Mentionsy Mentionsy
POP Science
POP Science

Promy kosmiczne - zmarnowana szansa NASA?

13.10.2026 ·2 godz 21 min

Programy wahadłowców kosmicznych wiązały się z przełomowymi rozwiązaniami inżynieryjnymi i ogromnymi kosztami, które wymusiły szereg trudnych kompromisów. Zastosowane systemy napędowe i osłony termiczne stanowiły szczyt ówczesnej techniki, choć ich wdrożenie nie uchroniło maszyn przed tragicznymi w skutkach usterkami. Utrzymanie flotylli statków orbitalnych okazało się gigantycznym obciążeniem finansowym, na które silny wpływ miały restrykcyjne uwarunkowania militarne. Z biegiem lat dawne wizje powszechnego transportu orbitalnego ustąpiły miejsca nowoczesnym i wydajniejszym koncepcjom rakietowym. Czy współczesny przemysł lotniczy zdoła kiedykolwiek przywrócić do łask imponującą ideę prawdziwych samolotów kosmicznych?

Kosmicznie tragiczna. To znaczy, są takie faktycznie space campy, które NASA organizuje, gdzie dzieciaki mogą zapoznać się z pracą astronautów, z tym, co NASA robi. No ale tam to oczywiście było do przesady, bo wpuszczali ich do promów kosmicznych i do takich zatankowanych, stojących na platformie startowej. No i cała akcja zawiązuje się w momencie, kiedy Tego głównego bohatera, czy bohaterkę, już nie pamiętam, odwiedzają rodzice na tym kosmicznym obozie, wchodzą do promu kosmicznego, no i przypadkowo ten jeden przycisk wciska dzieciak i prom kosmiczny startuje, a potem ci jajo głowi na Ziemi zaczynają się zastanawiać, co tu zrobić, żeby sprowadzić tę rodzinę na Ziemię. Więc fabuła totalnie, wiesz, dla dzieciaków, no ale ja byłem wtedy targetem i powiem ci, że odcisnęło to piętno i te promy kosmiczne zawsze jawiły mi się jako coś takiego niesamowitego, jako taki

Odbyły się i odbyły się bez żadnych komplikacji, aż do ostatniego startu, kiedy z tego Skylaba wysłano... No właśnie, bo ona została tak naprawdę jeszcze nieużyta po tym, jak zlikwidowano już program Apollo, który zrobił miejsce tak naprawdę dla tego programu STS, Space Transportation System, który dzisiaj tutaj będziemy sobie omawiać. No bo część tych pieniędzy, które gdzieś tam miałyby iść na kolejne misje, czyli Apollo 18, 19 i 20 też zostały przesunięte, dlatego że NASA coraz mniej tych pieniędzy zaczynała dostawać. Raz, że zakończył się tak naprawdę, znaczy nie był już potrzebny propagandowo ten program Apollo, jakby Sowieci zostali pokonani pod tym względem,

I dzisiaj jest 2026, astronauci wracają w opalonej kabinie. Ale tam ta rura ląduje, czy coś? Ale to w przypadku SpaceXa, mówimy o SLS, która nie ląduje, nie jest odzyskiwana. Ale po kolei... Zacznijmy od początku. Bo wspomniałeś o ważnej rzeczy. Zobacz, wrzesień 1969 roku, więc tuż po lądowaniu tak naprawdę Apollo 11, tego pierwszego udanego lądowania załogowego na powierzchni Księżyca, powstaje raport Space Task Group, mój drogi, tak to się nazywało. I nazywał się on The Post-Apollo Space Program Directions for the Future, czyli taki post-Apollo kosmiczne program, jakie mamy kierunki rozwoju na przyszłość. Mój drogi, raport był dość długi, obszerny i wskazywał na różne tam problemy i wyzwania.

I właśnie o to chodzi, że jakby ten DC-3 miał za małą ten kilometraż, który był w stanie nadrobić, więc nie byłby w stanie z takiego właśnie manewru Wylądować z powrotem w bezpiecznej bazie amerykańskiej, gdzie miał lądować. Dlatego właśnie projektując prom kosmiczny uwzględniono też to. No i co się tutaj dzieje? Dzieje się to, że musimy przeprojektować cały system. Nie możemy już sobie pozwolić na te wynoszenie wielokrotne na jakimś tam innym pojeździe, bo po prostu prom musiał być nagle większy, bardziej masywny. Silniki musiały być mocniejsze, konstrukcja musiała być mocniejsza. Wymogło to też te właśnie skrzydła, które tutaj widzimy. To jest tak zwany układ delta skrzydeł. Jak sobie tak popatrzycie, to faktycznie przypomina to.

