Mentionsy Mentionsy
Pod Zielonym Smokiem
Pod Zielonym Smokiem

Odcinek 083 – Penthouse u Toma

25.04.2025 ·52 min 46 s

Dziś po raz pierwszy zobaczymy Złotą Jagódkę. Zajrzymy także do domu Toma Bombadila. Hobbici po długim dniu w końcu zaznają zasłużonego odpoczynku i zasiądą do sutej kolacji. Zapraszamy na pierwszą część rozdziału “W domu Toma Bombadila”.

I w oryginale tutaj mamy Daughter of the River z wielkiej litery. River jest z wielkiej litery. Rzeka jest tutaj kluczowa. No i hobbici patrzą jak użyczeni i posłuchają. Nie ma się co dziwić, bo chyba nigdy nie widzieli takiego widoku, prawda? Bo jednak... Mało mieli kontaktu w ogóle z dużymi ludźmi, hobbici jako tako, a tu nagle najpierw Tom, a teraz właśnie Złota Jagoda. Dobra, słuchajcie, kolejny fragment. – Szlachetna pani! – odezwał się wreszcie Frodo, czując, że serce wypełnia mu niepojęta radość. Stał urzeczony, czego czasami doświadczał, przysłuchując się głosom elfów, ale teraz było to inne oczarowanie. Przyjemność była mniej ulotna i zwiewna, lecz bliższa sercu śmiertelnika.

Zasiądźcie teraz w oczekiwaniu na pana domu, który wnet się tu zjawi, jak tylko doglądnie waszych utrudzonych zwierząt. Tak, i po tym długim momencie urzeczenia, trwania w urzeczeniu, bo to było wielokrotnie powtórzone w tekście, Frodo jako pierwszy wydobywa z siebie jakiś głos, prawda? Coś próbuje powiedzieć i nawiązuje do tej piosenki, którą słyszeli w poprzednim odcinku podcastu i w poprzednim rozdziale, a tak naprawdę przed chwilą. I taki opis tego, co Frodo odczuwa... Czuję, że jest to postać, osoba wyjątkowa, ale w porównaniu do elfów, z którymi miał kontakty, jako takimi właśnie wyjątkowymi postaciami, elfy były takie trochę jakby nie z tego świata.

Ich pochodzenie było wyraźnie inne, natomiast też bliskie natury, ale Złota Jagoda była stąd. Czuł Frodo, że ona jest... pochodzi stąd, z tych terenów, że jest częścią tej przestrzeni, tej ziemi, z małej litery pisane, czyli jakieś tam okolicy i jest związana z tą ziemią bardzo naturalnie. Tak, no bo elfy właśnie były takie nieuchwytne z natury. Tak, były takie ponad, prawda? Takie przejściowe, można powiedzieć, albo właśnie takie ponad bardziej. Też wielokrotnie mówiły, że ich nie interesują sprawy innych ras, prawda? Nawet Gildor to mówił Frodo'owi, że nie za bardzo interesują go historie, czy przeżycia innych ras, innych istot w Śródziemiu. I Frodo powtórzył słowa piosenki Toma i aż się zająknął, bo wiecie, Tom śpiewał w niej o swojej, w cudzysłowie, swojej Złotej Jagodzie, tak?

Natomiast powtarzając te słowa, no, można było wpaść w lekkie zakłopotanie, bo ona w tych słowach była zgrabna, zwinna i poruszała się. Widać było, że w ramach tej pieśni darzy złotą jagodę pewnego rodzaju uwielbieniem, prawda, w tych słowach. Natomiast śpiewając to samo, powtarzając to samo słowa w ustach Froda, no mogło to brzmieć trochę niezręcznie. A mi się wydaje, że bardziej był zaskoczony czy zdumiony tym, że jakby, że pamiętał te słowa i że w taki właśnie muzyczny sposób zrozumiał, one się z niego wydobyły. Czyli niby w tekście jest, że był zdumiony tym, co właśnie powiedział, tak? Czyli i reakcja kobiety jest potwierdzeniem, kontynuacją tego, tak?

Tak, ale też co właśnie powiedział, może był zdumiony tym, że pamiętał to, co zaśpiewał wcześniej Tom, bo to też nie jest takie oczywiste, ale obie, myślę, że obie. No myślę, że to by nie było powodem zakłopotania u niego. Ale jest zdumiony, a nie zakłopotany. No, tak, tak, tak. Racja, może być tak, że rzeczywiście, że tylko i wyłącznie to, że potrafi je powtórzyć go zaskoczyło. Ale no to złota Jagoda reaguje śmiechem. Neutralizuje jego jakby zdumienie, czy zakłopotanie, cokolwiek to nie było. Tak, no i rozpoznaje, to jest w ogóle ciekawe, bo rozpoznaje przyjaciela elfów i tutaj nie tylko po głosie, ale także po błysku w oczach. I to jest taki fizyczny znak. Mówiliśmy o tytule przyjaciela elfów, który Frodo dostał od Gildora skądinąd dwa dni temu, tak? To było dwa dni temu. Znam je.

