Mentionsy Mentionsy
LIFE Podcast
LIFE Podcast

Przyszło Światło (07.12.2025)

11.12.2025 ·40 min 55 s

Światło przychodzi tam, gdzie wszystko wydaje się zakończone. Rozpocznij z nami przygotowania do Świąt Bożego Narodzenia! Zatrzymaj się żeby usłyszeć słowo. Nazwij ciemność, żeby zobaczyć światło. Zgódź się, jak Maria. Wyznawaj jak Jan, nie o sobie, ale o Nim. Wesprzyj nas: https://patronite.pl/lifepodcast

Cześć! Słuchasz właśnie podcastu Kościoła Live. Wierzymy, że ten odcinek zainspiruje Cię do najlepszego i ekscytującego życia. Więcej informacji o naszym kościele, wszystkie przydatne linki oraz nasze profile w social mediach znajdziesz w opisie. Jeśli cenisz sobie nasz podcast lub czujesz się częścią naszej wirtualnej kościelnej rodziny, możesz wesprzeć ten projekt przekazując nam darowiznę, do której link znajdziesz w opisie odcinka. Dzięki Twojemu wsparciu będziemy mogli tworzyć ten podcast jeszcze lepiej i docierać do jeszcze szerszej grupy odbiorców. Kochani, dobrze Was widzieć. Dzień dobry, witam serdecznie wszystkie nowe osoby. Jeszcze raz, tak jak pięknie Sondra przywitała, ja Was witam w tą piękną pierwszą grudniową niedzielę Adwentu, który się zaczął już tydzień temu. Cieszymy się, że możemy celebrować ten wspaniały okres oczekiwania.

Słowo Adwent oznacza oczekiwanie, na co my, chrześcijanie, ciągle czekamy od dwóch tysięcy lat ponad. Czekamy zawsze na to samo, czyli na to, żeby ktoś nam wytłumaczył, po co przyszedł Jezus. Po co on się urodził na nowo? Każdego roku obchodzimy urodziny Jezusa. My w naszym kościele uwielbiamy urodziny Jezusa tak bardzo, że nawet w urodziny Jezusa, kiedy je celebrujemy z naszymi dziećmi, z LifeKidsa, pieczemy tort dla Jezusa, ponieważ urodziny Jezusa to jest big deal, wspaniałe. Dobrze, kochani, nietypowo chciałem bardzo zacząć od czegoś, co jest dla mnie super istotne, ponieważ adwent dla mnie zawsze kojarzy się z ogromnym niezrozumieniem. I dzisiaj chciałbym zacząć od piosenki, która nie jest kolędą, ale ona jest piosenką okołoadwentową. Jest teologicznym hymnem, który tłumaczy nam...

Upadek człowieka, grzech, łaskę Boga, zbawienie i koniec dziejów. Natomiast ta pieśń ma 18 zwrotek. Ja nie będę cytował tych wszystkich 18. Natomiast to jest pieśń adwentowa, świąteczna. I chciałbym, żebyśmy posłuchali, a być może nawet zaśpiewali te trzy zwrotki, które się tutaj wyświetlą. Poproszę o ściemnienie się świateł. To nie jest cicha noc, to jest głos wdzięczny z nieba wychodzi. Posłuchajmy tej piosenki ze Spotify i udzielcie się razem. A few moments later. Dobrze, dziękuję, dziękuję za tą muzykę. Kochani, jeżeli nie wiecie i nie znacie, oprócz Colin w Polsce i oprócz Last Christmas, łamu, Mara i Kerry, istnieją tak zwane pieśni adwentowe. Okej? Pieśni adwentowe, one mają różne nazwy, ja nie będę przechodził przez wszystkie. W historii były pisane jako hymny teologiczne, pieśni adwentowe, kantory i takie inne rzeczy.

Natomiast pieśni adwentowe są bardzo ważne, dlatego że one opowiadają historię zbawienia i istotę tego, dlaczego przyszedł Jezus. Nie White Christmas, że spada śnieg. Nie Last Christmas, że się tam zakochali. Ale istotę świąt, adwent, oczekiwanie. Dlaczego oczekujemy przyjścia Jezusa? I pieśni adwentowe właśnie o tym mówią. Śpiewaliśmy teraz trzy zwrotki. O tym, że światłość rozświeca ciemność. O tym, że musiało przyjść zbawienie. O tym, że prorocy tego żądali, ponieważ widzieli to w swoich wizjach. Tematem naszego adwentu jest przyszło światło, bo wierzymy, że Jezus Chrystus jest tym światłem, którego potrzebujemy za każdym razem. Natomiast uważam, że to jest tak wspaniała pieśń adwentowa.

