Mentionsy Mentionsy
OkAzja do rozmowy
OkAzja do rozmowy

Andrzej „Josyn” o miłości do Hanoi

31.10.2025 ·1 godz 5 min · 1 rozdział · 1 sponsor

Czy można połączyć magię, miłość i podróże po Azji w jednym życiu?Poznaj Andrzeja Nowaka – polskiego iluzjonistę z Poznania, który kiedyś wystąpił w Mam Talent, a dziś czaruje turystów w samym sercu Wietnamu 🇻🇳!Pojechał do Hanoi tylko na chwilę… ale ta chwila trwa już kilka lat. Zakochał się w Wietnamce, założył rodzinę i dziś mieszka w Azji, gdzie pracuje jako przewodnik po Wietnamie i Azji Południowo-Wschodniej w firmie MakeYourAsia. Na jego wycieczkach Polacy odkrywają Hanoi od kuchni, zachwycają się Zatoką Ha Long i odpoczywają w bajkowym Ninh Binh. 🎬 W tym odcinku serii #OkAzjaDoRozmowy Andrzej opowiada o swoim niezwykłym życiu, pracy i o tym, jak to jest być Polakiem w Wietnamie. Dowiesz się:• jak trafił do Azji i dlaczego został tam na stałe,• jak wygląda codzienność między pokazami iluzji a oprowadzaniem wycieczek,• jak odnaleźć magię w zwykłych chwilach życia za granicą,• jak Wietnam potrafi zmienić człowieka.✨ Oprócz bycia przewodnikiem Andrzej to również bloger, gitarzysta i miłośnik medytacji. Zaraża dobrą energią, poczuciem humoru i miłością do Azji. Z nim każde miejsce ma w sobie odrobinę czarów.➡️ Subskrybuj kanał Ok!Azja do Rozmowy, by nie przegapić kolejnych historii o Polakach w Azji i życiu w Wietnamie!

Cześć, tu Łukasz, witam w kolejnej okazji do rozmowy. Dzisiaj moim gościem Andrzej Nowak, poznaniak, który od kilku lat już mieszka w Hanoi. Cześć Andrzej. Cześć wszystkim, witam, witam. Poznaniak, magik, obecnie przewodnik, ale zacznijmy deklaracyjnie. Skąd ten pomysł, żeby zamieszkać nagle w Wietnamie i trochę się tam zakorzenić? Mój młodszy brat powiedzmy, że podróżnikiem był swego czasu i to podróżował gdzieś tam po Hiszpanii, gdzieś tam po Irlandii, po świecie. Jak gdzieś było fajnie, to do mnie dzwonił po prostu, żebym wpadał go odwiedzić. No i tak się zdarzyło, że dwa lata już uczył angielskiego tutaj i stwierdził, że wbijaj do mnie do Wietnamu, więc dosyć spontanicznie kupiłem bilet tutaj w listopadzie 2019 na dwa tygodnie tylko. No i ja tak lubię takie... Slow zwiedzanie robić powolne.

No i przyjechałem tutaj w sumie w dwa tygodnie. Zwiedziłem tylko Kadba i Hanoj. I tak mi się podobało. Ale dogłębnie eksplorowałem wszystko. No i tak stwierdziłem, że trzeba wrócić i w marcu wziąłem sobie miesiąc wolnego. No i wszyscy pewnie wiedzą, że COVID się wtedy rozpoczął. Marzec 2020. Tak, marzec 2020. No a jako, że jestem zawodowym iluzjonistą, to w Polsce odwołali mi wszystkie pokazy, które miałem, więc z dnia na dzień zostałem bezrobotny. No więc stwierdziłem, że po co mam wracać do Polski, jak jest tam nudniej i nie mogę zarabiać, a tu niskie koszty życia są, jest brate. No to stwierdziłem, że a tak sobie zaryzykuję i zostanę. Zobaczymy na jak długo. No i sobie też zrobiłem taki challenge w Wietnamie, żeby się tutaj utrzymać bez wykorzystywania iluzji, bo całe życie z tego żyłem, więc chciałem zobaczyć, jak to jest w inny sposób, jakby nową grę RPG sobie rozpocząć.

