Brazylia. Z Copacabany do Pantanalu
Zwiedzanie największego kraju Ameryki Południowej zaczęliśmy w Rio de Janeiro, o którym sami Brazylijczycy mawiają, że to „Cudowne Miasto”. Byliśmy na ikonicznych plażach Copacabana i Ipanema, ale też rozkoszowaliśmy się słońcem na plażach Leme i Leblon. Nie zabrakło malowniczej przejażdżki do statuy Chrystusa Odkupiciela, a także podziwiania widoków z wyrastającej z oceanu Głowy Cukru. Wybraliśmy się do słynnych dzielnic nędzy zwanych hawelami. Czekała nas również wyprawa do wodospadów Iguazu, jednego z siedmiu nowych naturalnych cudów świata.Na największych mokradłach świata zwanych Pantanalem obserwowaliśmy jaguary, tapiry, kapibary, kajmany i setki gatunków ptaków. Dzikie zwierzęta można tam spotkać znacznie częściej niż w lasach deszczowych Amazonii. Gościem Jerzego Jopa była Grażyna Woźniczka, współtwórczyni i współwłaścicielka Polka Travel, kulturoznawca, latynoamerykanistka i filolog.
Natomiast tak jak wspomniałam, w tych klubach, ponieważ w klubach, czy właściwie w tych barach plażowych, bo to jest życie przede wszystkim Copacabany, Uświadomimy Państwu też, że Copacabana to jest niewielki pas, bo to są raptem tam 4 czy 5 przecznic, no i 4 kilometry prawie długości. I teraz na tych 4-5 przecznicach w pierwszej czy drugiej linii to są głównie hotele, apartamenty, no a poza tym właśnie mieszkania, gdzie... Również mieszkają Brazylijczycy, a dalej jest skała i już jest jedna z tak zwanych faweli, czyli tych dzielnic biedy. I teraz życie Copacabana nocne, oczywiście, że rozwija się w restauracjach, na długości całej tej ulicy, w hotelach, ale przede wszystkim na samej plaży, bo Copacabana żyje...
To jest niesamowite. Ja się czasem zastanawiam, kim są ci ludzie, ale tam przychodzi całe Rio de Janeiro i nie tylko ludzie z Copacabana, ale z sąsiednich fawel, z sąsiednich dzielnic po to, żeby na tej plaży zagrać w siatkówkę plażową czy zagrać w inne sporty. I wzdłuż również wszystkich plaż jest ścieżka rowerowa. Tym razem nie miałam okazji, ale kiedy byłam w marcu, to przejechałam właśnie wzdłuż plaż ścieżką rowerową i to jest też fantastyczny sposób na poznawanie plażę Rio de Janeiro, który wszystkim polecam. Zacząć na Copacabanie czy na Ipanemię i pojechać w jedną stronę aż do Leblon, a w drugą stronę aż do Leme. I naprawdę fantastyczny sposób na... obserwowanie życia, na zatrzymanie się na coś do picia, może właśnie na mecz siatkówki i dołączenie do lokalnych społeczności.
I sami Brazylijczycy się śmieją, że każda dzielnica ma swoją plażę, że każdy Brazylijczyk może mieć swoją plażę. Co więcej, są takie plaże, są takie dzielnice bardzo ekskluzywne, bo tak jak mówiłam, to jest miasto kontrastów, gdzie ta dana dzielnica ma swoją prywatną plażę i tylko wejście na nią mają ci mieszkańcy, którzy mają tam prywatne swoje apartamenty czy wille na wzgórzu. Także rozrzut tych plaż jest rzeczywiście duży dla każdego, co kto lubi. Rio de Janeiro, miasto kontrastów. Z jednej strony mamy luksusowe hotele, z drugiej fawele, słynne na całym świecie, dzielnice nędzy. W fawelach żyje aż 6% mieszkańców Brazylii. W fawelach Rio żyje co piąty mieszkaniec, łącznie aż 5 milionów ludzi.
