Czy rolnictwo ekologiczne w Polsce ma sens? | | Paweł Głąba - Szlakiem Rolnika
W tym odcinku dowiecie się, czy rolnictwo ekologiczne w Polsce ma sens. Zgodnie z założeniami "Zielonego Ładu" powierzchnia zasiewów upraw prowadzonych w sposób ekologiczny powinna do 2030 roku wynieść w Polsce 1 mln ha. Na dzisiaj jest to ponad 500 tys. ha. Czy ten cel jest realny? Zarówno na ten temat, jak i na wszystkie zagadnienia związane z prowadzeniem gospodarstwa ekologicznego, rozmawiamy z Pawłem Głąbą, autorem kanału @SzlakiemRolnika.
Cześć, witajcie w kolejnym, ostatnim przed Świętami Bożego Narodzenia odcinku wideopodcastu E-pole po sezonie. Tematem dzisiejszego odcinka jest rolnictwo ekologiczne i dlatego do tej rozmowy zaprosiłem Pawła Głąbę, autora kanału Szlakiem Rolnika. Cześć Paweł. Witam Was wszystkich, cześć, witam Cię Paweł. Cześć Paweł, miło Cię widzieć po tym prawie roku, odkąd się widzieliśmy u Ciebie na gospodarstwie, na Twoich pięknych polach, które zostawiły mi w głowie ślad. Pamiętasz dlaczego? Tak, pamiętam. Ten przejazd z Kodą, która się nie okazała tak bazoterenowa, jak powinna być, chociaż jednak dał radę. Ale strach pozostał. Strach ma wielkie oczy. No zawsze chyba jest ciężko w trakcie, a później człowiek z perspektywy czasu stanie, o tam ludzik poszła jak dzida.
I gdzieś tam te wszystkie eksperymenty i inne rzeczy muszę robić wolniej, rozważniej. No i też klimat, myślę, w którym ty gospodarujesz, to on też jest dosyć specyficzny i myślę, że w wielu momentach, dodajmy klimat podgórski, może być ograniczenie, prawda? No jest wielkim ograniczeniem. Moje pola znajdują się nawet na wysokości 500 metrów nad poziomem morza. Weźmy pod uwagę, że praktycznie od września, no ten rok był wyjątkowy chyba, jeżeli chodzi o temperatury, ale zazwyczaj, no w październiku zboże już u nas kiepsko rosną, a nawet jak rosną, to temperatury nie pozwalają na pobieranie składników. I widać, jak na dłoni, jak wszystkie zboże filetowe się robią, tak? No bo nie pobieramy składników. Tak raczej rodziny nie pobierają składników.
Szczególnie ten rok był rekordowym w moim gospodarstwie. Pogadamy też o takich szczegółach zaraz. Tak. Byliście rok temu u mnie. To był rok, kiedy nie zastosowaliśmy w ogóle nawożenia. Z różnych względów. Politycznych, dostępności nawozu itd. Wszystko się poprzewracało do góry nogami. Widzieliście, jakie były uprawy. Gdybyśmy dzisiaj oglądali materiał z żniw, to byłby inny świat po prostu. Jest to możliwe, choć zawsze znajdzie się osoba, która skrytykuje, że tak naprawdę to nie jest prawdziwa ekologia. Krytyków zawsze znajdziemy na pęczki, jeżeli tylko chcemy Ich znaleźć i usłyszeć, to zaczniemy od podozmianu, bo podozmian to pewnie jest ten pierwszy element, który pozwala Tobie też dobrze dopasować te uprawy jak gdyby i do gleby, i do uwarunkowań, i do nie wiem, występujących chwastów nawet i tak dalej, i tak dalej.
Tu mamy największe ubytki plonu. A powiedz mi, jakie nawozy w ogóle stosujesz? Oczywiście te, które są dopuszczone, ale jakie to są? To jest tak, z roku na rok tych środków, nawozów i środków ochrony roślin i tak dalej, dopuszczonych do stosowania w gospodarstwach ekologicznych jest coraz więcej. Dzisiaj mamy już naprawdę bardzo pokaźną liczbę pozycji. Ja sobie wypraktykowałem stosowanie nawozu płynnego ASL. To jest taki ekologiczny odpowiednik RSM-u. 8% azotu, 9% siarki. Jego stosujemy, to jest główny nawóz, który uzupełnia nam azot.
