Mentionsy Mentionsy
Kind of Jazz
Kind of Jazz

Flea – Honora (2026), (Robert Kozubal, Jazzda.net)

17.04.2026 ·1 godz 0 min · 6 rozdziałów

Audycja nagrana dla Studenckiego Radia „Żak” Politechniki Łódzkiej (14.04.2026)

0:15 · Wprowadzenie i przedstawienie gościa 2

Wtorek, godzina 19.00, Studenckie Radio, Żak, Politechniki Łódzkiej. Kłania się państwu Szymon Stępnik prosto z Warszawy, który przyjechał pociągiem tutaj wprost na audycję i to jest jeden Z głównych powodów dlaczego uwielbiam to miasto, uwielbiam Łódź, uwielbiam Studenckie Radio, Żak, Politechniki Łódzkiej. A dziś jest ze mną wyjątkowy gość, właściwie już przyjaciel naszej audycji, przyjaciel Kind of Jazz, Robert Kozubal z jazdy. Witaj Robercie. Cześć, dzień dobry, dzień dobry Państwu. Bardzo Wam dziękuję za zaproszenie i za to, że znowu mogę siać dobre fluidy jazzowe. Mam nadzieję, że dzisiejszy odcinek o basiście Red Hot, czyli Peppers, będzie takim dobrym fluidem.

Tak, dzisiaj porozmawiamy sobie o również wyjątkowym albumie basisty Red Hot, czyli Peppers, jak powiedział Robert, czyli Flea. Flea, czyli Pchła zresztą, ale to sobie trochę o nim porozmawiamy, bo to jest naprawdę bardzo ciekawy człowiek i bardzo ciekawy album, czyli Honora wydana w tym roku. Zanim jeszcze posłuchamy tej muzyki, to Robert, jak byś mógł nam coś jeszcze opowiedzieć o swoim projekcie, o jazda, bo ostatnio coraz częściej widać cię też w telewizji publicznej. Staram się, tak, rzeczywiście dwa lata od startu bloga udało mi się przekonać telewizję publiczną, że powinna Otworzyć znów swoje studia dla jazzu, bo polski jazz jest tego wart.

2:51 · Rozmowa o Flea i jego muzyka 6

Don't cancel or scrap a scribbly crayon on a paper. Make something beautiful and see somebody. Give it to somebody. Live for peace, live for love. Live for peace, live for love. Live for peace, live for love. It's all we got. See the God in everyone. Come on. See the God. See the God in everyone. Yeah! Peace! Love!

Build a bridge, it's where the courage is. Shine your light, shine it true. Yeah. A Plea, utwór z albumu Honora. Honora, która jest albumem nagranym, skomponowanym właściwie w całości poza kilkoma utworami, gdzie usłyszeć można aranże artysty Flea. Flea, czyli basista Red Hot Chili Peppers, który zapragnął być jazzmanem.

Właśnie Robert, czy twoim zdaniem Flea próbuje uciec od wizerunku basisty rockowego The Churchly Peppers, czy raczej jest to jego naturalna ewolucja jako artysty? Myślę, że on bardzo ładnie wykorzystuje to, że jest mega gwiazdą i nie, on nie ucieka od tego, że jest basistą rockowym. Myślę, że się tego nie wypiera, ale pamiętajmy, że Flea zaczynał od trąbki. To był jego pierwszy instrument. Kiedy on był dzieciakiem, do siedemnastego roku życia, grał wyłącznie na tym instrumencie. Przez swojego, zdaje się, ojczyma, spotykał się i słuchał jazzu.

Marzył o tym, żeby grać tak jak Dizzy Gillespie. On o tym pisał w swojej Więc uważam, że on doskonale wykorzystuje rockowy potencjał swojej popularności do tego, żeby stworzyć bardzo fajną płytę ciekawą i niecodzienną płytę jazzową z rockowym pazurem. Tak, swoją drogą on nawet zanim zaczął grać rocka uważał muzykę rockową za jakieś tam popuczyny, za jakieś tam głupstwa i uważał, że tylko jazz jest prawdziwą muzyką. Nic innego, tylko jazz, tylko Gillespie, tylko Miles Davis, tylko oni, a cała muzyka popularna zupełnie dla niego nie istniała. Dopiero tam jak się zakumplował trochę z Antonym Kidisem i zaczęli tam trochę sobie pogrywać w szkole, tam jakiś kolega, zdaje się, że to był pierwszy gitarzysta, czyli Peppers, Hillel Slovak, poprosił go, żeby wziął gitarę basową i tak w ciągu, przez tydzień, przez dwa tygodnie się nauczył podstaw i już grał na scenie.

