Mentionsy Mentionsy
Mr. Nemezis
Mr. Nemezis

Mój kumpel "gangus"

16.04.2025 ·2 godz 8 min

Witajcie, Zapraszam na rozmowę, która nieco urwała się ze scenariusza ale jest moim zdaniem ciekawa i warta posłuchania. Wrócimy do dalszych rozmów, jesli bedziecie zainteresowani.

No i tak jak ktoś by sobie poczytał o początkach, czy na przykład o założycielach, czy o mitycznym słowiku, no to można byłoby wywnioskować, że był to człowiek, który Z takiej drobnej przestępczości, jakieś drobne kradzieże, stał się nagle jednym z szefów największej organizacji przestępczej w tym kraju. I zastanawiam się, jak to się stało. Poza tym, co można wyczytać po prostu w powszechnie dostępnej Wikipedii. Znaczy wiesz, na 100% musiał być ostrym zawodnikiem. Inaczej tego nie ujmę, bo żeby... To chłapać się, dokopać się, dojść do takiej pozycji, no to nie dochodzi się dobrocią i, nie wiem, tylko i wyłącznie inteligencją, którą również trzeba posiadać, ale tak naprawdę, no, charakterem i ostrością.

Nazwijmy to w ten sposób. No, trzeba być ostrym zawodnikiem. Bo ze zwykłego, nazwijmy to, kiedyś złodziejaszka, włamywacza, żeby stać się taką poważną osobą w tym świecie, No to trzeba naprawdę mieć i charakter i trzeba być ostrym. I tak może jeszcze na tym etapie bez wchodzenia w zbędne szczegóły, ale chyba możemy powiedzieć o tym śmiało, że akurat Słowika znasz dobrze. Tak. Bardzo dobrze. Bardzo dobrze. No bo można przeczytać taką, przeczytać, to jest chyba dość powszechna wiedza, że u niego jakby wszystko zaczęło się od takiego dosyć niefortunnego wypadku samochodowego, gdzie już nie jestem pewien czy pod wpływem alkoholu czy też nie, ale gdzieś tam wracał w latach chyba końcówka lat 70-tych z jakiejś dyskoteki czy imprezy Fiatem 120.

Z synem prokuratora bodajże, czy coś w tym stylu. Dokładnie tak. I syn prokuratora jakoś tam się wyślizgał, a Słowik trafił chyba na półtora roku do zakładu karnego. Powiem szczerze, to by trzeba było osobiście jej rozpytać, czy ta historia jest całkowicie tak opowiedziana, jest prawdziwa i tak dalej. Też ją słyszałem oczywiście, wiadomo, ale dużo jest historii, które człowiek słyszy, prawda, o tych tak zwanych bossach i tak dalej. Nawet jak się ich zna potem, to nie wydaje mi się, żeby wszystko zawsze było zgodne z prawdą. Niektóre już są dopisywane do tego, W ten sposób. Tak mi się wydaje po prostu. Ja wiem, że jakiś wypadek miał miejsce.

Ile trafił do więzienia, tak, siedział w więzieniu, wiem, że też uciekł z więzienia, z Czarnego. Tak, tak, ale jeszcze wracając do tego wypadku, on był wtedy młodym chłopakiem, ile on miał, 19 czy 20 lat? 18-19 lat. Coś takiego. I podobno to wydarzenie zmieniło w jego życiu naprawdę dużo, bo jak sam potem twierdził, czy pisał w swojej książce, właśnie wtedy narodził się Słowik w tym więzieniu. Słynne, że narodził się w więzieniu Słowicz, że umarł Andrzej, narodził się Słowicz. No to takie Mickiewiczowskie jest, bo to z dziadków wychodzi. Czy się narodził Słowicz? Ja powiem tak, więzienia zmienia każdego. I właśnie widzisz, ja do tego zmierzam i po to zadałem to pytanie, bo ja z kolei w swojej krótkiej, ale jednak karierze penitencjarnej poznałem multum takich właśnie chłopaków w wieku 19, 20, 20 kilku lat.

