Mentionsy Mentionsy
MysteryTV - Jakub Rutka
MysteryTV - Jakub Rutka

Anioł - CreepyPasta

21.11.2025 ·2 godz 9 min

Scenariusz: Dawid JarekLektor: Jakub Rutka☛ Instagram:   / jakubrutka  ☛ TikTok:   / jakub_rutka  ODWIEDŹ NASZ SKLEP NA WWW.MYSTERYTV.PLZamów unikatowe audiobooki i soundtracki!☛ NASZA GRUPA NA FACEBOOKU:   / 1224303840974662  ☛✉ KONTAKT [WSPÓŁPRACA/CREEPYPASTY]: [email protected]

Stąd do komendy ma jakieś 30-40 minut pieszo. Przejdzie się. Spacer dobrze mu zrobi. Drzwi do komendy otworzyły się, a do środka wszedł Weber w ośnieżonym płaszczu i ubłoconych butach. Oczywiście Grzegorz nie może naskoczyć na wyższego rangą kolegę, ale jego gniewne spojrzenie Wojciech czuł przez gruby materiał okrycia. Całe to zamieszanie ze sprzątaniem błota to kara dyżurnego, wystawiona przez samego komendanta za jego opieszałość i lenistwo. Osobiście nic do dyżurnego nie miał, ale każdy wie, że to buc. Udał się do swojego biura, w którym zastał spóźnionego współpracownika oraz kolegę, Andrzeja Wałbrzyńskiego.

Pożegnał się z ekspedientką i wrócił do samochodu. Idąc do auta, obawiał się, że Andrzeja tam nie będzie i zastanie go w pobliskim alkoholowym, ale na szczęście jego partner po prostu zasnął w samochodzie. Weber usiadł za kierownicą i ruszył w stronę miejsca zamieszkania ofiary. Już, już idę. Tak. W czym mogę pomóc? Dzień dobry. Nazywam się Wojciech Weber, a to mój partner Andrzej Wałbrzyński. Mamy... mamy pewną sprawę do państwa. Możemy wejść? To coś ważnego? Nie mamy naprawdę ochoty na przyjmowanie gości.

Prosiłem cię o jedną rzecz. Jedną! Nie mogłeś przeżyć te kilka godzin bez chlania tego świństwa? Z czego ty ode mnie chcesz? Myślisz, że tylko ciebie to przerasta? Kiedy zobaczyłem zdjęcia tej dziewczyny, zobaczyłem tam moją Marię. Weź już przestań pieprzyć. Obaj dobrze wiemy, że to tylko wymówka, aby się zachlać. W dupie masz tę dziewczynę, to śledztwo, całą milicję oraz swoją rodzinę. Jesteś tylko zapijaczonym grubasem. O ty kmiocie! Po tych słowach Andrzej rzucił się na Webera idącego w stronę komendy. Stał do niego tyłem, więc Wałbrzyński miał częściową przewagę, ale na nic się to zdało. Wojciech wyprowadził cios łokciem, a następnie prawy sierpowy w kość policzkową.

Wałbrzyński leżał teraz na ziemi z twarzą w śniegu. Stan, w jakim się znajdował, tylko ułatwiły starcie porucznikowi. Weber kiwnął do stojącego nieopodal milicjanta i poprosił go o pomoc. We dwóch udało im się przenieść Andrzeja do toalety na komendzie i posadzić pod ścianą. Leć po jakiś dzban. Cokolwiek, byleby miało dużą pojemność. Milicjant wrócił z wielkim dzbanem, który Wojciech napełnił zimną wodą i wylał całość na twarz Andrzeja. Ten łapczywie łapał hausty powietrza, krztusząc się przy tym. Kiedy nieco przytomniał, Wojciech odezwał się. Musimy pogadać. Jasne, jasne, ale nie tutaj.

Hej tato. Tak, nie jestem tutaj, aby odwiedzić starych nauczycieli. Czekam tu na koleżankę. Mówiłyśmy się po jej zajęciach. A, rozumiem. O, dzień dobry Mario. Co cię tutaj sprowadza? Dzień dobry panie Ignacy. Czekam na Krysię, jak zazwyczaj. No tak, no tak. O, jest i Krysia. To my lecimy. Pa tato. O, jest pan jej ojcem? Wydaje mi się, że nie mieliśmy przyjemności. Ignacy Wolski? Andrzej Wałbrzyński. Porucznik z komendy powiatowej. Ach, to ciekawe. Pracuje pan może nad, no wie pan, morderstwami tych dziewczyn? Proszę wybaczyć śmiałość, ale w gazecie o tym piszą na pierwszej stronie.

Wałbrzyński machnął na nią ręką i poszedł do salonu. Rąbnął się na kanapę i zasnął w kilka sekund. Wojciech zastanawiał się, czy ponownie brać za tę bezsensowną czynność, jak przeszukiwanie akt zaginionych, aby ustalić tożsamość zmasakrowanych zwłok kobiet, czy dać sobie spokój. Z racji braku innych zajęć i tropów wybrał to pierwsze i ku jego wielkiemu zdziwieniu coś znalazł. Udał się z tym czym prędzej do Kowalskiego. Masz coś? Właściwie to tak. Spójrz. Niejaka Sylwia Jaskuła, lat 25. Matka zgłosiła jej zaginięcie niecałe trzy tygodnie temu.

Wszystko wskazuje na ciebie. Robiłeś to sam, czy ktoś ci pomógł? Wojtek? Zostaw go do cholery i natychmiast do mnie. Nie rozumiesz! Ty nie rozumiesz. Do mojego biura. Teraz. Jakubczyk odetchnął z ulgą i usiadł na więziennej pryczy. Kowalski wraz z kipiącym ze złości Wojciechem szli w stronę biura komendanta, gdzie czekał już na nich Andrzej. Możesz mi wyjaśnić, co tu się do cholery dzieje? Wypuściłem cię wcześniej, abyś ochłonął, a tymczasem wracasz jak zły diabeł i atakujesz więźnia. Dodatkowo będąc w cywilu. Gdzie masz mundur? Kowalski, to wszystko... Nie skończyłem. Jakby tego było mało, prokuratura chce mi jaja urwać za brak postępów, a Wałbrzyński znowu przychodzi zalany do roboty, trzęsąc się jako sika.

Nic jej tu nie trzyma. Drżącą ręką ponownie chwyciła za nóż i zgrabnym ruchem przejechała ostrzem po przedramionach. Od pogrzebu rodziny Wałbrzyńskich minęło kilka dni. Weber nie mógł skupić się absolutnie na niczym, więc Kowalski dał mu wolne. Czy mu to pomogło? Średnio. Wolał wrócić do pracy niż rozpamiętywać ostatnie tygodnie. Siedział w swoim gabinecie spoglądając na opuszczone biurko Andrzeja. Zrobiło mu się ciężko. To był kawał bydlaka, ale będzie tęsknić.

Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.