Mentionsy Mentionsy
Mistrzowskie Rozmowy
Mistrzowskie Rozmowy

23 lata w TVN. Kamil Różalski o mobbingu, nepotyzmie, „schematach mafijnych” i sądzie | #87

14.09.2026 ·2 godz 15 min · 15 rozdziałów · 1 sponsor

Kamil Różalski przez 23 lata pracował jako operator kamery w TVN – był związany ze stacją jeszcze przed jej pierwszą emisją. Pracował przy „Faktach”, „Tańcu z Gwiazdami”, „Mam Talent”, „X Factorze”, „You Can Dance” czy „Na Wspólnej”. Dziś mówi przede wszystkim o sporze z byłym miejscem pracy i o cenie, jaką – jak twierdzi – zapłacił za to, że zaczął mówić o nieprawidłowościach.W rozmowie wracamy do momentu, w którym stracił etat i przeszedł na umowy cywilnoprawne. Opowiada o słowach, które – według jego relacji – miał wtedy usłyszeć: „jeżeli Pan się nie zgodzi, to Pan nigdzie nie znajdzie pracy”. Mówimy też o zgłoszeniu sygnalistów do Discovery, kontroli Państwowej Inspekcji Pracy, procesach sądowych oraz o tym, dlaczego Różalski używa tak mocnych określeń jak „mobbing”, „nepotyzm” czy „schematy mafijne”.Pytamy również o zarzuty dotyczące potencjalnie niezapłaconych składek, działania prokuratury i sposób zatrudniania współpracowników TVN. Przy najmocniejszych oskarżeniach rozdzielamy to, co Różalski widział osobiście, co – według niego – wynika z dokumentów lub relacji świadków, a co jest jego własnym wnioskiem.To jednak nie jest wyłącznie rozmowa o sądach i prawie pracy. Różalski opowiada też o osobistych konsekwencjach konfliktu: utracie pracy, relacjach z dawnymi kolegami, problemach finansowych i poczuciu osamotnienia.🎙 W rozmowie między innymi:📺 Jak wyglądało TVN od środka?🎥 23 lata pracy przy największych produkcjach📄 Dlaczego stracił etat?⚠️ „Nigdzie nie znajdziesz pracy” – co wydarzyło się podczas rozmowy z przełożonymi?📩 Zgłoszenie sygnalistów do Discovery🔍 Kontrola Państwowej Inspekcji Pracy⚖️ Procesy dotyczące stosunku pracy💰 Skąd wzięło się wyliczenie około 450 mln zł?🔥 Dlaczego mówi o „mobbingu”, nepotyzmie i „schematach mafijnych”?🏛️ Postępowanie prokuratorskie🚪 Jak po 23 latach dowiedział się, że nie pracuje już dla TVN?🧠 Jak ta historia wpłynęła na jego życie?🎥 Czy chce wrócić do pracy z kamerą?🔔 Subskrybuj i włącz powiadomienia – dzięki temu nie przegapisz kolejnych Mistrzowskich Rozmów.💬 Jak oceniacie tę historię? Czy sygnalista ma dziś w Polsce realną ochronę? Dajcie znać w komentarzu.🧠 Masz pomysł na kolejnego gościa? Daj nam znać.📩 Współpraca: [email protected]☕ Jeśli ta rozmowa była dla Ciebie wartościowa, możesz wesprzeć rozwój kanału:buymeacoffee.com/mistrzowskie_rozmowy

0:00 · Wprowadzenie i opowieść o Kamilu Różalskim 3

Musimy za porozumieniem stron rozwiązać nasze umowy. Ja mówię, panie dyrektorze, ale przecież jeżeli ja rozwiążę naszą umowę za porozumieniem stron, to ani ubezpieczenia kredytów nie działają, ani odprawy nie dostanę. To jest nie w porządku po tylu latach pracy. On mówi, no jeżeli pan się nie zgodzi, to pan nigdzie nie znajdzie pracy. Zobacz, no ja siedzę tutaj przed tobą w koszulce z second handu, bo tak muszę sobie radzić, żeby przetrwać. To nie to, że to jest coś złego kupić w second handzie, ale złego jest, jak ja muszę tam kupić, a nie, że mogę wejść i sobie coś uzupełnić garderobę. Także upodlenie człowieka za to, że stanął po stronie prawdy, Jest straszne. Jak Kwaśniewski się upił w Charkowie i zrzucił to na dziwną przypadłość choroby jakiejś tropikalnej i kolega nagrał to, bo byli tam oczywiście, z nim ekipa była i było to nagrane, jak widać, że jest pijany, to Walter schował taśmę na dwa dni do sejfu.