Którzy z różnych czasami bardzo błahych powodów tam trafili i mam wrażenie, że część z nich właśnie już tam zostanie. W tym sensie, że po roku wyjdą, czy po półtora, czy po dwóch, ale na krótko wyjdą i będą tam wracać i gdzieś tam się ich kariera przestępcza właśnie w taki sposób zaczyna. I zastanawiam się, co o tym myślisz. 70% moim zdaniem osadzonych wraca. I to ja sobie myślałem, że gdzieś tam statystyki są, ale to ze względu na to, że nie ma się kto nimi zająć w tym więzieniu. Tak jest. I tylko dlatego, nie? I tak samo mogło być ze Słowikiem. On po prostu trafił w takie miejsca, a nie inne, trafił do takiego więzienia, a nie do innego, poznał takich ludzi, a nie innych i po prostu droga się potem otworzyła. Po co być kimś normalnym, jak można być kimś w innym świecie po prostu i zarabiać duże pieniądze.

Powiem Ci w ten sposób. Na temat ucieczki, ja wiem tylko tyle, że uciekł i wiem tylko tyle, że miał pomoc z zewnątrz. No, trudno by było bez pomocy. Chociaż był taki jeden, który zrobił podkop w Dębicy, ale to dawno temu. Tak, bodajże. Ucięli w pięć osób, prawda? Chyba w pięć osób ucięli w tej Dębicy, z tego co pamiętam. W pięciu to chyba nie, w czterech, bo tam jeden został. W czterech chyba, jeden został na celi bodajże chyba. Ja oglądałem wywiad, to jest ten człowiek, bardzo ciekawa osoba. Uciszyli go fikołem i sobie spał. Tak, bardzo ciekawa osoba, powiem szczerze, bardzo mądra. Z tego co wiem, to on już nie żyje, tak mi się wydaje. O, to nawet nie wiedziałem. Ale tak, oni zrobili podkop i nikt z zewnątrz nie pomagał, czyli mówisz, że Słowikowi ktoś pomagał, no czyli już wtedy miał po prostu znajomości z tego świata na tyle duże, że ktoś mu pomógł.

Zresztą, tak jak mówimy o ucieczkach, to kolejny twój znajomy, Ryszard Niemczyk, dobrze kojarzę, on też. Moim zdaniem wyszedł główną bramą więzienia. Słowik. Nie. Niemczyk? Widzisz. Historia Niemczyka jest bardzo ciekawa, moim zdaniem. Wspiął się, wybił siatkę rękami, wspiął się, wskoczył na dach więzienia, z dachu więzienia na dach sądu, z dachu sądu po rynie w dół, rynka się urwała czy spadł, złamał tam rękę, coś, Ford Escort dozabrał srebrny, wiem, ukrywał się w garażu, jak to podawali i dopiero potem został przewieziony gdzieś do Niemiec. No tak, taka jest oficjalna wersja wydarzeń. To jest oficjalne.

Poszła bardzo duża suma pieniędzy, żeby on wyszedł. Po prostu. I on wyszedł, on nie uciekł. Ale on chyba ze dwa lata był, czy więcej, na wolności, jak został ostatecznie też złapany. Pięć. Pięć, o no właśnie widzisz, już nie pamiętam. Cztery lata czy pięć, coś tak. I gdzieś tam w Niemczech. On został w Morguncji złapany pod Mainz, miejscowością, pod Mainz, miejscowość Mainz i pod tam gdzieś, pod tą miejscowością, gdzieś w mniejszej miejscowości został zatrzymany. On już żył normalnie w tym momencie. On żył w Niemczech normalnie, on biznes prowadzić zaczął, można powiedzieć, chodził do szkoły normalnie, uczył się niemieckiego, bo nie znał tego języka. Normalnie zaczął funkcjonować. No dobra, okej. Wróćmy jeszcze na chwilę do Słowika, tak będziemy może skakać.

Jak słuchaczy będzie to drażniło, no to trudno, to ja się poprawię, ale wróćmy do Słowika, bo tam też była podobna sytuacja. Też poszły podobno duże pieniądze właśnie za jego uwolnienie i teraz też się zastanawiam, czy coś wiesz więcej na ten temat. Już mówimy tutaj o latach 90., kiedy on Chodzi Ci o ułaskawienie. Chodzi mi tak. Chodzi mi o ułaskawienie przez Wałęsę. Teoretycznie Wałęsa nie wiedział dokładnie, co podpisywał, ale też poszła taka... I to prawda. To jest bardzo możliwe, no bo to ja wiem, jak to działa. Ja też nieraz, nie chcę powiedzieć dokładnie komu, gdzie i jak, ale niosłem prezesowi bardzo dużej firmy jakąś tam stertę papierów do podpisania i wcale nie dlatego, że byłem jego sekretarką, tylko z innych powodów. I on jakby ufał w to, że ja mu daję dokumenty do podpisania już jakby sprawdzone, zweryfikowane, więc tylko odginał róg karteczki i stawiał swój podpis, tak?