To aż pięć ich było. A ich było aż pięć. Tmuchali bardzo mocno na zimne, że jak się coś popsuje, żeby nie zostać z gołą ręką i drążkiem sterowniczym, że to jednak wspomaganie tej awioniki, bo to były specjalne awioniczne komputery takie do lotów, że one bardzo mocno to wspomagały. Dzisiaj jest to rzeczą normalną, bo wiele samolotów tych, które są dzisiaj konstruowane, tych wielkich, pasażerskich, tudzież tych myśliwców typu tam F ileś, że one nie są łatwe do kontrolowania. Bez dodatkowego wspomagania bardzo skomplikowanymi systemami komputerowymi, które niejako redukują błędy pilotów, tudzież są w stanie same prowadzić samolot praktycznie od startu do lądowania.

Z silników też puszczano ten ciąg, testowano te silniki, zresztą to są też zaraz pewnie powiemy o tych silnikach SSME, czyli Space Shuttle Engines, Mine Engines, to były też specjalne konstrukcje. Tudzież RS-25, zresztą te same, które w tym momencie są. Dobra, ale to nie wyprzedzajmy faktów. Natomiast Enterprise w ogóle śmieszna sprawa jest taka, że nie miał się tak nazywać, wiadomo, a wymogli ludzie na, że tak powiem, NASA zmianę, łącznie z inżynierami, no bo trzeba pamiętać, że naukowcy to często są geeki, nie? Lubią właśnie różnego rodzaju fantastykę, science fiction i tak dalej, często zresztą się inspirują do tworzenia nowych technologii, przecież pomysłami z SF.

Bardzo zimna substancja, więc powodowałoby kondensację najpierw, a potem lodowacenie pary wodnej dookoła tego naszego zbiornika. I potem przy tych wstrząsach, bo tam są olbrzymie wstrząsy podczas takiego startu, to wszystko by pękało, odpadało i niszczyło po prostu elementy, które znajdują się gdzieś tam pomiędzy promem A zbiornikiem sam zbiornik, sam prom i wszystko. I platformę startową prawdopodobnie. Więc zdecydowano się na pokrycie tego taką specjalną pianką, która miała termoizolować od tego co się znajdowało wewnątrz. No ale sama też niestety pękała i uszkadzała różne elementy poszycia. Więc mój drogi, na czubku jak sobie popatrzycie, Dorian wrzuci pewnie jakieś zdjęcia, na czubku był ten tak zwany kapturek. Kojarzysz, to zawsze tak gdzieś sobie przed samym startem odchodziło i ten kapturek nie był po to, żeby trzymać prom kosmiczny wbrew pozorom, tylko tam były systemy wentylacyjne.

No to zobacz, jaka to jest temperatura. To by się roztopiło, gdyby właśnie nie ten system rurek, który tłoczył ten wodór zmrożony, który schładzał tak naprawdę te dysze i dzięki temu ona była w stanie wytrzymać. Teraz te turbopompy wspomniane, o których rozdział jest w tej książce, były tak wydajne, że przeliczono na coś takiego bardziej amerykańskiego, tak jak w autobusach miarę robią w basenach olimpijskich, no to w ciągu 25 sekund byłyby w stanie wypompować całą wodę z basenu olimpijskiego. A to jest duży basen. Tak, to jest 50 metrowej długości basen, gdzie jest co najmniej 8 albo 10 torów. To jest spory. I ma 5 centymetrów głębokości.

