Powojenne dziej Górnego Śląska. Prof. Ryszard Kaczmarek
#historiabezkitu Zapraszamy do wsparcia naszej działalności poprzez serwisy: Patronite.pl/historiabezkitu.pl czyBuycoffee.to/historiabezkituZajrzyjcie również na naszą stronę internetową: https://historiabezkitu.pl
Tak naprawdę pełnił funkcję na początku wojewody, bo Zawadzki był szefem tej grupy operacyjnej. Ziętek. Był przedwojennym politykiem, ale był pewnym politykiem, bo przyszedł razem z Armią Wojska Polskiego. Ale przed wojną chyba sanacyjnym burmistrzem Radziankowa. Był sanacyjnym burmistrzem, był zwolennikiem Grażyńskiego, ale jak gdyby odpokutował pewnie za swoje czyny i był pewny w tym znaczeniu, że że jak wspomniałem, wrócił ze Związku Sowieckiego, a nie został tutaj. I tam wokół otoczenia, on potem został wicewojewodą. Zawadzki mu ufał i dopóki nie odszedł... Z tej funkcji to Ziętek naprawdę miał dużo do powiedzenia w takim zarządzaniu województwem.
W pamięciu górnoślązaków zapisał się bardzo chyba dobrze. Bo pamiętam wypowiedź chociażby Kazimierza Kuca, czyli autora tych trzech śląskich filmów, który niezwykle ciepło się o wojewodzie... Ziętku wypowiadał, chociaż rzeczywiście tutaj już bym chciał przeskakiwać w dalszą epokę, ale może warto to jakoś skonfrontować z Pana opinią na temat tej postaci. Tak, Pan Kazimierz był rzeczywiście przekonany co do tego, że Ziętek w tych... z tej sytuacji, która wówczas była. To nie dotyczyło tylko lat 40., bo on potem też w okresie tego szczytu stalinizmu, pierwsze były lat 50., został odsunięty, ale potem wrócił, to Gierek potem go wybrał też na podobną, on spełnił podobną rolę w Katowicach wokół Gierka, jak wcześniej u boku Zawadzkiego, czyli takiego zarządcy raczej kierującego się
z powietrza, tylko rozmawialiśmy też o tym i ten jego afekt do Ziętka pozostał. Ja nie wiem, czy to jest prawdziwa anegdota, ale słyszałem taką opowieść, że Ziętek na tyle mocno się czuł w tym regionie, że w stosunku do pierwszego sekretarza Komitetu Wojewódzkiego Edwarda Gierka często używał sformułowania synek. Nie wiem, czy to prawda. Tak, bo podobno tak to wyglądało, ale on... Bo my często mówimy o tym kontakcie z Zawadzkiem czy z Gierkiem i pewnie te relacje były świetne, bo on z nich zdejmował cały zarząd. On był świetnym organizatorem, tego nie można mu odmówić. I te wszystkie nisze, gdzie mógł wchodzić, gdzie nie było dominacji partii, starał się wypełniać. Ale też zapominamy o tym, że on też zdobył sobie zaufanie dużej części górnoślązaków.
To nie działało tylko w jedną stronę. To działało też w drugą stronę. Ja znam mnóstwo takich właśnie opowieści związanych z kontaktem z Ziętkiem, w którym on był traktowany w takich spotkaniach, powiedzmy, że nieoficjalnych, jako swój człowiek. Oni go odbierali, czy górnoślązacy go odbierali jako kogoś bliskiego. Ja nie chcę powiedzieć, że wszyscy. Oczywiście absolutnie nie. ale w takim porównaniu ludzi, którzy przyjeżdżali z zewnątrz, w ogóle nie znali specyfiki tego miejsca. A spotkania z Ziętkiem to były dwa różne światy. Powracając jeszcze do początków PRL-u, czy tu od początku przy Zawadzkim też druga postać się pojawiła, mianowicie Arka Bożek? Tak, on z kolei jest taką postacią, która, no bo pamiętajmy, że jego biografia jest inna niż Ziętka.
Ale mówi pan jedynka, dwójka, prawda? Bo te trójka... No wszystkich, bo oni teoretycznie wszyscy mieli obywatelstwo niemieckie. Znaczy jedynka, dwójka i trójka. I teraz jeżeli, właśnie na tym polegał problem, jeżeli to się nazywało rehabilitacją, taką akcją rehabilitacji, ona jest obarczona tam różnymi aktami prawnymi, które były wydawane w 45, 46 roku, jeżeli nie miano wątpliwości co do tego, że wysiedlamy jedynkę i dwójkę, bo to są dawni tam Niemcy przedwojenni tak naprawdę i dostali obywatelstwo, no to z trójką jakby ich wliczyć, no to wychodziło już, że musimy wysiedlić dwie trzecie ludności. A z polskiego tylko Górnego Śląska. Kto ma obsługiwać te kopalnie i huty? Więc dość szybko jak gdyby się zorientowano i tutaj jak mówiliśmy o tym Ziętku i o Zawadzkim, to oni byli w ogóle, nie trzeba było ich przekonywać, bo oni wiedzieli, że to jest nierealne.