A czy to było 150 tysięcy dolarów, czy 120, czy ileś? To trzeba byłoby ich pytać. Bo tam nikt nie stał, chyba że ta osoba niosła te pieniądze albo zanosiła. Tak, tylko widzisz, mówimy tutaj o roku 93. W 93 roku 150 tysięcy dolarów ówczesnych. Kosmiczne pieniądze. Kosmiczne pieniądze. To już nawet nie ma co porównywać do tego, że za to można wybudować dom czy kupić mieszkanie, bo za to pewnie można było wybudować małe osiedle. Dokładnie. Albo wieś. Albo kupić całą wieś z chłopami, krowami i... Wiesz co, ale w 90 Teraz nie chcę przekłamać, tutaj w czwartym czy piątym bodajże dla Słowika dwa Mercedesy S-klasy to były nic.

Jak widać, wystarczył. Znam ci przerwę. Czy można było zarabiać taką fortunę w krótkim czasie? Ja znam przypadki, oczywiście ja wtedy byłem małym chłopakiem, ale z opowieści potem i tak dalej to Ci mogę powiedzieć, że znam przypadki, że w ciągu 5-6 miesięcy, pół roku powiedzmy, ktoś zarabiał, nie wiem, milion dolarów. Tak więc, czy 150 tysięcy było jak zdobyć dla słowika? No, bez problemu. Mhm. Bez żadnego problemu. Ja tu mówię cały czas o nielegalnych rzeczach. No, wiadomo. Naprawdę było można w tamtych czasach, to ja bym podzielił w ogóle na między 90-tym, a 93-tym, 94-tym właśnie, to taki pierwszy okres, a drugi taki okres kokosów, to 97-my, 2000-ty powiedzmy.

No, ale po takim upadku to już by się raczej człowiek nie podjął zbyt wielu czynności. I lepiej, muszę, żeby spał na głowę nawet. Może i lepiej, dla niego by tak było. Ale wiesz co, teraz mi się przypomina taka historia też związana ze Słowikiem i narkotykami i grubymi narkotykami. I powiedz mi, czy to też mit, legenda i taka plotka miejska? Czy on faktycznie któregoś razu, chyba nawet z Moniką, pojechał do Kolumbii czy gdzieś tam do południowej Ameryki, żeby zrobić jakiś duży deal związany z kokainą? Tak, to prawda. To prawda. Nie była to Kolumbia akurat w tym wypadku, tylko Boliwia. To, co jest mi wiadome. Możliwe, że też w Kolumbii byli, prawda? Ale jak tu będę mogła powiedzieć o Boliwii? I to prawda, ale to też było przedstawione w ten sposób, że wielcy, że oni byli tam jak zakładnicy, jak towar dojdzie i tak dalej.

To wszystko robiły w większości grupy rosyjskojęzyczne. Na pewno pośredniczyły. O coś miałem jeszcze spytać, ale mi z głowy w tym momencie wypadło, ale do tego jeszcze wrócę sobie. No bo tak naprawdę najbardziej taka działalność przestępcza i największa kariera m.in. Słowika to lata 90., bo on na początku lat 2000 już z Polski uciekł, musiał się ewakuować, chyba w Hiszpanii mieszkał, o ile dobrze pamiętam. Kasa Gaudia. Tak jest. Ale on się tam... on wyjechał z Polski dlatego, że czuł, że się wokół niego dzieje coś złego i że może zostać niebawem aresztowany? Czy to było już wtedy, jak już było wiadomo, że masa zaczął sypać?

