Trzech Syberyjskich Maniaków! | Seryjni
Trzech seryjnych morderców. Trzy syberyjskie miasta. Barnauł, Nowokuźnieck i Abakan stały się miejscami zbrodni, które przez lata budziły strach mieszkańców. W tym odcinku poznasz historie trzech wyjątkowo brutalnych sprawców, ich ofiar oraz śledztw, które doprowadziły do odkrycia prawdy.
Dmitrij Walerijewicz Lebiet urodził się w 1986 roku w miasteczku Abaza, górniczej osadzie na południu Syberii. Był najstarszym z sześciorga rodzeństwa. W dzieciństwie uchodził za spokojnego, cichego chłopca, wręcz nieśmiałego i zachukanego. Znajomi wspominają, że bywał ofiarą szkolnych dręczycieli. Młodsi koledzy bili go i poniżali, a mały Dima znosił to potulnie. Jego znajoma, Anna Woroszyłowa, przyznała po latach. Widziałam kilka razy jak dzieci młodsze od Dimy biły go i wyzywały.
Rodzina przeniosła się do Abakanu, gdy Dima był nastolatkiem. Chłopak odbył służbę wojskową, a nawet rozpoczął studia. Dostał się na psychologię. Lecz musiał je przerwać, by pomóc finansowo kształcić młodszego brata. Zamiast tego poszedł do pracy. W Abakanie Dmitrii Lebiet próbował ułożyć sobie normalne życie. Podjął pracę, z czasem został kierowcą taksówki i ożenił się z młodszą o rok kobietą. Wydawało się, że cichy, pulchny mężczyzna o łagodnym usposobieniu odnalazł spokój.
Średniego wzrostu, przy kości, z okrągłą twarzą. Jak mówili później świadkowie, z wyglądu taki poczciwy misio. Nic dziwnego, że wiele kobiet ufało mu i wsiadało do jego auta, nie przeczuwając zagrożenia. Niedługo po zaginięciu Anny, w nocy z 13 na 14 października 2012 roku, Lebiet zaatakował po raz pierwszy z premedytacją. Tego wieczoru bawił się w abakańskiej kawiarni Antlia, gdzie wypatrzył około dwudziestoletnią dziewczynę będącą pod wpływem alkoholu. Przedstawił się jako kierowca i zaproponował, że odwiezie ją do domu.
Złoki wypłynęły dopiero po dwóch tygodniach, pod koniec października 2012 roku, lecz wówczas śledczy nie mieli żadnego tropu łączącego je z zabójcą. Tożsamość tej ofiary również długo pozostawała nieznana. Dopiero lata później ustalono, że zamordowaną była 20-letnia Jekaterina Pierje Kreszczenko. Lebiet został za ten czyn skazany po fakcie w osobnym procesie w 2022 roku. Pod koniec 2012 roku w Abakanie krążyły już niepokojące plotki, że po ulicach krąży tajemniczy taksówkarz, który może mieć związek z zaginięciami kobiet.
Policja oficjalnie niczego nie potwierdzała. Dmitry czuł się bezkarny i niestety nie zamierzał zaprzestać swoich ataków. Przeciwnie, doskonalił metody. W kwietniu 2013 roku zaatakował 19-letnią pasażerkę, którą próbował nie tylko wykorzystać, ale i zabić. Dziewczynie cudem udało się uciec. Jest to prawdopodobnie pierwsza z ocalałych ofiar dusiciela. Jej relacja nie zachowała się w mediach, ale wiadomo, że Lebiet próbował wyrządzić jej krzywdę oraz usiłował udusić, jednak ostatecznie porzucił półprzytomną, pozwalając jej zbiec.
Nigdy nie zapomnę tego zwierzęcego spojrzenia, mówiła wstrząśnięta. Niestety w 2014 roku zignorowanie zeznań Anny pozwoliło maniakalnemu taksówkarzowi pozostać na wolności. Gdyby śledczy potraktowali sprawę poważnie, być może kolejne kobiety by nie zginęły. Lebiet w tym czasem kontynuował swoje podwójne życie. W dzień spokojny pracownik i rzekomo przykładny partner, w nocy drapieżnik na łowach. W 2015 roku eskalacja jego zbrodni nastąpiła gwałtownie. 6 czerwca 2015 roku zaginęła bez śladu 30-letnia Natalia Jakowa, zamężna matka dwójki dzieci.