Tak, a swoją drogą oglądałeś może dokument o Hillelu Słowaczu na Netflixie? Niestety nie. A to polecam, bo tam też akurat Flea się wypowiada i też jest dużo właśnie o początkach zespołu Red Hot Chili Peppers i w ogóle o samym Flea. To jest fascynujący zespół, bo on miał dużo szczęścia do tego, że wyskoczył, powstał w doskonałych czasach. W czasach, kiedy rodziło się MTV, kiedy przemysł muzyczny stworzył drogę do pokazywania samego siebie, inną. To radio już się wtedy troszeczkę nudziło ludziom, przynajmniej na Zachodzie, my tutaj trochę inaczej na to patrzymy. Powstała telewizja muzyczna, jedna, druga, trzecia.

Oni wtedy mogli pokazywać swoje teledyski, swoje pomysły, a Flea był kompletnie szalonym człowiekiem. Ja czasami sobie jednak wyobrażam, że jest jakiś rok 90 i biedny Flea wchodzi na scenę w jazzowym klubie, gra świetnie kawałki Davisa, ktoś go słyszy. I on zostaje trębaczem. I nigdy go w Red Hotach nie słyszymy, tak naprawdę. I to byłaby wielka, olbrzymia strata dla muzyki. Bo dziś prawdopodobnie o Honorze byśmy nie rozmawiali. No, prawdopodobnie byśmy nie rozmawiali, to prawda. Bo jednak Flea miał w sobie coś takiego szalonego, takiego szalonego. Nie wiem, czy też słyszałeś o tych niektórych koncertach Hector Chili Peppers, kiedy Flea występował właściwie całkowicie nagro.

23:35 · Inni artystowie rockowi i jazz 4

Traffic Lights w wykonaniu Flea i Toma Yorka. Flea, czyli basisty Red Hot Chili Peppers, basisty rockowego, który stał się muzykiem jazzowym. Robert, no właśnie, tak chyba dosyć rzadko zdarza się w historii muzyki rozrywkowej, że Muzyk rockowy nagle pragnie być muzykiem jazzowym. Zazwyczaj jest to odwrotnie, ale też staje się, że to nie jedyny taki przypadek w historii. No i tu cię zdziwię, dlatego, bo i sam jestem zdziwiony, bo jak pogrzebałem w źródłach, okazuje się, że tych muzyków, którzy sięgają po muzykę jazzową wtedy, gdy już są mega sławni, że Jakby albo nagle nabierają chęci do tego, żeby grać jazz, albo chcą do tego jazzu wrócić, bo grali na samym początku, jest znacznie więcej.

Ukłon, pokłon dla kultowej płyty Johna Coltrane'a a Love Supreme i nagrywa album Love, Devotion, Surrender. I to jest właściwie Love Supreme na gitary. Bardzo polecam wszystkim. Elvis Costello był punkiem, ale skończył z Billem Frieselem na melancholijnym albumie North. Z kolei Phil Collins pokazał swoją klasę w projekcie Hot Night in Paris i tam poprowadził własny Big Band, oczywiście walił w bębny. Także tych gwiazd jest naprawdę sporo, które sięgały po jazz. Phil Collins to jest dla mnie fenomen, bo jak kilku osobom mówię, że to jest znakomity perkusista, to przewracają oczami. Dla nich Phil Collins to jest przede wszystkim wokalista.

W tym sensie, że to wiesz, tutaj trochę rozmawialiśmy w kuluarach, te wcześniejsze albumy record, czyli Peppers były szalone, takie niecodzienne, gdzie teoria muzyki właściwie nie istniała i przez to tak je bardzo lubimy i kochamy. No i takie moje przewrotne trochę pytanie polega na tym, że czasem być może ta edukacja muzyczna zabija tą kreatywność. Oczywiście, że tak. Tak, oczywiście. To jest tak, że kiedy jesteś wyedukowany muzycznie, To wydaje mi się, że chcesz prześcignąć samego siebie i trochę plączysz się o własne nogi. W młodym wieku fajne jest to, że nie trzymasz balansu między sercem a rozumem, że wygrywa serce, że jesteś bezkompromisowy, że jesteś punkiem właśnie, że jesteś człowiekiem, który ma coś do powiedzenia.

