Mentionsy Mentionsy
Mr. Nemezis
Mr. Nemezis

Mój kumpel "gangus"

16.04.2025 ·2 godz 8 min

Witajcie, Zapraszam na rozmowę, która nieco urwała się ze scenariusza ale jest moim zdaniem ciekawa i warta posłuchania. Wrócimy do dalszych rozmów, jesli bedziecie zainteresowani.

Z synem prokuratora bodajże, czy coś w tym stylu. Dokładnie tak. I syn prokuratora jakoś tam się wyślizgał, a Słowik trafił chyba na półtora roku do zakładu karnego. Powiem szczerze, to by trzeba było osobiście jej rozpytać, czy ta historia jest całkowicie tak opowiedziana, jest prawdziwa i tak dalej. Też ją słyszałem oczywiście, wiadomo, ale dużo jest historii, które człowiek słyszy, prawda, o tych tak zwanych bossach i tak dalej. Nawet jak się ich zna potem, to nie wydaje mi się, żeby wszystko zawsze było zgodne z prawdą. Niektóre już są dopisywane do tego, W ten sposób. Tak mi się wydaje po prostu. Ja wiem, że jakiś wypadek miał miejsce.

Ile trafił do więzienia, tak, siedział w więzieniu, wiem, że też uciekł z więzienia, z Czarnego. Tak, tak, ale jeszcze wracając do tego wypadku, on był wtedy młodym chłopakiem, ile on miał, 19 czy 20 lat? 18-19 lat. Coś takiego. I podobno to wydarzenie zmieniło w jego życiu naprawdę dużo, bo jak sam potem twierdził, czy pisał w swojej książce, właśnie wtedy narodził się Słowik w tym więzieniu. Słynne, że narodził się w więzieniu Słowicz, że umarł Andrzej, narodził się Słowicz. No to takie Mickiewiczowskie jest, bo to z dziadków wychodzi. Czy się narodził Słowicz? Ja powiem tak, więzienia zmienia każdego. I właśnie widzisz, ja do tego zmierzam i po to zadałem to pytanie, bo ja z kolei w swojej krótkiej, ale jednak karierze penitencjarnej poznałem multum takich właśnie chłopaków w wieku 19, 20, 20 kilku lat.

Zresztą, tak jak mówimy o ucieczkach, to kolejny twój znajomy, Ryszard Niemczyk, dobrze kojarzę, on też. Moim zdaniem wyszedł główną bramą więzienia. Słowik. Nie. Niemczyk? Widzisz. Historia Niemczyka jest bardzo ciekawa, moim zdaniem. Wspiął się, wybił siatkę rękami, wspiął się, wskoczył na dach więzienia, z dachu więzienia na dach sądu, z dachu sądu po rynie w dół, rynka się urwała czy spadł, złamał tam rękę, coś, Ford Escort dozabrał srebrny, wiem, ukrywał się w garażu, jak to podawali i dopiero potem został przewieziony gdzieś do Niemiec. No tak, taka jest oficjalna wersja wydarzeń. To jest oficjalne.

Sam, sam, sam. Sam i powiem Ci taką ciekawostkę jedną bardzo. Polska policja prowadziła, wiadomo, poszukiwania Słowika, wiadomo, i tak dalej, Interpol, wszystko to pierwszy na numer jeden na liście, wiadomo, poszukiwanych osób i tak dalej, ale ciekawostka jest taka, że polska policja wraz z hiszpańską prowadziła w tym czasie taką akcję przeciwko handlarzom narkotyków. W tym momencie to Słowik się ukrywał tam właśnie w tym Kasa Gaudia. I... Polscy policjanci pod przykryciem, tzw. przykrywkowcy.