A ile w ogóle to miasto ma mieszkańców? To zależy, czy mówimy o samym Rio, czy razem z obrzeżami, bo cała aglomeracja mówi się, że ma około 13-15 milionów, ale do jakiego źródła nie popatrzymy, to zależy jak traktuje, czy samo Rio, czy również te okoliczne. Poza tym pamiętajmy, nie wszyscy też mieszkańcy są zarejestrowani. Skoro mówimy o fawelach, to też poziom tych fawel to jest też duży rozrzut. Ja tutaj chciałabym też uświadomić Państwu, że brazylijskie społeczeństwo, żeby lepiej to zobrazować, to jest trochę takie społeczeństwo jak z końca naszego XIX wieku i początku XX wieku, czyli społeczeństwo klasowe. Tam te klasy cały czas są. One dzielą się ze względu niestety na kolor skóry i pochodzenie, bo też nie zawsze ten kolor skóry jest wyznacznikiem klasowości, ale również ekonomiczny poziom, bo czasem nawet ludzie pochodzenia europejskiego są w tej średniej niższej klasie, a niekoniecznie w tej najwyższej, co wydawałoby się w przypadku Ameryki Południowej, że zawsze ci Europejczycy to starali się być tą klasą najwyższą i tak w wielu krajach jest.
W Brazylii jest to dosyć skomplikowane, także ta rasowość z ekonomią wyznaczają twoje miejsce w społeczeństwie i to jest rzeczywiście tak, jakbyśmy się trochę przenieśli do Europy XIX-wiecznej, gdzie każdy zna to swoje miejsce. To jest strasznie przykre, ale niestety tam to społeczeństwo cały czas tak funkcjonuje. I teraz kto mieszka w fawelach? W fawelach nie mieszka tylko najbiedniejsza część społeczna. Zależy w której faweli. Są faweli bardzo nędzne, ale są też fawele, gdzie mieszka średnio uboższa część społeczeństwa, czyli na przykład wszyscy ludzie pracujący w usługach. Bo kelnerka, czy na przykład ludzie pracujący w usługach hotelowych na Copacabanie często mieszkają w fawelach, chociaż pracują w hotelach pięciogwiazdkowych i zarabiają już lepsze pieniądze niż na przykład ktoś, kto zajmuje się tylko jakimś obwoźnym handlem.
Natomiast nie stać się ich na to, żeby jednak mieszkać w tych lepszych czy droższych dzielnicach. Więc my często mamy takie wyobrażenie, że fawela to jest ta nędza. Nie, absolutnie nie. To są średnio uboższe grupy społeczne, jak również te najuboższe i pomiędzy nimi, bo ten poziom biedy tam może być różny. I teraz mamy też różne te fawele, bo są te fawele, które powstawały jako pierwsze i są te fawele, które są zupełnie nowe i które dopiero się organizują. Jak często sami mieszkańcy Rio mówią, favela jest wyjęta spod rządów burmistrza miasta. Favela jest zarządzana przez szefa faveli, a on często jest oczywiście związany ze światem przestępczym, ale favela funkcjonuje. Ma prąd, ma wodę i to wszystko organizuje się w ramach faveli albo tego szefa, który patronuje całej faveli i czerpie z tego zyski.
Więc to jest bardzo skomplikowany system funkcjonowania. Skąd w ogóle się bierze nazwa faweli, bo to też chciałabym wyjaśnić, bo ja jeżdżąc po Ameryce Południowej często słyszę na przykład w innych krajach, w Kolumbii, w Peru, w Ekwadorze, o to są fawelę. Nie do końca. Fawelę są w Brazylii i to jest nazwa brazylijska. Natomiast dzielnice, te biedne dzielnice na wzgórzach są tak naprawdę w całej Ameryce Południowej i w każdym kraju Ameryki Południowej mają swoją inną nazwę. A fawela jest typowo brazylijską nazwą i oznacza dzielnicę, tą właśnie uboższą na wzgórzu, przyklejoną do wzgórza, ponieważ bierze się to słowo od rośliny, która na takich wzgórzach rosła, miała mniej więcej białe kwiatki i trochę to tak wygląda, jak wzgórze porośnięte jakąś roślinką z kwiatkami, bo te domki są tak przyklejone.