Dopiero jak inni to opublikowali, to dopiero wyciągnął to z szafy. Jeżeli jesteś tu pierwszy raz, zostaw subskrypcję, żeby nie przegapić kolejnych rozmów. A jeśli ten odcinek Ci się podoba, zostaw komentarz. Naprawdę pomagają nam dotrzeć do kolejnych osób. Witam wszystkich. Dzisiaj ze mną jest Kamil Różalski, operator kamery. 28 lat stażu, 23 lata pracy w TVN. Cześć, witam Państwa. Tak, to prawda, 28 lat wykonywałem zawód operatora kamery, z czego 23 lata w TVN i od samego początku stacja, właściwie jeszcze miesiąc przed anteną. Pracowałem przy najważniejszych programach przez te wszystkie lata i tam poświęciłem najładniejsze lata życia.

Jakie to były programy? Na wstępie powiemy, żeby ludzie bardziej Ciebie skojarzyli. Pierwsze pięć lat pracowałem dla Faktów, to był czas kiedy jeszcze produkcji nie było w TVN. Później po pięciu latach zacząłem pracować w dziale produkcji i pracowałem przy takich programach jak Taniec z Gwiazdami, X Factor, Mam Talent czy serial na Wspólnej. Czyli można by powiedzieć same klasyki polskiej telewizji. Tak, zbierające najwięcej widowni przed ekranami telewizorów. Kamil, zanim cofniemy się o prawie 30 lat, chcę najpierw ustalić, gdzie właściwie jesteśmy dzisiaj. Państwowa Inspekcja Pracy po kontroli TVN uznała w 2021 roku, że warunki wykonywania przez Ciebie pracy na podstawie umowy cywilno-prawnej były charakterystyczne do stosunku pracy. Wiosną 2022 roku PiP skierowała sprawę do sądu.

3:00 · Umowy i zmiany w TVN 7

Rozpoczął oficjalnie nadawanie 3 października. Ty sam mówisz, że byłeś związany ze stacją już od września 1997, mówiłeś tak miesiąc wcześniej. Jednocześnie materiały dotyczące twojego formalnego zatrudnienia wskazują na umowie, że byłeś w latach 1998-2012. Chcę więc od razu rozdzielić dwie rzeczy. Początek współpracy i początek formalnego etatu. Współpracowałem przez pierwsze dwa czy trzy miesiące, ponieważ Mariusz Walter wstrzymał etaty, a ponieważ moim warunkiem pracy w TVN-ie, bo też miałem swój warunek, była umowa o pracę na czas nieokreślony, to po tych trzech miesiącach dostałem umowę o pracę. Początki były zupełnie inne niż później zaczęło się dziać w TVN-ie, to znaczy TVN był małą, rodzinną telewizją,

Wszyscy się znali, wszyscy się do siebie uśmiechali. Natomiast ja szedłem do pracy do TVN-u, będąc przekonany, że to jest amerykańska stacja, bo rzeczywiście Amerykanie mieli tam jakieś udziały na początku. I szedłem z ogromną radością, że kompetencje będą decydować o pozycji w firmie. Jakież było moje rozczarowanie, kiedy okazało się, że niestety tak to nie wygląda. A jak w ogóle trafiłeś do powstającej stacji? Wtedy, kiedy powstał Polsat, było już za późno na to, żeby się do niego dostać, chociaż też próbowałem. I gdy powstawał TVN, złożyłem po prostu CV i czekałem na telefon, który w końcu się pojawił. A jeszcze dodam, że kupiłem sobie pierwszy telefon komórkowy chyba z miesiąc czy dwa miesiące przed tym, jak on zadzwonił z TVN-u do mnie.

