Mentionsy Mentionsy
Kryminatorium w RMF FM
Kryminatorium w RMF FM

Misja specjalna: "Oni Was wszystkich wystrzelają"

04.04.2023 ·14 min 40 s · 6 rozdziałów
0:02 · Wprowadzenie i opowieść Jana Bożka 1

Misja specjalna w RMF FM. Oni Was wszystkich wystrzelają. Pacyfikacja kopalni. Manifest lipcowy. 15 grudnia 1981 roku. Dochodziła północ z 12 na 13 grudnia 1981 roku, kiedy do jednego z mieszkań w bloku przy ulicy Turystycznej w Jastrzębiu Zdroju rozległo się głośne pukanie. Chwilę później z wnętrza dobiegło przutłumione. Kto tam? Mam dla pana telegram. Proszę otworzyć. Otworzyłem. Ujrzałem trzech potężnie zbudowanych mężczyzn. Wspominał po latach dla biuletynu IPN z grudnia 2021 roku Jan Bożek. Pójdzie pan z nami. Teraz? O tej porze?

0:17 · Strajk i internowanie 1

A potem w słuchawce zaległa cisza. Jan Bożek zastanawiał się, co robić. Nadal nie wiedział, co się dzieje, ale na podstawie bezczelnej odpowiedzi milicjanta doszedł do wniosku, że poluje na niego milicja. W zasadzie się nie dziwił. Milicja miała na niego oko. Przecież od września poprzedniego 1980 roku był wiceprzewodniczącym NSZZ Solidarność na KWK Manifest Lipcowy. Chociaż nikt tak nie nazywał kopalni, na ogół używano starej nazwy – Zofiówka. Teraz w tej niejasnej sytuacji właśnie na Zofiówkę postanowił zadzwonić. Poprosił o połączenie z inżynierem naczelnym. Dobry wieczór. Miałem tu przykre zajście z milicją. Musimy porozmawiać. Może pan po mnie wysłać samochód? Inżynier się zgodził. Kazał przyprowadzić kierowcę i wydał mu instrukcję.

2:28 · Stan wojenny i reakcja mieszkańców 2

Cztero bądź pięcioosobowe grupy milicjantów lub esbeków uzbrojonych w łomy. W sumie około 10 tysięcy funkcjonariuszy. Załomotało w drzwi mieszkań od Gdańska i Szczecina na północy, po Kraków, Katowice i Jastrzębie na południu Polski. Wiele zatrzymań miało dramatyczny przebieg. Rozwijanie drzwi łomami, kajdanki, płacz dzieci, wyprowadzanie na siarczystym bruz ludzi w piżamach. Pisał Andrzej Paczkowski w książce Wojna polsko-jaruzelska. Zdarzyło się, że internowani zostali oboje rodzice, no a dzieci miały być przewiezione do milicyjnej izby dziecka. Kiedy w mroźną grudniową noc Jan Bożek wysiadał z nyski i chował się w budynku kopalni, mógł być o rodzinę względnie spokojny, pozostali w domu. On natomiast spotkał się z naczelnym. Co się dzieje? Zapytał.

Mimo tego, że 13 grudnia wypadał w niedzielę, część załogi kopalni pracowała. Było ich jednak mało, dlatego ważne decyzje postanowiono odłożyć do poniedziałku. A w poniedziałek 14 grudnia stanęła nie tylko Zofiówka, ale wszystkie pozostałe jastrzębskie kopalnie. Jastrzębie, Moszczenica, Borynia, Pniówek. Zdecydowano się na strajk okupacyjny i rotacyjny zarazem. To znaczy, że na terenie kopalni pozostawała jedna zmiana. Od 2,5 do 3 tysięcy górników. Ale stanęły nie tylko kopalnie w Jastrzębiu. Strajkował cały Śląsk i cała Polska. Ludzie domagali się zwolnienia internowanych i zniesienia stanu wojennego. Lecz władza nie zamierzała ulec tym postulatom. Na ulice miast wyszło wojsko. Pisał Paczkowski.

5:13 · Pacyfikacja kopalni Zofiówka 5

W Jastrzębiu czołgi zatrzymały się na średnicowej, długiej, prowadzącej przez niemal połowę miasta dwujezdniowej ulicy. Stanęły tak, żeby dobrze je było widać z okolicznych bloków. Więc ludzie stali przy oknach i patrzyli zupełnie nieświadomi co się dzieje wokół nich. Ile stały te czołgi? Godzinę czy może pół dnia? Tego chyba nikt dobrze nie pamięta, za to wszyscy pamiętają, że w ciągu następnych dni pojawiły się w mieście jeszcze kilkakrotnie. I nic nie osiągnęły. Strajki trwały dalej. Zaszły tymczasem wypadki pozornie nie mające wiele wspólnego z sytuacją w mieście. W poniedziałek 14 grudnia w Szpitalu Górniczym rozpoczęło się wypisywanie chorych. To budziło kolejne pytania. Jedni mówili, że to normalna rzecz, przecież zbliżały się święta. Inni temu przeczyli, w końcu do świąt pozostało jeszcze 10 dni.