Sam, sam, sam. Sam i powiem Ci taką ciekawostkę jedną bardzo. Polska policja prowadziła, wiadomo, poszukiwania Słowika, wiadomo, i tak dalej, Interpol, wszystko to pierwszy na numer jeden na liście, wiadomo, poszukiwanych osób i tak dalej, ale ciekawostka jest taka, że polska policja wraz z hiszpańską prowadziła w tym czasie taką akcję przeciwko handlarzom narkotyków. W tym momencie to Słowik się ukrywał tam właśnie w tym Kasa Gaudia. I... Polscy policjanci pod przykryciem, tzw. przykrywkowcy.

Jeden z tych policjantów, bodajże pseudonim Romeo, wszedł w grupę polsko-hiszpańską, która handlowała prochami. I on się znalazł przypadkowo w tej miejscowości Casa Gaudia. I tam coś miało być robione. I wyobraź sobie, on nawet o tym powiedział gdzieś tam, pamiętam, że on stał w jednym miejscu tam, powiedzmy, przy porcie i patrzył sobie gdzieś tam na bloki jakieś. I on zobaczył słowika na balkonie. Słowik jednak jest dość charakterystyczny, trzeba przyznać. Tak, ale posłuchaj, ten Słowik miał wtedy brodę jeszcze i inaczej wyglądał. Ale on go rozpoznał. Ale on go rozpoznał, że to jest Słowik.

Ale o co chodzi w tym ciekawe? Był przypadek, bo on nie szukał Słowika. On nie pojechał tam do Słowika. On pojechał tam robić interes z tymi handlarzami na fruteków zupełnie. I się rozejrzał się i zobaczył akurat chłopa. Zobaczył Słowika, tak. I teraz powiem ci jedną rzecz, co się dzieje. Wziął telefon, Dzwoni do Polski, do Centralnego Biura Śledczego, tam swojego szefa z CPS-u i mówi, że jest taka sytuacja. To powiem Ci, że Słowik jeszcze potem rok czasu był na wolności. Aha. No tak. No ale w końcu, no to ja jakby rozumiem, dlaczego Słowik był jeszcze na wolności. Nie, po prostu to jest śmieszne dla mnie, wiesz, bo po takim telefonie powinna jechać grupa natychmiast z następnego dnia do Hiszpanii,

Jeśli szłaś tą policją, powinni wejść na adres i go zatrzymać. Wiesz co, no tak, tylko że ja przypuszczam, że ta grupa nie poszła, dlatego że po pierwsze nikt jej tam nie wysłał, a nikt jej tam nie wysłał dlatego, że Słowik był ciągle pod ochroną. Tak ja to rozumiem. Miał jej nie wysłać po prostu ktoś. Osoba podobno, ta, co tam miała wpływ na to, powiedziała, zajmuj się swoją rzeczą, nie interesuje mnie w tym momencie Słowik. Jakby to zbyła ten temat. Dokładnie tak, bo jeszcze pewnie gdzieś tam ze skarbonki kapało. Tylko, że kapało ze skarbonki, ale z drugiej strony można wywnioskować z tego, że jednak nikt Słowika nie ostrzegł, że już wiedzą gdzie jest. Bo gdyby ktoś mu puścił cynk, no to on by zmienił miejscówę z tej Hiszpanii, nie wiem, na Meksyk.

Nie wiem, czy to dobra zmiana, ale rozumiem o co Ci chodzi. Ale po prostu powiem Ci, że Czy go ktoś ostrzec, czy nie, tego nie wiemy, ale może był na tyle pewny i wiedział, że tam nikt nie przyjdzie i faktycznie przez rok nikt nie przychodził. No tak, właśnie, on może był zbyt pewny siebie, na zasadzie takiej, że wiedział, gdzie tam, z kim ma, jaki układ wiedział, kogo opłaca i jakimi ścieżkami i po prostu ta pewność siebie mogła go w tym momencie zgubić. Dokładnie, dokładnie tak. Bo powiem Ci szczerze, że akurat Słowik należy do osób niesamowicie pewnych siebie. To jest człowiek, który... no mało jest osób takich pewnych siebie jak on. A tak jeszcze z innej beczki takie pytanie, a kiedy się ostatnio z nim widziałeś albo słyszałeś?

