Mentionsy Mentionsy
KRYMINALNE HISTORIE
KRYMINALNE HISTORIE

Nie ma ciała, jest wyrok

13.02.2026 ·10 min 49 s

Ta historia rozpoczęła się 15 kwietnia 2017 r., w Wielką Sobotę, na osiedlu Skałka w Skarżysku-Kamiennej. Policja ustaliła, że prawdopodobnie Dawid G. pseudonim „Hitler” przekonał Radka P. do wyjścia z imprezy. Na zewnątrz chłopak spotkał się z dwoma mężczyznami, którzy przyjechali dostawczym autem. Cała trójka odjechała razem. Odtąd nikt już nie widział Radka.W powietrzu rozpłynęli się też obaj mężczyźni. Policja aresztowała ich dopiero cztery miesiące później. Jeden z nich próbował jeszcze uciekać z budynku prokuratury, ale ostatecznie obaj zostali osadzeni w areszcie.Ostatecznie postawiono ich przed sądem, ale ciała Radka nigdy nie odnaleziono.

Prawdopodobnie handlował narkotykami, a w przestępczym świecie uznawany był za człowieka do wynajęcia do wszelkiej brudnej roboty. Drugim z mężczyzn był 28-letni Miłosz M. z Parszowa. Niestety wiadomości zebrane przez policję nie ułatwiały jej działań. Obaj mężczyźni rozpłynęli się w powietrzu. Policji nie pozostało nic innego jak czekać. 26 sierpnia 2017 roku w Skarżysku pojawił się Miłosz M. Mężczyzna przebywał przez ostatnie miesiące w Holandii. Policja przystąpiła do działania. Poszukiwany został aresztowany.

Zatrzymani mężczyźni od początku twierdzili, że nie zabili swojej ofiary, a jedynie pobili. Śledztwo było trudne, bowiem obaj zaraz po wydarzeniach zniszczyli swoje telefony komórkowe. To ciekawe, prokuratura wystąpiła nawet do amerykańskich służb. Wnioskowano o pomoc w namierzeniu sygnału satelitarnego telefonów, aby ustalić trasę przejazdu samochodu, którym wieziono Radka. Podczas przesłuchań Łukasz K., czyli Kobi powiedział, że podejrzewał, iż Radek wgrał mu podsłuch do telefonu i chciał tę sprawę wyjaśnić. Policji udało się ustalić, że mężczyźni pojechali do Parszowa, do garażu koło domu Miłosza M. Tam właśnie Radek usłyszał, jakie zarzuty mają do niego mężczyźni, a przebieg wydarzeń dokładnie opowiedział przed sądem Miłosz.

Użyto nawet psów tropiących, ale ciała nie odnaleziono. To właśnie brak ciała sprawił, że prokuratura zmieniła zarzuty. Początkowo chciano postawić Łukaszowi K., czyli Kobiemu, kilka zarzutów. Zabójstwa, pobicia i zarzuty związane z ucieczką. Ostatecznie jednak zmieniono podstawowy zarzut z udziału w pobiciu ze skutkiem śmiertelnym na pobicie. Zarzuty mniejszej wagi wystosowano do Miłosza M., który wyszedł z aresztu, bowiem zastosowano wobec niego inne środki zapobiegawcze. W Sądzie Okręgowym w Kielcach przewodnicząca składu sędziowskiego Bożena Gawrońska stwierdziła, że porażką procesu jest fakt, że nie udało się znaleźć ciała Radosława.

Dowody zebrane w tej sprawie wskazywały jednak, że pokrzywdzony zmarł. Tak dowodzono w sądzie. W związku z tym zapobicie Radka P. i spowodowanie u niego ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, skutkującego śmiercią, został skazany Łukasz K., czyli Kobi. W Sądzie Okręgowym w Kielcach wymierzono wobec niego karę 12,5 roku więzienia. Miłosz M., który odpowiadał ostatecznie za udział w pobiciu, nieudzielenie pomocy pokrzywdzonemu i utrudnianie postępowania karnego, został skazany na 2,5 roku pozbawienia wolności. Od wyroku odwołały się obie strony. W przypadku Kobiego Sąd Apelacyjny w Krakowie podwyższył karę z 12,5 roku więzienia do 14 lat.

Natomiast w przypadku Miłosza M. została utrzymana kara 2,5 roku pozbawienia wolności. Wyroki są prawomocne, choć ciała nigdy nie znaleziono. Był to kolejny odcinek Kryminalnych Historii. Łukasz Próchniewicz i Dionizy Krawczyński. Realizacja i udźwiękowienie Michał Pastuszka. Produkcja Polskie Radio Kielce.

Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.