No i tutaj warto jeszcze wspomnieć, że właśnie te silniki, bo ich zostało trochę po tej erze całej promów kosmicznych, dzisiaj latają jako silniki, które napędzają 4 takie silniki rakiety SLS. Tak. Z silników, no bo jakby jeszcze ten system na paliwo stałe, te boostery też miały swoje oczywiście dysze i tam też było chłodzenie właśnie tychże właśnie dysz. I co ciekawe, W jednym z lotów, nie przypomnę sobie teraz w którym, doszło do uszkodzenia takiej żyłki. Tam jakieś właśnie elementy uderzyły w tą dyszę i zrobiły dziurki. I to nie przeszkodziło, jakby system poleciał, napędziło to, ostatecznie za krótko to trwało, bo jakby dłużej to się spadło to faktycznie mogłoby się coś z tą dyszą stać, ale widać na nagraniach nawet jak taki płomień się wydobywa,

Z tego olbrzymiego zbiornika ET. Jakby prom kosmiczny nie miał własnych zbiorników z tym kriogenicznym paliwem, więc musiał być po prostu z zewnątrz zasilany. Ale jakby te silniki były tutaj elementem właśnie samego promu. W przeciwieństwie do Burana, czyli tej rosyjskiej wersji. Czy też z sowieckiej wtedy wersji promu kosmicznego, gdzie tamto było elementem tej właśnie rakiety, która miała wynosić tak naprawdę prom kosmiczny. Ale widzimy tutaj też silniki do orbitalnych manewrów, że tak powiem, czyli jak chcieliśmy wrócić później na przykład. Tutaj widzimy takie dwa większe, które są na górze. Takie całe baterie silniczków manewrujących. Tak, tutaj z boku. To co sobie tutaj możemy pooglądać. Czyli tak zwane reakcyjne systemy silnikowe, czyli wydmuchiwały takie podmuchy gazu.

Więc z każdej strony mieliśmy sobie tutaj to dostępne. Z drugiej strony też jak widzimy znajduje się to tutaj. Działające na hydrazynę głównie, czyli bardzo toksyczne paliwo, bardzo toksyczne paliwo dla żywych organizmów. No ale jest to paliwo właśnie, które kiedy po zmieszaniu, że tak powiem, na orbicie można było właśnie uzyskać ten ciąg i sobie takim promem kosmicznym sterować. Zresztą z przodu też mieliśmy oczywiście takie systemy, tutaj widzimy te dysze. Tych właśnie reakcyjnych systemów reakcyjnych silników no bo musieliśmy mieć zarówno na burcie jak i tutaj na froncie po to żeby zwyczajnie móc sterować statkiem w odpowiedni sposób.

Natomiast warto powiedzieć, że ten system, system thermal, Protection System, TPS, on obejmował cały prom, że w zasadzie części tego systemu, one były wszędzie poinstalowane, no w zależności od tego... Zrobimy zbliżenie teraz. Tak, widzisz, tutaj te czarne to są oczywiście te płytki. Co ciekawe, każda ma inny kształt. One wszystkie są oznaczone, też tutaj wrzucimy wam to, jak popatrzycie sobie na taką płytkę, to na zewnątrz mamy tą czarną część i to są borokrzemiany, czyli takie substancje, które właśnie miały przyjąć mnóstwo tego, że tak powiem, ciepła. Wewnątrz mamy też takie ceramiczne wypełnienie z włókien krzemowych i ona jest dosyć, że tak powiem,

Na której akurat ci Bykryjanie, czy Tauranie w oryginale angielskim mieli swoją stację. No i tutaj akurat była taka sytuacja, że tu na dole, na tym obrazku, jeżeli my wygramy, to się nami zajmą. Jeżeli nie, to jest koniec. Ale te promy kosmiczne właśnie marwano, utrwalił jako te pojazdy, którymi dokonywano desantu, wracano z planet. Oczywiście musiały one mieć inne Założenia techniczne takie bardziej fantastyczne, bo w fantastyce prom kosmiczny jest po prostu samolotem z tak wydajnymi systemami napędowymi, że może jak Boeing wystartować i silniki rakietowe wyprowadzają go.

No oczywiście ta olbrzymia 18-metrowa ładownia, systemy kamer w tych miejscach i tutaj też, żeby można było po prostu sobie zobaczyć z wewnątrz, co tam się dzieje, dokładnie obserwować ten ładunek. Te ładunki często też wirując zostały wyrzucane po to, żeby ustabilizować też ten ich lot, więc w taki wirowy najpierw ruch były wprowadzone. No i dwa pokłady, to jest w ogóle coś niesamowitego. Na górze z czterema miejscami do siedzenia pokład sterowania z kokpitem całym, gdzie pilot siedział, gdzie dowódca siedział, gdzie siedział specjalista misji, specjaliści od ładunku też mogli tam siedzieć itd. No i oczywiście to, co mówiłem wcześniej, czyli obsługa ramienia i całej tutaj ładowni, ale też pokład na dole, gdzie była Toaleta! W ogóle nową, niesamowitą kibel w kosmosie.

