Trzech Syberyjskich Maniaków! | Seryjni
Trzech seryjnych morderców. Trzy syberyjskie miasta. Barnauł, Nowokuźnieck i Abakan stały się miejscami zbrodni, które przez lata budziły strach mieszkańców. W tym odcinku poznasz historie trzech wyjątkowo brutalnych sprawców, ich ofiar oraz śledztw, które doprowadziły do odkrycia prawdy.
Okoliczności ich poznania ze sprawcą nie zostały w pełni wyjaśnione. Wrzesień 1996 roku. Ostatni znany akt zbrodniczej działalności Aleksandra miał miejsce we wrześniu 1996. Tym razem w proceder bezpośrednio zaangażowała się jego matka. W okolicy szpitala dziecięcego Ludmiła upozorowała sytuację, w której potrzebuje pomocy. Udawała bezradną staruszkę, która nie może otworzyć drzwi do swojego mieszkania. Poprosiła o pomoc trzy przypadkowo napotkane nastolatki. Dwie trzy nastolatki, Nastię i Żenię oraz piętnastoletnią Olgę, które wyszły na przepustkę ze szpitala na spacer.
Aleksander spędził przetrzymując w domu dwie ocalałe dziewczęta. Piętnastoletnią Olgę i trzynastoletnią Żenię. W skrajnie nieludzkich warunkach. O szczegółach tego co działo się w mieszkaniu świadczą zeznania jednej z ofiar. Olga cudem doczekała interwencji milicji i złożyła obciążające zeznania. Choć i ona ostatecznie nie przeżyła. Jej relacja została utrwalona przez śledczych. Dziewczyna opowiadała, że mężczyzna wielokrotnie ją wałcił. Bił i groził im śmiercią każdego dnia. Był coraz bardziej zdesperowany i brutalny. Mówił im otwarcie, że nie ma nic do stracenia, bo i tak planuje je zabić.
Nastolatki były świadkami makabrycznych scen. Między innymi tego, jak oprawca oprawiał zwłoki ich koleżanki, a także innych szczątków zalegających w mieszkaniu. Aleksander zmuszał je do zjadania gotowanych kawałków ludzkiego mięsa, grożąc, że inaczej spotka je taki sam los. Olga opisywała, że sprawca fotografował je na tle zwłok, a nawet zapowiadał, iż skropi ich zdjęcia krwią i wyśle rodzinom. Te relacje, choć wstrząsające, posłużyły potem jako ważny dowód w sprawie. W miarę narastania fali zaginięć dzieci i młodzieży w Nowokuźniecku lokalna społeczność żyła w strachu.
Funkcjonariusze wyważyli drzwi mieszkania i wkroczyli do środka nie wiedząc jeszcze co zastaną. Wewnątrz panował przerażający odór rozkładu i widok, który przeraził nawet doświadczonych śledczych. W jednym z pomieszczeń na podłodze znaleziono konającą 15-letnią Olgę. Dziewczyna była skrajnie wychudzona, poraniona i w stanie krytycznym, lecz wciąż przytomna. W mieszkaniu panował nieopisany bałagan. Natrafiono na liczne ślady krwi, rozkładające się szczątki i części ciał, a także porozrzucane przedmioty należące do ofiar. Znaleziono między innymi dziesiątki sztuk odzieży oraz biżuterii należącej do różnych osób.
Milicjanci pochłonięci zabezpieczaniem miejsca zbrodni i ratowaniem ledwo żywej ofiary początkowo nie zauważyli ucieczki sprawcy. Olga została natychmiast przewieziona do szpitala, gdzie udało jej się złożyć zeznania opisujące ze szczegółami koszmar jaki przeżyła. Niestety jej obrażenia okazały się śmiertelne. Dziewczyna zmarła w szpitalu 3 dni po uwolnieniu w wyniku pęknięcia otrzewnej i ciężkiego obrzęku płuc spowodowanym katowaniem. Jej zeznania zostały jednak spisane i stały się kluczowym dowodem przeciwko Aleksandrowi. Rozpoczęły się intensywne poszukiwania zbiegłego mordercy. Okolice bloku obstawiono.
