Mentionsy Mentionsy
Historie potłuczone
Historie potłuczone

O Paulinie, co się prawie zaraziła

31.08.2025 ·21 min 6 s

O zatoczonym kole, oczekiwaniu na wyniki i drugiej szansie.

Daliśmy radę, choć dzisiaj oczy na zapałkach po trzech godzinach snu, ale było warto. Chciałem poprosić o błogosławieństwo po mszy świętej, ale się zawstydziłam. Jednak się nie odważyłam. Może następnym razem. Mam cichutką nadzieję, że kiedyś Pan Bóg zaprowadzi ojca do Portland na rekolekcje. Pozdrawiam serdecznie ojca Adama, Ania. Kochana Aniu, super, że byliście na rekolekcjach w Seattle. Szkoda, że nie podeszłaś. Kochani, ja tych takich różnych tam wiecie, tak zwanych celebryckich tych... niuansów to nie za bardzo lubię, czyli te wszystkie zdjęcia i tak dalej, ale po błogosławieństwo, zawsze walić prosto z mostu, kochana Aniu. A może kiedyś się uda do Portland, w sensie to nie ode mnie zależy, tylko od tego, czy tam jakiś ksiądz, tudzież inna parafia mnie zaprosi, więc może warto działać, ale super, że byliście w Seattle.

Marta z kolei tak. Ojcze Adamie, modlę się o rozeznanie kilku spraw w moim życiu. Po co albo dlaczego tak się dzieje? Jadąc do pracy, modliłam się koronką do Miłosierdzia Bożego z langustą i pojawiła się historia o Michale. Historia nie jest mi bliska, choć trzymam kciuki za Michała. Jednak Twój komentarz po tej historii przypomniał mi, że trzeba walczyć, mimo że się nie chce i poprawić koronę i do przodu. Więc poprawiam koronę, ubieram zbroję i walczę ze swoją słabością, bo jestem córką króla. Amen. Dokładnie tak, Marto. Dokładnie tak. Będziemy do końca życia walczyć w różnych dziedzinach, ale na szczęście Pan Bóg z nami jest w tej walce. Teresa z kolei pisze tak.

Droga rodzinolangustowa, a raczej szustakowa. O nie, tak nie piszcie. Mój mąż odczytał wynik złośliwy rak wątroby i poraniona dusza jego, no i ja poraniona. Potłuczona, ale należy do rodziny szustaka. Więc zwracam się z całego serca o modlitwę za mojego męża, żeby poprowadził jego swoją drogą. Bóg wie, co będzie dla nas najlepsze. A za każdy zdrowaś dziękuję. Kochana, modlę się za was. Jakoś mnie tak wiecie zawsze razi, jak piszecie o jakiejś rodzinie szóstakowej. Nie, langustowa to jeszcze rozumiem, bo to pewna społeczność, ale tak naprawdę to rodzina Jezusowa. Kochani, na mnie proszę nigdy nie polegajcie, bo nie ma na kim. Na Jezusie mamy polegać, na naszym byciu z Nim.

To są historie potłuczone. A to jest odcinek o Paulinie, co się prawie zaraziła. Moi drodzy, moi mili, moi kochani, moi ulubieni. Witam was bardzo serdecznie we właściwej części naszego spotkania, żeby się zadość stało naszym różnym rytuałom i zapraszam na historię. Dzisiaj krótka historia, ale myślę ważna i chyba też takiej jeszcze nie było. No i będziemy sobie różne rzeczy o niej mówić. Posłuchajcie. Szczęść Boże Tobie, Ojcze Adasiu, oraz wszystkim słuchaczom Langusty.

Szczęść Boże, kochana. Mam na imię Paulina i dziś przedstawiam wam moją potłuczoną historię. Od razu przejdę do rzeczy bez zbędnych dygresji. Parę lat temu zaczęłam się spotykać z pewnym mężczyzną. Może pominę wcześniejsze historie oraz kontekst naszego poznania. Zakochałam się w nim po uszy. Po kilku miesiącach poszliśmy do łóżka. Choć nie wiem w sumie, czy tak można nazwać nasze zbliżenie, bowiem człowiek ten zaczął i od razu przerwał . Nie bez powodu o tym wspominam, mimo iż to bardzo intymne wyznanie. W dalszej części historii dowiecie się dlaczego. Kolejne dni mijały pod znakiem płakania w poduszkę. Przyjęłam klasyczną postawę, co jest ze mną nie tak, czego mi brakuje, typową dla niedowartościowanej ofiary narcyza.

Całą drogę krzyczałam do Boga, żeby mnie ocalił. Było rano, wynik miał przyjść po 16. To był najdłuższy dzień, a w zasadzie pół dnia w moim życiu. Nie mogłam jeść, nic robić, trzęsłam się. Leżałam co 5 minut zerkając, czy wyniki już są. Byłam sama. Około 16.00 pojawiły się wyniki i były negatywne. Otrzymałam szansę, żeby żyć. Od tamtej chwili towarzyszyła mi już wdzięczność, której nie potrafię wyrazić w odpowiedni sposób. Pojechałam do szpitala. Wyznałam, że wiem o zakażeniu i że nie rozumiem, jak mógł mnie tak narazić. On wyparł się wszystkiego. W oczy powiedział, że coś źle usłyszałam, mam błędne informacje.

