Hrabia Monte Christo. 19. Trzeci atak
Aleksander Dumas. Cała książka. Zapraszam do słuchania!
19. Trzeci atak. Teraz zatem ów skarb, co był tak długo przedmiotem wszystkich myśli księdza, mógł zapewnić szczęście temu, którego faria pokochał jak syna, nabierał więc w jego oczach podwójnej wartości. Co dzień mówił tylko o tym, ile dobrego dzięki sumie 300 milionów można by w naszych czasach uczynić dla przyjaciół, ale wówczas Dantes pochmurniał, przypominał sobie bowiem przysięgę zemsty i zaczynał myśleć tylko o tym, ile zła swoim wrogom mógłby wyrządzić człowiek posiadający 300 milionów. Ksiądz nie znał wyspy Monte Christo, ale Dantes znał ją dobrze. Często przepływał koło tej wysepki położonej 25 mil od Pianosy między Korsyką a Elbą.
Przekłem ci, że nigdy księdza nie zostawię. A teraz nie mógłbym nawet nie dotrzymać tej obietnicy. Nie dostanę się do tego skarbu podobnie jak ksiądz, bo żaden z nas stąd nie wyjdzie. Zresztą moim prawdziwym skarbem, przyjacielu, jest ten, który tkwi w posępnych skałach Monte Christo. Ale obecność księdza, przebywanie z księdzem przez 5 lub 6 godzin dziennie pomimo czujności naszych dozorców i ten promień mądrości, którym ksiądz oświecił mój umysł, języki, które ksiądz mi zaszczepił, nauki, które ksiądz uczynił mi tak łatwymi, dzięki jasności zasad, do jakich je sprowadziłeś, to jest mój skarb, najdroższy przyjacielu. To jest bogactwo, którym mnie uszczęśliwiłeś.
Czasem całe godziny schodziły fali na udzielaniu Edmundowi wskazówek, które mogły mu się przydać po ucieczce. Od dnia, w którym odzyska wolność, od tej godziny, od tej chwili, jedna tylko myśl miała go zajmować. Dostać się na Monte Christo? Pozostać tam samemu pod jakimś pretekstem niebudzącym podejrzeń? A skoro już będzie tam sam jeden, odszukać tajemnicze groty i przeszukać wskazane w testamencie miejsce. Tak upływały godziny, dosyć znośnie, chociaż nie bardzo szybko. Faria nie odzyskał władzy w ręce i nodze, ale wróciła mu zupełnie dawna przenikliwość umysłu. I powoli wdrażał Dantesa w ów pełen cierpliwości i wyrafinowany zawód więźnia, który pozwala zrobić coś z niczego.
Błogosławię Cię, Synu. Młodzieniec padł na kolana, opierając głowę o łóżko. Ale posłuchaj jednak tego, co ci w tej ostatniej chwili powiem. Skarb spadów istnieje. Bóg pozwolił teraz, że nie ma dla mnie w tej chwili ani odległości, ani przeszkody. Widzę ten skarb w głębi drugiej groty. Mój wzrok przenika już w głębie ziemi. Razi mnie blask tych bogactw. Jeżeli uwolnisz się stąd, pamiętaj, że stary ksiądz, którego wszyscy mieli za szaleńca, nie był nim. Jedź na Monte Christo. Używaj naszej fortuny, wykorzystaj ją, boś dosyć wycierpiał. Gwałtowne konwulsje przebrały, przerwały mowę starcowi.
— Ach, nie łódź się. Mniej cierpię, bo mam mniej siły, żeby cierpieć. W Twoim wieku można mieć wiarę w życie. To przywilej i cecha młodości. Wierzyć i mieć nadzieję, ale starzy widzą śmierć wyraźniej. Och, oto ona nadchodzi. To już koniec. Wzrok mi gaśnie, rozum się miesza. Daj mi rękę, Edmundzie. Żegnaj. I czyniąc ostatni wysiłek, którym zebrał całą swoją siłę, podniósł się. Monte Christo. Nie zapominaj o Monte Christo. I opadł na łóżko. Ten napad był potworny. Powykręcane członki, nabrzmiałe powieki, krwawa piana, bezwładne ciało.
Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Aleksander Dumas. Cała książka. Zapraszam do słuchania!