Marta Hermanowicz - "Koniec"
Marta Hermanowicz - laureatka Nagrody Conrada za debiutancką powieść pt. "Koniec". To metafizyczna, bluźniercza książka opowiadająca o tragedii wojny, która nie kończy się wraz z podpisaniem traktatów pokojowych, ale zostaje w jej ofiarach i przenosi się na kolejne pokolenia. Malwina - dziewczynka obdarzona niezwykłą wrażliwością, śni sny-wspomnienia wojenne swojej babki, co sprawia, że równolegle funkcjonuje w dwóch rzeczywistościach – wojennej (przede wszystkim tej z Kresów i Syberii) i Polski lat 90.
Tak, to też myślę, że tutaj możemy sobie postawić śmiało hashtag postpamięć, bo to też czerpie bardzo z tego pojęcia, które jest stosunkowo młode, bo zostało wprowadzone przez Marian Hirsch w 96 roku i mówi właśnie o tym, że często potomkowie osób, które doświadczyły traumy, tragedii, wojny. Pamiętają te wydarzenia, ale nie pamiętają ich poprzez obecność w wydarzeniach, które jednak działy się wcześniej, długo przed ich narodzinami, ale pamiętają je poprzez właśnie obrazy. Pamiętają je poprzez wspomnienia, poprzez historie rodzinne, poprzez przedmioty i ta pamięć też staje się ich własną pamięcią.
Pamiętasz jak to było w ogóle? Nie do końca, nie do końca, bo myślę, że to też był trochę mimo wszystko, mimo że stworzyłam plan powieści, bo najpierw napisałam wstęp, zaczęłam pisać powieść. Natomiast szybko zorientowałam się, że bez takiego konkretnego planu wydarzeń to jednak za daleko nie zajdę, więc stworzyłam sobie taki plan ramowy. Natomiast to, że pojawiają się tam właśnie powtórzenie, że w tych, a nie określonych momentach skojarzenia wszystkie, które tam są. To to już jest taka magia, która się po prostu zadziała w trakcie pisania. To nie było tak, że siedziałam z planem powieści i powiedziałam o to użyję tych i tych powtórzeń tak będą właśnie te dziecięce wyliczanki, bo to będzie właśnie pokazywało
I po kilku dniach to stało się dla mnie oczywiste, że to nie jest 52. zakątek, tylko to jest właśnie koniec. Koniec, a nie przyszłość. Ale to jak to jest wobec tego Marta z, pamiętasz, Maria Janion i hasło, do Europy tak, ale z naszymi umarłymi. Sens tak naprawdę dziadów Mickiewiczowskich jest o tym, że umarli są ciągle z nami i w pewnym sensie powinni być z nami. Znaczy ich świat uzupełnia nasz świat. Natomiast ty, ponieważ to opisujesz od strony traumy, ja pytam absolutnie serio, żeby to było jasne. Jak mamy żyć z naszymi umarłymi? Pokojowo. Na pewno pokojowo. Nasi umarli sporo przeszli. W większości przypadków.
Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
ArtRage ciekawe bardzo rzeczy i ważne i potrzebne publikuje
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„ArtRage ciekawe bardzo rzeczy i ważne i potrzebne publikuje"
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.