Lebiet wywiózł Nastię daleko poza Abakan, około 60-70 kilometrów w głąb stepowych terenów Hakasi. Po drodze zatrzymał się nawet przy sklepie, gdzie kupił butelkę wódki. Być może chciał nią uśpić czujność pasażerki albo ułatwić sobie wyrządzenie jej krzywdy. W końcu skręcił w boczną, piaszczystą drogę prowadzącą na pastwistka. Zapadła ciemność. W oddali majaczyły tylko sylwetki drewnianych zagród, gdzie pasterze pilnowali nocą stada bydła. W takiej scenerii Dmitryj zatrzymał samochód.
Według jego późniejszych zeznań spędził tam około pół godziny na tyłach gospodarstwa. W tym czasie brutalnie zaatakował Nastię, a następnie udusił ją, prawdopodobnie gołymi rękami. Planował zostawić ciało na miejscu, jednak obecność pasterzy w pobliżu mogła oznaczać rychłe odkrycie zwłok. Lebiet postanowił więc ukryć zamordowaną głębiej. Wrzucił bezwładne ciało Borgojakowej z powrotem do samochodu i ruszył w dalszą drogę, pędząc już z prędkością ponad 100 km na godzinę. Chciał jak najszybciej pozbyć się dowodu zbrodni.
Lebiet przedstawił się i zaczął opowiadać o sobie. Żalił się, że ciężko mu się żyje z żoną, ciągłe kłótnie, pretensje, że ma dwoje małych dzieci, z których jedno jest niepełnosprawne. Wykazywał zrozumienie dla problemów Marii, która też przyznała, że ma kryzys w małżeństwie. Zyskał tym samym jej współczucie. Gawędzili przez całą drogę, ale bied w pewnym momencie zaproponował. Pokręćmy się po mieście, pogadajmy jeszcze. Maria nie paliła się do powrotu do domu, więc zgodziła się.
Kto by się upijał w siódmym miesiącu ciąży, pamiętam wszystko dokładnie, podkreślała. Faktycznie, jej relacja późniejszych wydarzeń jest wyjątkowo szczegółowa. W pewnej chwili poprosiła kierowcę, by zatrzymał się na poboczu. Musiała wysiąść za potrzebą do pobliskich krzaków. Gdy na moment opuściła samochód, prawdopodobnie nieświadomie zostawiła swoją butelkę piwa bez nadzoru. Podejrzewa, że wtedy Lebiet dosypał jej do napoju jakiegoś środka odurzającego. Wydaje mi się, że jednak coś mi dosypał do piwa, wspomina po czasie.
Wróciła na siedzenie i dopiła resztę piwa. Potem nastąpiła ciemność. Maria straciła przytomność i nie pamięta, co działo się przez resztę nocy. Ocknęła się dopiero nad ranem w nieznanym miejscu. Była wciąż w samochodzie Dimitria, który stał gdzieś na odludziu. Nad jeziorem Taszeba za miastem, ulubionym kąpieliskiem mieszkańców latem. Było bardzo wcześnie rano. Na pobliskiej szosie pojawiły się już pewne samochody. Maria przebudziła się z uczuciem czyichś rąk na swoim ciele. Z przerażeniem zorientowała się, że Lebiet nachyla się nad nią na przednim siedzeniu.
Jest częściowo rozebrana, a on obmacywał ją i próbował zdjąć z niej lekkie, letnie spodnie. Zapewne zamierzał wyrządzić jej krzywdę, a być może i zabić, zanim całkiem odzyska przytomność. Kobieta wpadła w panikę i rzuciła się do desperackiej obrony. Zaczęła krzyczeć na całe gardło, puść mnie! Szarpała się, kopała i biła napastnika ile miała sił. Lebiet próbował ją uspokajać, mamrocząc – uspokój się, wszystko będzie dobrze, spodoba ci się. Nie przestawała walczyć.
Bawiły się w kilka osób aż do późnej nocy. Około 4 nad ranem całe towarzystwo usiłowało zamówić taksówkę, by wrócić do domu. Kierowca, który podjechał , widząc, że młodzi ludzie nie mają wystarczającej gotówki, wyrzucił ich z auta na przystanku autobusowym Zagodzjerno. Przyjaciółki Oksany pokłóciły się po drodze i każda rozeszła się w swoją stronę. Pech chciał, że Oksana została sama na pustym oświcie przystanku. To właśnie tam, na przystanku, wypatrzył ją Dima Lebied.