To była już taka duża profesjonalna struktura, czy raczej ludzie, którzy dopiero budowali wszystko od zera? To zależy od stanowiska. Bardzo dużo ludzi w moim zawodzie było osobami początkującymi i bardzo szybko oni podpadali z pracy w TVN. Natomiast były też stanowiska, które wymagały profesjonalnego pracownika i takie też były. Natomiast to bardzo różnie wyglądało. Tak jak powiedziałem, zależało to od stanowiska. Od tego czy ktoś był operatorem, czy ktoś pracował w magazynie, czy ktoś był montażystą, czy ktoś był dyrektorem finansowym na przykład. Dużo było ludzi na początku zatrudnionych? Zdecydowanie mniej niż później, po latach pracy.

To prawda i powiem ci, że jest takie niesamowite wrażenie, kiedy jesteś bardzo blisko i musisz naprawdę sobie to w głowie ułożyć, żeby nie ulec emocjom, bo to jednak jest postać, o której mówi cały świat, a ty jesteś tak blisko i co zrobić, żeby tych zdjęć nie popsuć, bo to rzeczywiście jest trudny moment. Także zawód operatora wcale nie jest łatwym operatorem. Jest dużo dźwigania, jest dużo niedoczasu. Zawsze w telewizji ekipy się śpieszą, zawsze są spóźnione lub prawie zawsze. Są temu towarzyszące emocje. Pół biedy, jeżeli ktoś ma warsztat i umiejętności. Podam przykład, jak ważna jest szybkość w tej pracy. Nie wiem, czy pamiętasz i państwo pamiętają Gabriela Janowskiego, który przyciągnięty do Sejmu skakał, tam chodziło o cukier, polski cukier i on był przeciwny ustawom sprzedającym polskie cukrownie.

I nikt nie pokazał tego, że on został tam przeniesiony. Ja jako jedyny miałem całość sfilmowaną, a w TVN puścił tylko od momentu, jak już skakał. I wszystkie stacje tak samo. Ja jako jedyny miałem sfilmowane wszystko. Jakbyśmy zatrzymali Twoją historię w najlepszym momencie, kiedy byłeś najbardziej dumny z pracy dla TVN-u? Myślę, że to był maksymalnie 2008 rok. Wtedy pracowałem między innymi przy Strongmanach. Polska górą. Polska górą, Pudzianowski górą. To były te czasy. Wydaje mi się, że ciekawym programem, ale też mam wrażenie i taki niedosyt czułem, że on nie ma puenty żadnej. Tak naprawdę był program pod napięciem, który też przy nim pracowałem.

Oczywiście, że tak. Jeżeli dziennikarz mówi, że kogoś trzeba skompromitować, że na przykład ktoś przyjął w walizce pieniądze i wystarczy sfilmować panoramę z jego twarzy na tą walizkę, którą niesie zupełnie inną i to już jest jakiś podtekst, prawda? Pytanie, czy ktoś ulegnie tej presji, czy nie? To kto ostatecznie decyduje, co z twojego materiału idzie na antenę, a co nie? Wiesz co, to też zależy od okresu, w którym ja pracowałem, bo przez czas, kiedy miałem umowę o pracę, czyli przez pierwsze 15 lat pracy w TVN, paradoksalnie miałem dużo większy wpływ na to, co się ukazuje na antenie z mojej pracy, niż później. Niszczki wtedy, kiedy pracowałem na umowę o dzieło.

Kto decyduje? Tak naprawdę decyduje dziennikarz, który montuje ten materiał razem z montażystą i wybiera fragmenty, które składają się na materiał. Natomiast wielokrotnie było tak, że dziennikarz, nie wiem, Tomek Sekielski w tym przodował. Oj, przepraszam, że spieprzyłem twój materiał, twoje zdjęcia, ale już się śpieszyłem. Także bywały takie sytuacje. A zdarzyło ci się po emisji pomyśleć, Ja tam byłem i wiem, że to wyglądało inaczej. No to podałem przykład Sejmu z sali kolumnowej, to na pewno była taka sytuacja. Problem polega jeszcze na tym, że ja tego na ogół nie oglądałem, bo ja spałem, żeby rano jechać do pracy. Więc trudno mi powiedzieć, ile było takich sytuacji zmanipulowanych. Tu akurat obejrzałem, bo

21:09 · Rozmowa o rozwiązaniu umowy 6

I to było w faktach. Natomiast później pracowałem przy takich programach, kiedy nie było sensu się buntować, bo to były neutralne politycznie. W związku z tym wykonywało się prace, stosowało do poleceń reżysera czy operatora obrazu i tak to wyglądało. Natomiast jeszcze powiem, że później po tym 2012 roku, kiedy już nie miałem etatu, to miałem bardzo, ale to bardzo ograniczony wpływ na nawet to, w jaki sposób filmuję. A właśnie dojdźmy do tego 2012 roku. W wywiadzie opublikowanym przez SDP w listopadzie 2025 wskazałeś konkretne osoby. Jarosława Potasza, ówczesnego dyrektora produkcji oraz Jerzego Kluczewskiego, którego określiłeś jako swojego bezpośredniego przełożonego.