Wypierała się natomiast udziału w samych zabójstwach i twierdziła, że nie zdawała sobie sprawy ze skali zbrodni syna. Starsza siostra Aleksandra, Nadieżna, również była przesłuchiwana. Według zeznań Olgi widziano ją w mieszkaniu podczas uprowadzania dziewcząt. Jednak oficjalnie zaprzeczyła, by wiedziała o morderstwach i nie postawiono jej zarzutów ze względu na brak bezpośrednich dowodów jej współudziału. Sprawa Aleksandra trafiła przed wymiar sprawiedliwości w atmosferze ogromnej sensacji i grozy. Proces ruszył w 1998 roku, jednak przebiegł nietypowo ze względu na stan psychiczny oskarżonego. Śledczym udało się ostatecznie powiązać i udowodnić Aleksandrowi tylko część przypisanych mu zabójstw.
Głównie te które miały miejsce pod koniec jego serii, gdyż ich ofiary zostały bezpośrednio odnalezione w mieszkaniu lub zidentyfikowane dzięki ocalałym dowodom. W 1999 roku sąd uznał Aleksandra Spieciewcewa winnym zabójstwa czterech osób oraz usiłowania zabójstwa piątej, jednej z ofiar, której udało się uciec. Do zbrodni tych zaliczono między innymi ostatnie trzynastolatki, Olgę, Żenię i Nastię. Choć dwie z nich zmarły, jedna w trakcie akcji milicji, a druga w szpitalu, formalnie potraktowano to jako zabójstwa. Oraz prawdopodobnie jedną z wcześniejszych ofiar z lata 1996 roku.
Pod koniec lata lista zaginionych obejmowała już 5 nazwisk. Julii, Lilii, Olgi, Angeli i Ksenii. Wszystkie miały 16-17 lat. Wszystkie zaginęły bez śladu na terenie tej samej uczelni, I jak się okazało, wszystkie łączył ten sam tragiczny los. W ciągu tamtego upalnego lata Barnaulem zawładnął strach. W mieście zaczęto mówić o barnaulskim maniaku. Maniaku z politechniki, a nawet nadano nieznanemu sprawcy przydomek. Krwawy rektor. Od uczelni, w której kręgu znikały dziewczęta.
To rodziło nikłą nadzieję, że może jednak żyje. Niestety, prawda wyszła na jaw dopiero wiele lat później. W 2023 roku udało się odnaleźć jej ciało i rozwikłać zagadkę. Przez długi czas Lilia pozostawała więc symbolem tragicznej niepewności, ofiarą której los pozostawał nieznany. Trzecią zaginioną była Olga Szamkowa. Siedemnastolatka również związana z tym samym uniwersytetem. Olga była koleżanką Julii i Lilki. Być może znali się przelotnie z egzaminów. Olga pochodziła prawdopodobnie z Barnaulu lub pobliskiej miejscowości, choć brak bezpośrednich danych o jej rodzinie.
Była energiczną, pełną życia dziewczyną, która interesowała się informatyką. Marzyła o dostaniu się na wydział informatyki. Latem Olga przystąpiła do egzaminów wstępnych na wymarzony kierunek. Egzaminy te zgodnie z ówczesnymi zasadami odbywały się w lipcu, a wyniki ogłaszano pod koniec lipca lub na początku sierpnia na listach wywieszanych w budynkach uczelni. Olga zdała wszystkie egzaminy, lecz konkurencja była duża. Nie była pewna, czy zdobyła wystarczającą liczbę punktów, by znaleźć się w gronie przyjętych. Pozostawało oczekiwanie na oficjalne listy przyjętych. 1 sierpnia był dniem, na który Olga czekała z niecierpliwością. Tego dnia uczelnia miała ogłosić wyniki rekrutacji wywieszając listy osób przyjętych na studia.
Olga, jak wielu innych kandydatów, pojawiła się na kampusie wczesnym rankiem lub przed południem, by sprawdzić listy. Towarzyszyli jej zapewne znajomi, którzy również zdawali na studia. Listy przyjętych były tradycyjnie wywieszane w holu głównego budynku uczelni. Olga znalazła swoje nazwisko na liście. Niestety, okazało się, że nie została przyjęta na wymarzony kierunek. Według relacji jej przyjaciół zabrakło jej trzech punktów, by dostać się na wydział informatyki. Oznaczało to, że nie znalazła się w gronie studentów przyjętych na studia dzienne. Prawdopodobnie mogła jednak ubiegać się o miejsce na studiach płatnych, nie stacjonarnych lub na innej uczelni. Dla ambitnej nastolatki był to cios, choć nie przekreślał definitywnie jej szans, bo mogła próbować za rok lub rozważyć inną opcję, to z pewnością było jej przykro.