I słuchajcie, w kolejnym fragmencie padną ważne pytania, to będzie troszkę dłuższy fragment, a potem będziemy mieli bardzo długą analizę tego fragmentu, bo jest w nim naprawdę wiele ważnych informacji i pobocznych też. Posłuchajcie. Miła pani, odezwał się po chwili Frodo. Powiedz mi, jeśli tylko pytanie to nie wyda ci się grubiańskie. Kim jest tą Bombadil? Jest. Zaczęła Złota Jagódka i przystanęła uśmiechnięta, a Frodo patrzył na nią w napięciu. Jest, jak widzieliście. Opiekunem lasu, wód i wzgórz. Więc cała ta osobliwa kraina do niego należy? Och nie! Odrzekła, a uśmiech zniknął z jej twarzy.

Czy stół już gotowy? Widzę śmietanę i miód, biały chleb i masło. Jest mleko, ser, są zielone zioła i dojrzałe owoce leśne. Czy wystarczy tego dla nas? Kolacja gotowa? No i słuchajcie, Frodo zadał pytanie, na które czytelnicy Tolkiena szukają odpowiedzi od 70 prawie już lat, tak? Mamy prawie 70 lat od wydania, no a w tym roku, w zeszłym roku było 70 lat od wydania pierwszego tomu Władcy Pierścieni. Kim jest Tom Bombadil? Pytanie, na które nigdy nie poznamy odpowiedzi, a jednocześnie wiele możemy z tej odpowiedzi już udzielić, albo będziemy mogli w ramach czytania kolejnych fragmentów tekstu. Takie tutaj odpowiedź do Złotej Jagody jest ważna.

Zanim powiemy dlaczego, to spójrzmy do oryginału, bo oddaje on dokładnie tą tajemnicę. He is, said Goldberry, staying her swift movements and smiling. Frodo looked at her questioningly. He is, as you have seen him, she said in answer to his look. He is the master of wood, water and hill. Tak, i słuchajcie, skupimy się na tych pierwszych słowach Złotej Jagody, czyli on jest albo jest, w zależności od tłumaczenia, a w oryginale he is. Bo to jest właśnie, to jest zakończone kropką, tak? Czyli to jest zdanie? Tak, to jest. To nie jest pytanie, czy tylko po prostu takie oznaczenie?

Złota Jagoda i Tom odnoszą to jednak do tajemnicy imion. Proszę zastanowić się nad słowami Toma. Tomie I, strona 199. Tutaj oddaję na chwilę od listu, ponieważ wyjaśniam od razu te słowa, o których tutaj pisze profesor Tolkien. To chodzi o to, że Tomo Bali jest nazwany w oryginale Master, a słowo Master jest bardzo ważne, zaraz będziemy o nim mówić. I wracam do listu. Może potrafi pan sobie wyobrazić swój wyjątkowy stosunek do twórcy bez imienia, może pan? W takim bowiem związku zaimki stają się nazwami własnymi. Lecz gdy tylko człowiek znajdzie się w świecie innych skończoności o podobnym, choć indywidualnym i niejednakowym stosunku do pierwszej istoty, to kim on jest? Frodo nie zapytał, czym jest Tom Bombadil, lecz kim jest.

Tak, no i następnie Tolkien mówi o nazywaniu różnych ludzi panem. Jeśli chodzi właśnie o to słowo pan, to w oryginale używa słowa master, które absolutnie nie determinuje boskości osoby tym tytułem obdarowanej. Omawialiśmy już to słowo podczas pobytu Bilba w Esgeroth, podczas omawiania Hobbita. Tam mieliśmy spotkania z masterem miasta, czyli jej zarządcą, ale też nie lordem, nie władcą. Tak, no i ten master to było takie słowo, które miało wiele znaczeń, między innymi mistrz, między innymi nauczyciel, prawda? Było bardzo dużo znaczeń. Tak, no sam też wracał się do Froda. Jako master, tak. Więc tutaj też mamy tą relację klasową.