No dobra, ale mówi, że przeniosłeś się miesiąc, czyli trafił cię też lockdown. Wtedy w Wietnamu, rozumiem, musiałeś poniekąd zostać w Wietnamie, czy mogłeś... Nie, nie, polski rząd wysłał samoloty i mogłem wrócić, ale po prostu nie chciałem, no bo stwierdziłem, że co będę wtedy robić i to był cudowny wybór. Dla mnie 2020 to jeden z najpiękniejszych roków, które doświadczyłem, więc tak jak większość wspomina ten pierwszy rok z lockdownami źle, no to dla mnie wspaniały czas, bo tak naprawdę wszystkie miejsca były za 10-20% kwot, Wszystkie te miejsca jak Halong, Ninh Binh, wyglądały jak z wizytówek, bo opuszczone, całkowicie puste, więc wspaniale się zwiedzało Wietnam. No i tak praktycznie przez dwa lata zwiedzałem sobie Wietnam bez jakiejś pracy czy coś, więc dobrze go poznałem.

Tak, tak. Mam żonę i dziecko, córeczkę dwu i pół letnią w Hanoi, ale nie mam pojęcia, czy to moje miejsce na stałe. Tak raczej nie planuję aż tak daleko przyszłości dalej niż rok, dwa lata. To żeby tylko dopytać, no bo niektórzy mogą cię znaleźć swoich profilów na różnych social mediach. Żona Wietnamka. Tak, zgadza się. I to też jakaś nietypowa historia. Dosyć szybka. Ja coś tam wiem, natomiast staram się oczywiście Andrzeja trochę pociągnąć za język, bo na razie na początku rozmowy trochę nie śmiałem. Próbuje nas tu zaczarować. A tak, po około półtora miesiąca pobytu w Wietnamie poznałem Lin, która jest obecnie moją żoną. Jakoś trzy, cztery miesiące od poznania wzięliśmy ślub razem. Czyli to ona ciebie zaczarowała tym razem, można by powiedzieć. Tak, tak.

Bo tak naprawdę ten ślub cywilny w Wietnamie, no to w ogóle nie jest tak atrakcyjny jak u nas. To wygląda jak odebranie prawa jazdy po prostu, że się razem wchodzi gdzieś tam do urzędu, podpisujesz tylko papierek i wszystko załatwione. Ale trzeba zrobić trochę więcej wcześniej, prawda? Dokumentów? W trakcie przygotowania. No wiesz, można... Krążą różne historie o tym, jak trudne są te testy psychologiczne, które w Wietnamie trzeba przejść. A, a, faktycznie, no tak, że bożeni się z Wietnamką, to sprawdzają, czy jesteś zdrowy fizycznie i psychicznie, chociaż tak naprawdę ten test na zdrowie psychiczne to w moim przypadku wyglądał tak, że babeczka ledwo mówiła po angielsku i tylko pyta mnie, czyli przeszedłeś. Tak, tak, no. A tylko to by było, jakbyś powiedział, że jest. A, no.

No i żona mówiła, że była świadkiem czegoś takiego i że to medium faktycznie mówi o takie sekrety rodzinne i rzeczy, którego nie mogło wiedzieć znikąd, a wiadomo, jako iluzjonista nie wierzę za bardzo w takie paranormalne rzeczy, więc po prostu chciałbym to zobaczyć i zbadać, jak to wygląda faktycznie, więc mam nadzieję, że będzie kiedyś okazja, ale nie oczywiście z członkiem mojej rodziny. Ale to też jednocześnie możesz mieć problem, bo to medium będzie mówić po wietnamsku, jak twój wietnamski obecnie, po trzech latach, czterech mieszkaniach. No podstawowy, podstawowy, ale żona cały czas tłumaczy, ja niestety jestem słuchowcem, wzrokowcem, więc ciężko mi po prostu wychwytywać różnice w tych tonach, więc wolno idzie ta nauka wietnamskiego. Znam ten Boł, to nie jesteśmy tacy jak nasz kolega Adrian, który wszystko załapał, no to musi to razem jego wziąć na takie tłumaczenie i to medium, jak będzie okazja.