Nawet jeśli to jest głupie, to masz całe serducho, żeby to powiedzieć. Później zaczynasz kombinować, stąd... Trzeba wtedy utrzymać balans i nie wszystkim się to udaje między tym, co jest emocjonalne w muzyce, a tym, co już jest czysto techniczne. I tak, zgadzam się z tobą. To jest choroba jazzu. Ślepa uliczka techniki potrafi doprowadzić do tego, że no cóż, garstka Techników, muzyków, ludzi, którzy się znają są zachwyceni płytą, natomiast zwykły słuchacz potrafi się przy niej znudzić. Posłuchajmy sobie może teraz dla kontekstu coś z płyty Red Hot Chili Peppers właśnie, tej jednej z wcześniejszych, czyli Blood Sugar Sex Magic i będzie to utwór, przypomnij mi Robert.

30:50 · Flea jako artysta i jego edukacja muzyczna 9

Apashe Rose Peacock. Jeżeli jesteście Państwo zdziwieni, że słyszycie taką muzykę w Kind of Jazz, to już śpieszę z tłumaczeniem dla tych osób, które dopiero teraz włączyły swoje radioodbiorniki. Rozmawiamy dzisiaj o płycie o nazwie Honora, nagranej przez bassiste record, czyli Peppers, czyli Flea. Jest to płyta jazzowa, ale też dla kontekstu zagraliśmy coś z płyty Blood Sugar Serves Magic, która jest moją ulubioną płytą, a dla Roberta jedną z ulubionych, ponieważ ty chyba bardziej cenisz te wcześniejsze nagrania. Tak, owszem, rzeczywiście dla mnie Red Hot, najlepszą płytą Red Hotów jest Freaky Steeley, która narodziła się z ich szaleństwa, zanim jeszcze przemysł muzyczny kazał im grać tak, jak grali.

Oczywiście, gdyby nie przemysł muzyczny, gdyby nie ich producenci, nie zrobiliby takiej kariery, ale polecam wszystkim płytę Freaky Steeley, to jest chyba najbardziej funkująca płyta rockowa świata. Najbardziej szalona też bez wątpienia. Mam w ogóle takiego czumpla, który uwielbia Red Hot Chili Peppers i on ma wszystkie płyty właśnie za wyjątkiem tych trzech pierwszych. Twierdzi, że te trzy pierwsze płyty są nie do słuchania dla mnie. Ja mogę zrozumieć, to zawsze jest w historii zespołów taka gruba kreska, na przykład Metallica mają taki czarny album, który dla jednych jest już nie do zaakceptowania, a dla których Metallica zaczyna się właśnie od tego czarnego albumu.

I tak sobie pomyślałem, że to pokazuje, Wielkich, którzy nawet w momentach, w których nie muszą, właściwie obaj mogliby odcinać kupony, żyć sobie wygodnie, prawdopodobnie będą zapełniać sale koncertowe do końca swojego grania i życia, a jednak próbują prześcignąć samych siebie. To oznacza wielkość. Ja przede wszystkim szanuję go za to, że W końcu, nie chcę powiedzieć, że w końcu teraz słychać jego szczerość, że w końcu teraz jest szczery jako artysta, no ale jednak trochę tak jest, no bo jeżeli już tutaj z Red Hotami osiągnąłeś właściwie wszystko i grasz te koncerty, żeby mieć na tą przysłowiową zupę, to teraz wychodzi z takim całkowicie absolutnie niekomercyjnym albumem, no bo jednak umówmy się, to nie jest komercyjny album.

To jest taki album, że pewnie usłyszysz go garstka fanów. W porównaniu z płytami Red Hotów, jasne. Tak, że więcej jakby zachodu na pewno poszło na promocję i na produkcję tego albumu, niż Flea będzie miał z tego zysku. To prawda. I to wiesz, nawet jak tego słuchasz, no to czujesz, że to jest taki prawdziwy artyzm. Nawet jeżeli ta płyta ci się nie podoba, ta muzyka, no może tak jak to też dobrze powiedziałeś, nie jest może najwybitniejszym osiągnięciem muzyki jazzowej, ale jest szczera. Tak, jest szczera, jest po prostu... Widać, słychać, że on ją przemyślał pod wieloma względami. Poukładał ją sobie, że on mówi to, co chce powiedzieć.

