie śpiewali. Chociaż też były pieśni, tak? Była pieśń krasoludów u Beorna. Tak, no była. Była, ale to już chyba w momencie, kiedy nie było Beorna samego. Z Beornem nie śpiewali. Tak, to jednak największa różnica jest między Beornem a Tomem. Tak, tak. No i na koniec uczty oczywiście Tom i Złota Jagoda zaczęli sprzątać, a hobbici się przyglądali, dostali polecenie, żeby odpoczywali.

Poczuli woń palącej się jabłoni, też takie bardzo... Tolkien oczywiście oddziałuje na nas w tym momencie nie tylko wizualnie, nie tylko smakami, które poczuliśmy przed chwilą, ale także i zapachami, tak? Na wiele zmysłów działa. To jest bardzo skuteczne. skuteczna metoda i bardzo budująca wyobrażenie o tej scenie. Pogorszono większość świateł, zostały tylko w zasadzie trzy i Złota Jagoda się pożegnała, mówiąc właśnie, żebyśmy się nie lękali od głosów, czy czegokolwiek, co się dzieje za oknami. Tak, i tutaj w swoim pożegnaniu nawiązuje do, mówi, że nie przyzostanie nic poza blaskiem księżyca i gwiazd, więc mamy to takie typowe nawiązanie do gwiazd, typowe dla Tolkiena. Zawsze ma to dobre skojarzenia. Tak, zawsze się kojarzy tak pozytywnie. Odpuszczamy moment, nie czytamy momentu, kiedy Tom zamyślony siedział, a chubici bali się mu przerywać, bo Tom był taki zamyślony, ale w końcu odważył się Frodo.

I w ramach tej piosenki dowiadujemy się, że Tom co roku na koniec lata, czyli właśnie teraz w tej porze, w której hobbici trafili w okolice jego domu, Końc lata, początek jesieni udaje się w miejsce, gdzie najdłużej trzymają się lilie, kwitną czy też po prostu jeszcze nie znikają, po to, żeby narwać je dla złotej jagody, żeby dostarczyć swojej złotej jagodzie po prostu przyjemności z posiadania tych kwiatków i jednocześnie takiej nawiązania do jej rzecznego pochodzenia. Ten sam zabieg powtarza na początku wiosny, jest też o tym mowa w piosence, czyli tam właśnie w tym miejscu, w tym zakątku rzeki, o którym Tom mówi, zarówno pojawiają się jako pierwsze lilie z wszystkich innych miejsc i też najdłużej trwają, prawda?

Najdłużej można je spotkać, można je dojrzałe znaleźć. A dowiadujemy się z tej pieśni jeszcze jednego ważnego fragmentu, że tam też swojego czasu pierwszy raz zobaczył Złotą Jagodę. Tam się spotkali po raz pierwszy. I to, jak przybiegło ich to spotkanie, dowiadujemy się, możemy dowiedzieć się z poematu przygody Toma Bombatila, który fragment tego oczywiście zacytujemy teraz. Posłuchajcie. Szedł Tom przez letnie łąki, rwał jaskry garściami I składał w bukiety, igrając z cieniami Drażnił tłuste trzmiele upojone kwieciem Nad brzegiem strumienia siedział godzinami Długa broda zwisła mu w przejrzystą wodę Wabiąc córkę rzeki, złotą tę jagodę Pociągnęła swawolnie, z krzykiem i chlupotem Wpadł Tom między lilie, krztusząc się bulgotem Hej, Tomie Bombadilu, gdzież cię niesie woda?

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.