Mentionsy Mentionsy
Płytkast
Płytkast

17: Stereolab – Dots and Loops

07.07.2023 ·3 godz 18 min · 15 rozdziałów

W siedemnastym odcinku, który jednocześnie jest drugim "urodzinowym", za sprawą Borysa odbywamy prawdziwą muzyczną podróż śladami angielsko-francuskiego Stereolab, które swój piąty album "Dots and Loops" stworzyło w Chicago i Düsseldorfie, wplatając w to dodatkowo inspiracje brazylijskie. To longplay, który ostatecznie pieczętuje przemianę tej formacji z rockowego, napędzanego motorycznym pulsem bandu w studyjny, eklektyczny, cyfrowy projekt. Mając u boku z jednej strony Johna McEntire'a z Tortoise, a z drugiej - członków niemieckiego Mouse on Mars, w 1997 roku Tim Gane i Laetitia Sadier mogli zaproponować muzykę innowacyjną zarówno na polu produkcyjnym, jak i konceptualnym. Utwory z "Dots and Loops" często zawierają po kilka płaszczyzn interpretacji, w pewnym sensie można o nich rozprawiać bez końca, dlatego prawdopodobnie jest to najdłuższy z dotychczasowych Płytkastów. Tym bardziej, że obszernymi wypowiedziami odcinek wzbogacili goście: dziennikarz Bartek Chaciński (Polityka, blog Polifonia) i artystka Małgorzata Penkalla (Enchanted Hunters, Róża). 00:32:45 GOŚĆ: BARTEK CHACIŃSKI 00:47:00 Brakhage 01:05:40 Miss Modular 01:27:30 The Flower Called Nowhere 01:39:01 Diagonals 01:48:45 Prisoner of Mars 01:54:25 Rainbo Conversation 02:04:55 Refractions in the Plastic Pulse 02:18:25 Parsec 02:26:55 Ticker-Tape of the Unconscious 02:39:30 GOŚCINI: MAŁGORZATA PENKALLA 03:04:10 Contronatura ------------ Grafika: Jacek Ambrożewski (https://www.facebook.com/ambrozewski) Nasze profile w social mediach: Płytkast: https://www.facebook.com/plytkast Ambrocore (Kuba): https://www.facebook.com/ambrocore | https://www.instagram.com/ambrocore/ Substance Only (Borys): https://www.facebook.com/substanceonly | https://www.instagram.com/substanceonly Muzyczny blog Glebogryzarki ztj. Afrojax (Michał): https://www.facebook.com/glebogryzarkamusic Polifonia: https://polifonia.blog.polityka.pl/ Enchanted Hunters: https://www.facebook.com/EnchantedHunters/ Róża: https://www.facebook.com/rozamuzyka

20:17 · Analiza albumu Dots and Loops 1

Znany termin, myślę, że jak ulał pasuje. Do tej grupy, ale myślę, że warto powiedzieć o ewolucji w ogóle, o punkcie, do którego dyspo musiał dojść. Może nie jest to ewolucja na poziomie Marka Hollisa, bo ona przebiegała w nieco wolniejszym tempie, ale także imponująca, no bo trzeba powiedzieć, że Tim Gane, czyli Można powiedzieć, że chyba lider tej grupy, jej mózg i kręgosłup, zaczynał od grania w zespole McCarthy w latach 80. Na Wikipedii przeczytamy, że to był indie pop, ale szczerze mówiąc bardziej radykalnego zespołu, jeżeli chodzi o przekaz. Niż jakikolwiek inny indie popowy wykonawca, którego ja kojarzę.

32:47 · Analiza utworu Brakhage 8

Tim Gane i Laetitia Sadier byli takimi super słuchaczami, byli takim dla mnie Last FM-em muzycznym czy Ratio Music lat dziewięćdziesiątych, więc zanim to jeszcze wszystko wymyślono, zanim ta cała sfera społecznościowa wokół odbioru muzyki urosła, przed Spotify'em i Napsterem i w ogóle, więc w czasach, kiedy trzeba było płyty zdobywać, wiedzę w jakiś sposób budować na podstawie często skrawków, Pamiętam jak Tim Gane, z którym miałem okazję rozmawiać przy okazji koncertu Stereolab w CD-ku już na początku XXI wieku, opowiadał o tym, jak próbuje zbierać, zebrać wszystkie płyty Komedy, którego bardzo cenił i jak to jest trudne, żeby te wszystkie albumy pozbierać, jeszcze szczególnie w wersjach winylowych, które kolekcjonował.

