23 lata w TVN. Kamil Różalski o mobbingu, nepotyzmie, „schematach mafijnych” i sądzie | #87
Kamil Różalski przez 23 lata pracował jako operator kamery w TVN – był związany ze stacją jeszcze przed jej pierwszą emisją. Pracował przy „Faktach”, „Tańcu z Gwiazdami”, „Mam Talent”, „X Factorze”, „You Can Dance” czy „Na Wspólnej”. Dziś mówi przede wszystkim o sporze z byłym miejscem pracy i o cenie, jaką – jak twierdzi – zapłacił za to, że zaczął mówić o nieprawidłowościach.W rozmowie wracamy do momentu, w którym stracił etat i przeszedł na umowy cywilnoprawne. Opowiada o słowach, które – według jego relacji – miał wtedy usłyszeć: „jeżeli Pan się nie zgodzi, to Pan nigdzie nie znajdzie pracy”. Mówimy też o zgłoszeniu sygnalistów do Discovery, kontroli Państwowej Inspekcji Pracy, procesach sądowych oraz o tym, dlaczego Różalski używa tak mocnych określeń jak „mobbing”, „nepotyzm” czy „schematy mafijne”.Pytamy również o zarzuty dotyczące potencjalnie niezapłaconych składek, działania prokuratury i sposób zatrudniania współpracowników TVN. Przy najmocniejszych oskarżeniach rozdzielamy to, co Różalski widział osobiście, co – według niego – wynika z dokumentów lub relacji świadków, a co jest jego własnym wnioskiem.To jednak nie jest wyłącznie rozmowa o sądach i prawie pracy. Różalski opowiada też o osobistych konsekwencjach konfliktu: utracie pracy, relacjach z dawnymi kolegami, problemach finansowych i poczuciu osamotnienia.🎙 W rozmowie między innymi:📺 Jak wyglądało TVN od środka?🎥 23 lata pracy przy największych produkcjach📄 Dlaczego stracił etat?⚠️ „Nigdzie nie znajdziesz pracy” – co wydarzyło się podczas rozmowy z przełożonymi?📩 Zgłoszenie sygnalistów do Discovery🔍 Kontrola Państwowej Inspekcji Pracy⚖️ Procesy dotyczące stosunku pracy💰 Skąd wzięło się wyliczenie około 450 mln zł?🔥 Dlaczego mówi o „mobbingu”, nepotyzmie i „schematach mafijnych”?🏛️ Postępowanie prokuratorskie🚪 Jak po 23 latach dowiedział się, że nie pracuje już dla TVN?🧠 Jak ta historia wpłynęła na jego życie?🎥 Czy chce wrócić do pracy z kamerą?🔔 Subskrybuj i włącz powiadomienia – dzięki temu nie przegapisz kolejnych Mistrzowskich Rozmów.💬 Jak oceniacie tę historię? Czy sygnalista ma dziś w Polsce realną ochronę? Dajcie znać w komentarzu.🧠 Masz pomysł na kolejnego gościa? Daj nam znać.📩 Współpraca: [email protected]☕ Jeśli ta rozmowa była dla Ciebie wartościowa, możesz wesprzeć rozwój kanału:buymeacoffee.com/mistrzowskie_rozmowy
Jakie to były programy? Na wstępie powiemy, żeby ludzie bardziej Ciebie skojarzyli. Pierwsze pięć lat pracowałem dla Faktów, to był czas kiedy jeszcze produkcji nie było w TVN. Później po pięciu latach zacząłem pracować w dziale produkcji i pracowałem przy takich programach jak Taniec z Gwiazdami, X Factor, Mam Talent czy serial na Wspólnej. Czyli można by powiedzieć same klasyki polskiej telewizji. Tak, zbierające najwięcej widowni przed ekranami telewizorów. Kamil, zanim cofniemy się o prawie 30 lat, chcę najpierw ustalić, gdzie właściwie jesteśmy dzisiaj. Państwowa Inspekcja Pracy po kontroli TVN uznała w 2021 roku, że warunki wykonywania przez Ciebie pracy na podstawie umowy cywilno-prawnej były charakterystyczne do stosunku pracy. Wiosną 2022 roku PiP skierowała sprawę do sądu.