Ona ma 18, ponad 18 zwrotek i opowiada całą historię zbawienia od początku do końca. Ja ją sobie puszczam na Spotify. Śpiewam ją sobie razem z moimi dziećmi. Wspaniała. Jest jeszcze jedna, która się nazywa Veni, Veni, Emmanuel. Wspaniała pieśń, również około adwentowa. Możecie jej sobie znaleźć na Spotify. Pieśni, które przygotowują nasze serce do oczekiwania na przyjście i narodzenie Pana. I żeby zrozumieć czas oczekiwania lepiej, musimy zrozumieć teologię tego czasu oczekiwania. Ja nie znoszę gadać teologii, która jest niezrozumiała, więc dzisiaj wyłożę wam teologię, która jest zrozumiała, żebyśmy mogli naprawdę zrozumieć, czym jest Adwent, czym są tygodnie i te niedziele, w których oczekujemy Bożego Narodzenia, urodzin Jezusa i zrozumieć, dlaczego w ogóle Jezus przyszedł i urodził się w stający pierwszy punkt, kochani. Światło przychodzi tam, gdzie wszystko wydaje się zakończone.

Ja wam powiem, jaka to jest historia. Jesse to nie jest historia o nowym pomyśle Boga. Ludzie czasami sobie myślą, Pan Bóg musiał wymyślić coś w Adwencie, żeby uratować ludzi. Tak nie było, kochani. To nie jest tak, że Bóg wpadł na pomysł Jezusa. Ja wytłumaczę, na czym polega Adwent. To nie jest tak, że Pan Bóg siedział i myślał sobie, ale ten świat jest zły, potrzebuje Zbawiciela. Chyba jednak muszę coś zrobić, bo myślałem sobie, że będzie inaczej. Absolutnie Bóg nie był zaskoczony w żaden sposób tym, co się wydarzyło. Gdy świat się rozsypywał, Jezus... Nie stanął i stwierdził, o mój Boże, Panie, poślij mnie. Świat się sypie. Nie było takiej historii. Chrystus, kochani, nie jest reakcją. na rozpadający się świat, na życie, które się rozpada.

Chrystus, który przyszedł, jest fundamentem rzeczywistości. On był od zawsze i ten plan istniał od zawsze. I tutaj pojawia się wielu adwokatów diabła, którzy mówią, skoro Bóg wiedział, to dlaczego dopuścił? Zaraz sobie o tym powiemy, natomiast adwent jest czasem oczekiwania na spełnienie się światła, które oświetla ciemność w życiu każdego z nas i ciemność historii i ciemność tego świata. Jak sobie myślę, we współczesnym języku Jese jako ojciec synów, z których jeden, czyli Dawid, pasterz, został wybrany na następcę Izraela. Jese to był taki, można by powiedzieć, startup po bankructwie. Taki startup, firma bez inwestora. Chłop miał dobry przelot, spłodził wielu synów, był rozpoznawany, natomiast nic dobrego z tego domu miało nie wyjść.

Wspaniały fragment, ponieważ on opisuje całą, jak to się mówi pięknie, chrystologię Adwentu. Na początku było słowo, na początku nie było pomysłu, na początku nie było jakiejś idei, na początku nie było ciemności. Nie, na początku wszystkiego, co istniało, było słowo, które wypowiedział Bóg. I to słowo... Było u Boga w sercu, jeżeli chcemy to tak ująć, ale było też słowem, to Bogiem było to słowo. Słowo ma największą moc i ma największą istotę. Adwent to jest oczekiwanie na słowo, które przyniesie życie tam, gdzie tego życia nie ma. Advent to jest oczekiwanie na nową rzeczywistość, której często nie potrafimy sobie wyobrazić. Dla wielu ludzi dzisiaj rzeczywistość jest fatalna, natomiast od tysięcy lat Bóg powtarza, że przyjdzie Mesjasz, a kiedy już przyszedł Mesjasz, możemy słyszeć w historii Kościoła, oczekujemy na przyjście Mesjasza, Słowa, Logosa, który absolutnie zmieni wszystko.