Okej, medium pogrzeb, no ale co mówisz, że jesteś magikiem. Czarujesz jeszcze w Wietnamie, czy stwierdziłeś, że zostawiasz ten fach? No bo jeszcze tak jakby da powiedzieć, w Polsce twoim zawodem był iluzjonista, występowałeś nawet w Mam Talent, tak? Zgadza się, tak, tak. Są różnice między czarowaniem w Polsce lub w Wietnamie? No i pytanie, czy czarujesz w Wietnamie? A no, w Wietnamie czaruję czasami, tak porównując, no to w Polsce obecnie jest taka kultura, że bardzo lubią iluzjonistów, jakby każdy akceptuje, że to jest forma sztuki, no i gdzieś tam zawieszają to swoje disbelief, jak to jest, taką niewiarę i po prostu się bawią, wiedzą, że to jest show. W Wietnamie z kolei większość ludzi, Wietnamczyków, którym się pokazuje, jednak myślą, że to jest jakaś prawdziwa magia i po prostu próbują cię przydybać.

No ale patrząc na tę iluzję w Wietnamie, no to... jest troszeczkę tak jak u nas była też za czasów komunistycznych, że gdzieś tam głównie robią właśnie takie stare, starszego rodzaju triki, że powiedzmy u nas 30 lat temu mniej więcej to tak wyglądało, ale troszeczkę teraz te wpływy chińskie są, gdzie Azjaci generalnie słyną z techniki perfekcyjnie dopracowanej, niezwykłych takich manipulacji scenicznych, no to jakby w tym aspekcie przeważają nad Polakami czy ludźmi z Europy i Stanów. A są jakieś takie sztuczki typowe dla Azji, że to w Azji je wymyślono? Tak, tak. Albo coś typowe dla Polski na przykład, że Polacy to stworzyli? Polska tak naprawdę dopiero powiedzmy od dekady gdzieś tam na ten poziom światowy wchodzi, no bo mieliśmy ten komunizm, w Polsce to wyglądało kiedyś tak, że był, jak się to nazywa, taki klubik, czekaj,

Szczerze mówiąc, nie wiem, czy w Wietnamie jest Mam Talent. Było, kiedyś już zawiesili. Było, zawiesili, okej. Jednak tej wietnamskiej telewizji to się za dużo nie ogląda, ale... To najpierw, jak było w Mam Talent, tak z Twoich wspomnień? Przede wszystkim bardzo stresująco dla mnie, dlatego że przede mną, jak występowałem, była taka grupa Avatar bodajże, gdzie robiła gigantyczne show z linami, ze wszystkim do góry, no i ja miałem tak naprawdę taki close-upowy numer tylko z trzema kartami, ja tam czekam, mówię, ja pierdzielę, po takim wielkim show, ja mam tam wejść i z trzema kartami, wiesz, przed tysiącem ludzi zrobić w teatrze, No plus wiesz, że to jest transmitowane na żywo, no i wiadomo, że telewizja też lubi wpadki i coś jak nie wyjdzie. W sensie jest nagrywane na żywo. Tak, tak, jest nagrywane, no ale wiadomo, że jak coś Ci nie wyjdzie, to bardzo chętnie to wykorzystają, więc masz tylko jeden shot i jak skopiesz to tak naprawdę, no to...

Ale mama mi powiedziała, że no musisz wybrać na czym się skupić, bo robiąc trzy rzeczy naraz, no to nie odniesiesz sukcesu. No to stwierdziłem, że jednak iluzja najbardziej mi się podoba, jest najbardziej wszechstronna, więc gdzieś tam hobbystycznie tylko sobie zacząłem malować. No ale Wietnamie się przydało, czyli... Tak, tak, no. Czyli ten, a ten styl azjatycki rozwiń trochę. To on mocno, mam wrażenie, bazuje na takiej grze światła. Jest wszystko jakby troszeczkę wypłaszczone, że nie ma takiego trójwymiaru. No i często się opiera właśnie na tych takich malowaniu gdzieś tam wiosek, tych zwierzątek, jakiejś delty Mekongu. Bawą wody na polu ryżowym. Dokładnie. I dużo to jest takich niedokładnych rzeczy, ale że taka kompozycja światła i struktury gdzieś tam tworzy ten klimacik, nie? Inny. No dobra, to obrazy. Co dalej? Bo rozumiem, że challenge nie czarowania się udał.