Wyszłam, skasowałam numer wszystkich wiadomości, poblokowałam go wszędzie, gdzie mogłam, zerwałam kontakt. Ból przepracowałam z moją cudowną terapeutką duchową. W toku naszych spotkań doszłyśmy do pięknej prawdy o tym, jak Bóg chroni mnie i się mną opiekuje. To, co było powodem mojego załamania, czyli ten okropny pseudoseks, było w rzeczywistości najwyższą formą ochrony przed zarażeniem się. Na kolejnych sesjach odkryłyśmy jeszcze cudowniejsze wnioski. Dodam, że obie modlimy się do Ducha Świętego i głęboko wierzymy w Jego prowadzenie. Jeśli otrzymałam tak ogromną łaskę, powinnam odwdzięczyć się i wnieść coś do świata. Długo rozważałam, co zrobić, żeby nagłośnić ten temat. Modliłam się o wskazówki, pojawiła się koncepcja książki, ale nie czuję jej za specjalnie.

Nie róbmy tej aktywności, która nie jest związana z miłością na całe życie. Pana, nie do końca znam Twoją sytuację. Tak jak sama też napisałaś, nie chcesz do końca pisać o swojej sytuacji, o wierze, chociaż jasno to wynika, że jakoś jesteś z Panem Bogiem. Tak jak mówisz, głęboko wierzysz w Ducha Świętego i modlisz się o Jego prowadzenie. Aczkolwiek też wydarzyło się to, co się wydarzyło, bo rozumiem, że to nie miało nic wspólnego z małżeństwem. Jak rozumiem też, bo chyba sama napisałaś tak, że masz kilkunastoletniego syna, czyli pewnie, jak mniemam, był jakiś związek w Twoim życiu. Kochani, najpiękniejszą obroną przed wszystkim, co złe, co choroba i tak dalej, jest po prostu słuchanie Pana Boga. I stąd się wzięło to Pana Boże zalecenie o wstrzemięźliwości seksualnej.

Kochani, nie stąd, żeby nam życie utrudnić, nie stąd, żeby było ciężko. I to oczywiście jest dziedzina, która sprawia dużo kłopotów i o której zresztą ostatnio sobie w odcinku o tym mówiliśmy, jak to bardzo potrafi życie rozwalić, nie? ale gdybyśmy słuchali rad Pana Boga, gdybyśmy szli za Jego głosem. Bardzo często, jak do mnie przychodzi ktoś właśnie, kto jest w jakiejś takiej nieuregulowanej sytuacji, ale takiej, którą, wiecie, można zmienić, tylko ona jest pewnym wyborem, bo nie mówię o rzeczach czasem po stół, że tak powiem, nie da się nic zrobić, znaczy zawsze oczywiście można trwać w przemężliwości, ale w takim sensie prawnym i tak dalej. Często do mnie przychodzą parę, wiecie, że przedmałżeńskie mówią, Ojcze, my się kochamy, mamy również bliskość seksualną, mimo że nie mamy jeszcze ślubu, bo nie widzimy w tym nic złego. Wtedy ja zawsze zadaję sobie takie pytanie, być o sobie i tej osobie, bo oczywiście to pytanie również mnie dotyczy.

komu bardziej ufamy, nie? Czy nawet jeżeli my nie widzimy nic złego w tym, nawet kiedy my jesteśmy przekonani, że to jest po prostu czysty wyraz miłości, ale wiemy, że Pan Bóg mówi inaczej, to komu bardziej ufamy, sobie czy jemu? Kochani, Pan Bóg nigdy niczego nam nie proponuje dlatego, żeby nam coś utrudnić, żeby nasze życie było cięższe, żeby coś było, nie wiem... pod górkę. On zawsze wszystkie swoje propozycje, które daje, nawet jeżeli one sprawiają czasem trudność, bo nie oszukujmy się, oczywiście, że sprawiają czasem trudność, to jego propozycja zawsze jest po to, żeby coś chronić. Zawsze jest po to, żeby nas przed czymś obronić. I gdybyśmy tylko, zauważcie, postępowali według tych jego reguł, no to byśmy ominęli te wszystkie trudne rzeczy, te choroby, te narażenia, te dziwne nasze zachowania i to, co potem z nich wynika.

że coś, co wydawało się, że jest w miarę opanowane na świecie, wiadomo, że jakieś przypadki się zdarzały, ale jednak to już nie było takiej epidemii, jak tam jeszcze kilkanaście, kilkadziesiąt lat temu, to znowu wraca. I tu trzeba być po prostu mądrym i roztropnym. I tu nie chodzi o brak zaufania, tylko o zwykłą mądrość i troskę o drugą osobę. Ale przede wszystkim to słuchajmy Pana Boga i słuchajmy Jego rad odnośnie związków, miłości i również seksualności. Również seksualności. Kochani, to chyba byłoby tyle na dziś. Taki to odcinek. Paulinko, bardzo Ci dziękuję za Twoją historię, za Twoją wiadomość. Bardzo Ci życzę zdrowia i bardzo Ci życzę, żebyś szła zawsze za tym głosem Ducha Świętego, bo jak za Nim będziemy chodzić, to nic złego nam się nie stanie.

Kochani, pamiętajcie, bądźcie dobrzy dla siebie, bądźcie dobrzy dla innych. Kochajcie siebie, kochajcie innych, a nade wszystko kochajcie Boga. Bardzo Was ściskam, bardzo Was pozdrawiam, bardzo Was błogosławię i do usłyszenia za tydzień pewnie w kolejnej poduczonej historii. Wszystkiego dobrego, z Bogiem. Pa, pa.

Pokazano wszystkie 12 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.