Zła literatura zagraża życiu i zdrowiu! Rozmowa z Justyną Czechowską
Czy Nobel dla tłumacza to tylko kwestia czasu? Czy tłumacze muszą zarabiać? Czy grozi im emerytura? I co wspólnego ma Towarzystwo Miłośników Indian ze Stowarzyszeniem Tłumaczy Literatury? W tym odcinku rozmawiam z Justyną Czechowską – tłumaczką literatury szwedzkiej i matką-założycielką STL, dla której przekład to radocha i wspólnota – nawet jeśli nieustannie szuka samotności. „Nie muszę mieć zapełnionego skarbca, żeby cieszyć się życiem" – mówi moja gościni. Na tapecie najnowsze przekłady Justyny:Marit Kapla, „Osebol" – cały świat w jednej miejscowości, na 850 stron wierszem. Ida Börjel, „Telefon do domu" – szatańskie wersety ze słów rosyjskich żołnierzy w Ukrainie. Agneta Pleijel, „Ślimaki i śnieg" – jak przełożyć kulturę na drugą stronę Bałtyku. Z opisu wydawcy:Rozmawiamy też o zagubionej i odnalezionej polszczyźnie oraz o stale rosnącej liczbie przyjaciół z dzieciństwa. Bo to dla nich pracuje Justyna.***Literacka podróż na wyspę czarnoksiężników. Odsłaniamy archipelagi nieoczywistych tekstów i poznajemy magów słowa – prozatorskiego, poetyckiego, puszczanego samopas oraz wiązanego, często przełożonego. Prowadzi Marcin Gaczkowski.Realizowane w ramach projektu Archipelagos finansowanego przez Unię Europejską.
Hej! Dzień dobry, witam u siebie w domu. Justyna Czechowska, literaturoznawczyni, animatorka kultury, agentka literacka. Jedna z najbardziej cenionych i rozpoznawalnych tłumaczek literatury szwedzkiej na język polski. Przedkłada szwedzki, ale przekłada również z języka norweskiego. Jest laureatką Nagrody im. Wisławy Szymborskiej 2018 za przekład książki Lynn Hansen, Przejdź do historii, a także stypendystką Towarzystwa Miłośników Twórczości, Selme Lagerlev. No, jakoś tak. W 2023 roku Akademia Szwedzka uhonorowała ją, Justynę, nie Selme, Nagrodą dla Tłumaczy Literatury Szwedzkiej.
No tak, a tutaj okazało się, że ta potrzeba przebywania w tym tekście, no bo przekład jest po prostu tłumaczenie. Proces tłumaczenia jest zagłębieniem się w jakiejś przestrzeni. Najczęściej, znaczy idealnie jest, jeśli to jest taka przestrzeń, która ciebie lubi i ty ją lubisz ją. No i wtedy Agnieszka Pokojska przekonała mnie do tego, żebym usiadła i to przetłumaczyła. I ja właściwie w dwa dni przetłumaczyłam cały ten tom, po czym wysłałam go do Pio Kalińskiego, z którym już wcześniej współpracowałam przy okazji wierszy. I on totalnie się zachwycił tą książką. Natychmiast, znaczy natychmiast nie, bo potem jeszcze pracowałam oczywiście nad tym przekładem, ale w następnym roku ją wydał, a rok później okazało się, że książka została nagrodzona Nagrodą Szymborskiej i to jest, no nie wiem, to taki chyba największy, najwspanialszy, też najbardziej luksusowy przypadek, zbieg okoliczności.
