Czy Polacy są zniechęceni do wolności?
- Od około 20 lat obserwowałem, że obrzydzanie społeczeństwu liberalizmu zaczyna wyglądać jak pewien zaplanowany proceder – mówi Robert Gwiazdowski. - Budowanie niechęci obywateli do liberalizmu było procesem (…) Konsekwencje mamy do dziś. Dziś jesteśmy zniechęceni do wolności. Dziś jesteśmy skłonni wybrać państwo – dodaje. W najnowszym odcinku podcastu video „Gwiazdowski mówi Interii”, autor szuka odpowiedzi na pytania: Czy po 89 r. w Polsce było dużo liberalizmu i kto był (i jest dzisiaj) liberałem?
Notabene, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki po tej wizycie Friedmana przestano określać pana profesora Balcerowicza jako monetarysta. Ale drugi niuansik jest taki, że zdaniem zwolenników Surprise Site Economy to Friedman rzeczywiście Był Keynesistą, bo był zwolennikiem ilościowej teorii pieniądza. Co prawda stworzył algorytm na podstawie którego miano obliczać ile tych pieniędzy można dodrukować, m.in. za co dostał Nobla z ekonomii, no ale jednak wpisywał się w ten pod tym względem główny nurt ekonomiczny. Friedman był neoliberałem, tak jak Hayek czy Mises.
Sprawdźcie, czym są kanony logiki Milla. Sprawdźcie, kim był John Locke. Zobaczcie co tworzyli inni i jak bardzo to, co pisali 250 lat temu, sprawdza się w dzisiejszej rzeczywistości. Bo nie sprawdza się to coś, co zostało nazwane liberalizmem, a co z liberalizmem nie ma nic wspólnego. Taki mechanizm nasilił się w Europie, w świecie po II wojnie światowej. Otóż zaczęła dominować wówczas, notabene nazwana liberalną, ekonomia Johna Keynesa.
Popytowa teoria ekonomiczna. Keynes ponoć obalił prawo rynków Jean-Baptiste'a. Znaczy, mówię ponoć? No bo Keynes to prawo rynków Saja zmanipulował, żeby było mu łatwiej je obalić, bo to taka trochę wulgata twierdzenie, że podaż determinuje popyt. Takich słów Sai nie użył. Sai pisał o tym, Że nasza zdolność do konsumpcji jest ściśle powiązana z naszą zdolnością do produkcji, do wytwarzania czegoś, co wymieniamy na coś, co tworzą inni, w wolnej wymianie, rezygnując z własności tego, co wytworzyliśmy, na rzecz własności tego, na co to coś wymieniliśmy.
To trochę inaczej wygląda, niż to przedstawił Keynes, żeby łatwiej mu było prawo rynków obalić. Więc my dzisiaj pokazujemy nieprawdziwy obraz liberalizmu, na przykład, zobaczcie, neoliberał Hovhov, przecież kłamie, co tyzi mówi co innego, albo również i Tusk. To jakiś to może być dobry liberalizm. Liberalizm jest zły. Neolibkowie są źli. Ja powiadam, że liberałowie pozwalają wam robić, co chcecie. Więc wszyscy się zachwycają Jurtym Owsiakiem. Proszę bardzo, to jest liberalne hasło. Róbta, co chceta.
Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Robert Gwiazdowski przedstawia temat dyskusji i odwołuje się do komentarza o marszałku Hołowni.
Gwiazdowski omawia liberalizm w Polsce po 1989 roku, wskazując na kluczowe reformy i ich konsekwencje.
Gwiazdowski krytykuje neoliberalizm i podkreśla, że liberalizm nie jest zawsze poprawny.
Gwiazdowski omawia upodobanie Polaków do wolności i liberalizmu, porównując je do historii Rzeczypospolitej Szlacheckiej.
Gwiazdowski kontynuuje krytykę liberalizmu i podkreśla konsekwencje dla Polski, zakończony życzeniem słuchaczom do zobaczenia w kolejnym odcinku.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
- Od około 20 lat obserwowałem, że obrzydzanie społeczeństwu liberalizmu zaczyna wyglądać jak pewien zaplanowany proceder – mówi Robert Gwiazdowski. - Budowanie niechęci obywateli do liberalizmu było procesem (…) Konsekwencje mamy do dziś. Dziś jesteśmy zniechęceni do wolności. Dziś jesteśmy skłonni wybrać państwo – dodaje. W najnowszym odcinku podcastu video „Gwiazdowski mówi Interii”, autor szuka odpowiedzi na pytania: Czy po 89 r. w Polsce było dużo liberalizmu i kto był (i jest dzisiaj) liberałem?