Zmierzch Rzymu, świt islamu - od Justyniana do Herakliusza i Muhammada | cz. 1
Epoka ta była jedną z najbardziej przełomowych w dziejach tej części świata. W tym samym czasie żyli ludzie, którzy odcisnęli na świecie piętno odczuwalne po dziś dzień. Herakliusz ratował Konstantynopol przed kolejnymi nawałnicami Persów, Awarów i Słowian rozbijającymi się o mury Teodozjusza, Grzegorz Wielki kształtował średniowieczne chrześcijaństwo zachodnie, Muhammad jednoczył arabskich Beduinów kładąc przy tym podwaliny pod praktycznie całą nową cywilizację i religię będącą amalgamatem zastanych przezeń wierzeń. W tym samym czasie perscy szachinszachowie tacy jak Chosroes II w boju sprawdzali granice wytrzymałości swoich rzymskich sąsiadów i odwiecznych wrogów, nie zdając sobie sprawy, że ich czas jest już policzony. Ciekawe to były czasy, oj ciekawe.Wesprzyj mnie na:https://patronite.pl/mrocznewiekihttps://buycoffee.to/mrocznewiekihttps://suppi.pl/mrocznewiekiKup moją książkę na:https://sklep.mrocznewieki.plMroczne Wieki to podcast historyczny prowadzony przez Michała Kuźniara w całości oparty na publikacjach (naukowych i popularnonaukowych), tekstach źródłowych oraz własnych wnioskach.Okładka: miniatura z kroniki Jana Skylitzesa, domena publiczna, Wikimedia CommonsŹródła:Konstantyn Porfirogeneta, O zarządzaniu cesarstwem, przeł. A. Paroń, ISKŚiO UWr IAE PAN, Wrocław - Warszawa 2024.Koran, przeł. J. Bielawski, Faktor, Warszawa 2009.Teofanes Wyznawca, The Chronicle of Theophanes Anni mundi 6095-6305 (A.D. 602-813), tłum. H. Turtledove, University of Pennsylvania Press, Philadelphia 1982.Teofilakt Simokatta, Historia powszechna, przeł. A. Kotłowska, Ł. Różycki, Wydawnictwo Naukowe UAM, Poznań 2022.Opracowania:Kaegi W.E., Heraclius. Emperor of Byzantium, Cambridge University Press, New York 2007.Krawczuk A., Poczet cesarzy bizantyjskich, ISKRY, Warszawa 2006.Hodgson G.S.M., The Venture of Islam, Volume 1: The Classical Age of Islam, University of Chicago Press 1977.Ostrogorski G., Dzieje Bizancjum, PWN, Warszawa 2007.
Imperium Romanum było konglomeratem kultur, religii i tradycji zmieszanych w tym wielkim tyglu mielącym podbite ludy na mąkę, z której rosło wieloetniczne ciasto cesarstwa, jakie w okrojonej formie odziedziczył w 565 roku Justyn II. Jego głowy nie ozdobił jednak improwizowany torkwes. Pod ręką znalazł się prawdziwy diadem. Nowy cesarz musiał jakoś porozumieć się z drugim Justynem, synem Germanusa. Panowie mieli rzekomo za życia zawrzeć nieformalne porozumienie, wedle którego ten z nich, który odziedziczy władzę, obdarzy swojego imiennika wielkimi zaszczytami, czyniąc go drugą osobą w państwie.
Justyn, syn Germanusa, mógł być więc mocno zawiedziony, gdy na wezwanie nowego cesarza pojawił się w Konstantynopolu, ale zamiast audiencji i posady na dworze lub w armii otrzymał chłodne przyjęcie i stanowisko w odległym Egipcie. Prowincja nad Nilem była co prawda perłą w cesarskiej koronie, od czasów Oktawiana Augusta najważniejszym komponentem rzymskiego stanu posiadania, ale leżała bardzo daleko od Konstantynopola. Justyn, syn Germanusa, utracił także pozycję w armii i przyboczną drużynę. Jego los dopełnił się rok później, gdy zmarł w tajemniczych okolicznościach nad Nilem. Zapewne skrytobójczo otruty na zlecenie Justyna II i Zofii.
