Mentionsy Mentionsy
Imponderabilia - Karol Paciorek
Imponderabilia - Karol Paciorek

Kama Wojtkiewicz: Pułapki psychoterapii

16.03.2026 ·2 godz 13 min

Kama Wojtkiewicz jest psycholożką, oraz autorką książki 'Sobą zajęci. O pułapkach samorozwoju i kultury terapeutycznej". Czy warto iść na terapie? Jak znaleźć odpowiedniego specjalistę i na co uważać, by się nie naciąć?

A ja myślałam, że teraz jest mega modne mówienie o budowaniu tolerancji na dyskomfort. Tolerancji, poszerzanie okna tolerancji na dyskomfort. Poszerzanie okna tolerancji. Widzisz, to jest właśnie język terapeutyczny. Karol Paciorek left the chat. Jezus Maria, jakby mi ktoś tak powiedział, poszerzanie okna tolerancji. Tak po prostu w rozmowie, pod żabką? Tak po prostu w tramwaju, wiesz. Karol, twoim największym problemem jest za małe okno tolerancji. Ale wiesz co, jest w tym coś fajnego, jak się to właśnie, jak się zdejmie tę warstwę. Ty otwierasz okno w ogóle. Tak ja cały czas otwieram rolety. W każdym razie powiem tak, nie każdy dyskomfort trzeba leczyć, ale fajnie jest uczyć się wytrzymywać dyskomforty. Bo jak samemu sobie dasz takie poczucie, że kiedy pojawiają się wyzwania czy trudności życia, a ty jesteś w stanie to nie tylko wytrzymać, ale też się w tym na tyle umościć, żeby było ci w miarę

Miałam kartkę, ale też miałam laptopa. Byłam bardzo przygotowana do tej rozmowy. Na pewno. Bardzo się stresowałam. Tak? Tak. Okej, no widać. Chyba nawet sukienkę założyłam. Ja już nie chodzę w sukienkach chyba 5 lat, ale no tak, chyba sukienkę założyłam. To był ostatni raz. Jezu, to jest ostatni raz. I słusznie. Ja w tym rozdziale, czy w tej rozmowie z Asią, bo tam wspominacie Briana Johnsona, czyli tego słynnego pana, który postanowił sobie wstrzyknąć wszystko i przepompować wszystko, żeby tylko nigdy nie umrzeć. I on po prostu z absolutną pewnością, nawet mu brewka nie tyknie, jak on w kolejnych wywiadach opowiada, że on nie zamierza umierać. Co będzie strasznie zabawne, jak pewnego dnia umrze. Przepraszam, nie śmiejemy się śmierci czyjejś, ale... Ale jest w tym jakiś rodzaj... On będzie żył dłużej niż ja, więc ja tego nie dożyję, jak on będzie jeszcze żył, ale kiedyś umrze.

Tam nie możemy nic z tym zrobić. Muszę ci coś wyznać. O Jezu, dawaj. Czasem mam tak, rzadko, bo rzadko o tym myślę, ale czasem, kiedy, nie wiem, jest jakaś taka sytuacja, że pojawia się ten wątek, albo kiedy sobie przypomnę i teraz nie chcę, żeby to było źle odebrane, ale bare with me. Jest mi trochę przykro, że ja nie mam postawionej wobec siebie jakiejś takiej, jakiejś diagnozy czegokolwiek. ADHD, spektrum, czegoś, czegoś, co by mnie definiowało, a nawet więcej. Jak kilka razy usłyszałem w swoim życiu od różnych osób, że ja jestem osobą neurotypową. Neurotypową czy neuroatypową? Bo to jest różnica. Jeżeli miałbyś mieć ADHD lub być na spektrum, to byłbyś neuroatypowy.

Czyli, że ludzie mają żal do rodziców? O co ci chodzi? No, że wynikamy, to, jacy jesteśmy, wynika z naszej młodości wczesnej. No w dużej mierze wynika, ale nie definiuje nas w pełni, to z pewnością. Wiesz co, ja mam często... Bo to znowu pewnie jest taka łatka, którą łatwo sobie przyczepić, że no zdefiniowało mnie pierwsze 8 lat życia i koniec. Tak, tak. Wiesz co, ja mam raczej takie doświadczenie, że pacjenci często nie doszacowują tego, jaki to ma wpływ na ich teraźniejszość, te ich doświadczenia z dzieciństwa. I na przykład przychodzą i mówią... O Jezu, już mam dosyć tego taplania się w tym dzieciństwie. Już byłem dwa lata, trzy lata byłam w terapii psychodynamicznej. Już tyle tego rozgrzebałam, rozgrzebałem. Już ile razy mam znowu opowiadać o tym, że tata pił, a mama była nieobecna emocjonalnie już? Ile można?

Wybierz sobie przedmiot, który jest taką twoją zdrową, dorosłą częścią. I zobaczmy, co każda z tych części ma do powiedzenia na temat tej sytuacji. I to brzmi abstrakcyjnie, ale z jakiegoś powodu, jak pacjent sam sobie wybierze te przedmioty, które mu się kojarzą z tymi częściami siebie, to jakoś łatwo się podłącza pod to. I zaczyna mówić takim językiem właśnie, trochę jakby z innego etapu rozwojowego, że bierze tę część z dzieciństwa i mówi, no bo ja chcę, żeby mnie ktoś przytulił, bo mi jest tak strasznie ciężko, bo ja tęsknię za mamą i... Kiedy mamy to przymierze zbudowane i to podstawowe zaufanie epistemiczne i bezpieczeństwo, to pacjent może sobie pozwolić, żeby wejść w takie ćwiczenia na przykład ze mną. A jeżeli tego nie mamy, no to on mi powie, Jezu, co to są za głupoty, jakaś dzieciniada, nie będę jakichś przedmiotów teraz brał, no w ogóle, co ty robisz, dziewczyno? Więc chociażby na tym przykładzie to dobrze widać, że pewne interwencje nie zadziałają, bo i pacjent w nie nie wejdzie.

Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.