Mentionsy Mentionsy
NEW
NEW

Zła literatura zagraża życiu i zdrowiu! Rozmowa z Justyną Czechowską

19.05.2025 ·1 godz 17 min

Czy Nobel dla tłumacza to tylko kwestia czasu? Czy tłumacze muszą zarabiać? Czy grozi im emerytura? I co wspólnego ma Towarzystwo Miłośników Indian ze Stowarzyszeniem Tłumaczy Literatury? W tym odcinku rozmawiam z Justyną Czechowską – tłumaczką literatury szwedzkiej i matką-założycielką STL, dla której przekład to radocha i wspólnota – nawet jeśli nieustannie szuka samotności. „Nie muszę mieć zapełnionego skarbca, żeby cieszyć się życiem" – mówi moja gościni. Na tapecie najnowsze przekłady Justyny:Marit Kapla, „Osebol" – cały świat w jednej miejscowości, na 850 stron wierszem. Ida Börjel, „Telefon do domu" – szatańskie wersety ze słów rosyjskich żołnierzy w Ukrainie. Agneta Pleijel, „Ślimaki i śnieg" – jak przełożyć kulturę na drugą stronę Bałtyku. Z opisu wydawcy:Rozmawiamy też o zagubionej i odnalezionej polszczyźnie oraz o stale rosnącej liczbie przyjaciół z dzieciństwa. Bo to dla nich pracuje Justyna.***Literacka podróż na wyspę czarnoksiężników. Odsłaniamy archipelagi nieoczywistych tekstów i poznajemy magów słowa – prozatorskiego, poetyckiego, puszczanego samopas oraz wiązanego, często przełożonego. Prowadzi Marcin Gaczkowski.Realizowane w ramach projektu Archipelagos finansowanego przez Unię Europejską.

Od 2015 roku współtworzy program festiwalu odnalezione w tłumaczeniu współzałożycielka Stowarzyszenia Tłumaczy Literatury i jego prezeska w latach 2017-2020. Należy również do Unii Literackiej i Polskiego PEN Klubu. Sporo tych organizacji, STL, Unia Literacka, PN. Czy tłumaczka nie jest raczej wolną strzelczynią? Po co się zrzeszać? Czy warto się zrzeszać? Ja to robię dlatego, że bardzo wierzę w siłę jednego człowieka i w siłę gromady ludzi o podobnych zainteresowaniach i o podobnym celu.

Po prostu cieszy mnie bardzo robienie dobrych uczynków też. A jak sobie radzili wcześniej tłumacze bez STL-u? Oczywiście, że sobie radzili, bardzo różnie sobie radzili, bo czasy były bardzo różne. Z rynkiem, z wydawcami, z prawami tłumaczek i tłumaczy. Kiedy założyliśmy stowarzyszenie w 2009 roku, bardzo niewiele osób w ogóle znało się nawzajem, przez co bardzo mało osób było w stanie w ogóle rozmawiać na temat stawek, warunków umowy, Jak te umowy wyglądają? Więc myśmy bardzo szybko zaczęli tworzyć umowę modelową, która posłużyła nam do takiego upowszechniania wiedzy o tym, jak taka umowa powinna wyglądać, bo wcześniej było po prostu tak, że wydawca przychodził i pokazywał, to jest standardowa umowa, proszę tutaj podpisać.

To, co pytałeś o historię STL-u, no mogę powiedzieć, że 15 lat temu, zanim założył się STL, o tłumaczach w ogóle mówiono bardzo mało. Standardem było w mediach niewspominanie nazwiska tłumaczy, więc myśmy prowadzili taką akcję straszenia różnych dziennikarzy, że będziemy chodzić i skórki po bananach podkładać pod redakcję. Bo zapominali, znaczy po prostu zapominali, no nawet nie wiedzieli o tym, że tak należy, więc teraz właściwie to się bardzo zmieniło, muszę powiedzieć, że bardzo rzadko zdarza się, żeby dziennikarze piszący o książkach albo mówiący o książkach w mediach zapominali o nazwisku tłumaczy. Nazwisko tłumacza pojawia się właściwie już na wszystkich stronach internetowych wydawnictw i w księgarniach internetowych. Wiesz, także to, że tłumacze, nazwiska tłumaczy pojawiają się na okładkach książek.

Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.