Brazylia. Z Copacabany do Pantanalu
Zwiedzanie największego kraju Ameryki Południowej zaczęliśmy w Rio de Janeiro, o którym sami Brazylijczycy mawiają, że to „Cudowne Miasto”. Byliśmy na ikonicznych plażach Copacabana i Ipanema, ale też rozkoszowaliśmy się słońcem na plażach Leme i Leblon. Nie zabrakło malowniczej przejażdżki do statuy Chrystusa Odkupiciela, a także podziwiania widoków z wyrastającej z oceanu Głowy Cukru. Wybraliśmy się do słynnych dzielnic nędzy zwanych hawelami. Czekała nas również wyprawa do wodospadów Iguazu, jednego z siedmiu nowych naturalnych cudów świata.Na największych mokradłach świata zwanych Pantanalem obserwowaliśmy jaguary, tapiry, kapibary, kajmany i setki gatunków ptaków. Dzikie zwierzęta można tam spotkać znacznie częściej niż w lasach deszczowych Amazonii. Gościem Jerzego Jopa była Grażyna Woźniczka, współtwórczyni i współwłaścicielka Polka Travel, kulturoznawca, latynoamerykanistka i filolog.
Naszym gościem jest Grażyna Woźniczka, współtwórczyni i współwłaścicielka Polka Travel, kulturoznawca, latynoamerykanistka i filolog. Dzień dobry. Dzień dobry panu, dzień dobry państwu, witam serdecznie. Kiedy w Polsce jest jesienna szaruga, kiedy dzień jest krótki, warto wyjechać tam, gdzie jest ciepło. I słońca jest pod dostatkiem. Na przykład do Brazylii wróciła pani stamtąd kilkanaście dni temu. Na początek oczywiście było Rio de Janeiro, nazywane cudownym miastem. Słusznie? Słusznie i tak dokładnie. Niedawno wróciłam i głównym moim celem był Pantanale, o którym opowiemy w drugiej części programu. Ale rzeczywiście rozpoczęliśmy od Rio de Janeiro, bo będąc w Brazylii, nawet jeśli się jedzie drugi, trzeci, czwarty raz, nie sposób nie zahaczyć o to cudowne miasto.
I dokładnie tak jak pan powiedział, cudowne miasto, bo sami Brazylijczycy mówią o Rio de Janeiro Cidade Maravilhosa, co dokładnie znaczy miasto cudów albo miasto cudowne. A miasto cudowne dlatego, że w rankingach jest uznawane za jedno z najpiękniej położonych miast na świecie i tak naprawdę troszeczkę współzawodniczy z Kapszczadem. Dla mnie, widziałam jedno i drugie, zdecydowanie Rio wygrywa ten ranking, bo rzeczywiście pomimo swoich kontrastów, pomimo wielu też trudnych tematów w tym mieście, dzisiaj troszeczkę też może o nich opowiemy, to jest to miasto rzeczywiście piękne i kiedy wjedzie się na jeden z punktów widokowych, to tak jak wiele osób mówi, które ze mną podróżują do Brazylii, jeden z najpiękniejszych widoków w życiu, jakie mieli okazję oglądać.
Także samba, pamiętajmy, że ma korzenie tej najniższej warstwy społecznej i do dzisiaj głównie z tą kulturą jest utożsamiana, ale dzisiaj przede wszystkim jest wizytówką Brazylii, bo jeżeli ktoś powie Brazylia, to samba i oczywiście piłka nożna. Rio de Janeiro to miasto plaż. Najbardziej znaną, uważaną za jeden z symboli Brazylii jest wspomniana już dziś Copacabana, obejmująca pas około 6 kilometrów wybrzeża. Czy faktycznie życie nocne Copacabany jest tak ekscytujące? To tylko samba? Nie, to nie tylko samba, bo tak naprawdę to jest wielki miszmasz muzyczny dzisiaj i przebrzmiewają tam wszystkie latynoskie rytmy, przebrzmiewa również modny w całej Ameryce Południowej reggaeton, ale również i międzynarodowe rytmy.
To jest niesamowite. Ja się czasem zastanawiam, kim są ci ludzie, ale tam przychodzi całe Rio de Janeiro i nie tylko ludzie z Copacabana, ale z sąsiednich fawel, z sąsiednich dzielnic po to, żeby na tej plaży zagrać w siatkówkę plażową czy zagrać w inne sporty. I wzdłuż również wszystkich plaż jest ścieżka rowerowa. Tym razem nie miałam okazji, ale kiedy byłam w marcu, to przejechałam właśnie wzdłuż plaż ścieżką rowerową i to jest też fantastyczny sposób na poznawanie plażę Rio de Janeiro, który wszystkim polecam. Zacząć na Copacabanie czy na Ipanemię i pojechać w jedną stronę aż do Leblon, a w drugą stronę aż do Leme. I naprawdę fantastyczny sposób na... obserwowanie życia, na zatrzymanie się na coś do picia, może właśnie na mecz siatkówki i dołączenie do lokalnych społeczności.
