Misja specjalna: "Oni Was wszystkich wystrzelają"
Misja specjalna w RMF FM. Oni Was wszystkich wystrzelają. Pacyfikacja kopalni. Manifest lipcowy. 15 grudnia 1981 roku. Dochodziła północ z 12 na 13 grudnia 1981 roku, kiedy do jednego z mieszkań w bloku przy ulicy Turystycznej w Jastrzębiu Zdroju rozległo się głośne pukanie. Chwilę później z wnętrza dobiegło przutłumione. Kto tam? Mam dla pana telegram. Proszę otworzyć. Otworzyłem. Ujrzałem trzech potężnie zbudowanych mężczyzn. Wspominał po latach dla biuletynu IPN z grudnia 2021 roku Jan Bożek. Pójdzie pan z nami. Teraz? O tej porze?
Kim wy w ogóle jesteście? Nie odpowiedzieli. Tylko jeden z trójki, widocznie ich dowódca, rozkazał. Brać go! Próbowali chwycić Bożka, ale się wyrywał. Zaczął krzyczeć. W otwartych drzwiach mieszkania stanęła żona. W głębi, w przedpokoju krzyczały dzieci. Ten hałas obudził sąsiadów. Zanim szarpiący się z Janem Bożkiem ludzie zdołali go ściągnąć piętro niżej, wokół nich zaroiło się od sąsiadów. Bożek wyrwał się i uciekł do mieszkania. Trójka mężczyzn przepchała się przez tłum sąsiadów i zeszła na parter. Chwilę później trzasnęły zamykane drzwi bloku. Tymczasem Jan Bożek złapał za telefon i zadzwonił na milicję. Mówi Jan Bożek. Chciałem zgłosić napad. Nie było żadnego napadu, panie Bożek. Stało się to, na co zasłużyliście.
A potem w słuchawce zaległa cisza. Jan Bożek zastanawiał się, co robić. Nadal nie wiedział, co się dzieje, ale na podstawie bezczelnej odpowiedzi milicjanta doszedł do wniosku, że poluje na niego milicja. W zasadzie się nie dziwił. Milicja miała na niego oko. Przecież od września poprzedniego 1980 roku był wiceprzewodniczącym NSZZ Solidarność na KWK Manifest Lipcowy. Chociaż nikt tak nie nazywał kopalni, na ogół używano starej nazwy – Zofiówka. Teraz w tej niejasnej sytuacji właśnie na Zofiówkę postanowił zadzwonić. Poprosił o połączenie z inżynierem naczelnym. Dobry wieczór. Miałem tu przykre zajście z milicją. Musimy porozmawiać. Może pan po mnie wysłać samochód? Inżynier się zgodził. Kazał przyprowadzić kierowcę i wydał mu instrukcję.
Rzeczywiście policja nie odpuściła. Gdy tylko Nysa z Janem Boszkiem w środku wyjechała spod bloku, kierowca milicyjnego Fiata uruchomił silnik. Ruszyli ostro w ślad za znikającą za zakrętem Nysą. Tymczasem Nysa wyskoczyła z turystycznej ostro w lewo na Graniczną, potem z Granicznej również ostro w prawo w Średnicową i pędziła dalej pełnym gazem w dół do Pszczyńskiej. Milicyjny Fiat gnał za nimi. W Pszczyńską wchodzili z piskiem opon, potem był krótki odcinek pod górę i znów ostry skręt, tym razem w lewo, a potem... A potem już była kopalnia i czerwone światła Nyski zniknęły gdzieś za bramą. Byli bezpieczni. Próba aresztowania Jana Boszka była częścią planu Jodła, który Służba Bezpieczeństwa opracowywała od wiosny 1981 roku. Chodziło o internowanie aktywu wrogich kontrrewolucyjnych ugrupowań, że użyjemy języka komunistycznej propagandy, w tym oczywiście działaczy Solidarności i KOR-u na terenie całego kraju.