Jeden z tych policjantów, bodajże pseudonim Romeo, wszedł w grupę polsko-hiszpańską, która handlowała prochami. I on się znalazł przypadkowo w tej miejscowości Casa Gaudia. I tam coś miało być robione. I wyobraź sobie, on nawet o tym powiedział gdzieś tam, pamiętam, że on stał w jednym miejscu tam, powiedzmy, przy porcie i patrzył sobie gdzieś tam na bloki jakieś. I on zobaczył słowika na balkonie. Słowik jednak jest dość charakterystyczny, trzeba przyznać. Tak, ale posłuchaj, ten Słowik miał wtedy brodę jeszcze i inaczej wyglądał. Ale on go rozpoznał. Ale on go rozpoznał, że to jest Słowik.

Ale o co chodzi w tym ciekawe? Był przypadek, bo on nie szukał Słowika. On nie pojechał tam do Słowika. On pojechał tam robić interes z tymi handlarzami na fruteków zupełnie. I się rozejrzał się i zobaczył akurat chłopa. Zobaczył Słowika, tak. I teraz powiem ci jedną rzecz, co się dzieje. Wziął telefon, Dzwoni do Polski, do Centralnego Biura Śledczego, tam swojego szefa z CPS-u i mówi, że jest taka sytuacja. To powiem Ci, że Słowik jeszcze potem rok czasu był na wolności. Aha. No tak. No ale w końcu, no to ja jakby rozumiem, dlaczego Słowik był jeszcze na wolności. Nie, po prostu to jest śmieszne dla mnie, wiesz, bo po takim telefonie powinna jechać grupa natychmiast z następnego dnia do Hiszpanii,

Jeśli szłaś tą policją, powinni wejść na adres i go zatrzymać. Wiesz co, no tak, tylko że ja przypuszczam, że ta grupa nie poszła, dlatego że po pierwsze nikt jej tam nie wysłał, a nikt jej tam nie wysłał dlatego, że Słowik był ciągle pod ochroną. Tak ja to rozumiem. Miał jej nie wysłać po prostu ktoś. Osoba podobno, ta, co tam miała wpływ na to, powiedziała, zajmuj się swoją rzeczą, nie interesuje mnie w tym momencie Słowik. Jakby to zbyła ten temat. Dokładnie tak, bo jeszcze pewnie gdzieś tam ze skarbonki kapało. Tylko, że kapało ze skarbonki, ale z drugiej strony można wywnioskować z tego, że jednak nikt Słowika nie ostrzegł, że już wiedzą gdzie jest. Bo gdyby ktoś mu puścił cynk, no to on by zmienił miejscówę z tej Hiszpanii, nie wiem, na Meksyk.

Nie wiem, czy to dobra zmiana, ale rozumiem o co Ci chodzi. Ale po prostu powiem Ci, że Czy go ktoś ostrzec, czy nie, tego nie wiemy, ale może był na tyle pewny i wiedział, że tam nikt nie przyjdzie i faktycznie przez rok nikt nie przychodził. No tak, właśnie, on może był zbyt pewny siebie, na zasadzie takiej, że wiedział, gdzie tam, z kim ma, jaki układ wiedział, kogo opłaca i jakimi ścieżkami i po prostu ta pewność siebie mogła go w tym momencie zgubić. Dokładnie, dokładnie tak. Bo powiem Ci szczerze, że akurat Słowik należy do osób niesamowicie pewnych siebie. To jest człowiek, który... no mało jest osób takich pewnych siebie jak on. A tak jeszcze z innej beczki takie pytanie, a kiedy się ostatnio z nim widziałeś albo słyszałeś?

No właśnie, no ale no każdemu by to w większości łechtało. Mało jest osób, które by to nie zrobiły. No dobra, zmieniając temat. Jakoś nie tak dawno można było usłyszeć, że znowu Słowik ma jakieś problemy z prawem związany z karuzelami VAT-owskimi. On już jakoś tam z tego wygrzebał, otrząsnął, czy dalej gdzieś to tam za nim idzie? Dalej to trwa, proces się toczy. Wszystko jest w toku na tą chwilę. Ale on odpowie do zwolonej stopy. Już nie. Już nie? No widzisz, to nawet nie wiedziałem. Czyli został zatrzymany. Tak.