A plaża Leblon? Leblon jest taką plażą bardziej ekskluzywną, bo to są już jeszcze bogatsze części Rio de Janeiro i ona się znajduje jeszcze za Ipanemą. I tam też powstaje sporo hoteli, ale tam są bardziej apartamenty prywatne. I jak najbardziej na Leblon można pojechać, zobaczyć ją, żeby doświadczyć plaży, ale dalej twierdzę, że jeżeli ktoś chce poczuć prawdziwego ducha Brazylii, no to zdecydowanie Copacabana, Leme, potem Ipanema. Ale jest też mała plaża czerwona, jest też plaża Arpoador, uważana za miejsce narodzin surfingu, jako sportu i stylu życia w tym właśnie kraju. Sporo tam plaż. Ależ oczywiście, sporo tam plaż, bo miasto już ma 40 kilometrów długości wzdłuż plaż, więc tych plaż jest mnóstwo.
I sami Brazylijczycy się śmieją, że każda dzielnica ma swoją plażę, że każdy Brazylijczyk może mieć swoją plażę. Co więcej, są takie plaże, są takie dzielnice bardzo ekskluzywne, bo tak jak mówiłam, to jest miasto kontrastów, gdzie ta dana dzielnica ma swoją prywatną plażę i tylko wejście na nią mają ci mieszkańcy, którzy mają tam prywatne swoje apartamenty czy wille na wzgórzu. Także rozrzut tych plaż jest rzeczywiście duży dla każdego, co kto lubi. Rio de Janeiro, miasto kontrastów. Z jednej strony mamy luksusowe hotele, z drugiej fawele, słynne na całym świecie, dzielnice nędzy. W fawelach żyje aż 6% mieszkańców Brazylii. W fawelach Rio żyje co piąty mieszkaniec, łącznie aż 5 milionów ludzi.
Obecnie byłam w Rossini. Rossinia jest najsłynniejszą fawelą i chyba największą obecnie W Rio de Janeiro, jedną z największych w Ameryce Południowej. Ale to też jest favela, która jest dosyć dobrze zorganizowana i w której żyją właśnie te różne poziomy społeczne mieszkańców Rio de Janeiro. To jest dzielnica, którą można zwiedzać. Oczywiście to nie jest tak, że my wejdziemy sobie tam i możemy się tak poruszać jak chcemy. bo od razu jesteśmy zauważeni. Tam jest specjalna kontrola, specjalne punkty. Na przykład, kiedy my zwiedzamy fawelę z odpowiednim organizatorem, to za to jest uiszczona w odpowiednich punktach opłata. W pewnych miejscach absolutnie nie można robić zdjęć, bo to jest też miejsce, gdzie oczywiście jest cały światek przestępczy, więc który siebie chroni i chroni swoje wizerunki.
Jeśli chcą Państwo poznać życie w fawelach, trzeba przeczytać książkę Miasto Boga Paulo Linsa, pokazującą młodych chłopaków z faweli w Rio. Warto przy okazji zobaczyć francuski film dokumentalny Rio de Janeiro, Cudowne Miasto. Miasto Boga to już film sprzed wielu lat i pamiętam jeszcze w czasach studiów go oglądałam i rzeczywiście pokazuje w taki mocny sposób fawelę, właśnie tak zwane młode miasto. Polecam, jest do zobaczenia i książka też jest świetna, zresztą sam reporter właśnie wywodzi się z faweli i pokazuje jak funkcjonuje ten świat i jak jest zarządzana fawela, tak jak mówiłam, zarządzana głównie przez świat przestępczy. Nad Rio de Janeiro czuwa statua Chrystusa Odkupiciela znajdująca się na szczycie granitowej góry Corcovado.
Ta góra ma wysokość wynoszącą 710 metrów nad poziomem morza, a szczyt położony jest w lesie Tijuca, największym na świecie lesie usytuowanym na terenie miejskim. Piękne miejsce. Tak. Tak, zdecydowanie piękne miejsce, bo generalnie teren Rio de Janeiro to jest teren lasu deszczowego, który schodzi aż do samego wybrzeża i takich granitowych, wielkich ostańców gór, więc przepiękne połączenie. No i Tijuca jest takim lasem w całości zachowanym. Zresztą wjeżdżając na Corcovado albo można wjechać taką krętą drogą samochodem terenowym czy małym busem, Albo wjeżdża się takim pociągiem, kolejką i jedzie się dokładnie przez środek Tierzuka.