Cztero bądź pięcioosobowe grupy milicjantów lub esbeków uzbrojonych w łomy. W sumie około 10 tysięcy funkcjonariuszy. Załomotało w drzwi mieszkań od Gdańska i Szczecina na północy, po Kraków, Katowice i Jastrzębie na południu Polski. Wiele zatrzymań miało dramatyczny przebieg. Rozwijanie drzwi łomami, kajdanki, płacz dzieci, wyprowadzanie na siarczystym bruz ludzi w piżamach. Pisał Andrzej Paczkowski w książce Wojna polsko-jaruzelska. Zdarzyło się, że internowani zostali oboje rodzice, no a dzieci miały być przewiezione do milicyjnej izby dziecka. Kiedy w mroźną grudniową noc Jan Bożek wysiadał z nyski i chował się w budynku kopalni, mógł być o rodzinę względnie spokojny, pozostali w domu. On natomiast spotkał się z naczelnym. Co się dzieje? Zapytał.
Wszyscy wiedzieli, że naczelny inżynier jest komendantem ORMO, a mimo to i on nie wiedział, dlaczego milicja chciała aresztować Boszka. Dopiero nad ranem po szóstej sytuacja zaczęła nabierać nowego, jak miało się okazać, dramatycznego wymiaru. Polskie radio zapowiedziało wystąpienie generała Wojciecha Jaruzelskiego. Rada Państwa w zgodzie z postanowieniami Konstytucji Wprowadziła dziś o północy stan wojenny na obszarze całego kraju. Nikt nie wiedział, czym jest stan wojenny. Nikt nie wiedział, co szykuje rząd, PRL, milicja i wojsko. Wszyscy musieli nauczyć się nowej sytuacji. Na razie było spokojnie, a ludzie starali się dowiedzieć z radia i telewizji, co dzieje się w kraju. W cenie były zagłuszane przez reżim wiadomości Radia Wolna Europa.
Czołg wyłamał bramę. Zanim szli w kolumnie zomowcy. Górnicy byli w cechowni, okrągłym budynku stojącym nieopodal bramy głównej. Nie byli przygotowani na bitwę z siłami porządkowymi. Najpierw do środka wleciały puszki z gazem łzawiącym, a potem na przestraszonych ludzi rzuciło się zomo. Wiadomości o pacyfikacji KWK Jastrzębie dotarły na Zofiówkę około 8 rano. Bili brutalnie wszystkich, nie bacząc na wieki płeć. Mówił Jan Bożek. Prawdopodobnie zaatakowali jedną z kobiet, która w wyniku pobicia poroniła. Atakowali, nie zwracając uwagi na to, czy ktoś strajkuje, czy nie, czy jest członkiem Solidarności, czy PZPR. Rannych odwożono do szpitala górniczego, a informacje o brutalnym pobiciu górników z KWK Jastrzębie szybko rozeszły się po mieście.
Czwarty atak wyglądał inaczej niż poprzednie. ZOMO używało gazów łzawiących i petard. Na kopalnię wjechały samochody wyposażone w armatki wodne. Organizator strajku, Jan Bożek, patrzył na to wszystko przez okna. Co chwilę przychodzili do niego górnicy z meldunkami, a on słuchał i wydawał nowe dyspozycje. Przekonywałem ich, że to nieprawda, gdyż po wydarzeniach grudnia 70. władze komunistyczne obiecały, że już nigdy nie będą strzelały do górników. Poprosili więc, by przeszedł do punktu opatrunkowego i sam się przekonał. Poszedł i zobaczył pokrwawione ciała rannych. Jan Bożek zrozumiał, że dalszy opór nie ma sensu. Rozpoczęto negocjacje. O pierwszej popołudniu górnicy zaczęli opuszczać kopalnię. Jan Bożek zasłabł. Stres i nerwy dały o sobie znać. Przewieziono go do szpitala, skąd po kilku dniach zabrała go milicja.
Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Jan Bożek opowiada o napadzie w 1981 roku podczas strajku.
Opis strajku w kopalni Zofiówka i próby internowania działaczy Solidarności.
Wypowiedzenie stanu wojennego i reakcja mieszkańców Jastrzębia-Zdrój na strajk.
Opis starć między górnikami a ZOMO podczas pacyfikacji kopalni Zofiówka.
Negocjacje i koniec strajku w kopalni Zofiówka.
Podsumowanie i wyjście z misji specjalnej.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.