Hrabia Monte Christo. 83. Beauchamp
Aleksander Dumas. Cała książka. Zapraszam do słuchania!
Tak więc baron wprost przepadał za wicehrabią Cavalcanti. Inaczej rzecz się miała z panną Eugenią Danglare. W swojej instynktownej niechęci do małżeństwa dziewczyna przychylnie przyjmowała Andreę, bo był to dobry sposób, aby pozbyć się morserfa. Ale teraz, gdy Andrera zajmował coraz bardziej miejsca Alberta, zaczęła odczuwać do niego jawną odrazę. Być może baron zauważył coś, ale tłumaczył to sobie zwykłym kobiecym kaprysem i udawał, że niczego nie dostrzega. Tymczasem termin, którego zażądał Beauchamp prawie już upłynął. Teraz też dopiero Albert miał okazję docenić wartość rady udzielonej mu przez Monte Christo, który powtarzał mu, że lepiej zostawić tę sprawę własnemu biegowi.
— No tak — powiedział Beauchamp. A widząc, że młodzieniec znowu popada w melancholię, rzekł — Słuchaj, Albertzie, wyjdźmy na spacer. Przejedziemy się konno albo faetonem. Rozerwiesz się, wstąpimy gdzieś na śniadanie, a potem ty pójdziesz do swoich, a ja do moich spraw. — Chętnie — rzekł Albert. — Ale przejdźmy się piechotą, bo zdaje mi się, że jak się zmęczę, to mi dobrze zrobi. — Dobrze — rzekł Beauchamp. Przyjaciele wyszli na ulicę i poszli przez bulward, aż do kościoła św. Magdaleny. — Słuchaj — rzekł Beauchamp. — Skoro już tu jesteśmy, może wstąpimy na moment do hrabiego de Monte Christo, rozerwiesz się? To człowiek stworzony do pokrzepiania duszy. On nigdy o nic nie pyta, a moim zdaniem najlepszymi pocieszycielami są ci, którzy nigdy nic o co nie pytają.
Pokazano wszystkie 2 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Aleksander Dumas. Cała książka. Zapraszam do słuchania!