Zapytała więc ironicznie, czy właścicielka Pierścionka nie ma nic przeciwko temu, że panowie sprzedają jej rzeczy. Jeden z mężczyzn, krępy, pełnolicy, uśmiechnął się z uchwale i odparł, ta akurat już nie ma nic przeciwko. Był to Dima. Jego cyniczna odpowiedź, właściwie przyznanie, że właścicielka nie żyje, natychmiast zaalarmowała obsługę Lombardu. Zanim jednak zdążyli wezwać policję, Lebiet wyszedł z Lombardu i pojechał do domu. Funkcjonariusze namierzyli go wkrótce, potem w pobliżu miejsca zamieszkania.
Był 22 września 2017 roku, trzy tygodnie od zniknięcia Oksany. Lebiet zorientował się, że krąg się zaciska. Na widok zbliżających się policjantów próbował uciekać. Został jednak szybko schwytany i obezwładniony. W chwili aresztowania miał 32 lata. Jego młodszy brat Aleksandr, który pomagał mu sprzedawać skradzioną biżuterię, został zatrzymany jako świadek. Rodzina Lebiedia wydawała się w szoku. Rodzice? Emeryci utrzymywali, że nic nie wiedzieli o mrocznej stronie syna.
Gdy spytała, skąd ją ma, speszony Lebiet skłamał. Nie bój się. Klientka mi tak zapłaciła za kurs. Stella dręczona własnymi traumami, w młodości sama padła ofiarą zbiorowego wyrządzenia krzywdy, nie naciskała i nie chciała wnikać w szczegóły. Twierdzi, że wtedy jeszcze niczego nie podejrzewała i kazała mu tylko wynieść ten prezent z domu. Po aresztowaniu wciąż nie mogła uwierzyć w jego winę. Biegała po prawnikach, krzyczała do kamer telewizyjnych, udowodnijcie, że to on. W listach z aresztu Dima zapewniał ją, że jest niewinny.
Dopiero później, gdy opadły emocje, Stella przyznała, że być może sygnały ostrzegawcze były, tylko ona nie chciała ich widzieć. Krótko po zatrzymaniu, Lebiet doprowadził śledczych do miejsca, gdzie porzucił ciało Oksany Litwinowej. 21 września 2017 roku, akurat w dniu, gdy wolontariusze mieli ruszać na poszukiwania za miasto, policja ogłosiła odnalezienie zwłok. Oksana leżała w lesie pod Minusinskiem na skraju polany, tam gdzie wskazał dusiciel. Ciało było w stanie daleko posuniętego rozkładu.
Twarz nie do rozpoznania. Siostra zidentyfikowała Oksanę jedynie po ubraniu i charakterystycznym manikur. Przy ciele brakowało biżuterii. Lebiet zdążył ją zrabować i wynieść do lombardu. Ustalenia biegłych nie pozostawiły wątpliwości. Młoda kobieta została wykorzystana, a potem uduszona. Rodzina Oksany była zdruzgotana. Nie byłam w stanie pojechać na identyfikację zwłok. Mama Oksany też nie. Bałyśmy się, że jej serce tego nie wytrzyma, mówiła kuzynka Galina. To ona przekazała straszną wiadomość matce dziewczyny.
Teraz śledczy skrupulatnie odkopali stare zgłoszenia. Marii, Anny i innych poszkodowanych. Okazało się, że Lebiet był na celowniku organów ścigania już w 2014 roku, gdy Anna Kazakowa złożyła doniesienie, co więcej został wtedy zatrzymany na krótko i rozpoznany przez ofiarę. Jednak dwóch funkcjonariuszy śledczych z Abakanu odmówili wtedy szczęścia sprawy. Jak wykazało późniejsze dochodzenie wewnętrzne, w latach 2013 i 2014 śledczy Aleksiej Popow i Anton Kundarow dwukrotnie wydali decyzję o niewszczynaniu postępowania przeciw Lebiedowi.