One się też wyczerpywały, te kopalnie. Ale to prawda, że ten eksport do Związku Radzieckiego, on tutaj też był bardzo mocno krytykowany. Bo wiadomo było, że te ceny i tak nie są cenami transferowymi. W zasadzie przechodząc już do kolejnej epoki, odwierz po 1956 roku też pewnie przyniosła pewne zmiany dla Śląska. Tylko właśnie jakie, jeśli mogę dopytać. Czy coś się tu wielkiego zmieniło? Czy ta płaca górnicza stała się bardziej godziwa? Czy, nie wiem, towarzysz Gierek w pewnym momencie się pojawia, jak rozumiem, z wojewodą Ziętkiem. Pewne, nazwijmy to, działania zostały podjęte, żeby ten byt codzienny tego robotnika ciężko pracującego też się poprawił w kontekście budownictwa mieszkaniowego chociażby.
Wszystko wydaje się zmierzać w dobrą stronę. Pierwszym sekretarzem zostaje Gierek. Wraca też w pewnym sensie Ziętek, ale wraca do realnej władzy u boku Gierka. Moim zdaniem to były takie elementy, które bardzo mocno wpływały na przekonanie co do pewnej stabilizacji systemu. Ją widać może gdzieś mniej więcej do... załamania się tych właśnie stosunków z Kościołem na początku lat 60., czy w ogóle fiaska tych pomysłów z samorządem robotniczym. Ale tutaj też nie byłoby niczego szczególnego, bo tak się dzieje w całej Polsce. To jest jednak zasadnicza różnica. Gierek i Ziętek na poważnie potraktowali to, że trzeba zmienić funkcjonowanie tego...
Więc to też było wyzwanie z kolei dla rodzin górnośląskich. To zazwyczaj nie były problemy tych dwóch młodych ludzi. Rodziców. To były problemy rodziców. Jednej i drugiej strony. Tak, oczywiście. One budowały duże bariery. To z czasem... nikło, albo było coraz słabsze, ale moim zdaniem pozostało jednak żywe bardzo długo, może do końca nawet istnienia PRL. Ale jeżeli jeszcze mówimy o tej atmosferze, no to mamy oczywiście komunistów, co prawda tutaj, na tym terenie, na samym czele. rządzi dwóch Ślązaków, tak to można powiedzieć, no bo Gierek mimo belgijskiego, jakby to powiedzieć, epizodu, no wraca, jest co prawda Zagłębia, no ale jednak pochodzi z województwa, powiedzmy w ten sposób, no Ziętek, Ślązak.
Ale jest Ziętek obok. Z krwi i kości. No to powstaje, tylko z drugiej strony mamy sytuację taką, gdzie komuniści raczej kochali tą Urawniłowkę, prawda? Te działania polegające na tym, że my tutaj sobie wyhodujemy sowieckiego, może sowieckiego złe słowo, ale tego uniwersalnego Polaka. A tu mamy Śląsk z potężną grupą ludzi o swojej silnej tożsamości lokalnej i jak ci komuniści tą Śląskość respektowali. Bo wie pan, to też trwało trochę. To znaczy, bo my wrzucamy do jednego worka lata 60. i 70., a 70. były inne. Bo Gierka tu już nie było. Był Grudzień, który... Słynny towarzysz Grudzień, Zdzisław. Tak, absolutnie, bo to też w Zagłębie, absolutnie już jak gdyby nie czuł tego... On zresztą odsunął Ziętka tak naprawdę.
Też Ziętek z racji wieku pewnie był już w tym momencie, kiedy by musiał odchodzić. Ale patrząc na to z takiej perspektywy właśnie tej, o której pan mówi, to nigdy tak nie było Zagierka, wbrew pozorom, że wszyscy górnoślązacy go zaakceptowali. Duża część jednak widziała też to, o czym pan wspomniał. To znaczy, że to górnictwo to jednak nie jest to samo górnictwo. że ten kult Świętej Barbary to jednak zniknął z tych kopalni, że który tam był wcześniej. Oczywiście więcej zrobił w tym grudzień niż ta ekipa Gierka i Ziętka, ale jednak to było. Przypomnijmy, za grudnia wprowadzono czterobrygadówkę. Ten dramat zupełnie. To kościół katolicki. Dokładnie.
Pokazano wszystkie 10 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
#historiabezkitu Zapraszamy do wsparcia naszej działalności poprzez serwisy: Patronite.pl/historiabezkitu.pl czyBuycoffee.to/historiabezkituZajrzyjcie również na naszą stronę internetową: https://historiabezkitu.pl