Malarstwo, utrzymywanie się. Co jeszcze? Jakie jeszcze zawody? Jaki jeszcze zawody? Poznaniak, Polak, Wietnamie się chwyci. No to nietypowe, wiesz. Większość osób, która tutaj przyjeżdża. Ja mieszkam już tutaj 10 lat. I spotkałem sporo Polaków na swojej drodze. Niektórzy mieszkają tu cały czas. No wiesz, w zespole mamy tak naprawdę, jak sam wiesz, piątkę Polaków, którzy mieszkają tutaj ponad 10 lat. Ale są tacy, którzy przyjeżdżają, tak jak Twój brat, pouczyć trochę angielskiego. To kiedyś było łatwiejsze, teraz jest znacznie trudniejsze, żeby uczyć angielskiego, tak jak już kiedyś ludzie to robili na turystycznych wizach. Bo to, co powiedziałeś, że przyłożyłem wizy, to tak nie do końca. To też było tak, że po prostu Wietnam przestał dawać turystyczne wizy. Nie mogło by objechać i wrócić. Natomiast są tacy, którzy pracują tu na kontraktach. Przyjeżdżają z różnych firm i ich tutaj wysyłają.

Są tacy, co otwierają swoje biznesy. I tacy są i na północy, i w centrum, i na południu. A powiedz mi, co jeszcze ty robiłeś, zanim zacząłeś oprowadzać gości po Wietnamie? Z żoną robiliśmy coś takiego, na przykładzie najlepiej podam, że każdy region Wietnamia ma swoje takie regionalne, unikalne produkty, które często są sezonowe. Na przykład? Na przykład w Hazanki jest tak zwany miętowy miód, gdzie przez jeden miesiąc tylko pszczoły zbierają z gigantycznych pól mięty ten pyłek kwiatowy i robią taki lekko zielonkawy, przepyszny i bardzo ładnie wyglądający miód. No więc pisaliśmy na przykład na tej grupie Hanoi Massive Community, gdzie jest kilka milionów osób tutaj, że jedziemy do rodziny, która ma pasiekę i gdzieś tam będziemy mieć troszeczkę tego miodu.

Ja zawsze pamiętam, że... nasza bardzo dobra koleżanka i jej tata przywoził jej całe tuńczyki z Tujhua, bo tylko najlepsze tuńczyki są w Tujhua i tym nocnym autobusem w lodzie, w styroboksie, te ryby jechały i tam przez całą nasz wiadomo, że stanęło się nic nie stanie i na drugi dzień byliśmy zapraszani na tuńczyka. Czyli miętowy miód. Można gdzieś zapisać sobie, jeżeli chce się znaleźć coś nietypowego. Tak, tak. No i też jest śnieżna herbata w tym Tinguan i Hazang. No to też jest taki regionalny produkt. To są takie stare drzewa herbaciane, które mają nawet kilkaset lat i się takim białym szronem pokrywają i dlatego to się nazywa śnieżna herbata. Też właśnie ten region z tego słynie. Słynie też Hazang z przepysznych Chiumkajków. Tak jak ciunkejki, czyli takie banh cuong, takie ciastra tradycyjne wietnamskie z lepkiego ryżu, boczku i fasoli mung, no to w Hanoi mają kwadratowy kształt, tutaj na południu podłużny i się banh tet nazywają, a w hazang one wyglądają jak taka malutka góra i są mniejsze.