I to jest Advent. Czy potrzebujesz dzisiaj zmiany w jakiejkolwiek dziedzinie? Ja potrzebuję. Ja jestem grzesznym człowiekiem. Mam bardzo wiele braków. Za każdym razem muszę sobie uświadamiać, że potrzebuję Jezusa, żeby leczył mnie, żeby mnie wyprowadzał, żeby mnie uzdrawiał, żeby sprawiał, że jestem w innym miejscu. Znam też wiele osób, które tego potrzebują. Dlatego moje życie, to moje nieidealne życie służy również do tego, żeby w tym moim nieidealnym życiu, nie z moim potencjałem, ale z potencjałem Boga, który przychodzi, pomógł innym również znaleźć Boga i pomóc im stanąć na nogi. Ty nie jesteś światłem. Bóg w Tobie jest światłem. Jeżeli my zapominamy o tym i jesteśmy zbawcami wszystkiego wokół, to tracimy też ideę swojego człowieczeństwa, bo my jako ludzie nie powinniśmy w stu procentach polegać na sobie, bo jesteśmy absolutnie fatalni w dotrzymywaniu obietnic.

Są tutaj coś perfekcjoniści? Wiem, że są. Zrobicie wszystko wspaniale, ale czujecie się jak jese. Do którego musi przyjść prorok i powiedzieć, słuchaj, jeden z twoich synów będzie królem Izraela. Co ty gadasz, panie proroku? Panie proroku, bez przesady, stapyt, panie proroku. Nie, nie, naprawdę, jeden z twoich synów będzie królem i on przedłuży ród królewski, ale z jego Z Jego rodu narodzi się Zbawiciel. Nie tylko Izraela, ale całego świata. Panie Proroku! Nie w tym roku, Panie Proroku. My tak reagujemy na to, co Bóg może zrobić w naszym życiu. Adwent, a tam święto. Co się w święta może wydarzyć? W święta się może wydarzyć największy cud Twojego życia, jeżeli zaczniesz rozpatrywać siebie w kategorii, co Boże możesz zrobić przeze mnie.

Może masz ściętą sytuację myśląc o swojej przyszłości, o budowaniu swojego dziedzictwa. Myślisz sobie, jestem już za stary, żeby wchodzić w relacje. Jestem już beznadziejnie za późno, żeby zaczynać karierę. Być może absolutnie już jest zbyt trudno, żeby cokolwiek naprawić, jeżeli chodzi o rzeczy, które się wydarzyły w moim życiu. Natomiast ścięty pień to jest największy symbol Adwentu, ponieważ to ten ścięty pień, kochani, Miał jeszcze nadzieję i czekał, że coś z niego wyrośnie, chociaż nie potrafił tego zakomunikować i chodził w depresji. Nie bądź ściętym pniem, ponieważ słowo nam mówi, że wyrośnie z niego jeszcze pęd i wyda owoc. I adwent, kochani, to jest moment, gdy to, co wieczne, najlepsze i rzeczywiste, wchodzi w to, co kruche, czyli urwany pieśń. Czekamy w adwencie na to, żeby Bóg przyszedł ze swoją mocą i żeby ożywił to, co martwe w naszym wspaniałym życiu.

Kiedy śpiewamy w tej cudownej pieśni anwentowej pastorałce, no to nie jest pastorałka, jest więcej niż pastorałką. Śpiewamy tam taki fragment przed wieki narodzonego. Jak sobie myślę o tym, co to w praktyce znaczy, że Bóg, Jezus Chrystus był przed wieki narodzony i my na Niego czekamy, to mogę znaleźć tylko jedno adekwatne słowo do naszego życia. Jeżeli Chrystus się przed wiekami narodził, to znaczy, że narodził się zanim ty i ja miałeś problem. Zanim powstał twój problem, który wydaje ci się ogromny, zanim powstał twój ból, twoja trauma, twój lęk, Chrystus już się narodził i panował. I stworzył cię, żebyś odkrył potencjał, w którym ty też możesz panować. Adwent to jest moment, w którym możemy oczekiwać na narodzenie się Chrystusa w nas, który przyjdzie i zacznie pomagać nam rozwiązywać problemy.