No i ta literatura stała się taką naturalną częścią mojego życia. I to wygląda na bardzo głębokie zanurzenie w nową kulturę, w nowy język. No tak. A nie było takiego ryzyka, że po drodze zagubisz gdzieś polszczyznę. Ależ zagubiłam. No nie zagubiłaś, żyjesz z niej. Teraz, ale był taki moment, kiedy język szwedzki był moim mocniejszym językiem, dlatego że ja i pisałam, chociażby wypracowania w szkole i potem na studiach pisałam wszystko po szwedzku i czytałam po szwedzku albo po angielsku. Z polskim językiem miałam mało styczności. Tęskniłam za tym bardzo, więc będąc już w Sztokholmie, nawiązałam kontakt i zaczęłam chodzić na wydarzenia organizowane przez Instytut Polski. No i tam spotykałam i Polonię, i gości z Polski, tam po raz pierwszy na przykład z Olgą Tokarczuk się spotkałam, tam po raz pierwszy się spotkałam z Wisławą Szymborską.
Nieźle. Tak. Przypalałam papierosa Wisławie Szymborskiej, ponieważ jako jedyna miałam przy sobie zapalniczkę. I w pewnym momencie pomyślałam sobie, no dobra, trzeba coś z tym polskim zrobić, nie wystarczy chodzenie na wieczorki literackie w Instytucie Polskim. I ktoś zaproponował mi, żebym postarała się o stypendium, taką wymianę Erasmus i pojechała do Polski. A ty jesteś erasmuską! Jestem Rozmowską. Musiałam najpierw, co było super fajne, skończyć przynajmniej półroczny kurs na Slawistyce, więc się zapisałam na Slawistykę. Rzecz jasna nie musiałam chodzić na kurs językowy, natomiast profesor Leonard Neuger wówczas prowadził takie mini, mini seminarium literaturoznawcze, teoretyczne i literaturoznawcze.
Nie, nie. Chcę powiedzieć o tym wchodzeniu w literaturę, że właściwie niezależnie od tego mojego pochodzenia i od tego, co ukształtowało W dzieciństwie mnie i mój język również jestem w stanie wejść i spotkać się w literaturze z Agnetą Pleijel, która właśnie pochodzi z akademickiej, inteligenckiej, bardzo wykształconej rodziny, która wiesz, znaczy nie tylko wykształconej, to było wręcz tak, że jej dziadek był profesorem na Akademii i należał do Komitetu Noblowskiego przyznającego Nobla w naukach ścisłych, więc ja mówię o tym takim najwyższym poziomie wręcz tej inteligencji. A mimo to ja jestem w stanie wejść w to jej życie i pokazać, mam nadzieję, pokazać polskiemu czytelnikowi. Znów pojawił się Nobel. Była już Szymborska, była to Karczuk.
Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Czy Nobel dla tłumacza to tylko kwestia czasu? Czy tłumacze muszą zarabiać? Czy grozi im emerytura? I co wspólnego ma Towarzystwo Miłośników Indian ze Stowarzyszeniem Tłumaczy Literatury?
W tym odcinku rozmawiam z Justyną Czechowską – tłumaczką literatury szwedzkiej i matką-założycielką STL, dla której przekład to radocha i wspólnota – nawet jeśli nieustannie szuka samotności. „Nie muszę mieć zapełnionego skarbca, żeby cieszyć się życiem" – mówi moja gościni.
Na tapecie najnowsze przekłady Justyny:
Marit Kapla, „Osebol" – cały świat w jednej miejscowości, na 850 stron wierszem.
Ida Börjel, „Telefon do domu" – szatańskie wersety ze słów rosyjskich żołnierzy w Ukrainie.
Agneta Pleijel, „Ślimaki i śnieg" – jak przełożyć kulturę na drugą stronę Bałtyku. Z opisu wydawcy:
Rozmawiamy też o zagubionej i odnalezionej polszczyźnie oraz o stale rosnącej liczbie przyjaciół z dzieciństwa. Bo to dla nich pracuje Justyna.
***
Literacka podróż na wyspę czarnoksiężników. Odsłaniamy archipelagi nieoczywistych tekstów i poznajemy magów słowa – prozatorskiego, poetyckiego, puszczanego samopas oraz wiązanego, często przełożonego. Prowadzi Marcin Gaczkowski.
Realizowane w ramach projektu Archipelagos finansowanego przez Unię Europejską.