I często tam jest też dodawany węgiel drzewny, dlaczego mają czarny kolor? albo zmielone takie sproszkowane liście i to nadaje im zielony kolor i charakterystyczny smak. No i w Wietnamie się mówi, że jeden z najpyszniejszych chciumkejków właśnie też są w hazani, więc to też między innymi sprowadzaliśmy. Mandarynki, pomarańcze z sadów i różne takie rzeczy. Czyli wszystko co zupy, no bo powiedziałeś, że rodzina częściowo rolnicza, czyli... Rodzina zbiory, a Ty dystrybucja pohanowisk. Tak, tak. A nie ma problemu z tym, że to właśnie biała osoba sprzedawała, czy tam obcokrajowiec? Nie, to akurat żona sprzedawała. Tylko po prostu razem w logistyce i pomagałem jej. Czyli nie firmowałeś tego, że obkleiliście logo z Andrzejem na etykietce? Nie, nie, ale później moja twarz była wykorzystywana w innym biznesie żony.

Pojechaliśmy właśnie w te góry na początku, jak poznawałem żonę, żeby poznać jej siostry. No i gdzieś tam w jakiejś wiosce głęboko w tych górach wchodzę do toalety, a patrzę, że tam jest ziaja pod prysznicem. No i tak mówię, kurczę, skąd ziaja na jakiejś takiej wiosce zabitej dechami w Wietnamie? No i spytałem żony, ile kosztowała ta ziaja i to jakaś buteleczka była, co w Polsce po 15 złotych, tutaj za 60 złotych płacili, no i wymyśliliśmy z żoną, że może zacząć importować gdzieś tutaj te kosmetyki i suplementy. No i żona gdzieś tam od Wietnamczyków ogarnęła, jak to można importować, no i reklamowała to właśnie moją białą twarzą, że faktycznie to jest polski, no bo 80-90% tych kosmetyków tu jest podrabianych, więc Wietnamczycy są w stanie nawet więcej zapłacić tylko za wiarygodność i pewność, że jakby to będzie oryginał, nie? To prawda.

25:39 · ziaja 10

Nie zależało mi kompletnie na certyfikatach, tylko na wiedzy, które to dostarcza. No i wspomniałeś marketing, a ja wcześniej powiedziałem o tym, że mogą cię różni ludzie znać nie tylko jako przewodnika w czasy wazji, ale również jako osobę, która ma swoje profile w internecie, bo masz swój kanał na YouTubie, prowadzisz Instagrama, prowadzisz intensywny blog o Wietnamie przez wiele lat. Tak, zgadza się. Która z tych aktywności najbardziej cieszy? Bo nawet w ostatnim czasie zacząłeś teraz tłumaczyć, wykorzystywać AI do tłumaczenia własnej żony, do wrzucania ciekawostek o Wietnamie z jej perspektywy. No myślę, że tutaj przede wszystkim to robię z takiego faktu, że zawsze gdzieś tam taki żar czuję w środku, że muszę coś tworzyć.

No i wiesz, tak jak tu malowałem, występowałem czy coś, no to czuję taką niepohamowaną część, takie niepohamowane pragnienie tworzenia. No i między innymi właśnie jednym z objawów tego jest tworzenie tego bloga YouTube'a. I no największą mi radość właśnie daje stworzenie tego i... I gdzieś tam pisaniem, często ludzie pisali, że fajnie, że tyle wiadomości za darmo udostępniam czy coś, no to miło też, że pomagam. No i wiesz, bloga założyłem dlatego, że w tym pierwszym roku 2020 szukałem tutaj jakiegoś polskiego bloga o Wietnamie, widziałem, że nie ma żadnego, no więc stwierdziłem, że no dobra, zrobię i się podzielę tym, co wiem. Później do tego doszedł YouTube, no i teraz w sumie się cały taki ekosystem zrobił. Blog nazywa się Prawdziwy Wietnam. Tak, tak, wietnamblog.pl, a kanał na YouTubie to jest prawdziwy Wietnam.