Dowiedziałem się, że nie, to powiedziałem, że ja wolę umowę o dzieło, ponieważ Nie będę w stanie zarobić na tą składkę ZUS-owską, skoro nie mam zagwarantowanej ilości dni pracy. No bo twierdzisz, że zmienił się dokument, ale nie realny sposób wykonywania pracy. Właśnie ten argument kilka lat później będzie kluczowy dla PIB-u. Dla PIP-u i dla procesu, który się odbył, tak, to jest bardzo ważne, że nic się nie zmieniło między ostatnim dniem 2012 roku, a pierwszym dniem 2013 roku. Moja praca wyglądała dokładnie tak samo. Moim przełożonym dokładnie była ta sama osoba co przed zwolnieniem. Sprzęt brałem z tego samego miejsca. Przepustki wyglądały tak samo. Na zdjęcia jeździłem w ten sam sposób prowadząc samochód.
Są jakieś dokumenty na te sumy, czy te sumy... Mówisz o 450 milionach? To jest wyliczenie polegające na tym, że jedna z pań, która brała udział w tworzeniu audytu, wyniosła dane z firmy, ponieważ nie chciała się zgodzić na to, żeby swoim nazwiskiem sygnować nieprawdę. I skończyło się dla niej fatalnie, ponieważ była też zablokowana przez dłuższy czas na rynku pracy. Gdzieś ją tam złamano i podpisano ugodę, żeby zamknąć jej buzię, ale w międzyczasie ona się skontaktowała z takim stowarzyszeniem People First w Krakowie, które zajmowało się też tym, co my, tylko odrobinę wcześniej. I to oni policzyli pierwszy raz i wyszła im ta kwota 450 milionów i my na bazie kontroli PIP-u, gdzie PIP potwierdził skalę naruszeń, też z naszych wyliczeń wyszła ta kwota.
W związku z tym ta kwota wynika z wyliczeń, a dowody są u People First. A zresztą potwierdził to PIP, więc też mam w formie pisemnej skalę naruszeń, czyli ponad 1800 osób, które powinny mieć etaty, a pracują na śmieciówkach lub B2B. Jeżeli słuchasz tej rozmowy i coś cię tutaj zaciekawiło, daj znać w komentarzu. Jestem ciekaw twojej opinii. No i oczywiście kliknij subskrypcję, bo przed nami jeszcze dużo mocnych rozmów. Właśnie kodeks etyki Discovery opublikowany w styczniu 2019 roku mówi, że zgłoszenie przez Hotline może być anonimowe tam, gdzie pozwala na to lokalne prawo oraz, że raport ma pozostawać poufny dla osób uczestniczących w jego analizie.
Ale jak wytłumaczyć to, że akurat pracę stracili tylko ci, którzy się podpisali pod pismem do amerykańskiego właściciela? Warunki były zgodne z prawem. Oczywiście, że nie, co zresztą potwierdziła kontrola PIP-u. To jest bezdyskusyjnie. Ponad 1800 osób pracowało w podobny sposób jak ja, a inspektorzy PIP-u, którzy przeprowadzali kontrolę, a śmiem twierdzić, że to są ludzie, którzy znają się na swojej robocie, co zresztą ustawodawca przewidział i teraz oni mają kompetencje sądu, jeśli chodzi o orzekanie, czy ktoś wykonuje pracę na umowę o pracę, czy nie. Stwierdzili jednoznacznie, że mnie z TVN łączył stosunek pracy, tylko TVN to ignorował.