Otóż pewnej nocy około drugiej nad ranem obudziły mnie wrzaski dochodzące z ulicy. Podszedłem do okna dokładnie w tym momencie, aby zobaczyć jak dwóch studentów, z których jeden trzymał potężnego kebaba w ręce, wdaje się w sprzeczkę. Ledwie zdążyłem na nich spojrzeć, a jeden z owych panów, ten bez kebaba w dłoni, wymierzył drugiemu nagły cios prosto w szczękę. Być może walka toczyła się właśnie o tego kebaba? Jak było, nie wiem. Dość rzec, że student z kebabem w dłoni natychmiast poleciał na plecy, rozkładając się na bruku, a jego kebab rozsypał się na pobliskim chodniku. Można by rzec, że upadł niczym ambicje Justyna II.
Adoptowanie komesa straży pałacowej, Tyberiusza Konstantyna, tego samego, który przyczynił się do wyniesienia go na tron 9 lat wcześniej. W tym czasie perski król Chosroes I Anosirwan pustoszył Armenię i prowincje małoazjatyckie. Z tych ostatnich musiał się jednak wycofać ze względu na przewagę Rzymian. Klęska pod Darą była jedynie wypadkiem przy pracy, jak miało się wkrótce okazać. Wiosną 576 roku losy wojny miały się nawet odwrócić. Wtedy to doszło do największej w tym stuleciu bitwy między dwiema potęgami. Pod Melitene stanęły dwie olbrzymie armie, które łącznie przekraczały 100 tysięcy ludzi.
Dowodzący Rzymianami Justynian, syn Germanusa i zarazem młodszy brat Justyna, zamordowanego 10 lat wcześniej przez urzędującego cesarza, odniósł olbrzymie zwycięstwo nad Chosroesem. Persom na nic zdała się tego dnia przewaga liczebna i 24 słonie. Ich armię rozbito, król królów ratował się Rejteradą, a olbrzymią część jego sił wycięto w pień podczas odwrotu, który przemienił się w paniczną ucieczkę. Pomimo tego sukcesu wojna odżyła ponownie i toczyła się jeszcze przez całe lata, aż do 591 roku, gdy zawarto pokój. Justyn II tego już nie dożył, objął władzę będąc w sile wieku, wydawał się więc całkiem dobrym kandydatem do tronu, zdążył zebrać niezbędne doświadczenie.
W końcu był bezdzietny, tak jak jego poprzednik. Efekty jego panowania stały w mocnym kontraście do tych, jakie były udziałem Justyniana I. Tym, co łączyło obydwu, był powszechny ucisk fiskalny, zaciskający się na szyjach poddanych niczym pętla. W końcu z czegoś trzeba było te wielkie wojny finansować. Justyn był jednak znany z oszczędności, w czym bardziej przypominał Anastazjusza I, rozsądnego cesarza panującego na przełomie V i VI stulecia, tuż przed Justynem I i Justynianem. Justyn II, w przeciwieństwie do wuja, prowadził przez długi czas znacznie łagodniejszą politykę religijną, okazując więcej tolerancji wobec monofizytu.
Gdy jednak łaskawość i polubowne starania rozwiązania sporów na tle wyznaniowym nie przyniosły spodziewanych rezultatów, cesarz rozpoczął klasyczne prześladowania w stylu tych znanych z czasów jego poprzednika. Zgon Justyna II niewiele zmienił w imperium. Jego następca kontynuował politykę poprzednika na niemal wszystkich płaszczyznach z tą różnicą, że był bardziej rozrzutny, co współcześni nazywali hojnością. Tyberiusz był drugim rzymskim cesarzem tego imienia. Jego imiennikiem był okryty wątpliwą sławą starzec Skapri, następca Augusta. Tyberiusz II przywdziewał purpurę jesienią 578 roku w cesarstwie, które znajdowało się w sytuacji znacznie mniej komfortowej, mówiąc delikatnie, aniżeli 13 lat wcześniej, gdy ciało Justyniana spoczęło w złotym sarkofagu kościoła świętych apostołów.
Spora część Italii została do tego czasu utracona. Z biegiem czasu miało okazać się, że bezpowrotnie. Na wschodzie ciągle toczyła się wielka wojna z Persami, która co prawda nieco przygasła, ale nowy król królów, Hormizdas, nie zamierzał zawrzeć pokoju po śmierci ojca Chosroesa w 579 roku. Można go zresztą zrozumieć. Hormizdas myślał podobnie jak Justyn II. Nie chciał zaczynać swojego panowania od aktów, które mogłyby ukazać go jako człowieka słabego, uległego. Wolał walczyć, nawet pomimo tego, że nie bardzo miał już czym. Konflikt na wschodzie przeszedł w fazę ospałą i przewlekłą. Nowa wojna wybuchła jednak nad Dunajem.