Absolutnie, kochani, światło nie wyklucza ciemności. Natomiast światło tą ciemność rozświetla. I potrzebujemy światła Chrystusa w swoim życiu, żeby zrozumieć, mój Boże, moje problemy tu i teraz są faktycznie duże. Natomiast Ty się urodziłeś przed stworzeniem świata i przyszedłeś jako słowo i przychodzisz do martwego pnia, żeby dzisiaj dać mi życie. To jest adwent, który chcę celebrować i to jest adwent, o którym chcę mówić ludziom. Ponieważ dzisiaj ludzie naprawdę chodzą w dużej beznadziei, w dużym smutku, w dużej frustracji, w dużej presji, w dużej desperacji. Myślę sobie, nie na tym polega życie. Nie na tym polega budowanie rodziny. Nie na tym polega ekonomia życia. Pienię sego był kruchy. Natomiast słowo jest pierwsze. I wiecie, to, że słowo było pierwsze i odwieczne, to nie wyklucza tego, że to słowo może wejść w twoje życie.

Światło zaś świeci w ciemności i ciemność go nie ogarnęła. Światło, w które wierzymy, że przyszło, to jest idea nie jakaś metafizyczna. My mamy relację ze światłem, mamy relację z żywym Bogiem. Każdego dnia możesz wstać rano i pomodlić się i powiedzieć... Panie Jezu, jesteś realny jak moja ręka, którą mam przyczepioną do swojego kadłuba. Jesteś realny jak moje oczy, którymi patrzę. Jesteś realny jak to, czego się w tym momencie chwytam, jak kubek kawy, który mam w ręku. Wiem, że Cię nie widzę, ale chcę Ci powiedzieć, przyjdź dzisiaj i daj mi światło, daj mi mądrość, daj mi odwagę, daj mi radość, daj mi poznać Ciebie lepiej każdego dnia. To jest adwent, o którym możemy myśleć. To jest oczekiwanie na to, że nasza relacja z Jezusem zacznie rosnąć, ponieważ światło, kochani, przyszło dlatego, że ciemność w naszym życiu jest bardzo realna i potrzebujemy światła, które zacznie pokonywać tą ciemność.

Adwent w żaden sposób nie lukruje grzechu tego, co się wydarzyło w Edenie, że był upadek, że człowiek był beznadziejny. Natomiast wiemy mocno, że światło świeci w ciemności, ciemność go nie ogarnęła. Słowo nie ogarnęła jest takie bardzo młodzieżowe, natomiast jest bardzo starym biblijnym słowem. Słowo nie ogarnęła, nie mam tego fragmentu, ale wam powiem. Nie ogarnęła oznacza kilka rzeczy. Ciemność nie ogarnęła, znaczy ciemność tak, ciemność nie jest w stanie ogarnąć światła. Jak myślimy sobie dzisiaj o kimś nieogarniętym, to wiecie, co mam na myśli. Natomiast w kontekście biblijnym to, że ciemność nie ogarnęła światła, oznacza kilka rzeczy. Ciemność nie zrozumiała światła.

Misją naszego Kościoła, po to zbieraliśmy na niedzielę wizji, jest to, żebyśmy mogli uświadomić ludziom, jak bardzo nie wiedzą rzeczy tak dobrych i wspaniałych na temat światła, które może do nich przyjść. Ludzie nie rozumieją, czym jest dobre światło. My naprawdę stoimy w miejscu. Patrzę sobie na was, zatroskanych tym kazaniem. Jeszcze nie. Dziękuję ci, Karolina, jesteś taka wczuta. Jeszcze nie. Jeszcze mam, jeszcze 10 minut. Myślę sobie, ja bym bardzo chciał, żebyście wszyscy zrozumieli, że Adwent jest najwspanialszym momentem oczekiwania, ponieważ oczekujecie nie tylko dla siebie, ale oczekujecie też dla innych, że Bóg przyjdzie i uczyni cud w ich życiu. Wiesz, możesz przyrównać swoje życie do ściętego pnia, możesz przyrównać swoje życie również do stajenki, w którym urodził się nasz Zbawca. Ty nie masz naprawdę żadnego potencjału, jeżeli Bóg nie przyjdzie i nie zrobi czegoś potężnego.