ZUS badał pięć indywidualnych spraw operatorów. Nie uznał, że powinni być oni etatowymi pracownikami, czyli potwierdził cywilnoprawny charakter relacji. Jednocześnie ZUS zakwestionował kwalifikowanie określonych umów jako dzieła i uznał, że powinny być traktowane jako zlecenia podlegające pełnemu oskładkowaniu. TVN również rozważał odwołanie od tej decyzji, ponieważ uznał, że nie uwzględnia ona specyfiki dzieł tworzenia przy produkcji telewizyjnej. Dlaczego PIP widział cechę etatu, a ZUS zlecenie? To jest bardzo dobre pytanie, na które zaraz odpowiem. Absurdem jest to, że ZUS nie skonsultował tego z PIP-em. To jest po pierwsze, ponieważ PIP z założenia ma wyższe kompetencje do ocenienia tej sytuacji prawnej, jeśli chodzi o nasze etaty lub ich brak.
A te decyzje ukazały się z jednodniową różnicą. W związku z tym to nie był przypadek, że ZUS zignorował PIP przy podejmowaniu decyzji. Jak to wyglądało i dlaczego to tak wyglądało? Po pierwsze, my złożyliśmy skargę na pracodawcę, czyli na TVN, bo to tak się formalnie nazywa w przypadku ZUS-u. I też w naszym zgłoszeniu poinformowaliśmy ZUS o skali tych naruszeń. Bo my znaliśmy tą skalę. PIB tylko to potwierdził. ZUS kompletnie zignorował nasze zgłoszenie. Przez dwa lata nie zrobił nic. Musiało dojść do interwencji poselskiej, która spowodowała, że ZUS w końcu zajął się sprawą i zajął się tylko naszym zgłoszeniem. Zignorował kompletnie te 1800 osób.
To wyglądało w taki sposób, że my zeznawaliśmy oraz zeznawał świadek TVN-u, a świadkiem TVN-u był człowiek, czyli dyrektor Jarosław Potasz, który te patologie stworzył. Więc ZUS widocznie dał wiarę człowiekowi, który te patologie wprowadził, dlatego uznał, że umowa o zlecenie z pełnym oskładkowaniem Co jest kompletnym absurdem, no bo wszystkie znamiona pracy na etacie, co zresztą potwierdził PIP, w naszym przypadku były. W związku z tym, dlaczego tak się zadziało? Mi to wyjaśnił później prawnik ZUS-u, kiedy rozmawialiśmy podczas przerwy w jakimś procesie. Ja go zapytałem, panie mecenasie, ale dlaczego wy tak zrobiliście, przecież PIP i tak dalej. Mówi, wie pan co, bo my kiedyś mieliśmy taką sprawę w TVP, bardzo podobną, tylko że później w sądzie ci wszyscy zeznawali, że są twórcami i my przegraliśmy tą sprawę.
Pogratulowałem Robercie Wygranej i pomyślałem sobie, że jednak można wygrać z tą wielką firmą, mimo tego, że ma nieograniczone środki na prawników, mimo tego, że może też Pozaprawne metody próbować stosować, ale jednak można wygrać. Roberta Jałochy sprawa była bardzo podobna do mojej sprawy w tym sensie, że w jego sprawę był też zaangażowany PIP. I też PIP w jego imieniu złożył pozew. I też PIP wszedł z kontrolą i potwierdził, że w jego przypadku powinien być stosunek pracy. Więc nasze sprawy są bardzo podobne pod tym kątem. Bardzo się ucieszyłem, że on wygrał. W podobnej sytuacji była Jola Hoffer, która też ma szczęście posiadać prawomocny wyrok sądu i też wygrała z TVN.
Za co zresztą jesteśmy mu bardzo wdzięczni, bo bez jego działań myślę, że stalibyśmy w miejscu. A ktoś jeszcze pomagał politycznie? Nie. Nie bałeś się, że autentyczny spór pracowniczy zostanie wykorzystany jako broń w wojnie z TVN? Oczywiście, że miałem takie obawy i wiele osób próbowało to spolaryzować politycznie. Ja zawsze powtarzałem, że w naszej grupie są ludzie o różnych poglądach politycznych i sprawa jest społeczna, nie polityczna. I żeby na to zwracać uwagę, bo każdego może to spotkać niezależnie od tego, jakie ma poglądy. W związku z tym twarde stanowisko tutaj wykazywałem i też dbałem o to, żeby na początku, kiedy ta sprawa stała się głośna dzięki mojemu wpisowi na Facebooku, wiele mediów się tym zainteresowało i rzeczywiście na początku wiele mediów o tym napisało, o tej sprawie związanej z TVN-em i walką sądową i PIP-em i ZUS-em i prokuraturą.