Twierdzisz, że zostałeś wezwany na rozmowę dotyczącą rozwiązania bezterminowej umowy o pracę i dalszej współpracy na innej podstawie. Otwórzmy tę rozmowę minuta po minucie. Kiedy cię wezwał? Kto i kto cię wezwał? Ja miałem wypadek w pracy i byłem na zwolnieniu lekarskim. Zadzwonił pod koniec tego zwolnienia do mnie Jerzy Kluczewski, mój przełożony, który powiedział, że mam się spotkać Z nim w sprawie, o której pewnie już wiem. A wcześniej już wszyscy przeszli rozmowę z dyrektorem Potaszem, w której uczestniczył Kluczewski i uczestniczyła główna kadrowa. W związku z tym, jak ja usłyszałem, że on ma być na tej rozmowie tylko, to odpowiedziałem, że się chcę spotkać z dyrektorem Potaszem.

I usłyszałem, że teraz będzie inny sposób zatrudnienia w dziale, że nie będzie etatów, że musimy za porozumieniem stron rozwiązać nasze umowy. Ja mówię, panie dyrektorze, ale przecież Jeżeli ja rozwiążę naszą umowę za porozumieniem stron, to ani ubezpieczenia kredytów nie działają, ani odprawy nie dostanę. To jest nie w porządku po tylu latach pracy. On mówi, no jeżeli pan się nie zgodzi, to pan nigdzie nie znajdzie pracy. I dodam, że wszyscy przede mną się zgodzili, po prostu wymiękli. Natomiast dał też marchewkę. Oprócz Pukija była marchewka polegająca na tym, że zadeklarował, że póki on jest w TVN-ie to będziemy mieli dodatek urlopowy, tak zwany dodatek urlopowy. Polegało to na tym, że każdy miał wyliczoną średnią swoich zarobów. To było w granicach 25% i do każdej dniówki miał mieć dopisywane te 25, około 25%.

No i rozwiązałem tą umowę o pracę, ale dzień później i za karę już w styczniu przez pierwszy tydzień nie miałem żadnego dnia pracy. A kto, kto też właśnie to usłyszał? Wszyscy, którzy mieli etaty i którzy się spotykali z dyrektorem, usłyszeli tę formułkę, że muszą się zgodzić, bo jak nie, to nie znajdą pracy. A mogą to też... Jest ktoś, kto by potwierdził to przed kamerą? Myślę, że tak. Myślę, że tak, ale z tego ja będę też korzystał w kolejnych procesach, w związku z tym, nie wiem, czy będę skłonny ci w tym pomóc. Nie no, ja nazwisk nie chcę mnie. A masz z tamtego okresu maile, notatki, jakieś pismo? Tak, całą masę rzeczy sobie przerzuciłem na prywatną skrzynkę, ponieważ tam były sytuacje potwierdzające różne patologii.

Na przykład, kiedy Discovery już było właścicielem TVN-u i Discovery wprowadziło we wszystkich spółkach na całym świecie tzw. people first. Polegało to na tym, że w okresie świątecznym Bożego Narodzenia i Nowego Roku wszyscy pracownicy i współpracownicy mieli, w zależności od roku, tam ile dni było w roku, znaczy w roku to jest zawsze tyle samo, ale ile dni było pracy w danym miesiącu, to były trzy pełnopłatne dni albo cztery w tym okresie świątecznym. W związku z tym, tak jak mówiłem, dotyczyło to wszystkich i pracowników i współpracowników. I Miszczak powiedział, że nie będziemy z tego korzystać, że nam się to nie należy, żeby wykazać się oszczędnościami. I taki na przykład mail mam, że to on za tą całą aferą stoi.

