Co właściwie dały nam sondy Voyager? - POP Science #123
Wysłaliśmy zaledwie ułamek naszej technologii w najgłębszą, mroźną pustkę. To, co tam na nas czekało, zburzyło dotychczasowe modele i ukazało Układ Słoneczny w zupełnie nowym świetle.Dwa najdalsze wysłanniki ludzkości wciąż przemierzają ostateczne granice heliosfery, ścierając się z naporem wiatru międzygwiezdnego tam, gdzie definitywnie kończy się oddziaływanie Słońca. Czas spojrzeć na to, co zdołały nam przekazać z tej bezkresnej dali.
Hej, hej POP Science maniaku lub POP Science maniaczko! Jeśli nie chcesz przegapić kolejnych odcinków, to koniecznie zajrzyj na naszą stronę astrofaza.pl i zapisz się na darmowy newsletter. Dwa razy w tygodniu otrzymasz podsumowanie tego, co robimy w ramach Astrofazy, a warto, bo dzieje się naprawdę dużo. A teraz już zapraszam na odcinek. Ostatnio przyglądaliśmy się jednej z najważniejszych, najwspanialszych misji kosmicznych, jakie wytworzyła ludzka cywilizacja, czyli misji sond Voyager. To jest właśnie Voyager, moi drodzy. Podeszliśmy do tego dosyć technicznie. Opowiedzieliśmy o tym, z czego składała się sonda, jak wyglądał proces wystrzenia, gdzie leciała, jak wyglądały asysty grawitacyjne, ten Grand Tour, czyli to specyficzne ułożenie planet, które raz na sto kilkadziesiąt
I widać te odległości wręcz, takie 3D. Ale sonda Juno ma jeszcze jedną niesamowitą własność, stąd też nazwa tej sondy, od Junony, która dla Zeusa donosiła uprzejmie, co się dzieje na powierzchni Ziemi u śmiertelników, patrząc przez pokrywę chmur. I tak samo sonda Juno POP Science 123. No to wiemy też, że jak ciśnienie rośnie, to zaczynają nam się skraplać na przykład te gazy w pewnym momencie i tak dalej.
I w pewnym momencie jakby byłem też jakby tym elementem, który wprowadzał nową aparaturę cyfrowego planetarium. To zmieniło jakby oblicze planetarium, bo kiedyś te multimedia z jakichś tam projektorów i to wszystko było strasznie takie toporne i stare i nagle się okazało, że możemy robić niebo ugwieżdżone z POP Science 123. POP Science 123. No horrendalne wręcz, żeby nadużyć tego słowa.
W każdym razie, więc dzisiaj to wygląda zupełnie inaczej, ale pokazywali też taką małą salkę gdzieś tam na Uboszu, gdzie było dosłownie, wiesz, trzy, cztery komputery i tam się mają zajmować analizą właśnie POP Science 123. POP Science 123. POP Science 123. Przede wszystkim dużo bardziej dynamiczny obraz atmosfery.
Tak. A to są też odgłosy natury, to wtedy będziemy medytować. Ale jest też trochę muzyki poważnej, gdzie można zatańczyć. Dobrze, to jest pełne spektrum. Tak, połowa listopada, pamiętajcie, połowa listopada tego roku, 26, jedna doba świetlna. Także czekamy na dobę świetlną, moi drodzy. I cóż, zapraszamy Was też na kolejny odcinek POP Science. Tutaj macie datę. I moi drodzy, Bon Voyage. Bon Voyage, dokładnie. Klaus Szylce, jedna z jego już pośmiertnych płyt, ale z koncertem z 1981 roku. Świetna płyta, Bon Voyage. Zobaczcie, on już oczekuje. Tutaj widać tę jego twarz. Dokładnie tak. Czeka na listopad.
Z racji, że jest już gdzieś hen, to czeka na przylot Voyagera. Moi drodzy, tutaj macie datę kolejnego POP Science. Zapraszamy do odcinka specjalnego. I cóż, widzimy się w kolejnych odcinkach. Do zobaczenia, trzymajcie się i cześć.
Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Wysłaliśmy zaledwie ułamek naszej technologii w najgłębszą, mroźną pustkę. To, co tam na nas czekało, zburzyło dotychczasowe modele i ukazało Układ Słoneczny w zupełnie nowym świetle.Dwa najdalsze wysłanniki ludzkości wciąż przemierzają ostateczne granice heliosfery, ścierając się z naporem wiatru międzygwiezdnego tam, gdzie definitywnie kończy się oddziaływanie Słońca. Czas spojrzeć na to, co zdołały nam przekazać z tej bezkresnej dali.