Obecnie byłam w Rossini. Rossinia jest najsłynniejszą fawelą i chyba największą obecnie W Rio de Janeiro, jedną z największych w Ameryce Południowej. Ale to też jest favela, która jest dosyć dobrze zorganizowana i w której żyją właśnie te różne poziomy społeczne mieszkańców Rio de Janeiro. To jest dzielnica, którą można zwiedzać. Oczywiście to nie jest tak, że my wejdziemy sobie tam i możemy się tak poruszać jak chcemy. bo od razu jesteśmy zauważeni. Tam jest specjalna kontrola, specjalne punkty. Na przykład, kiedy my zwiedzamy fawelę z odpowiednim organizatorem, to za to jest uiszczona w odpowiednich punktach opłata. W pewnych miejscach absolutnie nie można robić zdjęć, bo to jest też miejsce, gdzie oczywiście jest cały światek przestępczy, więc który siebie chroni i chroni swoje wizerunki.
Więc jest to bardzo specyficzne miejsce, ale również jest to miejsce, które jest częścią społeczną Brazylii I mieszkańcy faweli, zwłaszcza tych faweli takich, jeżeli się zwiedza Rosinie, to często się ma taki obraz wręcz nawet lekko pozytywny faweli, nie wyglądają tak dobrze jak Rosinia, bo są też favele w okolicach lotniska, gdzie żołnierze, Sądzi tylko świat przestępczy. Ostatnio w wiadomościach nawet słyszeliśmy o słynnej akcji policji, gdzie naprawdę strach jest żyć i strach mieć dzieci, bo nie wiadomo, czy nie zostaną one wciągnięte w ten świat przestępczy, kiedy my jesteśmy w pracy. Także jest to inny świat. Natomiast tutaj chciałam powiedzieć, że... Można zwiedzać fawelę? Nie należy się tego obawiać, jeśli jest to dobrze zorganizowane, z organizatorem, który specjalizuje się w zwiedzaniu faweli.
I jeszcze jedno, wjeżdżając do faweli swoim własnym samochodem, co odradzam, nigdy nie wjeżdża się zamkniętymi szybami, ponieważ musi być pełna kontrola, kto po faweli jeździ. Także to są różne takie smaczki z faweli, ale w fawelach są bary, są restauracje. Co więcej, są restauracje, które należą do top restauracji w Rio. Wręcz Madonna, kiedy dawała swój słynny koncert na Copacabanie, to odwiedzała właśnie jedną z takich top restauracji w faweli, o której jest teraz głośno. Są świetni kucharze, którzy nie chcą się stamtąd wynosić do lepszych dzielnic, tylko właśnie tam chcą zostać, bo to jest ich świat. Więc fawela ma naprawdę różne oblicze. Fawele to także prostytucja, handel narkotykami, przestępczość, o której wspomnieliśmy.
Jeśli chcą Państwo poznać życie w fawelach, trzeba przeczytać książkę Miasto Boga Paulo Linsa, pokazującą młodych chłopaków z faweli w Rio. Warto przy okazji zobaczyć francuski film dokumentalny Rio de Janeiro, Cudowne Miasto. Miasto Boga to już film sprzed wielu lat i pamiętam jeszcze w czasach studiów go oglądałam i rzeczywiście pokazuje w taki mocny sposób fawelę, właśnie tak zwane młode miasto. Polecam, jest do zobaczenia i książka też jest świetna, zresztą sam reporter właśnie wywodzi się z faweli i pokazuje jak funkcjonuje ten świat i jak jest zarządzana fawela, tak jak mówiłam, zarządzana głównie przez świat przestępczy. Nad Rio de Janeiro czuwa statua Chrystusa Odkupiciela znajdująca się na szczycie granitowej góry Corcovado.
Pokazano wszystkie 11 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.