Około południa 1 sierpnia Olga znajdowała się w budynku głównego gmachu razem ze swoimi koleżankami i kolegami. Rozmawiali o wynikach, zapewne pocieszali Olgę, że to nie koniec świata. Być może doradzali co robić dalej. Być może Olga zamierzała udać się do komisji rekrutacyjnej zapytać o możliwość odwołania lub studiów zaocznych. Trudno stwierdzić jakie były jej kolejne plany tego dnia. Faktem jest natomiast, że wkrótce potem, jeszcze tego samego dnia, ślad po Oldze zaginął. Jak wynika z relacji świadków, po raz ostatni widziano ją właśnie w holu głównego budynku uczelni niedługo po obejrzeniu list wyników.
Jej przyjaciele wspominali, że rozmawiali z nią krótko, po czym rozeszli się. Prawdopodobnie każdy udał się w swoją stronę, opuszczając kampus. Olga podobno zamierzała zostać jeszcze przez chwilę na terenie uczelni. Możliwe, że chciała porozmawiać z kimś z administracji lub ochłonąć po przykrej wiadomości. Niestety to był moment, w którym dziewczyna zaginęła. Kiedy Olga nie wróciła do domu na obiad ani nie dała znaku życia do wieczora, jej rodzice zaczęli się martwić. Wiedzieli, że tego dnia córka miała poznać wyniki. Obawiali się, że jeśli okażą się niepomyślne, Olga może być przygnębiona. Jednak wykluczali, by z tego powodu mogła celowo nie wracać do domu czy zrobić sobie nawet krzywdę.
Zaczęli wydzwaniać do jej znajomych. W ten sposób ustalili, że Olga opuściła swoich przyjaciół około południa w budynku uniwersytetu i dalej jej los jest nieznany. To zabrzmiało alarmująco podobnie do historii Julii i Lilki. Rodzina nie zwlekała. Natychmiast zawiadomiono milicję. Było to już trzecie zgłoszenie zaginięcia młodej dziewczyny na kampusie w ciągu miesiąca. W tym momencie stało się oczywiste, że w Barnaule dzieje się coś bardzo złego. Policja wszczęła poszukiwania Olgi łącząc jej sprawę ze sprawą Julii i Lilki. Trzy zniknięcia według niemal identycznego schematu. Młoda dziewczyna znika na terenie tej samej uczelni, w biały dzień, bez świadków.
Wskazywały na działanie sprawcy o z góry powziętym planie. Przeszukano ponownie cały kampus, choć biorąc pod uwagę wcześniejsze doświadczenia, mało kto wierzył, że Olga znajdzie się na terenie uczelni. Istotnie poszukiwania na miejscu nic nie dały. Ślad po Oldze urwał się, a tak jakby rozpłynęła się w powietrzu. Policja zaczęła brać pod uwagę scenariusz, że dziewczęta zostały uprowadzone przez kogoś podszywającego się pod pracownika uczelni lub oferującego im pomoc w rekrutacji. Potwierdzały to powoli zbierane zeznania innych kandydatek, które zgłaszały, że jakiś obcy mężczyzna proponował im załatwienie przyjęcia na studia w zamian za przysługę lub pieniądze.
Niestety ostrzeżenia te pojawiły się za późno dla Julii, Lilki i Olgi. Dla rodziny Olgi rozpoczął się koszmar oczekiwania, podobny do tego jaki przeżywały już rodziny dwóch poprzednich zaginionych dziewcząt. Matka Olgi, Swietłana Leonidowa, przez wiele miesięcy trzymała się nadziei, że córka żyje. Być może jest przetrzymywana gdzieś wbrew woli, ale żywa. Ta nadzieja prysła w maju następnego roku, gdy na przedmieściach Barnaulu dokonano makabrycznego odkrycia. Odkopano szczątki Olgi Szamkowej. Ciało było ukryte płytko pod ziemią na nieużytkach rolnych.
Znalazł je rolnik orzący pole, gdy pług wyorał ludzkie kości. Obok leżał popiół po ognisku, w którym dostrzeżono stopione szklane koraliki, identyczne jakie Olga miała na bransoletce w dniu zaginięcia. Rozpoznano również charakterystyczny gruby warkocz w kolorze pszenicznego blondu. Fryzurę, którą tamtego dnia własnoręcznie zaplotła jej matka. Te znaleziska nie pozostawiły złudzeń. Rodzina musiała pogodzić się z najgorszym. Olga została zamordowana, a jej ciało próbowano ukryć i częściowo spalić.