Śmierć Hormizdasa i towarzyszący jej chaos otworzyły przed Maurycjuszem szansę na zakończenie wojny. Syn Hormizdasa, Chosroes, przybył bowiem na dwór w Konstantynopolu prosząc niedawnego wroga o pomoc w przywróceniu go na tron. W zamian za to obiecywał spore ustępstwa terytorialne, w tym także oddanie spornej dary. Maurycjusz nie mógł przegapić takiej szansy. Już wkrótce Chosroes pomaszerował do serca Persji, wiodąc ze sobą rzymskie posiłki, które okazały się kluczowe w jego rychłym zwycięstwie nad Uzurpatorem. Po odzyskaniu władzy w 591 roku Chosroes II dotrzymał umowy i zwrócił Maurycjuszowi ziemię utracone przez jego poprzedników w toku długiej wojny toczącej się już 19 lat.
Maurycjuszowi, pomimo wieloletniego doświadczenia na tronie, tej stanowczości zabrakło. Nie podjął żadnych energiczniejszych działań, aby zapobiec nieszczęściu. Z początku co prawda odesłał najstarszego syna Teodozjusza na dwór zaprzyjaźnionego króla Chosroesa, prosząc Persa o pomoc, tak samo jak on pomógł jemu kilkanaście lat wcześniej. Prędko jednak zmienił zdanie i odwołał syna z powrotem do Konstantynopola, gdzie tuż za murami miasta zgromadził całą swoją rodzinę, jakby w oczekiwaniu zagłady. Fokas tymczasem wkroczył do stolicy bez walki, korzystając z otwarcia mu bram przez część motłochu, wyjątkowo niechętną Maurycjuszowi.
To mniej więcej miało zdarzyć się niemal natychmiast po zgonie Maurycjusza. Człowiek ten miał bowiem swoich mścicieli oraz ludzi, którzy nie zamierzali się pogodzić z mezaliancem, jakim był związek Fokasa z cesarską purpurą. Pierwszy rękawice podniósł perski król Chosroes, który z pełną powagą ogłosił się mścicielem Maurycjusza, cesarza, któremu sam zawdzięczał swoje panowanie. Trudno było się mu zresztą dziwić. Chosroes zyskał niepodważalny motyw do wszczęcia nowej wojny, jednocześnie widząc wielkie szanse jej powodzenia. W cesarstwie zapanował chaos, a jakakolwiek obrona granic runęła. Do tego doszły kolejne bunty, takie jak ten wzniecony przez Narzesa, jednego z dowódców armii syryjskiej.
Fokas wszelkie tego typu zrywy tłumił szybko i okrutnie. Samego Narzesa zaraz po jego poddaniu się kazał spalić żywcem, na przekór wcześniejszym obietnicom łagodnego traktowania. Sytuacja jednak prędko zaczęła się wymykać mu spod kontroli. Dyplomata wysłany przez niego w 603 roku do Chosroesa został wtrącony do perskiego lochu. Król królów nie zamierzał bawić się w półśrodki i rozmowy. Zamienił się w anioła zemsty. Jego wojska wkroczyły wkrótce do zbuntowanej Syrii, korzystając z niemal zupełnego załamania się tam rzymskiej obrony granic. W ręce Persów ponownie wpadła Dara, oddana Rzymianom kilkanaście lat wcześniej w dowód uznania pomocy Mauryciusza.
Perskie wojska w kolejnych latach spenetrowały Armenię, Syrię i Palestynę. W 609 roku dotarły nawet do Chalcedonu na zachodnich wybrzeżach Azji Mniejszej. W tym samym czasie z drugiej strony, na południe od Dunaju, na Sileniu uległy ataki Awarów i Słowian, którzy bez wątpienia działali w porozumieniu z Chosroesem. Kagan Koczowników i Perski Król Królów zaczęli koordynować poczynania, biorąc Rzymian w dwa ognie. Jakby tego było jeszcze mało, w cesarstwie zaczęły wybuchać dalsze bunty, będące najczęściej odpowiedzią na okrutne rządy Fokasa zdobyte przemocą i w ten sam sposób utrzymywane.
