Misja specjalna: "Oni Was wszystkich wystrzelają"
Po uzyskaniu tych informacji zdałem sobie sprawę, że sytuacja jest gorsza niż przypuszczałem. Padło pytanie. Kopy, co robimy? Zdejmowano sztyle z kilofów, mocne trzonki o znacznie większym efekcie uderzenia niż miękka policyjna pałka. Przygotowano grube, długie wiertła. Gromadzono cegły, kamienie, dużych rozmiarów nakrętki i śruby. Byli wśród nas i tacy, którzy chcieli wykorzystać benzynę z zakładowych zbiorników, butle z gazem, a nawet materiały wbuchowe. Opowiadał górnik Czesław Kłosek. Ale starsi mitygowali ich, by nie rozpętać piekła. Między budynkami i przy bramie wzniesiono barykady zgrusu i złomu. Kopalnia przygotowywała się na oblężenie. Mniej więcej w tym samym czasie pułkownik Kazimierz Wilczyński jechał ze swoimi zomowcami przez miasto w kierunku Manifestu Lipsowego.
Zaczynał się trzeci atak. A górnicy, w hełmach z trzonkami od kilofów i wiertłami w rękach, również powoli, w szyku ruszyli w ich stronę. ZOMO stanęło. Nad placem kopalnianym zawisły rytmiczne uderzenia pałek o tarcze. I miarowy krok górników. Szedł Czesław Kłosek, uzbrojony w klucz 30-centymetrowej długości. I Franciszek Gąsiorowski. I Zdzisław Kraszewski. I Bogusław Tomaszewski. Byli blisko, coraz bliżej. I wtedy ZOMO zaczął odwrót, a nad placem rozległ się terkot broni maszynowej. Myśmy w pierwszej chwili przyklęknęli, a potem ostro ruszyliśmy na nich. Wspominał górnik Leopold Sobczyński. Zomowcy zaczęli się wycofywać, chować się zaludnie, takie wielkie rury do tłoczenia powietrza do przodków, który z nich nawet się potknął i przewrócił, ale za chwilę poszła druga seria.
To strzelali zomowcy plutonu specjalnego. Rozkaz wykonali tak, jak im nakazał pułkownik Wilczyński. Weszli do budynku po wyłamaniu drzwi, bo strażnik nie chciał ich wpuścić. Więc go pobili. A potem ruszyli na piętro i ustawili się przy oknach. Kto wydał rozkaz użycia ostrej amunicji? Pułkownik Kazimierz Wilczyński, szef wojewódzkiego ZOMO? A może nadzorujący pacyfikację kopalni pułkownik Marian Okrutny, zastępca komendanta wojewódzkiego MO? A może konsultowano się z komendantem Grubą? Padł Czesław Kłosek. Chłopaki zaczęli się wycofywać. Opowiadał Sobczyński. Ja chciałem zabrać Cześka z placu, ale on był zupełnie bezwładny. Wycofali się górnicy, ale wycofało się również ZOMO. Na placu zostało czterech rannych ludzi. Wspomniany już Czesław Kłosek, Zdzisław Kraszewski, Franciszek Gąsiorowski i Bogusław Tomaszewski.
Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Jan Bożek opowiada o napadzie w 1981 roku podczas strajku.
Opis strajku w kopalni Zofiówka i próby internowania działaczy Solidarności.
Wypowiedzenie stanu wojennego i reakcja mieszkańców Jastrzębia-Zdrój na strajk.
Opis starć między górnikami a ZOMO podczas pacyfikacji kopalni Zofiówka.
Negocjacje i koniec strajku w kopalni Zofiówka.
Podsumowanie i wyjście z misji specjalnej.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.