Żonglowanie cytatami i odnoszenie się do przeszłości stanie się czymś, co każdy może uprawiać we własnym, małym, domowym studiu. Więc zmieniali świat w 1997 roku muzycy Stereola, mnie przynajmniej. Bardzo zmienili mój świat i muszę powiedzieć, że doświadczenie z płytą Dots and Loops to jest doświadczenie, które wykatapultowało mnie właściwie do zupełnie innej muzyki, do zupełnie innych poszukiwań. I trochę zadziałało pewnie tak jak te kartony płyt, które zgromadził Tim Gane i Laetitia Sadier zgromadzili wspólnie jeszcze wówczas i które pewnie w jakiś sposób zmieniały nam na bieżąco z roku na rok twórczość ich zespołu.

Ja bym się nie zdziwił, bo Tim Gane to gość, który grzebał w, jak to kiedyś Laetitia powiedziała, Tim Gane był moją szkołą muzyczną. Adam Apatocha może. Może tak. Skoro się pojawia komeda później, to może Patoch albo właśnie śp. Eugeniusz Rudnik. Przepiękny fade-in perkusyjnego shufflu na początku. I tutaj pierwsza zagwozdka. Kto właściwie na tych bębnach gra? Są różne teorie, bo i John McEntire i Andy Ramsey to są wybitni pokerzy i oni byli w studiu. Czytałem opinie różnych fanów, takie dywagacje, do kogo bardziej ten styl pasuje. Mi się wydaje, że mimo wszystko do McEntire'a. Ta jego taka charakterystyczna właśnie lekkość, to jego wyczucie w kontroli jakby hi-hatu, to takie miękkie jakby uderzanie, które jak najbardziej ma w cool jazzie swoje korzenie, ale on nad tym panuje w stu procentach.

Skąd to Miss Modular? Skąd ten taki koktajlowy, kiczowaty motyw jak właśnie z dżingla z telewizji z lat 60. Otóż wydaje mi się, że w takim najgłębszym sensie jest to rodzaj filozofii nieodległej od, a nawet myślę, że bardzo zainspirowanej, strukturalizmem, poststrukturalizmem. W tym sensie, że oni są tutaj trochę Bartezem, Fabianem Bartezem oczywiście, tak? A powiedzmy jakiś Bert Bacharach, czy ktokolwiek byłby tutaj symbolem patrona muzycznego, jest balzakiem. Oni wychodzą z założenia, Tim Gane pewnie zwłaszcza, jako architekt tego wszystkiego,

A propos akordów, słuchajcie, dwa numery jeszcze nie było akordu, z którego najbardziej Gane jest znany, czyli My7, durowego z septymą wielką. Jeszcze go nie było. W pierwszym numerze były dwa nonowe. Durowe i dwamolowe i w drugim numerze dwamolowe. Ale teraz przechodzimy do utworu The Flower Called Nowhere i tu już będą maj siódemki. Bo tu jest w ogóle bardzo duża kost. Więc to jest numer, który kompletnie do tej płyty nie pasuje. Bo to jest bardzo... Standardowa w sensie piosenkowości kompozycja, to znaczy tutaj jest zwrotka wyraźna, jest refren, jest przebieg akordowy bardzo interesujący, jest melodia, która niesprawiedliwa wrażenia napisanej przez czar- przez czar- czar-bota do zadanej skali.

Dlaczego o tym wspominam? Bo wydaje mi się, że w ogóle tak swoją drogą to Gane i Sadier bardzo lubią ten numer, gdyż w closerze płyty z roku 2001, Sound Dust, pod tytułem Le Bon Bon des Raisons, Zrobili wręcz imitację tego gruwu i aranżu, tego numeru I Can't Wait, I'm In Duel 2. Słyszałem, że The Disprudence. Słyszałem, The Disprudence, tak. Nie, bo tam jest taka podobna schodkowa jakby sekwencja akordowa. Natomiast zmierzam do tego, że oni po prostu chyba muszą lubić to, a nie tak, że ej, poszukajmy, gdzie są jakieś fajne bębny, tylko tam lubią ten track, co później pokazali. No i tak się zaczyna Od tego właśnie niezdecydowanego, kuśtykającego jakby rytmu, taki filmik słynny na YouTube, idę albo nie idę tam, prawda, z jakimś tam ziomkiem trochę potykającym się o własne nogi, to tak właśnie brzmi otwarcie tego tracku.