Zwłoki obydwu zaciągnięto i spalono na miejskim hipodromie. Tego samego dnia patriarcha Sergiusz uroczyście koronował zwycięzcę na nowego cesarza. Puszczenie Fokasa i jego ludzi z dymem nie rozwiązało wszystkich problemów trapiących cesarstwo. Właściwie to poza zakończeniem wojny domowej akt ten nie rozwiązał nawet części kłopotów trapiących Rzymian. Chosroes nie zamierzał zaprzestawać prowadzenia wojny, która szła mu wyjątkowo dobrze. Awarski Kagan także nie widział powodu, dla którego miałby zakopywać topór wojenny, tym bardziej, że śmierć Fokasa, opłacającego mu coroczny trybut, mógł wykorzystać jako pretekst do dalszej eskalacji napięć. Herakliusz mógł w tym momencie poważnie zastanawiać się nad ostatnimi słowami Fokasa skierowanymi w jego stronę.
Rzymianie opierali się na Gasanidach, żyjących na pograniczu dzisiejszej Jordanii, Arabii Saudyjskiej i Syrii. Persowie z kolei współpracowali z Lachmidami, których ziemie rozciągały się bardziej na wschód, między dzisiejszym Irakiem, Kuwejtem i Arabią Saudyjską. Państwo Lachmidów upadło ostatecznie w 602 roku, wchłonięte przez ekspansywne perskie imperium Chosroesa II, który wkrótce potem uwikłał się w wojnę z rzymskim uzurpatorem Fokasem, mającą oficjalnie na celu pomszczenie okrutnie zgładzonego Maurycjusza i jego synów. W wielkich wojnach, toczonych co jakiś czas między Persami i Rzymianami, Arabowie byli najemnikami i sojusznikami po obu stronach barykady.
Grzegorz Wielki kształtował średniowieczne chrześcijaństwo zachodnie. Muhammad jednoczył arabskich Beduinów, kładąc przy tym podwaliny pod praktycznie całą nową cywilizację i religię będącą amalgamatem zastanych przezeń wierzeń. W tym samym czasie perscy szachin-szachowie, tacy jak Chosroes II, w boju sprawdzali granice wytrzymałości swoich rzymskich sąsiadów i odwiecznych wrogów, nie zdając sobie sprawy, że ich czas jest już policzony. Nieco dalej na północ, na Wielkim Stepie, intrygi chińskiej dynastii Sui działającej w myśl zasady dziel i rządź doprowadziły zaś do rozłamu potężnego kaganatu Turkutów, największego stepowego imperium, jakie istniało przed podbojami Mongołów.
Ambasadorzy wiozący Chosroesowi II cenne dary i miłe słowa mieli tylko jeden cel. Zawarcie pokoju za wszelką cenę. Nawet wasalizacji ich cesarstwa. Dyplomaci argumentowali przy tym, że uzurpator Phokas, kat Maurycjusza, poniósł zasłużoną śmierć w Mękach i dalsza wojna między dwoma państwami nie ma już racji bytu. Olimpiusz prosił o zawarcie pokoju i przywrócenie normalnych relacji między mocarstwami. Ormiański historyk Sebeos wspominał nawet, że w listach wiezionych do Ktezy Fontu przez dyplomatów Rzymianie tytułowali się sługami króla królów. Sama delegacja została także oficjalnie wysłana nie przez cesarza, lecz przez senat i lud rzymski.
Chosroes nie uznawał bowiem Herakliusza za równego sobie. Widział w nim uzurpatora takiego samego jak wcześniej Fokas. W dyplomatycznej korespondencji Szachin Szach tytułował Herakliusza swoim nędznym niewolnikiem. Pomimo tych wszystkich afrontów Rzymianie za wszelką cenę starali się zawrzeć pokój i zyskać choćby parę lat oddechu na wschodzie. Perski król królów był jednak nieugięty. Jego armie parły wówczas przez Syrię w kierunku Antiochi, nie napotykając większego oporu. Władca Ktezyfontu czuł więc, że może rzucić Rzymian na kolana, odbierając im większość prowincji azjatyckich. Herakliusza oficjalnie nazywał kolejnym uzurpatorem, domagając się osadzenia na tronie Teodozjusza, rzekomo ocalałego syna Maurycjusza, który w rzeczywistości był jedynie jakąś perską marionetką wyciągniętą z zakurzonej szafy.
Wiemy bowiem, że prawdziwy Teodozjusz zginął razem z ojcem i braćmi w 602 roku. Chosroes potraktował rzymskie poselstwo niczym stereotypowy orientalny despota. Wszystkich ambasadorów wtrącono do lochów, gdzie być może mogli znaleźć próchniejące kości dyplomatów wysłanych parę lat wcześniej przez Fokasa. Wszyscy trzej zmarli w perskiej niewoli. Wojna miała trwać dalej, zmieniając się w najdłuższy i najbardziej wyniszczający dwudziestosiedmioletni konflikt, do jakiego doszło w długich dziejach wojen persko-rzymskich. Jednocześnie miała to być ostatnia wielka wojna antyku i zarazem jedna z najdłuższych, jakie toczono nieprzerwanie.