Smells light in spirit, ale to Flea gra na trąbce. Robert, jak ci się podobała jazzująca wersja? Absolutnie fantasticzny utwór. Naprawdę widać było, że wygrywa serce z rozumem w tym przypadku na 100%. Cudo. No, generalnie tak. No dobrze Robert, Flea, bardzo ciekawy muzyk, współpracował z Nirwaną, ale nie tylko, bo ma na swoim koncie dużo różnych tutaj współprac. W ogóle generalnie, kiedy przygotowałem się do tego programu, okazało się, że... Flea tę swoją trąbkę przemycał po pierwsze bardzo często w Red Hotach, a po drugie udawało mu się ją przemycić i wykorzystać w różnych innych składach.

Nie mamy za dużo czasu, więc ja tylko powiem, że właściwie na każdej płycie Red Hotów jest jakaś trąbka Flea. Podam tytuły Taste the Pain z Mother's Milk, Subway to Venice z Mother's Milk, wspomniane Apache Rose Peacocks, Blood Sugar, Sex and Magic, Hump the Bump, Stadium Arkadu i tak dalej i tak dalej. Ja was bardzo zachęcam, żebyście sobie dzięki streamingowi je znaleźli, ale oprócz tego gościł. Na płycie Jane's Addiction w utworze Idiot's Rule istnieje oczywiście kolejna anegdota o tym, że po prostu Flea wpadł do studia, a muzycy Jane's Addiction akurat tego dnia potrzebowali trębacza.

Rzeczywiście doprowadzili do tego, Że przewinął się przez ten zespół mnóstwo znakomitych muzyków, także Flea, który grał tam na trąbce, a nie na basie. Także jak widać, naprawdę tą trąbę do rocka Flea przemycał. Polecam wszystkim przesłuchanie Flea pod tym kątem, bo wszyscy go znamy jako doskonałego gitarzystę basowego, a mało kto wie, że gra także jako trębacz w tych składach. Powiedziałeś jeszcze taką jedną fajną rzecz, że ta płyta Honora robi Więcej dobrego dla jazzu niż jakikolwiek inny album. No bo to jest trampolina. Jak powiesz Flea, to pół świata go zna. Jak powiesz Red Hot, czyli Peppers, to drugie pół świata go zna. Jak on mówi słuchajcie jazzu, to tym wezwaniem...

Sprawi, że znacznie więcej ludzi po ten jazz sięgnie i się na niego otworzy niż cokolwiek innego. Flea trzeba byłoby po rękach całować tak naprawdę i nosić go na rydwanie jakimś, za to co robi dla jazzu. No to jest fascynujące. W ogóle Chilli Pepper ma fascynujących muzyków, bo tutaj z jednej strony Flea jest wielkim fanem jazzu, nagrał płytę jazzową, ale też John Frusciante, gitarzysta, odszedł bardzo mocno w stronę muzyki elektronicznej, wręcz można powiedzieć muzyki eksperymentalnej. Nie wiem, czy miałeś przyjemność słuchać tych albumów, ale to też jest bardzo ciekawe doświadczenie i też byś nie powiedział, że coś takiego zostało zrobione przez gitarzystę rockowego.

No bo Red Hoci to nie był prosty zespół. Oni nie mieli prostych patentów. Oni przez całą swoją karierę w zasadzie szukali czegoś innego. Dlatego zrobili taką kolosalną karierę, bo to nie był banalny rock, to nie były piosenki, pioseneczki. Zawsze mieli coś muzycznie ciekawego do powiedzenia. I dlatego ci muzycy grają niebanalne rzeczy do dzisiaj. Honora, album nagrany przez Flea. Jakoś chciałbyś podsumować go? Zdajesz znaczać jakości jazdy? Tak, absolutnie. 5 na 5 albo nawet 10 na 5. Tak jak powiedziałem, to jest najbardziej bezkompromisowy i szczery album chyba z tych wszystkich, które słyszałem w 2026 roku.

Pokazano wszystkie 21 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.