Małgorzata Halber i "Hałas", czyli codzienność w XXI wieku
- Moim celem było opisanie doświadczenia codziennego życia w drugiej dekadzie XXI wieku. Mam wrażenie, że jest ono naszpikowane nieprawdopodobną ilością przeszkadzań i wytrąceń - wyjaśnia Małgorzata Halber. W rozmowie z Maxem Cegielskim opowiedziała o swojej najnowszej książce "Hałas".
To już jest za dużo tego. I przypomniałam sobie taką anegdotę z biografii Bretona. To było XX-lecie międzywojenne. Syrealiści, o czym nie bardzo wiele osób wie, właściwie na samym początku stworzyli pewnego rodzaju filozofię i to była filozofia odrzucenia mieszczaństwa, też odrzucenia kościoła. W związku z tym, oni chcieli zrobić rewolucję, ale innego rodzaju tak naprawdę. Innego rodzaju, ponieważ założycielami tego ruchu było trzech poetów. Młodych, niezbyt majętnych. I w pewnym momencie...
Biograf Bretona twierdzi, że to było tak, że on przeczytał biografię... Trotski napisał biografię Lenina i Bretona tknął się na tę książkę i trochę złośliwie Mark Policot, jego biograf, mówi, że Generalnie to tam nie chodziło, te poglądy, tylko to było dobrze napisane i dlatego to się spodobało Bretonowi. To już jest zabawne samo w sobie. No i jest taka anegdota. Tutaj może ją państwu, używając młodzieżowego języka, zaspoiluję, bo Andre Breton nieprawdopodobnie chciał mieć legitymację francuskiej partii komunistycznej. On jak najbardziej głosił poglądy mówiące o równości, poglądy, które
Chciały zburzyć stary porządek tak naprawdę, bo ja myślę, że o to chodziło. Surrealiści tak naprawdę byli anarchistami, tylko że bardziej romantycznymi niż dadaiści. I on strasznie chciał mieć te legitymacje i w końcu się tak w ogóle jeszcze zupełnie na marginesie skończyło tak, że Aragon pojechał do Rosji, zobaczył jak tam jest i został stalinistą. Więc jakby te wątki są bardzo silne. W każdym razie Partia Komunistyczna nie bardzo była chętna, żeby wydać legitymację Bretonowi. Wydaje mi się, że dosyć słusznie postrzegała surrealistów jako lekkoduchów, którzy nie interesują się tak naprawdę tym, co najbardziej interesowało komunistów, czyli prawami pracowniczymi.
Może nie będę Państwu opowiadała całej tej anegdoty, ale gwarantuję, że ona jest naprawdę zabawna, bo Breton dostał pewnego rodzaju zadanie, potem po chyba pięciu latach stareń i takiego uwodzenia w ogóle tej partii komunistycznej na różne sposoby, przekonywania. To była jakaś taka w ogóle historia o odrzuceniu jakiejś, no coś niesamowitego i dostał to zadanie. I po prostu był oburzony. Po otrzymaniu tego zadania powiedział, że bardzo mu się to nie podoba. A tak naprawdę gdzieś w tym wszystkim jest taka zagadka, to znaczy surrealiści też postulowali, że ludzie nie powinni chodzić do pracy.
Ludzie powinni być marzycielami, ale też niszczycielami poprzedniego porządku, żeby to było jasne. Nie mówimy po prostu o niebieskich migdałach, o marzeniu czy myśleniu. Nie pamiętam, jak brzmi ten związek frazeologiczny. W każdym razie, francuscy komuniści stwierdzili, że w sumie to bez sensu jest dawać legitymację komuś, kto twierdzi, że ludzie nie powinni chodzić do pracy, podczas gdy oni zajmują się tak naprawdę obroną praw pracowniczych. I właściwie ten breton się wziął na samym początku stąd, jakby z tej anegdoty, która bardzo mi się spodobała, bo ja też bym chciała, żeby ludzie nie chodzili do pracy. Też mam świadomość tego, że nie jest łatwo sobie na to pozwolić.
I to jest naprawdę, proszę Państwa, jak wszyscy wiemy, mocny eufemizm. My tu sobie siedzimy wygodnie w Warszawie, w radiu, w Trójce, głosimy różne rzeczy, a Polska dzieje się po prostu gdzieś indziej i to nie jest możliwe. Więc jakby jest we mnie też ten duch taki mówiący, no kurczę, fajnie, no ale pani w Żabce nie może rzucić pracy, bo najprawdopodobniej w ten sposób opłaca, nie wiem, szkołę, leczenie, cokolwiek, życie po prostu. No i ta anegdota o Bretonie bardzo mi się spodoba. Pomyślałam sobie, kurczę, no to jest trochę o mnie tak naprawdę. I trochę też o tym Woody Harrelsonie, o tym takim romansowaniu właśnie z tą taką lewicowością, ale potem jak przychodzi co do czego, to się okazuje, że kurczę...
W tym przypadku chodzi dokładnie o nadużycia, których przedmiotem są dzieci i nieletni. No i nikt o tym jakoś nie wie, nie? No dobrze, ale ja rozumiem, że ty pozostajesz na swoim stanowisku, natomiast nawet surrealiści, na których się powołujesz i o których mówiłaś, no właśnie się domagali jednak czynów radykalnych. Czyli na przykład wyobrażam sobie, że Andre Breton by wyrzucił w ogóle komputer i co robią ostatnio różne osoby piszące, by wrócił do maszyny do pisania. O Jezus, to jest moje marzenie. To jest moje marzenie, bo ja bardzo mnie męczy pisanie na ekranie, który świeci, ponieważ mój ojciec był dziennikarzem, to w domu były maszyny do pisania normalnie, jakby na porządku dziennym i ja bardzo wiele rzeczy w moim życiu pisałam na maszynie.
Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Rozmowa koncentruje się na uzależnieniu od mediów społecznościowych i modelu biznesowym Facebooka. Autor opowiada o swoim doświadczeniu i analizuje zagrożenia związane z obiektem inżynierii behawioralnej.
Rozmowa przechodzi do krytyki modelu biznesowego i jego konsekwencji, w tym wpływu na kulturę i komunikację. Autor podkreśla konieczność świadomości działania platform cyfrowych.
Rozmowa koncentruje się na znaczeniu języka i kultur w kontekście komunikacji cyfrowej. Autor podkreśla swobodę wyrażania się i krytyczne podejście do standardów i norm.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.