Małgorzata Halber i "Hałas", czyli codzienność w XXI wieku
- Moim celem było opisanie doświadczenia codziennego życia w drugiej dekadzie XXI wieku. Mam wrażenie, że jest ono naszpikowane nieprawdopodobną ilością przeszkadzań i wytrąceń - wyjaśnia Małgorzata Halber. W rozmowie z Maxem Cegielskim opowiedziała o swojej najnowszej książce "Hałas".
I tym moim językiem takim powiedziałabym... Przepraszam, ja nie wiem, jak nazwać język, w którym piszę. Jak wyszedł najgorszy człowiek na świecie, to w bardzo wielu recenzjach było napisane, że to jest pamiętnik nastolatki. Ja po prostu piszę tak, jak mówię. Zdarza mi się jakieś takie szczęście, że uda mi się znaleźć jakieś sformułowanie bardziej literackie, ale to jest raczej rzadziej niż częściej. Ale myślę, że tu tak naprawdę chodzi o ten absolutny egzystencjalny lęk, który znajdujemy u wszystkich egzystencjalistów.
Bardzo to lubiłam i to nie wynika z jakiegoś takiego trendu snobistycznego. Nie wiem czy czytałaś książkę Yellow Face, ale tam główne, bo bardzo polecam, to jest najlepsza krytyka. Bardzo ci się spodoba, bo to jest najlepsza krytyka współczesnego rynku wydawniczego, jaką czytałam od lat. Może zdradzę, że jesteśmy i ja i ty członkami Związku Zawodowego właściwie, Unii Literackiej, więc to jest dla nas, to jest dla osób piszących, ale nie tylko, dla państwa też, żeby państwo widzieli, jak to wszystko działa. W każdym razie... Tam taka główna bohaterka, która jest absolutnie debiut olśniewający, jakieś nagrody, wyjątkowa postać, ekscentryczna, więc ona pisała tylko i wyłącznie na maszynie.
No i słusznie, bo język ma różne poziomy. Jest język potoczny, jest język literacki, jest język urzędowy i bardzo dobrze. Mnie się to podoba, bo to wprowadza pewnego rodzaju porządki w języku i one są ważne. Natomiast jest faktem, że ja... Tworząc swój język literacki, absolutnie od samego początku nie unikam przekleństw. Ja uważam przekleństwa za wspaniałą językową funkcję. Bo one przynoszą katarzys tak naprawdę. Knajackie katarzys. To jest ciekawe, bo moja ciotka od świętej pamięci była językoznawczynią i pamiętam, jak ona czytała książkę o miłości, tak byłam trochę przerażona tak naprawdę tym, że ona ją przeczyta.
Ale z drugiej strony mój mąż absolutnie mówi cały czas, nazywa mnie pisarką, więc to dodaje mi trochę otuchy i muszę powiedzieć, że to już jest ten moment jednak. Formalnie spełniasz te warunki, dlatego jesteś właśnie członkinią Unii Literackiej, co oznacza, że jesteś pisarką. Mam legitymację, proszę państwa, to prawda. Masz legitymację pisarską. Z tą szybką sławą jesteś też bardzo oszczędna, bo 2015 był debiut. Czyli mamy 10 lat, trzecia duża książka, były jeszcze graficzne, prawda? Tak, koło notatniki z bohaterem. Ale to właściwie są zbiory rysunków, które powstawały przez cały czas. To nie było tak, że trzeba było usiąść i coś zrobić, tylko wystarczyło zebrać, ułożyć w odpowiedniej kolejności, wyselekcjonować i tyle.
Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Rozmowa koncentruje się na uzależnieniu od mediów społecznościowych i modelu biznesowym Facebooka. Autor opowiada o swoim doświadczeniu i analizuje zagrożenia związane z obiektem inżynierii behawioralnej.
Rozmowa przechodzi do krytyki modelu biznesowego i jego konsekwencji, w tym wpływu na kulturę i komunikację. Autor podkreśla konieczność świadomości działania platform cyfrowych.
Rozmowa koncentruje się na znaczeniu języka i kultur w kontekście komunikacji cyfrowej. Autor podkreśla swobodę wyrażania się i krytyczne podejście do standardów i norm.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.