Co właściwie dały nam sondy Voyager? - POP Science #123
Wysłaliśmy zaledwie ułamek naszej technologii w najgłębszą, mroźną pustkę. To, co tam na nas czekało, zburzyło dotychczasowe modele i ukazało Układ Słoneczny w zupełnie nowym świetle.Dwa najdalsze wysłanniki ludzkości wciąż przemierzają ostateczne granice heliosfery, ścierając się z naporem wiatru międzygwiezdnego tam, gdzie definitywnie kończy się oddziaływanie Słońca. Czas spojrzeć na to, co zdołały nam przekazać z tej bezkresnej dali.
Voyagery, to był Saturn. I tutaj, no oczywiście, a jeszcze, ale to już Pionier chyba, pierścienie wokół Jowisza Pionier. Nie, Voyager. Pierścienie pokazał nam piękne wokół Jowisza. Tak, tylko one takie, nie widać ich ziemskie teleskopy, one są za zbyt słabe, zbyt nikłe. Ja nie wiem, czy teraz te największe teleskopy w momencie, gdy Chociaż na duże teleskopy... Teraz możemy to zobaczyć, bo w podczerwieni widać te pierścienie. One jakby reemitują część promieniowania. Na przykład jak robił, zdaje się, Webb zdjęcia Jowisza takie ładne, to coś tam było nawet widać. Tak. Są dosyć nikłe. Zresztą Voyager 2... One są ciemne, bo są pyłowe głównie.
I też w tym momencie na przykład tam jest już dużo więcej struktur na powierzchni tych chmur niż w tamtych czasach. Więc też musimy pamiętać, że to, co nam Voyager pokazywał, to był wycinek w czasie. I nie możemy powiedzieć, że z tymi planetami jest tak, tak i tylko tak, ponieważ nie mogliśmy ich obserwować przez cały czas. Dzisiaj mamy już dużo większe możliwości. Dzisiaj mamy Jamesa Webba, który jest w stanie robić z takiej odległości zdjęcia tym planetom, na których widać szczegóły powierzchni, co jest niebywałe. I oczywiście ludzie się pukali w głowę, co to za teleskop, co to jest za jakiś przeskok, co to jest za jakość, jak przecież już mamy takie piękne zdjęcia Urana czy Neptuna i pokazywali właśnie zdjęcia z Voyagerów. Tylko Voyager był na miejscu, a James Webb jest raptem półtora miliona kilometrów od Ziemi, czyli właściwie przy Ziemi można powiedzieć.
W podobnej jakości można obserwować wykorzystujący teleskop Jamesa Webba. Mimo wszystko te pierścienie się utrzymują, no bo jednak zobacz, że tam w tym miejscu też masz dużo więcej takiego pyłu lodowego, jakby nie patrzeć, tak? Więc zbliżamy się coraz bardziej na rubieże Układu Słonecznego. gdzie tego materiału pierwotnego jest całkiem sporo, więc to może też tworzyć Ci takie pierścienie. Jest ten budulec, z którego możesz grawitacyjnie utworzyć takie struktury dookoła planety. Te kwestie związane z samymi atmosferami, to też jest ważne, bo oczywiście Wielką Czerwoną Plamę odkryto już dawno na Jowiszu.
Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Wysłaliśmy zaledwie ułamek naszej technologii w najgłębszą, mroźną pustkę. To, co tam na nas czekało, zburzyło dotychczasowe modele i ukazało Układ Słoneczny w zupełnie nowym świetle.Dwa najdalsze wysłanniki ludzkości wciąż przemierzają ostateczne granice heliosfery, ścierając się z naporem wiatru międzygwiezdnego tam, gdzie definitywnie kończy się oddziaływanie Słońca. Czas spojrzeć na to, co zdołały nam przekazać z tej bezkresnej dali.