Wiemy już, że nie jest ilwatarem, wiemy, że nie jest człowiekiem, wiemy, że nie jest krasnoludem albo w skrócie żadną inną rasą śmiertelną. Tak, dobrze. I teraz wrócimy z powrotem do tego, co Tolkien wyjaśniał w liście, czyli właśnie do tej różnicy między jestem kim jestem i różnicy między słowami on jest. Tolkien wyjaśnia, że Frodo nie zapytał czym, ale kim jest Tom, tak? I tutaj jest ważny ten przypis Tolkiena, o którym mówiłem wcześniej, że będziemy do niego wracać, a przypis do listu, który sam Tolkien napisał, brzmi tak. Tylko pierwsza osoba świata czy czegokolwiek innego może być jedyna. Jeśli mówi się on jest, musi istnieć więcej niż jedna osoba i zakłada się stworzone wtór istnienia. Mogą chyba powiedzieć on jest o Winstonie Churchillu tak samo jak o Tommy Bombadilu, prawda?

Sprawdźmy, jak przetłumaczyli pozostali. Skimniewska, posłuchajcie. Sobą odparła z uśmiechem Złota Jagoda, przerywając na chwilę swoje zajęcia. Frodo spojrzał na nią pytająco. Jest taki, jakim go widzisz, odpowiedziała na to spojrzenie. Jest panem lasu, wody i wzgórz. Tak, a u państwa Franz? Jest tym, kim jest, odparło złoto jego to z uśmiechem, na chwilę przerywając krzątaninę. Frodo popatrzył na nią pytająco. Jest taki, jakim go widzisz, rzekło w odpowiedzi na jego spojrzenie. Jest panem drzew, wody i wzgórz. Tak, i słuchajcie, ta odpowiedź złotej jagody jest bardzo ważna, ponieważ dzięki temu rozumiemy, co Tolkien miał na myśli, nadając Tomowi w oryginale tytuł Mastera tych ziem. Mastera to jest spolszczenie.

Poczuli woń palącej się jabłoni, też takie bardzo... Tolkien oczywiście oddziałuje na nas w tym momencie nie tylko wizualnie, nie tylko smakami, które poczuliśmy przed chwilą, ale także i zapachami, tak? Na wiele zmysłów działa. To jest bardzo skuteczne. skuteczna metoda i bardzo budująca wyobrażenie o tej scenie. Pogorszono większość świateł, zostały tylko w zasadzie trzy i Złota Jagoda się pożegnała, mówiąc właśnie, żebyśmy się nie lękali od głosów, czy czegokolwiek, co się dzieje za oknami. Tak, i tutaj w swoim pożegnaniu nawiązuje do, mówi, że nie przyzostanie nic poza blaskiem księżyca i gwiazd, więc mamy to takie typowe nawiązanie do gwiazd, typowe dla Tolkiena. Zawsze ma to dobre skojarzenia. Tak, zawsze się kojarzy tak pozytywnie. Odpuszczamy moment, nie czytamy momentu, kiedy Tom zamyślony siedział, a chubici bali się mu przerywać, bo Tom był taki zamyślony, ale w końcu odważył się Frodo.

Tak, no i zaczyna się rozmowa, w końcu Frodo się odważył i zaczyna się takim dziwnym trochę sformułowaniem. Mamy tutaj, tak, w tłumaczeniu mamy opiekunię, czy widział pan? A potem jeszcze mówi, tutaj mówi do niego w formie grzecznościowej, pan i opiekunie, a na końcu mówi, sprowadził cię do nas w szpadek, czyli zwraca się bezpośrednio. Także są trzy jakby różne formy zwracania się do tej samej osoby. Tak, u Skibniewskiej mamy, czy usłyszałeś moje wołanie, u Państwa front usłyszałeś, panie, moje wołanie, a w oryginale mamy, did you hear me calling, master? Czyli czy słyszałeś mnie, właśnie opiekunię, czy słyszałeś moje wołanie?

Wiadomo, w języku akielskim nie mamy tej formy grzecznościowej pan, pani, ale jest to takie ciekawe. Mastery jest w oryginale z wielkiej litery, prawda? Więc to sugeruje taką właśnie jakby nazwę własną, prawda? Bardziej albo formę grzecznościową też po części. Tak, no ale Frodo przezwyciężył ciekawość i mamy takie pytanie trochę niewinne, bo Frodo jest ciekawy, czy to przypadek sprowadził Toma do Starej Wierzby, czy Tom usłyszał jego wołanie, jak coś w ogóle stało, że tam dotarł. A zanim odpowiedź, to jeszcze tylko na chwilkę. Tom jest wyrwany z myśli, bo był zamyślony mocno i w kolejnym fragmencie tekstu Tolkien opowiada nam właśnie, jak wyrwano Toma z tego zamyślenia.