To się właśnie w promach kosmicznych zdarzyło. To i to i. Mieliśmy miejsca do spania dla załogi, więc taka przestrzeń bytowa, magazyny, różnego rodzaju ładunki były spokojnie. Tydzień sobie można było spędzić na takim promie kosmicznym w luksusie, pracować na orbicie. Nie było tutaj żadnego problemu. Tutaj pod spodem w ładowni, jak się zdjęło te panele takie, mieliśmy moduł serwisowy, tak to sobie nazwał, i trzy duże ogniwa paliwowe. Bo prom kosmiczny nie brał energii z baterii słonecznych, nie miał paneli słonecznych, tylko miał wodorowe ogniwa, Zamieniały wodór i tlen w wodę, którą dodatkowo astronauci mogli pić, więc tak naprawdę tworzyli prąd, a jednocześnie wodę do mycia, picia i tak dalej uzyskiwali z tego systemu.

Prędkość orbitalna 27,5 tysiąca kilometrów mniej więcej jak się zaczynało wchodzić w tę ziemską atmosferę, więc całkiem sporo. Więc ręcznie otwierane dosłownie jak wiesz za króla ćwieczka systemy opuszczania podwozia, które dopiero jakby można było Za zgodą dowódcy otworzyć, kiedy już bezpiecznie wchodziło się w ten szybowy, że tak powiem, element lotu. Bardzo ciekawa, że tak powiem, konstrukcja, tutaj trzeba przyznać. No i teraz książka, którą przyniosłem.

Obydwa promy kosmiczne, które jako jedyne zawiodły i zginęła cała załoga. Taka ciekawostka. No tak jest. Jeszcze wracając, bo pokazywałeś masę tych szczegółów, te systemy, które były związane z nawigacją, z naprowadzaniem, ze sterowaniem, To były wielce skomplikowane systemy. Ja właśnie tutaj zauważyłem, rzeczywiście było pięć tych komputerów IBM AP101, przy czym jeden był zapasowy, a cztery wykonywały wszystkie zadania Takie same, naraz i był system, który sprawdzał, jeżeli cztery są takie same, to przepuszczał, tak?

A jak któryś był inny, to nie przepuszczał. Tak, to nie przepuszczał i było jakby od nowa sprawdzanie wszystkiego, więc bardzo, bardzo dbano o to, żeby te przetwarzanie danych, to wszystko związane jakby z awioniką, z prowadzeniem promu było takie, No, bezpieczne, tak? Żeby te wszystkie jakby platformy interwencyjne, systemy naprowadzenia na pas, tak? To jest masa, masa rzeczy i ja właśnie nie wiem, bo tak jak teraz patrzę i tutaj wam pokażę, to są znowu schematy z tej książki. Ty masz nowiutką, taką ładną, pewnie są tam takie obrazki, takie same. Pewnie tak. Natomiast tutaj są schematy opisane, pokazujące

Jak wielce skomplikowany był ten system tych wszystkich paneli, wskaźników, ale wiesz co, jak się teraz popatrzy na kabinę jakiegoś Airbusa, To jest równie skomplikowane. Tylko jest chyba więcej komputerowych ekranów. To jest jeszcze stary kokpit promu kosmicznego, jeszcze przed modernizacją oszkleny kokpit tak zwany. Tu jeszcze są CRT monitory, dużo przycisków fizycznych. Potem zainstalowano kilkanaście właśnie takich monitorów LCD, które były właśnie przy okazji też... O, tu masz tego Boeinga, o którym mówiłeś wcześniej.

Trochę jak w tym filmiku memicznym, że Andrzeju nie denerwuj się, weźmiemy z mojego i wstawimy do twojego. To tu dokładnie coś takiego zrobiono i Challenger uległ zniszczeniu, ale ta klapa od niego latała dalej, latała dalej, więc trochę jakby można powiedzieć tak... Emocjonalnie Challenger z nami był do końca tak naprawdę programu, bo Atlantis jako ostatni leciał prom kosmiczny w tym. I teraz słuchaj, może takie najciekawsze misje też na szybciutko tak naprawdę, bo ja bym chciał powiedzieć o STS-9, czyli dziewiątej misji Space Transportation System. Co ona miała? Miała coś takiego, że w środku wewnątrz ładowni, w tymże miejscu na końcu, popatrz, Była stacja kosmiczna.