Które są na szczęście całkiem ciekawe, bo najpierw mamy dosyć mało spodziewane E-moll, logika kazałaby oczekiwać Fis-moll, jakby i logika i to co było wcześniej na płycie, ale nie, tutaj jest E. No to sobie jeszcze można wytłumaczyć, że bujamy się na zmianę w Haraolskim i Doryckim, ale po E mamy kurwa B-dur. Bardzo mocno w twarz cios. Jeszcze wokal ten akord ośpiewuje nie dookoła prymy, jak pozostałe, tylko dookoła kwinty, dookoła F. Więc przesunięcie od E to będzie półton, żeby było bardziej sekundowsze. Powiem, że Tim Gane bardzo lubi sekundy. No i to jest przelot gruby, modulacja o kawał koła kwintowego, bo jest niemal naprzeciwko. Ale poza tym ten utwór jest kurwa... No, jakby poza produkcją, która jest rzeczywiście imponująca, w której jest mnóstwo smaczków, utwór, sama materia muzyczna, poza tą jedną zmianą kryzonową, nieciekawe kurwa.

Okej, co ja teraz? Rainbow Conversation. Chodźmy na stronę B, jeżeli tutaj chyba możemy o tym mówić. Nie wiem, czy ta płyta ze względu na to, że na stronie drugiej są dwa bardzo długie utwory, była tak podzielona, wiecie może? Nie mam pojęcia, dla mnie to jest epoka CD, więc tutaj nie ma żadnych stron. No ale musiało wyjść. To chyba Rainbow by zamykało A, tak mi się wydaje. Teraz zobaczę. No dobra. No dobra, to sprawdzaj, a ja powiem coś takiego. Gane jest znany z tego, że kocha ten akord durowy z Septymuą Wielką, ten Mai7, ale na tej płycie pojawia się często, bardzo często, bardzo specyficzny inny akord, durowy, słuchajcie, który można rozpatrywać jako durowy, ale z Septymuą Małą.

119:40 · Refractions i Rainbow Conversation 1

No tak, tak, tak. Słuchajcie. Pięć czwartych. Rozumiem, że są różne sposoby zapisania. Można i na pięć czwartych. 248. Strasznie się przyczepili jakby konkretnie do tego podziału, co wszyscy zauważają. I potem kogoś dziwi, że jak zrobisz piosenkę na samych septymowych akordach Z nieregularnym podziałem, nie daj Boże, 5 czwartych, to od razu ktoś mówi, że to brzmi jak Stereolab. Ale to też właśnie świadczy o takim trademarku, znaku rozpoznawczym. I to jest właśnie to utrudnienie adaptacji tradycji. To o czym też poza anteną, przez chwilę wspomniałem, jeszcze powtórzę, że dla mnie Jest w tym jakaś głębsza myśl, to znaczy tak jakby Gane podchodził na zasadzie mamy lata dziewięćdziesiąte, jesteśmy przebodźcowani już, jakby oczywiście to było przed upowszechnieniem sieci komputerowej, internet i social mediów, ale już wtedy było to przebodźcowanie i on pewnie myślał,

134:46 · Analiza utworu Dots and Loops 2

Jaka numerologia kompozycyjna w ogóle. Dziewięć na dziesięć. Trzecia część. Tutaj mamy to, czego się, słuchajcie, spodziewałem w chuj na całym albumie, bo trademarkiem powszechnej opinii Gane'a jest to, że on, jak wielu wielkich kompozytorów, stosuje w chuj duru. Brzusznego kurwa. To znaczy przesuwa durowe akordy, dużo przesuwa durowych akordów i zdarzają mu się utwory na samych durowych. No to tutaj kurwa, ta trzecia część to jest jedyny przykład czegoś takiego. Bo jest G-dur, B-dur, D-dur, F-dur, czyli same medianty kurwa. Jest jakby schemat, tercja mała, wielka, mała. Strasznie szkoda, że wokal ją ośpiewuje tak robotycznie kurwa, tak

Ale to jest tylko do pewnego momentu, potem mamy takie prawie double tempo, zmieniamy szybciej te akordy i dużo ciekawiej. Jest HMI9, DMI9, tak, tak jak było, ale potem jest EMI9, kurwa, DMI9 i CMI9, czyli same durowe, po raz drugi mamy to, co miało być od samego początku, a bas twardo zapierdala po nonach w ogóle. Kurwa, w każdym ekorcie gra nony jeszcze, ja pierdolę. Wszystko jest totalnie blokowe, ale tutaj, słuchajcie, wokal... Zwykle idzie za schematem i ośpiewuje sobie to, co tam kurwa wymyślił Gane. Tutaj jebać to. On tutaj gra coś w rodzaju takiego stojącego motywu, który śpiewa to samo do każdego akordu i dzięki temu ten fragment robi się kurewsko elegancki. Po prostu to jest jeden z moich ulubionych momentów tej płyty.

Pokazano wszystkie 12 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.