W tym czasie przełomów i precedensów Rzymianie doczekali się pierwszego od czasów Teodozjusza Wielkiego, czyli od ponad dwóch stuleci, cesarza żołnierza, osobiście prowadzącego legiony do walki. Z początku na niewiele się to jednak zdało. W 614 roku upadła Jerozolima, skąd ludzie Chosroesa wywieźli bezcenną dla chrześcijan relikwię, jakim był Krzyż Święty. którego lokalizację zdołano uzyskać dzięki torturom chrześcijańskich duchownych. Upadkowi Jerozolimy towarzyszyła masowa rzeź jej chrześcijańskich mieszkańców, która wedle źródeł z okresu zakończyła się śmiercią nawet 60 tysięcy ludzi. Kolejne 35 tysięcy, w tym patriarchę Zachariasza, pognano w niewolę do Mezopotamii.
Los Zachariasza i tak był stosunkowo łagodny. Rok wcześniej, po zdobyciu Antiochi, Chosroes kazał ściąć jej patriarchę. Swój udział w masakrze mieli także Samarytanie i Żydzi, którzy mogli w ten sposób wreszcie wziąć zemstę za liczne pogromy i prześladowania, jakie spotykały ich przez ostatnie dekady z rozkazów kolejnych fanatycznych cesarzy. Wśród nich szczególnie Justyniana Wielkiego, za którego panowania rękami beduińskich najemników wybito około 20 tysięcy Samarytan, sceptycznie podchodzących do religijnej ortodoksji cesarza z miasta nad Bosforem. Poza Żydami i Samarytanami, Persów z otwartymi ramionami mogli witać także monofizyci, do tej pory regularnie prześladowani przez ortodoksyjnych wyznawców kredo-halcedońskiego.
Upadek Jerozolimy i utrata Krzyża Świętego wstrząsnęły cesarstwem i całym światem chrześcijańskim. Poprzedni tak wielki i wyniszczający najazd zdarzył się w roku 540, gdy Persowie zdobyli i zburzyli Antiochię. Tamta inwazja była jednak wyłącznie rajdem. Teraz doszło do prawdziwej okupacji, która w zamyśle Chosroesa miała być aneksją. Perskie dokumenty z tamtych dni niestety nie zachowały się do naszych czasów, ale można zakładać, że Szachin Szach zamierzał poszerzyć granice odzyskując zachodnie prowincje starożytnego Perskiego Imperium Achemenidów, za których spadkobiercę także się uważał. W tym wielkim starciu prastarych cywilizacji każdy starał się wywyższyć nad przeciwnikiem, stając na cokole stworzonym z ruin starożytnych poprzedników.
Herakliusz widział w sobie politycznego spadkobiercę Rzymian, nie rezygnując także z pretensji do kultury helleńskiej oraz judeo-chrześcijańskiej tradycji Starego i Nowego Testamentu. Chosroes z kolei widział w sobie następcę wszystkich dawnych irańskich władców Persji, Medów, Achemenidów, partyjskich Arsacydów i wreszcie Sasanidów, z których się wywodził. Na horyzoncie zaczęło rysować się widmo upadku całego imperium. Tym bardziej, że między 618 a 621 rokiem Persowie zajęli Egipt z Doliną Nilu, tym spichlerzem Konstantynopola i najcenniejszą prowincją imperium od czasów Oktawiana Augusta.
Chosroes i jego wodzowie nie zamierzali zasypiać gruszek w popiele. Persowie planowali wykorzystać nadarzającą się po raz pierwszy od stuleci okazję i zwyczajnie wypchnąć Rzymian z Azji, anektując wszystkie ich ziemie. Perskie wojska pod wodzą Szarbaraza wkroczyły do Azji Mniejszej maszerując w kierunku Halcedonu i Hellespontu. Z drugiej strony z nad Dunaju nadciągnęli tymczasem ich sojusznicy. Awarski kagan poganiał w kierunku Konstantynopola wielką, szacowaną nawet na 80 tysięcy ludzi, armię złożoną ze stepowych koczowników wraz z towarzyszącymi im Słowianami, Gepidami i Bułgarami. Ta ludzka masa miała oblec Nowy Rzym ze strony europejskiej, gdy Persowie, Szarbaraza, mieli stanąć nad Bosforem z drugiej strony.
