O Zuzi, co ją górale do miłości przymusili
O przebieraniu w facetach, stawianiu granic i dostawcy.
Jechałam chyba z 12 godzin, bo pociąg miał przymusowy, godzinny postój. Byłam strasznie zmęczona, głodna i, przepraszam, ale śmierdząca, no bo w tym naszym PKP to różnie bywa. Ale w końcu dojechałam do tej Ani. Po czas kolacji, a w zasadzie obiadokolacji, jej mąż, taki górol z humorem, mówi, Zuza, ty się nic nie mortw, znajdziemy ci męża. Ani szwagier zrobi casting i wybierzemy najlepszego. No i takie tam żarty, wiadomo. Płynęmy dalej. Po posiłku Grzesiek oznajmił, że jedziemy po zakupy właśnie do szwagra Ani, bo on prowadził sklep. Ja całą rodzinę Ani już znam i jej szwagra uwielbiam. Za poczucie humoru ten człowiek uwierzcie mi, no nie ma dnia bez banana z nim.
A tym bardziej tutaj właśnie, jak słyszymy, jak Zuza była, wiecie, przez całe życie słyszała, że jest do niczego, że się do niczego nie nadaje. W ogóle jak to jest, kurczę, że ci rodzice mogą takie rzeczy mówić swoim dzieciom? Ja wiem, że to się bardzo często dzieje. No ale jak to jest możliwe, nie? Ale już pomijając to. Wiecie, jak usłyszałem tą historię z tym Górolem, nie? Wiecie, ja jestem bardzo wyczulony, ja wiem, że to jest pewnego rodzaju też moja cecha, Ja jestem bardzo wyczulony na jakiekolwiek zawieranie wolności. I kiedy słyszę tego typu akcje, że ten szwagier mówi dawać kartki, piszta numery, ja mam od razu bunt w sobie. Człowieku, nie zmuszaj mnie do czegoś.
Pokazano wszystkie 2 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.