Problemy są w każdej dziedzinie gospodarki czy w różnych firmach o różnym charakterze. Jest ustawa, ale nie jest tak jakby respektowana. I jeszcze coś bardzo aktualnego, bo od 8 lipca tego roku PIP ma nowe narzędzia do walki z sytuacjami, w których umowa cywilnoprawna zastępuje faktyczny stosunek pracy. Inspektor może wydać polecenie usunięcia naruszenia, a przy jego niewykonaniu okręgowy inspektor pracy może wydać decyzję administracyjną stwierdzającą istnienie stosunku pracy. 18 sierpnia PIP podała pierwsze liczby. W okresie od 8 lipca do 13 sierpnia wpłynęło 690 skarg i wniosków dotyczących nieprawidłowego wyboru cywilnoprawnej formy zatrudnienia.
Co pomyślałeś, gdy zobaczyłeś nowe kompetencje Państwowej Inspekcji Pracy? W końcu się pojawiły te kompetencje zgodnie z ustawą. One powinny być właściwie od początku istnienia Państwowej Inspekcji Pracy, bo ci ludzie się po prostu o prawie pracy znają, to nie są przypadkowe osoby. Oni tam pracują dlatego, że mają prawo pracy w małym palcu i oni wiedzą kto wykonuje pracę zgodnie z prawem pracy na umowie o pracę, a kto na umowie o dzieło, bo każda z tych umów ma sens, tylko musi być stosowana zgodnie z prawem. No to gdyby PIP miał takie narzędzia w 2021 roku, uniknąłbyś pięciu lat procesów i co wtedy mógłby właśnie inspektor zrobić innego? Ja nie wiem, jak dokładnie brzmi ta ustawa, natomiast na pewno zostałoby uznane, że mnie łączy z TVN-em stosunek pracy, co by rodziło konsekwencje w postaci obowiązkowego, bezdyskusyjnego zapłacenia składek zaległych do ZUS-u.
Właściwie to sobie prawie odpowiedziałeś na pytanie, które zadałeś. Czego nie powinien zarobić? Na pewno nie powinien się aż ofiszować za wcześnie z tym, że planuje wykonać jakiś ruch. Na pewno zebranie dowodów jest tutaj kluczowe, no bo później, żeby ta walka nie była o każde słowo, tylko żeby były twarde dowody potwierdzające to, co się wydarzyło w jego życiu. Bo czym innym jest to, co się wydarzyło, a czym innym to, co możesz udowodnić. To jest bardzo istotne. Na pewno pomógłbym. Każda branża jest inna, przypadek jest indywidualny na ogół. Z pewnością starałbym się pomóc temu człowiekowi radami, tak jak powiedziałem wcześniej, czyli zebrać dowody i odpowiednio pokierować, czy to byłby PIP, czy to byłby już sąd, czy byłaby prokuratura.
Pokazano wszystkie 13 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kamil Różalski opowiada o swojej karierze w TVN przez 23 lata, od 1997 roku do 2020 roku.
Opowieść o zmianie kultury firmy po śmierci Wejherta i zjawisku mobbingu pod wodzą Edwarda Miszczaka.
Różalski opisuje rozmowę o rozwiązaniu umowy o pracę w 2012 roku i presja na pracowników.
Różalski opowiada o konsekwencjach i zmianach w TVN po 2012 roku, w tym problematyka urlopów i nadgodzin.
Kamil Różalski opisuje konsekwencje swojego zgłoszenia do Amerykanów, w tym proces utworzenia niezależnej komisji, jej niezależność oraz wyniki.