Wkrótce szala zwycięstwa przechyli się jeszcze bardziej na drugą stronę, ponieważ Herakliusz nie zaprzepaści okazji do wzięcia zemsty na upartym Chosroesie. W tle tych wielkich zmagań, daleko od teatru działań wojennych, dojrzewać będą owoce rewolucji rozpoczętej przez Muhammada na skutek objawień w jaskini Al-Hira. Jeżeli materiał przypadł Wam do gustu, możecie rozważyć subskrypcję kanału na YouTube lub dobrowolne wsparcie podcastu Mroczne Wieki cykliczną darowizną poprzez Patronite lub jednorazowo w postaci wirtualnej kawy na BuyCoffee bądź Suppi. Możecie także wesprzeć kanał kupując moją książkę Królowie Wysp Kanaryjskich.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
subskrypcję kanału na YouTube lub dobrowolne wsparcie podcastu Mroczne Wieki cykliczną darowizną poprzez Patronite
jednorazowo w postaci wirtualnej kawy na BuyCoffee
Suppi
wirtualnej kawy na BuyCoffee lub Suppi. Linki znajdują się w opisie odcinka. Możecie także wesprzeć kanał kupując moją książkę Królowie Wysp Kanaryjskich.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„subskrypcję kanału na YouTube lub dobrowolne wsparcie podcastu Mroczne Wieki cykliczną darowizną poprzez Patronite"
„jednorazowo w postaci wirtualnej kawy na BuyCoffee"
„Suppi"
„wirtualnej kawy na BuyCoffee lub Suppi. Linki znajdują się w opisie odcinka. Możecie także wesprzeć kanał kupując moją książkę Królowie Wysp Kanaryjskich."
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Epoka ta była jedną z najbardziej przełomowych w dziejach tej części świata. W tym samym czasie żyli ludzie, którzy odcisnęli na świecie piętno odczuwalne po dziś dzień. Herakliusz ratował Konstantynopol przed kolejnymi nawałnicami Persów, Awarów i Słowian rozbijającymi się o mury Teodozjusza, Grzegorz Wielki kształtował średniowieczne chrześcijaństwo zachodnie, Muhammad jednoczył arabskich Beduinów kładąc przy tym podwaliny pod praktycznie całą nową cywilizację i religię będącą amalgamatem zastanych przezeń wierzeń. W tym samym czasie perscy szachinszachowie tacy jak Chosroes II w boju sprawdzali granice wytrzymałości swoich rzymskich sąsiadów i odwiecznych wrogów, nie zdając sobie sprawy, że ich czas jest już policzony. Ciekawe to były czasy, oj ciekawe.
Wesprzyj mnie na:
https://patronite.pl/mrocznewieki
https://buycoffee.to/mrocznewieki
https://suppi.pl/mrocznewieki
Kup moją książkę na:
https://sklep.mrocznewieki.pl
Mroczne Wieki to podcast historyczny prowadzony przez Michała Kuźniara w całości oparty na publikacjach (naukowych i popularnonaukowych), tekstach źródłowych oraz własnych wnioskach.
Okładka: miniatura z kroniki Jana Skylitzesa, domena publiczna, Wikimedia Commons
Źródła:
Konstantyn Porfirogeneta, O zarządzaniu cesarstwem, przeł. A. Paroń, ISKŚiO UWr IAE PAN, Wrocław - Warszawa 2024.
Koran, przeł. J. Bielawski, Faktor, Warszawa 2009.
Teofanes Wyznawca, The Chronicle of Theophanes Anni mundi 6095-6305 (A.D. 602-813), tłum. H. Turtledove, University of Pennsylvania Press, Philadelphia 1982.
Teofilakt Simokatta, Historia powszechna, przeł. A. Kotłowska, Ł. Różycki, Wydawnictwo Naukowe UAM, Poznań 2022.
Opracowania:
Kaegi W.E., Heraclius. Emperor of Byzantium, Cambridge University Press, New York 2007.
Krawczuk A., Poczet cesarzy bizantyjskich, ISKRY, Warszawa 2006.
Hodgson G.S.M., The Venture of Islam, Volume 1: The Classical Age of Islam, University of Chicago Press 1977.
Ostrogorski G., Dzieje Bizancjum, PWN, Warszawa 2007.