Skąd więc taka decyzja? Jak się okazało, była to decyzja odgórna narzucona dyrekcji szpitala z zewnątrz. Otóż napływające do sztabu MO w Katowicach raporty wykazały, że demonstracje przygotowane przez wojsko i milicję oraz propaganda wygasiły protesty tylko w 9 na 25 kopalń. Zresztą trzeba było poradzić sobie inaczej, uznał komendant wojewódzki MO, pułkownik Jerzy Gruba. Nazwisko komendanta, Gruba, w śląskiej gwarze oznacza kopalnię. Można więc powiedzieć, że dozorujący przebieg stanu wojennego w województwie katowickim pułkownik Gruba zdecydował o wysłaniu na Grubę i strajkujących tam grubiorzy oddziały ZOMO. Dowodził nimi pułkownik MO Kazimierz Wilczyński, wojewódzki komendant ZOMO. Zanim nastał świt, 15 grudnia pod kopalnię Jastrzębie podjechała kolumna czołgów i wozów opancerzonych.

Czołg wyłamał bramę. Zanim szli w kolumnie zomowcy. Górnicy byli w cechowni, okrągłym budynku stojącym nieopodal bramy głównej. Nie byli przygotowani na bitwę z siłami porządkowymi. Najpierw do środka wleciały puszki z gazem łzawiącym, a potem na przestraszonych ludzi rzuciło się zomo. Wiadomości o pacyfikacji KWK Jastrzębie dotarły na Zofiówkę około 8 rano. Bili brutalnie wszystkich, nie bacząc na wieki płeć. Mówił Jan Bożek. Prawdopodobnie zaatakowali jedną z kobiet, która w wyniku pobicia poroniła. Atakowali, nie zwracając uwagi na to, czy ktoś strajkuje, czy nie, czy jest członkiem Solidarności, czy PZPR. Rannych odwożono do szpitala górniczego, a informacje o brutalnym pobiciu górników z KWK Jastrzębie szybko rozeszły się po mieście.

Około godziny dziesiątej według jednych źródeł lub około godziny jedenastej według innych podkopalnie podjechały. Trzy kompanie ZOMO, w tym piętnastu zomowców plutonu specjalnego. Trzy kompanie ROMO. Cztery kompanie ORMO. Dwie kompanie MO uzbrojone między innymi w cztery armatki wodne. Kompania czołgów i batalion piechoty zmotoryzowanej. Wilczyński zamierzał powtórzyć taktykę wypróbowaną już na KWK Jastrzębie. Oddział ZOMO ruszył w stronę bramy i stanął bezradnie przy barykadzie. Wilczyński zrozumiał, że tym razem bez pomocy czołgów się nie obejdzie. Trzeba było wprowadzić korekty w planie ataku. Kiedy więc wojsko otoczyło teren kopalni, pułkownik Wilczyński przedstawiał dowódcom pododdziałów swoje dyspozycje. Atakujemy z dwóch stron. Barykadę przy bramie głównej zniszczy czołg.

O ile czołgi poradziły sobie z pierwszą barykadą, o tyle nie dały rady drugiej. Czołg zawisł podwoziem na stercie gruzu, niczym żółw na wysokim kamieniu. I już był niegroźny. Dwa razy zomo próbowało szturmować Zofiówkę i dwa razy musiało się wycofać. Szpaler uzbrojonych górników był dla nich trudnym i niewygodnym przeciwnikiem. Zapojadała się długa walka. Pułkownik Wilczyński znalazł się w niekomfortowej sytuacji. Jeśli opór potrwałby dłużej, zapewne obudzi się na nowo wola walki wśród górników spacyfikowanych już kopalni Jastrzębia. A przecież były jeszcze dwie nadal strajkujące. Pniówek i Borynia. Nie miał więc wyjścia. Musiał złamać ten opór. Dlatego zarządził trzeci atak. Zanim jednak zaczął się ten trzeci szturm, Wilczyński przywołał dowódcę plutonu specjalnego ZOMO. Kiedy więc pluton specjalny wykonywał rozkaz Wilczyńskiego, równy szpaler ZOMOWCÓW, schowanych za tarczami, szedł krok za krokiem w stronę górników.

Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.