Oni już wielokrotnie udowodnili i wcześniej i później, że nie żartują. Masz mój przykład, kiedy od sześciu lat nie mogę znaleźć pracy, bo jestem zablokowany na rynku pracy. Tylko dlatego, że się medialnie udzielam i że miałem czelność poskarżyć Amerykanom jako sygnalista. Formalne źródła wskazują etat 1998 do 2012. Od 2013 roku przechodzisz na model cywilnoprawny. Tak, od 1997 do 2012 etat, 15 lat i od 2013 do 2020 praca na umowę o dzieło. Oczywiście Potasz wolał jednoosobowe działalności gospodarcze, natomiast ja zapytałem wtedy podczas tej rozmowy, czy firma będzie partycypować w kosztach składek ZUS-owskich.

28:17 · Podsumowanie i konsekwencje 9

Dowiedziałem się, że nie, to powiedziałem, że ja wolę umowę o dzieło, ponieważ Nie będę w stanie zarobić na tą składkę ZUS-owską, skoro nie mam zagwarantowanej ilości dni pracy. No bo twierdzisz, że zmienił się dokument, ale nie realny sposób wykonywania pracy. Właśnie ten argument kilka lat później będzie kluczowy dla PIB-u. Dla PIP-u i dla procesu, który się odbył, tak, to jest bardzo ważne, że nic się nie zmieniło między ostatnim dniem 2012 roku, a pierwszym dniem 2013 roku. Moja praca wyglądała dokładnie tak samo. Moim przełożonym dokładnie była ta sama osoba co przed zwolnieniem. Sprzęt brałem z tego samego miejsca. Przepustki wyglądały tak samo. Na zdjęcia jeździłem w ten sam sposób prowadząc samochód.

To też dotyczy, można tutaj podciągnąć to pod współczesne niewolnictwo, bo my musieliśmy wozić ekipy. Nie to, że dostaliśmy samochód i mamy jechać coś załatwić, tak jak czasami w niektórych firmach jest. My woziliśmy w odpowiedzialny sposób ekipy na zdjęcia i za to nie mieliśmy płacone i tego nie było w umowie. Także to jest jeden z przykładów. Tak to wyglądało. 31 grudnia jesteś pracownikiem, 1 stycznia już nie. Czy zmienia się miejsce pracy, sprzęt, przełożony, grafik, godzina rozpoczęcia, kto mówi ci dokąd masz jechać, czy możesz wysłać za siebie dowolnego innego operatora, czy możesz odmówić zlecenia bez konsekwencji, sam ustalasz cenę, możesz swobodnie pracować równolegle dla konkurencji i czy więcej faktycznie zmieniło się z dnia na dzień?

Zacznę od końca. Teoretycznie mógłbym pracować dla innych podmiotów, ale było to bardzo źle widziane. Oni oczywiście nadmuchiwali balon z tym, że możecie sobie współpracować gdzie chcecie, ale już jak dochodziło do realiów na grafiku, to było takie pokiwanie głową, że raczej odradzam. Więc to jest fikcja z tą możliwością pracowania w kilku miejscach. Nic się nie zmieniło. Miałem tych samych przełożonych. W ten sam sposób wyglądał mój wyjazd na zdjęcia. I wyglądało to w ten sposób, że po pierwsze był grafik. Na grafiku było to, kiedy, gdzie i dla kogo wykonuję moją pracę. Grafiki były wysyłane w cyklu tygodniowym.

I co się w związku z tym działo? Ja wiedziałem w piątek wieczorem po południu, jak będę pracował w następnym tygodniu. Przepraszam. W związku z tym w poniedziałek, jeżeli miałem na przykład zdjęcia na wspólnej, to wiedziałem, że będę tego dnia pracował na przykład na haj. I dopiero kierownik produkcji wysyłał nam scenariusze i rozpiski, Żebyśmy wiedzieli, o której zaczynamy pracę, a o której ją kończymy. Oczywiście na grafiku było to wpisane ad hoc, natomiast te godziny były różne. Praca w serialu składa się zdecydowanie z 12 godzin pracy. To jest standardem zarówno w fabule serialu, jak i reklamie.