No właśnie, no ale no każdemu by to w większości łechtało. Mało jest osób, które by to nie zrobiły. No dobra, zmieniając temat. Jakoś nie tak dawno można było usłyszeć, że znowu Słowik ma jakieś problemy z prawem związany z karuzelami VAT-owskimi. On już jakoś tam z tego wygrzebał, otrząsnął, czy dalej gdzieś to tam za nim idzie? Dalej to trwa, proces się toczy. Wszystko jest w toku na tą chwilę. Ale on odpowie do zwolonej stopy. Już nie. Już nie? No widzisz, to nawet nie wiedziałem. Czyli został zatrzymany. Tak.

Nie, bo zawsze będzie postrzegany jako słowik. Po prostu. On powinien wyjechać i spokojnie sobie żyć. Założyć kapcie, kapcie, fotel bujany i tyle. Telewizorek, książka. Dokładnie. No i zainwestować pieniądze w jakiś legalny biznes, w jakiekolwiek tak zwane pasywne źródło dochodu, żeby mu tam kapało raz w miesiącu i kapało, żeby mu się lało szerokim strumieniem. Wiesz co, ja cię trochę dowiedziałem, masz 20 lat. I trafiasz do więzienia na dwa, trzy lata, okej. Jak masz trzydzieści i trafiasz, a wcześniej siedziałeś tam raz czy drugi, trafiasz w wieku trzydziestu lat na znowu dwa, trzy, pięć lat, okej. Ale jak masz sześćdziesiąt i siedziałeś już wcześniej piętnaście łącznie, albo co, siedemnaście i trafiasz znowu do więzienia i przytomny z perspektywa dychy lub piętnastu kolejnych, no nie ma pieniędzy.

Nie ma pieniędzy na to żadnych. No tak. Oczywiście on sobie tam ułatwi pobyt w tym zakładzie karnym na swój sposób, no ale to jest w ogóle, no chyba że, w co nie wierzę. Powiem Ci, że na dzień dzisiejszy z tą osobą już nie jest tak wcale pięknie, ładnie w zakładzie karnym. Ale dla Słowika czy w ogóle? Tam, dla niego. To już nie jest to, co było, co zrobili swoją Grupę przekupicieli strażników, wszystko po kolei tam z Mokotowskimi, z Lepą i tam z innymi. To już się skończyło. Przy pierwszym wyroku? Tak. Nie przy pierwszym. Potem, od 2017 chyba, jak był na sankcji. To było co innego. To było co innego zupełnie, a teraz jest zupełnie co innego.

Na pewno tak, powiem Ci w ten sposób. Odnoście mecenasa Dibuła mam bardzo dobre zdanie, powiem Ci w ten sposób i no nie słyszałem, żeby za darmo pracował. No nie, ale wiesz, no Palikot nie może powiedzieć tego inaczej, ale po co tak wystrzelił, bo on to powiedział zaraz przy wyjściu z zakładu karnego przy Świebockiej. Ja wiem, wiem, wiem, ta Pani prawnik stała koło niego w tym wywiadzie, oglądałem to. No i on rzucił tekstem, chyba rzucił po to, żeby tak pokazać ludziom, jak to bardzo on nie ma pieniędzy. Być może nawet, ja nawet gdzieś tak sobie pomyślałem w pewnym momencie, że być może on nawet uznał, że przesiedzi jeszcze te parę miesięcy, żeby nie wpłacać kaucji od razu na początku, żeby nie pokazywać, że on gdzieś jeszcze ma te pieniądze poukrywane mimo wszystko. Ale to samo zrobił kiedyś Słowik.

No widzisz. Tak samo zachował się Słowik. Dostał kaucję, on Wańka... Parasol i tak dalej wtedy. I z tego co pamiętam, Wańka wyszedł od razu. Parasol za chwilę też wyszedł. Parasol miał 120 tysięcy kaucji, pamiętam. I coś. Słowik dostał kaucję i siedział sobie spokojnie. Bo on mówi, że żył tylko z książki po prostu, prawda? I tak dalej. Ale jakimś dziwnym tam ucichło to w mediach. Miał miesiąc. Puchł Słowik na wolności. Powiem Ci szczerze, że to jest takie dosyć prawdopodobne na przykład z punktu widzenia Palikota, że tak to się wydarzyło. Bo on tam jakieś olbrzymie pieniądze ściągnął w ramach tego całego crowdfoundingu.

Pokazano wszystkie 23 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.