My mamy oczywiście rzeczy, które są wspaniałe i robimy je. Radzimy sobie z życiem. Natomiast dopóki Bóg nie przyjdzie i nie ożywi cię naprawdę i nie zdejmie klapek z naszych oczu i nie pokaże ci, kim naprawdę jesteś, że jesteś jego dzieckiem i masz potencjał do zmiany tego świata na lepsze, do zmiany ludzi wokół na lepsze, nie odkryjemy prawdziwej mocy Adwentu. Największą ciemnością jest nierozpoznanie światła. Największą ciemnością jest to, że nie rozpoznajemy światła. Światła, które mamy w sobie dla innych również. Światła Jezusa, które możemy powiedzieć, kochani, jest Adwent. Wiecie co? Zamiast kupować te wszystkie chińskie pierdoły, które imitują świętego Mikołaja, te wszystkie lampki za 700 zł w Kastoramie, czy mogę cię zaprosić po prostu na koncert świąteczny? Słuchaj, może jeżeli nie masz czasu na obiad, bo ja nie mam czasu na obiad.

Zapytam się szczerze, kto dzisiaj potrzebuje modlitwy i światła, jeżeli chodzi o swoje wybory relacyjne? Nie, że ja, bo ja mam żonę, ale podnoszę ręce, żeby was zachęcić. Świetnie. Kto dzisiaj potrzebuje światła, mądrości i potrzebowałby jakiegoś pomocnika w swoim życiu, zbawienia, ratunku od swojej sytuacji finansowej i braku mądrości w przeszłości? Nie ma wstydu. Kto dzisiaj potrzebuje światła w ciemności, w której się znalazł, jeżeli chodzi naprawdę o zakamarki swojej duszy, o myślenie o sobie, myślenie o innych i o perspektywę tego, czego już nie widzisz, bo straciłeś nadzieję na przyszłość, dlatego że jest tak źle? Widzicie, wszyscy potrzebujemy światła. Adwent jest tym miejscem, w którym możemy naprawdę zderzyć swój ścięty pień smutku.

Wiesz, ludzie nie wiedzą, że jest światło. Bo wieszają te lampki, ale oni nie wiedzą, dlaczego wieszają te lampki. My musimy powiedzieć światu, że jest światło w Chrystusie. To jest adwent. Musimy powiedzieć, że jest potencjał. Słuchaj, Chrystus jest w stanie zrobić we mnie nową rzecz i jest w stanie w tobie zrobić nową rzecz. To jest taki fragment w tej pieśni adwentowej. Lecz Panu żalił się tego, myślał o zbawieniu Jego. Pan myśli cały czas o ratunku, o naszym ratunku. Bóg dzień w dzień, kiedy siedzi na tronie i kiedy Chrystus zwycięsko siedzi po Jego prawicy dzisiaj. Cały czas myślę sobie, a ci ludzie muszą się dowiedzieć o tym, że jestem dobrym Bogiem, jestem Ojcem, który ich kocha, że masz światło, które jest w stanie zmienić ich życie i dać im nadzieję. I ludzie, których stworzyłem, moje dzieci, moi synowie i moje córki, muszą się wziąć w garść i zanieść to światło, bo ci, którzy naprawdę już poznali światło, powinni je zanieść dalej.

Co ty gadasz w ogóle? Wiesz, co to jest życie? Puknij się w głowę człowieku. Dopiero Chrystus przynosi życie, bo On przynosi światłość do ciemności. Dobrze wiesz, że jak do ciebie teraz mówię, dobrze wiesz, że w twoim życiu jest ciemność. I ta ciemność próbuje cię ogarnąć i zjeść cię od dziecka. Wiesz, co przeżywasz. Naprawdę, ile szczerych rozmów można mieć w kościele, w katechezie, w kazaniach, w ewangelizacjach i powiedzieć człowiekowi, słuchaj, dobrze wiesz, w jakim miejscu jesteś, dobrze wiesz, że jesteś placek suchy, bez żadnego miodu i dobrze wiesz, że jesteś niesmaczny w środku. I udajesz i się pudrujesz, że jesteś fajny, bo położyłeś sobie malinkę. Wstawiasz ją na Instagram i myślisz, spróbuj, zobacz, jakie mam ładne życie. Witajcie w Meksyku. Błagam was. Byłem w Meksyku, nie jest tak fajnie. Kocham Adwent, naprawdę.

Pamiętajcie, kochani, Jezus przyszedł. Światło przyszło nie po to, żeby nas zawstydzić. Nie po to, żeby nas poprawić. Ale światło przyszło, żeby z nami zamieszkać. Światło przyszło po to, żeby dać Ci nadzieję, żeby dać Ci łaskę, żeby dać Ci nowe życie. Nieprzetrwanie. I żeby dać nowe życie ludziom wokół Ciebie. I pytanie Adwentu nie brzmi oj, czy Bóg naprawdę przyszedł? Czy Jezus historycznie istniał? Weźcie. Wszystkie pytania. Uwielbiam ludzi, którzy w ogóle nie mają pojęcia o biblistyce, o teologii, o historii świata i kościoła i zadają absolutnie nieadekwatne pytania, bo jakiś po prostu podcaster im nagadał, że Jezus nawet nie był postacią historyczną. Oczywiście, że był. Mało tego.