Był po prostu taki moduł hermetyczny, do którego można było wejść taką rurą, która była podczepiona do śluzy i później właśnie do tejże właśnie stacji. Nie wiem dlaczego tutaj nie była ta stacja tylko na końcu, no ale być może coś testowali. No i astronauci sobie tam wchodzili i mogli np. będąc tydzień gdzieś tam na... Pójść na spacer sobie. Na spacer nie, ale na orbicie będąc wewnątrz mogli spokojnie wychodzić z tego miejsca hermetyzowanego do tego miejsca hermetyzowanego. Nie musieli skafandrów zakładać i tak dalej. Tylko był pewien problem. Otóż jak się nagrzewały te ...to się rozszerzały metale. I mógł być problem z tym, żeby zamknąć w ogóle tą ładownię. Że ona mogłaby tam nie chcieć się zamknąć automatycznie, trzeba by to było robić fizycznie od środka.

I misja 41B to jest pierwszy niezapięty spacer kosmiczny. Podczas właśnie tego spaceru kosmicznego mój drogi wykorzystano ten fotel, czyli taki system specjalny, który miał właśnie silniczki korekcyjne i można było sterując sobie latać bez takiego przypięcia. Też bardzo fajnie tutaj widzimy, wrzucimy to nagranie astronauty, który sobie oddalił się. I nie wrócił. Kilkaset metrów tam od promu kosmicznego. Bardzo mi się podoba, że oni do tego podchodzili jak do wycieczki do warzywniaka południa. I na słupie potem ogłoszenie było. Wyszedł i nie wrócił. Ktokolwiek widział, ktokolwiek. Ale jest to takie ikoniczne zdjęcie z For Sale zrobione na tle promu kosmicznym.

W każdym razie mówi, no tak, jestem tutaj oddalony od promu kosmicznego, ok, siedzę sobie, wszystko działa, zaraz wracam, wiesz, a pierwszy raz tak naprawdę niezabezpieczony spacer kosmiczny, no bo jednak jakby coś się stało, to trzeba by było tym promem kosmicznym go potem gonić. Natomiast co się okazało? Próbowano używać tych systemów MMU na przykład do łapania satelitów, żeby właśnie w ten sposób zabezpieczyć satelitę i żeby można było przy nim prowadzić pracę, ale okazało się, że dosyć ciężko się operowało tym systemem, więc ostatecznie zostały one zarzucone, a właśnie to kanadyjskie ramię okazało się tak skutecznym urządzeniem, że to ono jest, znaczy dzisiaj już nie, ale jak promy kosmiczne działały,

Był bardzo dobry. Wszystko się, no z wyjątkiem dwóch startów, wszystko się udawało. Natomiast No żeby teleskopu Hubble'a tutaj nie dali, to jest zawiedziony bardzo. No bo to może ten Hubble ma na to copyright. No właśnie jest styczeń 1990. Edmunda Hubble'a pytali, ale nie mogli się dodzwonić. Więc mamy 24 kwietnia 1990 roku, prom kosmiczny Discovery i tutaj mamy właśnie... Bardzo ładnie widać tutaj jak zrolowane były te panele słoneczne. Tak, tak, tak. One były tak jak żaluzje, takie... Co zresztą też testowano w ramach STS. Nie pamiętam teraz, z której to było misji, ale właśnie z ładowni zostało, tak jak powiedziałeś, że kolumna destylacyjna, to tam miałeś po prostu ten panel słoneczny, który jak żagiel dosłownie wystawał, a testowano właśnie, czy takie systemy w przestrzeni kosmicznej się sprawdzą.

Nawet nie tyle teleskopu Hubble'a, co przyszłych Promy kosmiczne Natomiast Space Shuttle, ostatni lot, misja 135 promu Atlantis, to był 21 lipiec 2011 roku i tym lotem program został zakończony. No i pytanie, dlaczego? Dlaczego był tak drogi? O, w ten sposób, tak? No bo już wiemy, że tutaj przygotowanie każdego kolejnego jakby startu, to były naprawdę duże pieniądze.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.