Oni sami tam również czasem wjeżdżają. Teraz jak właśnie były urodziny Chrystusa, to były tłumy, bo niektórzy postanowili właśnie pojechać z tej okazji na wzgórze Corcovado. Natomiast jest taki żart, bo jest odwieczna konkurencja między mieszkańcami Sao Paulo i mieszkańcami Rio de Janeiro, które to miasto jest ważniejsze. I generalnie mówicie, że Sao Paulo pracuje, a Rio de Janeiro się bawi. No i mieszkańcy Sao Paulo, czyli pauliszczarz, śmieją się z kariokarz, bo tak się określa mieszkańcom Rio de Janeiro, że ten Chrystus tam stoi z tymi rozłożonymi dłońmi i ramionami po to, bo czeka, aż mieszkańcy Rio wreszcie zaczną pracować i wtedy będzie im bił brawo. I dlatego ma taką formę, a nie inną. To oczywiście złośliwy żart, bo tak naprawdę mieszkańcy Rio de Janeiro, pomimo swojego takiego oczywiście rytmu latynoskiego, wolnego, tutaj to maniana jest trzy razy niż w innych krajach, to jednak są bardzo pracowitymi ludźmi.
Prawdopodobnie to wynika z tego, że ktoś mi kiedyś tłumaczył, że w Polsce właściwie mówiło się główki cukru, nie jestem tego pewna. Natomiast sam Pał de Asukar, czyli właśnie ten bochenek czy chleb cukru, nazwa bierze się z formy tej góry, która przypominała właśnie jednostki nazywane chlebkami cukru czy Pał do Asukar. którym ten cukier usypywano, kiedy transportowano go do Europy. Bo pamiętajmy, że Brazylia to była główna kolonia Portugalii, na której Portugalia w czasach kolonialnych robiła ogromne pieniądze i były tak zwane okresy produktów, które były transportowane do Europy i to był czas cukru, czas kawy, czas złota i diamentów. No i tym pierwszym produktem był cukier i m.in.
z Rio de Janeiro go transportowano i ta forma dokładnie była identyczna jak te kopce cukru nazywane właśnie bochenkami cukru i stąd ta nazwa. Natomiast sama góra oczywiście to jest jeden z tych symboli miasta. Drugie miejsce, które koniecznie trzeba zaliczyć, żeby podziwiać widok, tu mamy zupełnie inny widok. Z jednej strony widok na Chrystusa, a równocześnie na okoliczne plaże, między innymi na sąsiednią Copacabana i na Stare Miasto i Zatok Eguanabara, przy której jest położone Stare Miasto i w ogóle Rio de Janeiro. Obowiązkowy punkt to wjazd kolejką, gdzie najpierw wjeżdżamy na... mniejsze wzgórze, a następnie przesiadamy się i wjeżdżamy na sam szczyt, żeby ten widok podziwiać. No i obowiązkowo wypić kajpirinie na szczycie głowy cukru.
Tutaj polecam na przykład z marakuji, bo kajpirinie mają również różne smaki. Santa Teresa to artystyczna dzielnica Rio de Janeiro. Niekończące się schody, symbol żółtego tramwaju, troszkę podobne do Lizbony. Tak, właściwie prawie identyczne. Może nie, może jednak nie są identyczne, bo one są otwarte, ale przypominają te z Lizbony i nawet jak umieściłam niedawno na Instagramie zdjęcie, to pytano mnie, czy to Lizbona. Natomiast one są może na pierwszy rzut oka podobne, ale to są otwarte tramwaje. Natomiast Santa Teresa to rzeczywiście jest taka dzielnica artystyczna, dzielnica, gdzie mieszka bardzo dużo artystów, malarzy, bardzo dużo takiej bohemy artystycznej. Natomiast to jest dzielnica takich dawnych, pięknych rezydencji, gdzie osiedlali się w dużym stopniu Europejczycy, między innymi przyjeżdżający w XIX wieku, ale też mieszkało tam sporo Portugalczyków, zresztą jest wiele tych pięknych, dawnych rezydencji zachowanych, w których dzisiaj powstają butikowe hotele, czy...
ale przede wszystkim spacer po Santa Teresa to jest takie zanurzenie się w taki totalnie artystyczny, cyganeryjny klimat takich właśnie typowych dzielnic, jakie znamy z niektórych miast Europy. Natomiast tramwaj jak najbardziej, no i z tego tramwaju wręcz można się wychylić, bo tak jak mówiłam, to jest taki otwarty, drewniany, stary tramwaj. Jedyna linia tramwajowa, która zachowała się na terenie Rio de Janeiro. Tramwaj wykoleił się tam w 2011 roku. Poważnie rannych zostało 55 osób. Po tym wypadku zawieszono jego funkcjonowanie. No ale znów jeździ. Jeździ. To w dzielnicy Santa Teresa znajdują się najbardziej barwne schody na świecie? Właściwie nie do końca Santa Teresa, tylko w pobliżu Santa Teresa.
Pokazano wszystkie 14 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.