Żyje, ma się dobrze i zbawia ludzi poprzez swój kościół. Spójrzcie tylko, odwróćcie się, zobaczcie ile jest ludzi dzisiaj. gdzie są głodni. Więc pytanie Adwentu nie brzmi, czy Bóg przyszedł, bo On już przyszedł. Pytanie brzmi, czy robimy Mu miejsce. Czy robimy Mu miejsce, czy mamy miejsce na to, żeby światło weszło na mój martwy pień i z tego światła wyrosła nowa różdżka, która wyda owoc i się zakorzeni. Czy jest światło dla mojej rodziny i moich znajomych? Jana 1, 12. Lecz tym wszystkim, którzy go przyjęli, dał przywilej stania się dziećmi Boga. Adwent, kochani, absolutnie nie kończy się dekoracją choinki i wigilią i wspólnymi pierożkami i śledziem i prezentami pod choinką.

Tym się nie kończy adwent. Adwent kończy się tym, że jesteśmy przyjęci przez Boga. do Jego rodziny i my przyjęliśmy światło, które możemy dać innym w prezencie i opowiedzieć ludziom historię o Jezusie. Tym jest prawdziwy adwent. Oczekujemy, że światło przyjdzie do mojej sytuacji, tak, żebym ja mógł opowiadać o tym, żeby światło przyszło do sytuacji innych ludzi. Amen. Dlatego mam dla Was cztery rzeczy, w których powinniście się zamknąć, jeżeli chcecie przeżywać bardzo dobrze Adwent. Po pierwsze, zatrzymaj się, żeby usłyszeć Słowo. Zacznijcie czytać Biblię. Otwórzcie sobie aplikację bible.combiblia.pl Jakkolwiek jej nie nazwiecie. Ściągnijcie sobie jakikolwiek plan świąteczny i studiujcie, co się wydarzyło w Adwencie. Zachęcam was do tego.

Wyznawaj jak Jan, który napisał nie o sobie, ale o nim. To życie nie jest o nas, naprawdę nie jest o nas. Naprawdę nie jesteśmy bohaterami pierwszego planu. Ja wiem, że to brzmi trudne, ale harsh pastor. Naprawdę nie jesteśmy. Słuchajcie, zejdzie z was presja, jak przestaniecie myśleć o sobie jako bohaterach pierwszego planu. Naszym bohaterem jest Jezus Chrystus. A my możemy żyć w Jego historii, możemy cieszyć się błogosławieństwem, które nam dał. Jeżeli jesteś dzisiaj tutaj i myślisz sobie, ale świetny czas, chciałbym zacząć adwent z Jezusem. Chciałbym poznać Boga. Jeżeli to jesteś ty dzisiaj, śmiało, tak jak stoimy, czy możesz podnieść na chwilę rękę i powiedzieć, bo chcemy się o Ciebie pomodlić. Pierwsza, druga, trzecia, czwarta, piąta, szósta, siódma, osiem, dziewięć, dziesięć, jedenastu, dwadzieścia, sześć.

Kochani, dla tych, którzy podnieśli ręce pierwszy raz w adwencie, świadomie. Cieszę się bardzo. Jesteście wspaniali, że zareagowaliście na słowo. Pozwólcie, że się pomodlę razem i razem jako Kościół pomodlimy się o ten Adwent dla każdej osoby, która chce zacząć ten czas ze świadomością tego, że Jezus jest światłością, jak nigdy wcześniej w życiu. Panie Jezu, dziękujemy Ci za to, że jesteś naszą światłością. I jako Kościół modlimy się o każdą osobę, która dzisiaj ma głód Ciebie, prawdziwego światła. Panie, odrzucamy nasz ścięty pień, odrzucamy tą historię, którą diabeł próbował zabrać, napełnił traumami nasze życie, Panie. I dzisiaj stajemy przed Tobą i mówimy, Panie, potrzebujemy prawdziwego światła z nieba. Potrzebujemy odwiecznego słowa, które było przed naszymi problemami.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.