I w następnym fragmencie potwierdza on, że był to przypadek, że trafił tam właśnie w to miejsce. Ale Tom wiedział o zbliżaniu się Froda i tutaj możemy przypuszczać, że od Gildora mógł się dowiedzieć, od elfów. Mógłby też od Magota, ale to by nie zdążyło dotrzeć ta informacja, gdyż hobbici widzieli się z Magotem dzień wcześniej w zasadzie. Tak, dokładnie. I tutaj to mówi, że podejrzewał, że trafił do Doliny V, że przyciągnie ich wierzbin, bo mówi o tej mocy pieśni wierzbina, więc spodziewał się ich, ale dotarł tam przypadkiem, więc tutaj mamy takie ciekawe połączenie. Tak, tak, że jest i przypadek, i jednocześnie wiedział. I słuchajcie, Tom znowu na chwilę tak jakby się zawiesza, myśli o czymś, a po chwili opowiedział o tej swojej misji i dlaczego tam, gdzie się znalazł, piosenką.

Najdłużej można je spotkać, można je dojrzałe znaleźć. A dowiadujemy się z tej pieśni jeszcze jednego ważnego fragmentu, że tam też swojego czasu pierwszy raz zobaczył Złotą Jagodę. Tam się spotkali po raz pierwszy. I to, jak przybiegło ich to spotkanie, dowiadujemy się, możemy dowiedzieć się z poematu przygody Toma Bombatila, który fragment tego oczywiście zacytujemy teraz. Posłuchajcie. Szedł Tom przez letnie łąki, rwał jaskry garściami I składał w bukiety, igrając z cieniami Drażnił tłuste trzmiele upojone kwieciem Nad brzegiem strumienia siedział godzinami Długa broda zwisła mu w przejrzystą wodę Wabiąc córkę rzeki, złotą tę jagodę Pociągnęła swawolnie, z krzykiem i chlupotem Wpadł Tom między lilie, krztusząc się bulgotem Hej, Tomie Bombadilu, gdzież cię niesie woda?

Pojawiają się oba te składniki jednego elementu. Po rozmowie z Wernie Flieger wiemy, że to jest jedna, to jest jedność. Nie ma osobno przeznaczenia i osobno wolnej woli, tylko to działa zawsze razem. Tak, no bo aż ciężko uwierzyć, że to był aż taki przypadek. Zgadza się. Szczególnie, że skoro Gildor powiedział, że są i skoro Tom podejrzewał, że ściągnie i wija, to też jakby zdroworozsądkowo myśląc powinien spodziewać albo mógł zaplanować wyjście w kierunku naprzeciw wędrowcom, prawda? Słuchajcie, ostatni fragment dzisiejszego odcinka przy nami. Posłuchajcie. Bombadil ponownie zamilkł, ale Frodo nie mógł się powstrzymać od zadania jeszcze jednego pytania, tego, które najbardziej go dręczyło.

Ledwie ułożyli znużone ciała na posłaniach i naciągnęli na siebie przykrycia, zapadli w błogi sen. Nic dziwnego. Po takim ciężkim dniu marszu, ile mówiliśmy, że przeszli 30-40 kilometrów. Tak, tak. A mogli krócej, tylko pogubili się. Później taka kolacja. A jeszcze wcześniej dużo przeżyć takich stresujących, prawda, związanych. Nie wiadomo też, na ile zmęczyło ich to sztucznie wywołane poczucie senności. Na pewno też. Dokładnie, ale jeszcze zanim położyli się do snu, Frodo dręczyło pytanie o drzewo, bo nigdy nie słyszał o...

Wiemy, że Magot spotykał się z Tomem, ale wydaje mi się, że raczej na neutralnym gruncie, czyli bardziej bliżej granicy właśnie Booklandu. Jeżeli w ogóle w lesie, to bliżej granicy Booklandu, albo nawet w ogóle w Shire tylko potajemnie. Nie sądzę, żeby Magot odwiedzał Toma w jego domu i złotą jagodę. Pewnie o tym była jakaś mowa. Ale na tą propozycję czytam pytanie Froda o drzewo. Reakcja Merego i Pipina jest bardzo gwałtowna, no bo oni są świeżo po tym traumatycznym przeżyciu jednak z Wierzbinem. Nie chcą nic słyszeć o tym, żadnych szczegółów, szczególnie przed snem, prawda? Dokładnie, właśnie szczególnie przed snem, bo podobnie zareagował Gandalf w rozdziale Dzień Przyszłości i tam mówił, że lepiej o niektórych rzeczach mówić w świetle dziennym.

Pokazano wszystkie 20 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.