I dotykasz tam również takich tematów trochę kontrowersyjnych czasami. Troszeczkę, ale i tak się mocno hamuję jeszcze. Ale tak, o związkach, tak. O związkach, no tak, myślę, że to każdego ciekawi, a... A ciężko tak naprawdę się o tym dowiedzieć, no bo niewiele osób gdzieś tam jest w tych związkach, chce się dzielić, więc stwierdziłem, że przybliżę tę tematykę, bo bardzo dużo osób oglądających mnie gdzieś tam ma dziewczyny czy żony wietnamki albo chce poznać, więc są ciekawi tego tematu. No i wiesz, dla potomnych też trzeba nagrać jak to wygląda, bo może ta mentalność się zmieni w Wietnamie na mniej tradycyjną za 20-30 lat, no to zawsze gdzieś będą zapisy, jak kiedyś było w Wietnamie. No to jakbyś miał porównać teraz, albo powiedzieć jakieś trzy główne różnice, no bo ten temat związków się u Ciebie rzeczywiście tam przewija i prosiłeś żonę, kto nie widział, zachęcam zobaczyć wypowiedzi żony

przetłumaczony przez AI także po polsku. Mówiąc po żona, po polsku nie mówi. Tak, tak, tylko takie podstawy. Podstawy. To jakie widzisz trzy różne, trzy główne różnice w związkach między związkami z Polkami a z Wietnamkami, skoro ten temat tak dogłębnie przedstawiasz? No z Wietnamkami przede wszystkim jest bardzo ewidentny podział ról, który jest. czyli że w teorii kobieta jest odpowiedzialna za teraźniejszość, za zadbanie o ognisko domowe, o zarządzanie gospodarstwem domowym, a mężczyzna za zadbanie o przyszłość. Czyli w tej kulturze mężczyzna podejmuje decyzje, gdzie się przeprowadzać, jaka jest praca i takie strategiczne decyzje, a kobieta bardziej operacyjne. Ale co też jest bardzo ciekawe, dlatego że jest ten wyraźny podział ról,

to mniej według mnie jest konfliktu w związkach, bo każdy wie jaką ma bazę, jaki podział obowiązków, to według mnie, jeśli nie ma takiego podziału ról, no to wyobraź sobie firmę, gdzie każdy robi wszystko, nie? I nie ma przypisanych obowiązków do każdego, no to byłby chaos, wieczne sprzeczki i według mnie właśnie w polskich związkach troszeczkę brakuje tego podziału ról, nawet niekoniecznie tradycyjnie, ale żeby sobie to konkretnie podzielili, nie? Tak jak czują i to zapobiega według mnie konfliktom i sprawia, że o wiele spokojniej jest żyć. A co też ciekawe, Wietnamie jest bodajże największy odsetek kobiet przedsiębiorczych na świecie, bo jak sprawdzałem ostatnio, to jest 63% i powyżej 30% Wietnamek ma wysokie stanowiska menedżerskie, co to jest niesamowity wysoki współczynnik, więc widać, że Teoretycznie myślimy, że jak jest podział ról, no to to jest jakieś uciśnienie dla kobiet na karierze, no ale to tak nie działa, bo jeśli są w stanie ogarnąć dom, to gospodarstwo domowe, no to to jest to samo, co mała firma, nie?

Ja też myślę, że inna jest trochę północ, inna jest na przykład południe Wietnamu w tym odniesieniu, bo tak jak sam powiedziałeś na początku, północ jest bardziej konserwatywna, ale z tą przedsiębiorczością kobiet w Wietnamie to się z tą w stu procentach zgodzę. Ja spotykam mnóstwo osób nawet z takich stanowisk jak właśnie kobiet, świetnie się z nimi współpracuje, często sam mówię, że łatwiej się współpracuje. tutaj w Wietnamie z kobietami, niż z mężczyznami. I to takie generalnie jest poczucie was, jeżeli ktoś przyjeżdża za granicę, to łatwiej mu się po prostu współpracuje jakoś, szybciej się dochodzi do efektów, bardziej konkretnie do celu. Mam wrażenie, że gospodarkę w Wietnamu kobiety dźwigają na swoich barkach. Ale tak trochę chyba jest. Wiesz, nawet jeszcze z czasu po wojnie wietnamskiej, gdzie jednak to kobiety utrzymywały całą północ i całe południe i to trochę tak zostało.