Kamil Różalski opisuje postępy swojego procesu sądowego przeciwko TVN, w tym rozmowy z sędziem i świadkami, jak również wpływ jawności postępowania na proces.
Różalski opowiada o swoim zgłoszeniu do prokuratury i interwencjach polityków w jego sprawie, w tym wizycie z poselem Piotr Sak.
Różalski opisuje próby wpływu na swoją historię i wykorzystania jej przez innych osobników.
Kamil Różalski opowiada o trudnościach z powrotem do branży po konflikcie z TVN i o czarnych listach.
Różalski opisuje nieformalny mechanizm blokady w branży i opowiada o konsekwencjach czarnej listy.
Różalski opowiada o swoim doświadczeniu w TVN i wyraża szacunek dla niektórych ludzi.
Różalski opisuje trudności finansowe i poczucie wykluczenia zawodowego po konflikcie z TVN.
Różalski opowiada o mobbingu i ochronie sygnalistów, a także o nowych prawach PIP.
Różalski podsumowuje swoją historię i mówi o swoich planach na przyszłość.
odwiedzali mnie na moim profilu na Facebooku, żeby udostępniali moje posty
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„odwiedzali mnie na moim profilu na Facebooku, żeby udostępniali moje posty"
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
W rozmowie wracamy do momentu, w którym stracił etat i przeszedł na umowy cywilnoprawne. Opowiada o słowach, które – według jego relacji – miał wtedy usłyszeć: „jeżeli Pan się nie zgodzi, to Pan nigdzie nie znajdzie pracy”. Mówimy też o zgłoszeniu sygnalistów do Discovery, kontroli Państwowej Inspekcji Pracy, procesach sądowych oraz o tym, dlaczego Różalski używa tak mocnych określeń jak „mobbing”, „nepotyzm” czy „schematy mafijne”.
Pytamy również o zarzuty dotyczące potencjalnie niezapłaconych składek, działania prokuratury i sposób zatrudniania współpracowników TVN. Przy najmocniejszych oskarżeniach rozdzielamy to, co Różalski widział osobiście, co – według niego – wynika z dokumentów lub relacji świadków, a co jest jego własnym wnioskiem.
To jednak nie jest wyłącznie rozmowa o sądach i prawie pracy. Różalski opowiada też o osobistych konsekwencjach konfliktu: utracie pracy, relacjach z dawnymi kolegami, problemach finansowych i poczuciu osamotnienia.
🎙 W rozmowie między innymi:
📺 Jak wyglądało TVN od środka?
🎥 23 lata pracy przy największych produkcjach
📄 Dlaczego stracił etat?
⚠️ „Nigdzie nie znajdziesz pracy” – co wydarzyło się podczas rozmowy z przełożonymi?
📩 Zgłoszenie sygnalistów do Discovery
🔍 Kontrola Państwowej Inspekcji Pracy
⚖️ Procesy dotyczące stosunku pracy
💰 Skąd wzięło się wyliczenie około 450 mln zł?
🔥 Dlaczego mówi o „mobbingu”, nepotyzmie i „schematach mafijnych”?
🏛️ Postępowanie prokuratorskie
🚪 Jak po 23 latach dowiedział się, że nie pracuje już dla TVN?
🧠 Jak ta historia wpłynęła na jego życie?
🎥 Czy chce wrócić do pracy z kamerą?
🔔 Subskrybuj i włącz powiadomienia – dzięki temu nie przegapisz kolejnych Mistrzowskich Rozmów.
💬 Jak oceniacie tę historię? Czy sygnalista ma dziś w Polsce realną ochronę? Dajcie znać w komentarzu.
🧠 Masz pomysł na kolejnego gościa? Daj nam znać.
📩 Współpraca: [email protected]
☕ Jeśli ta rozmowa była dla Ciebie wartościowa, możesz wesprzeć rozwój kanału:
buymeacoffee.com/mistrzowskie_rozmowy