Trudno się dziwić jego wściekłości, gdyby w 2014 roku oskarżono Lebiedia o tamten atak, trafiłby za kraty i nie mógł kontynuować mordów. Zaniedbania i opieszałość organów ścigania bezpośrednio przyczyniły się do śmierci co najmniej trzech kobiet. Lebiet początkowo wypierał się winy. W czasie pierwszych przesłuchań spokojnie kłamał, że nie ma nic wspólnego z zaginięciami. Wysłano go na obserwację psychiatryczną do szpitala w Krasnojarsku. Biegli jednoznacznie uznali go za poczytalnego i w pełni świadomego swoich czynów. Po powrocie z obserwacji nastąpił nieoczekiwany zwrot.
Liczył zapewne, że może uniknie dożywocia i dostanie maksymalnie 25 lat więzienia. Taki górny wymiar kary przewiduje rosyjskie prawo w razie dobrowolnego zrzeczenia się immunitetu karnego przy współpracy. Jednak gdy tylko Lebiet zaczął sypać szczegółami, organy ścigania porzuciły pomysł jakiejkolwiek ugody i tak dysponowano już wystarczającymi dowodami na najważniejsze zarzuty. W toku śledztwa potwierdzono, że Dmitri Lebiet w latach 2012-2017 dokonał co najmniej 15 ataków na kobiety, w tym 5 morderstw. Sam przyznał się do wyrządzenia krzywdy 11 kobietom, ale prokuratura zdołała zebrać dowody na 8 konkretnych przypadków i kilka kolejnych usiłowań.
Ataki miały różny finał. Niektórym ofiarom udało się wywalczyć życie. Jedna z przyszłych ofiar, gdy została napadnięta, dźgnęła agresora palcem w oko i uciekła, gdy ten zwijał się z bólu. Inna w przypływie desperacji skłamała, że jest chora na HIV, dzięki czemu spłoszyła go. W kilku przypadkach Lebiet odurzał kobiety alkoholem z domieszką środka nasennego, jak prawdopodobnie Marię lub wykorzystywał ich nietrzeźwość. Jego brutalność jednak narastała. Te, które nie zdołały uciec, przypłaciły spotkanie z nim życiem. Proces Dimy ruszył w 2018 roku przed Sądem Najwyższym Republiki Hakasi.
Dimitri Lebiet cierpi na specyficzne zaburzenie. Osiąga satysfakcję tylko wtedy, gdy partnerka stawia aktywny opór i odczuwa strach. Innymi słowy jego zbrodnie wynikały z dewiacji popychającej go do zadawania cierpienia. Mimo tej diagnozy uznano go za w pełni poczytalnego i świadomego czystych czynów. Był po prostu sprawcą, który czerpał przyjemność ze znęcania się nad ofiarami. Co ciekawe, wyszło na jaw, że Lebiet prowadził podwójne życie rodzinne. Miał na koncie dwa związki określane mianem małżeństw.
Pierwszy formalny z porzuconą żoną, drugi nieformalny ze stellą komisarową. I z każdego doczekał się dzieci. W świetle tych faktów jeszcze trudniej było pojąć motywy jego działań, jednak biegli zwrócili uwagę, że Lebiet jako mąż i partner nie doświadczał satysfakcji w normalnych relacjach, potrzebował przemocy i strachu ofiary, by osiągnąć zaspokojenie. Jego konkubina Stella uważała, że z kolei winną jest jego matka, która rzekomo zniszczyła mu psychikę w dzieciństwie swym okrucieństwem.
Niezależnie od źródeł zła, sąd nie miał wątpliwości co do winy oskarżonego. 12 kwietnia 2019 roku ogłoszono wyrok. Dmitrii Lebiet został uznany za winnego popełnienia łącznie 15 przestępstw, w tym kilku zabójstw ze szczególnym okrucieństwem. Sąd skazał go na dożywotnie pozbawienie wolności. Najwyższy wymiar kary przewidziany przez rosyjski kodeks karny. Wyrok ma odbywać w kolonii karnej o zaostrzonym rygorze, tzw. specjalny reżim. Usłyszawszy dożywocie, Lebiet wypowiedział się w sądzie w zaledwie kilku słowach.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Trzech seryjnych morderców. Trzy syberyjskie miasta. Barnauł, Nowokuźnieck i Abakan stały się miejscami zbrodni, które przez lata budziły strach mieszkańców. W tym odcinku poznasz historie trzech wyjątkowo brutalnych sprawców, ich ofiar oraz śledztw, które doprowadziły do odkrycia prawdy.