Myślę, że jednym z powodów jest to, że gdyby poluzowali prawo dla dużych korporacji tak jak w Polsce, to Chińczycy po prostu by weszli i by stłamsili tą drogą przedsiębiorczość, więc no fajnie, że tutaj są chronieni Wietnamczycy przed tym. Też myślę, że ludzie są zszokowani potrawami wietnamskimi, bo większość ludzi w Polsce chodzi do tych knajpeczek, tak zwanych polvietowych. Znaczy właśnie, ale czemu zszokowana? No bo kuchnia wietnamska... Pozytywnie zszokowana. Pozytywnie, ale myślisz, że kuchnia wietnamska ta w Polsce jest... tak bardzo różne od tej tutaj? Tak, myślę, że taką autentyczną serwują może tylko w Warszawie w niektórych restauracjach, w innych miejscach, no to to są takie miksy, gdzie na przykład jak my z żoną chodziliśmy do wielu tych restauracji wietnamskich i ona pytała, że co polecacie mi tutaj zjeść, to oni mówili, że nic, to jest przerobione dla Polaków jedzenie i że w ogóle nie jest autentyczne, nie?

Ja ostatnio rozmawiałem ze swoją znajomą w Warszawie, Wietnamką, ona mi powiedziała, że ona gotuje u siebie w domu, Natomiast tego i tak się nie da przyrządzić tak jak w Wietnamie. Ponieważ jest inna woda, inna temperatura, te warzywa smakują inaczej mimo wszystko i starając się odwzorować przepisy, i tak jak przyjeżdża do Wietnamu, ta buncia smakuje zupełnie inaczej. Więc tak może trochę być. Ale powiedziałeś pozytywnie zszokowani. Czemu? No, że jest ta kuchnia, ma ciekawe formy, ciekawe kształty, każdy region ma swoje inne potrawy, oprócz tego, że masz tutaj mnóstwo różnych prowincji, gdzie zupełnie są inne naleciałości, te historyczne, czyli na przykład wiesz, na północy ta kuchnia jest bardziej taka słonawa i wytrawna,

No bo chłodniej było, mniej tych przypraw, lokalne jakieś żywności. W centrum, no to tam były dwa porty, w Da Nang i w Hoi An. No i tak naprawdę mnóstwo przypraw spływało, ludzie z całego świata, Chińczycy, gdzieś tam Portugalczycy też, później Francuzi, później była kuchnia cesarska, więc piękna, zdobiona, zaczęła być arystokratyczna, więc... wygląda jak w zupełnie innym kraju, porównując do północy. Na południu wiesz, że tutaj z kolei słodkie są te dania, spływami chińskimi też często, dlatego że się tutaj osiedlali. No a oprócz tego masz 54 ludności etniczne i każdy z nich też ma gdzieś jakąś własną kuchnię, więc fascynujące jest kulinarnie podróżować przez Wietnam. Ja tutaj żyję szósty rok i praktycznie na każdym kroku cały czas nowe danie odkrywam, więc... To co obecnie powiedziałbyś, jakie twoje ulubione danie w Wietnamie?

Jak jestem dłużej w Polsce i wracam tutaj, to na pewno to są takie pierwsze dwa dania. Także ja bardziej południowo. Może dlatego, że próbowałeś, jesteś w Sajgonie teraz, próbowałeś trochę północnej kuchni tutaj na południu? Próbuję, też bardzo zaczyna mi smakować, poznaję coraz więcej. Półnosa na południu, czy południowa kuchnia dla Ciebie? Nie, południowa tutaj też bardzo dobra. W sumie w każdym miejscu w Wietnamie ta kuchnia jest smaczna. Jedyne co, no to powiedziałbym, że najgorsza jest gdzieś tam może na tych wioskach na północy, gdzie się wyjeżdża i tam jest taka mocno mięsno-surowa, nie? Ale to głównie, bo tam nie ma nic dla turysty, tylko głównie są takie potrawy gdzieś tam dla rodziny na wioskach robione, no to to najmniej lubię tak naprawdę. To co takiego najbardziej nietypowego jadłeś z kuchni? Wietnamskiej.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.