Nie, bo zawsze będzie postrzegany jako słowik. Po prostu. On powinien wyjechać i spokojnie sobie żyć. Założyć kapcie, kapcie, fotel bujany i tyle. Telewizorek, książka. Dokładnie. No i zainwestować pieniądze w jakiś legalny biznes, w jakiekolwiek tak zwane pasywne źródło dochodu, żeby mu tam kapało raz w miesiącu i kapało, żeby mu się lało szerokim strumieniem. Wiesz co, ja cię trochę dowiedziałem, masz 20 lat. I trafiasz do więzienia na dwa, trzy lata, okej. Jak masz trzydzieści i trafiasz, a wcześniej siedziałeś tam raz czy drugi, trafiasz w wieku trzydziestu lat na znowu dwa, trzy, pięć lat, okej. Ale jak masz sześćdziesiąt i siedziałeś już wcześniej piętnaście łącznie, albo co, siedemnaście i trafiasz znowu do więzienia i przytomny z perspektywa dychy lub piętnastu kolejnych, no nie ma pieniędzy.

Mnie to zupełnie nie interesowało. Jedni duży są, równi sobie. Tak, tak. Ja też tak uważam. Ale po tym co zrobił Pan Prezydent nasz miłościwie nam panujący do dziś jeszcze to naprawdę w sprawie Wąsika i Kamińskiego przeszło moje ludzkie pojęcie. Tak, najpierw było ułaskawienie ludzi, którzy nie zostali prawomocnie skazani żadnym wyrokiem. No dobra, nie komentujmy może tego, bo to... Ale widocznie da się. No da się. Da się. Po prostu. Dlatego też się widzowie nie dziwią, że kiedyś się dało 150 tysięcy dolarów, powiedzmy, do kancelarii prezydenta Wałęsy i Sławik został ułaskawiony. I tak, i Sławik wyszedł na wolność, a dzisiaj nie trzeba nawet pieniędzy dawać, bo wystarczy, że prezes tupnie nogą na Nowogrodzkiej, a prezydent popraszuje. No właśnie.

Na pewno tak, powiem Ci w ten sposób. Odnoście mecenasa Dibuła mam bardzo dobre zdanie, powiem Ci w ten sposób i no nie słyszałem, żeby za darmo pracował. No nie, ale wiesz, no Palikot nie może powiedzieć tego inaczej, ale po co tak wystrzelił, bo on to powiedział zaraz przy wyjściu z zakładu karnego przy Świebockiej. Ja wiem, wiem, wiem, ta Pani prawnik stała koło niego w tym wywiadzie, oglądałem to. No i on rzucił tekstem, chyba rzucił po to, żeby tak pokazać ludziom, jak to bardzo on nie ma pieniędzy. Być może nawet, ja nawet gdzieś tak sobie pomyślałem w pewnym momencie, że być może on nawet uznał, że przesiedzi jeszcze te parę miesięcy, żeby nie wpłacać kaucji od razu na początku, żeby nie pokazywać, że on gdzieś jeszcze ma te pieniądze poukrywane mimo wszystko. Ale to samo zrobił kiedyś Słowik.

No widzisz. Tak samo zachował się Słowik. Dostał kaucję, on Wańka... Parasol i tak dalej wtedy. I z tego co pamiętam, Wańka wyszedł od razu. Parasol za chwilę też wyszedł. Parasol miał 120 tysięcy kaucji, pamiętam. I coś. Słowik dostał kaucję i siedział sobie spokojnie. Bo on mówi, że żył tylko z książki po prostu, prawda? I tak dalej. Ale jakimś dziwnym tam ucichło to w mediach. Miał miesiąc. Puchł Słowik na wolności. Powiem Ci szczerze, że to jest takie dosyć prawdopodobne na przykład z punktu widzenia Palikota, że tak to się wydarzyło. Bo on tam jakieś olbrzymie pieniądze ściągnął w ramach tego całego crowdfoundingu.

Pokazano wszystkie 13 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.