Odnalezienie ciała Olgi w maju 2001 roku, niemal rok po jej zniknięciu było przełomem w sprawie. Potwierdziło bowiem, że seria zaginięć to w istocie seria zabójstw. Niestety morderca wciąż pozostawał nieznany i bezkarny. Jednakże intensywne śledztwo nabierało rozpędu. Kolejną ofiarą serii była Angela Burdakowa. Siedemnastoletnia dziewczyna pochodząca spoza Barnaulu. Angela wychowywała się w mieście Kamień nad Obi, mniejszej miejscowości położonej nad rzeką Ob w odległości około 150 km od Barnaulu.
Po prostu. Przepadła nagle, zostawiając pusty formularz. O ile nie zabrano go razem z nią. Działo się to w biały dzień na uczelnianym korytarzu, co mroziło krew w żyłach. Czyżby porywacz uderzył aż tak śmiało? Trzeba zaznaczyć, że 8 sierpnia temat zaginionych kandydatek był już głośny, przynajmniej w murach uniwersytetu. Poprzednie zniknięcie Olgi miało miejsce tydzień wcześniej. Władze uczelni zaczęły stosować pewne środki ostrożności. Zwiększono czujność ochrony, choć nie wprowadzono jeszcze tak rygorystycznych procedur jak później. Z biegiem czasu wprowadzono przepustki oraz identyfikatory.
Badania DNA to potwierdziły. Ksenia została zamordowana, a jej ciało porzucono w lesie nieopodal tego samego traktu, Barnaul-Rubcowsk, gdzie wcześniej odnaleziono Angelę. Rodzina Kirizowów pochowała szczątki Ksenii, choć matka do końca wypierała myśl, że to naprawdę ona. Tak trudno było pogodzić się z rzeczywistością. Zaginięcie i śmierć Ksenii zamknęły tragiczną listę ofiar lata 2000. W sumie pięć nastolatek. Julia, Lilia, Olga, Angela i Ksenia. Straciło życie z rąk nieuchwytnego wówczas zbrodniarza.
Już po drugim zaginięciu, milicja połączyła obie sprawy i utworzyła wspólną grupę dochodzeniową. Gdy zniknęła Olga na początku sierpnia, stało się jasne, że mają do czynienia z seryjnym sprawcą, polującym na młode dziewczyny w okolicy uczelni. Śledczy pracowali pod ogromną presją. Sprawa była głośna, a każdy dzień bez przełomu narażał policję na krytykę. Co ciekawe, w trakcie tego gigantycznego dochodzenia przy okazji rozwiązano 36 innych przestępstw niezwiązanych bezpośrednio z zaginięciami. Na światło dzienne wyszły różne patologie. Na przykład ujawniono przypadki korupcji na uniwersytecie oraz seksualnego molestowania kandydatek przez niektórych wykładowców.
Julię, Lilię, Olgę, Angelę Ksenię oraz Walentynę Michailukową, 53-letnią matkę jednej z kandydatek. Prawdopodobnie odpowiada też za śmierć 17-letniej Eleny Anismowej, która zaginęła 12 lipca w 2000 roku. Nie była studentką, lecz kandydatką do technikum. Jej ciało znaleziono jesienią 2000 roku obok ciał Orżak i Michaliukowej. Manisin nie potwierdził tylko udziału w zaginięciu Ninii Szakirowej, drugiej matki, która zaginęła 18 lipca 2000 roku i ta jedna zbrodnia pozostała niewyjaśniona do dziś.
Jedno ciało próbował spalić. Olgi Szmakowej, gdzie znaleziono ślady ogniska. Zabierał ofiarom cenne przedmioty, na przykład biżuterię, które później sprzedawał Passerowi. To tłumaczy, czemu u Anissimowa w mieszkaniu rzekomo szukano kupca biżuterii. Wygląda na to, że wątek Passera mógł dotyczyć faktycznie innej osoby niż Anissimow, ale to nie zostało wówczas dobrze skoordynowane. Motywem mordercy był przede wszystkim popęd seksualny i rządza przemocy, co potwierdzili biegli po jego ujęciu. Rabunek, choć kradł przedmioty, był drugorzędny. W kilku przypadkach stwierdzono, że nie doszło do pełnego autu, ofiara zginęła zanim zdołał to zrobić.
Pokazano wszystkie 23 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Trzech seryjnych morderców. Trzy syberyjskie miasta. Barnauł, Nowokuźnieck i Abakan stały się miejscami zbrodni, które przez lata budziły strach mieszkańców. W tym odcinku poznasz historie trzech wyjątkowo brutalnych sprawców, ich ofiar oraz śledztw, które doprowadziły do odkrycia prawdy.