I wysłać ją do kierownika produkcji danej redakcji. On wpisywał numer kosztorysu i stawkę. I tą kartę wysyłał do osoby, która się kartami honoracyjnymi naszymi zajmowała. I teraz tak, wyobraź sobie, że jest taki Różalski, który mówi, ale ja powinienem mieć etat i inne osoby również, bo wykonujemy pracę tak, jak to powinno wyglądać na etacie. I pyk, dwie karty w tym miesiącu mi zniknęły. Więc nie dostałem pełnej wypłaty. A żeby znaleźć taką zaginiętą kartę honoracyjną, to nie było takie proste, ponieważ one były księgowane z dniem wpłynięcia do działu, a nie z dniem wykonania pracy. Więc znalezienie brakującej karty honoracyjnej nie było takie łatwe. Natomiast jak już się znalazło te brakujące karty honoracyjne,

Pyk w następnym miesiącu na przykład jednej brakuje. Albo trzech. I szukaj od początku. Także bardzo często było to używane jako środek represji. I ja tego doświadczyłem na własnej skórze i to nie były epizody. To było stale stosowane. Jeszcze chciałem dopytać Cię o urlop L4, nadgodziny, składki, ochrona przed rozwiązaniem stosunku pracy. Nie, no mówisz o okresie, kiedy pracowałem na umowy o dzieło, rozumiem, tak? No nie, oczywiście, że tego nie było i na tym firma korzystała. Nie miałem możliwości płatnego urlopu. Opowiadałem o tym, że mieliśmy dodatek urlopowy, ale on trwał przez kilka miesięcy. Oczywiście potaż się z tego wycofał. I słowa nie dotrzymał. A propos tego człowieka, jeszcze mi się przypomina pierwsze zebranie z zespołem, kiedy on się pojawił w TVN-ie, bo on z telewizji Wisła, później z Ośrodka Krakowskiego tutaj przyszedł razem z Miszczakiem.

A jak się pojawiły procesy, to się pojawiło formalne zdanie, dostępność zgłaszamy do. Niby mała różnica, a jednak ogromna. W wyjawnionych fragmentach zgłoszenia w 2019 roku sygnaliści pisali o grafikach właśnie po 10, 12, 16, a nawet i 18 godzin dziennie. Sam później mówiłeś, że po utracie etatu standard przesuwał się najpierw w stronę 12 godzin, a potem zdarzały się plany 16-18 godzinne. Jaki był najdłuższy dzień pracy, jaki pamiętasz? To jeszcze niestety było w czasach faktów, ale nikt się przeciwko temu nie buntował, bo pamiętam, że najdłuższy mój dzień pracy to było 22 godziny.

I to było w Izraelu właśnie, no ale byłem jedynym operatorem i też miałem poczucie odpowiedzialności za to, co się i czy pokaże na antenie. Natomiast najdłuższy dzień pracy, gdzie nie było mowy, bo TVN nie płacił nadgodzin, to było 17 godzin. A o której zaczynasz wtedy, o której kończysz? To zależy od grafiku i od decyzji kierownika produkcji, który informował mnie i innych o tym, o której godzinie wyjeżdżam na zdjęcia, kogo zabieram i gdzie zaczynamy te zdjęcia, chociaż czasami kierownik produkcji tego nie wiedział i dopiero dowiadywałem się tego w samochodzie, jak wsiadał reporter czy dziennikarz, to on informował wtedy, że jedziemy najpierw tutaj i nagrywamy najpierw tą osobę. No tyle godzin to jest masakra, a jak tyle godzin pracujesz, ten cały sprzęt ile to waży?

Na ogół się to robiło na trzy kamery, czyli było trzech operatorów. Na planie był też kierownik produkcji. I pamiętam, że mieliśmy jechać do Wrocławia, ja miałem prowadzić samochód i tego samego dnia po programie wrócić. Więc ja powiedziałem kierownikowi produkcji, że uważam to za nieodpowiedzialne i ja się na to nie zgadzam, ponieważ narażam życie swoje i innych. No to kierownik produkcji powiedział, to ktoś inny będzie prowadził. Ja mówię, nie, też się nie zgadzam, żeby wiózł mnie ktoś, kto nie ma już siły i na oczy nie widzi po całym dniu pracy. No to co on ma zrobić? Ja mówię, no albo daj nam kierowcę, albo daj nam hotel. To oczywiste. No kierowcy nie mógł nam dać, bo kierowca miał etat, w związku z tym musiałby spać. To i my musielibyśmy spać, to doszłaby im jeszcze jedna osoba do hotelu.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.