Wcześniej muszę wystąpić, oczywiście ja go mogę kupić wcześniej, ale zanim go wysieję, muszę wystąpić do WIORIN-u, czyli Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Roślin i Nasiennictwa, o stosowną zgodę. Muszę podać powód, dla którego sam zastosować, dlaczego nie ekologiczny i tak dalej. No i faktycznie, jeśli, powiedzmy, żyto odmiany X chciałbym wysiać w kwalifikacie konwencjonalnym, a pani inspektor z Wiorinu znajdzie mi tą samą odmianę materiału ekologicznego, to zgody nie dostanę. Ale jeżeli nie występuje w danym roku w Polsce, jest nie dostępny, to ta zgoda raczej nie ma problemu z uzyskaniem. A powiedz mi, jeżeli chodzi o już ten materiał, on musi też mieć jakieś swoje cechy, prawda?
No bo kwestia chociażby braku też zanieczyszczenia jakimiś chwastami, on musi mieć odpowiednią energię, zdolność kiełkowania, czyli w sumie to, co każdy materiał średni powinien mieć, prawda? Ale w ekologii ma to chyba jeszcze większe znaczenie, no bo to tempo rozwoju na początku też jest istotne. U Ciebie to jest w ogóle? Jest najważniejsze. Ja to często w swoich filmach starałem się przekazać widzom. Że jakby budujemy plon już na samym początku i jakość naszej plantacji już na samym początku. Bo jeżeli zaniedbamy siew, materiał siewny, nie stworzymy odpowiednich warunków roślinie do wzrostu, Ona będzie się męczyć, żeby wyjść z ziemi, potem męczyć się, żeby dostać składników pokarmowych, to zanim się obejrzymy, to już nas zagłuszą chwasty.
Okej Paweł, wiesz co, bo chciałbym przejść do tego tematu, który wiem i pamiętam, jak rozmawialiśmy u Ciebie prywatnie kiedyś, to dwie godziny potrafiłeś opowiadać, o właśnie nie tyle, że samej sprzedaży, ale to, o czym powiedziałeś na samym początku. To, co wyprodukujesz, później masz problem z tym, żeby dobrze sprzedać. Nie tylko może czasami dobrze, tylko żeby w ogóle sprzedać w jakiejś takiej normalnej cenie. Jak to wyglądało w tym roku, jeżeli właśnie chodzi o sprzedaż? Czy musiałeś eksportować to, co sprzedałeś? Czy udało się sprzedać w Polsce? I dlaczego jest tak ciężko? To zacznijmy od tego, co się udało sprzedać. Może w tym roku. W tym roku się udało sprzedać, myślę, że dość dobrze, grykę. I to był akurat szczęśliwy los.
Te płody rolne są badane. W jaki sposób w ogóle wygląda ten cały proces? Cały proces. Może od początku. Podjeżdża samochód do załadunku. Mamy wcześniej omówiony transport. W obecności kierowcy zazwyczaj się pobiera trzy bądź cztery próby, w zależności od firmy, które są następnie zamykane. Jedna próbka zostaje u nas na gospodarstwie, trzy wędrują tam do kontrahenta. My swoją zamykamy. Ona przez tam jakiś okres wymagany, już nie pamiętam dokładnie, chyba 3 czy 4 lata musi się u nas znajdować. To samo robi kontrahent. No i jedna z tych próbek idzie do laboratorium i te zboże jest badane.
Pytanie, czy w gospodarstwach konwencjonalnych w ogóle ktoś bada zawartość mykotoksy, czy po prostu towar idzie, mówiąc konkretnie, jak leci. U nas jest to badane. I w takim idealnym świecie, czyli w takim, jak jest robione tak, jak to powinno być robione, Czyli jak mój towar dojeżdża do kontrahenta, jest rozładowany, to on nie idzie na całą hałdę tysiąca ton tego samego gatunku, tylko musi być odseparowany. Albo idzie do osobnych binów, bądź jest rozładowany do big bugów podpisanych i to musi być już od początku odseparowane. Dopiero po tym, jak dostanę informację, że wszystko jest w porządku, to mam zielone światło, żeby wystawić fakturę.
Jeśli nie, towar wraca do mnie na mój koszt. To takie ryzyko, z którym trzeba się liczyć. Często się spotkałeś z takim ryzykiem w praktyce u siebie? Z tego nigdy ode mnie nie wróciło zboże. Natomiast raz w historii gospodarstwa Dość dawno temu, gdzieś lat temu, trafiło się, że zboże było porażone i była przekroczona norma, ale już wiedziałem przed załadunkiem, że jest taka sytuacja i towar został sprzedany jako paszowy. W sensie norma dla paszy była w porządku, dla konsumpcji była delikatnie przekroczona. Być może gdybyśmy wysłali towar, z jednego miejsca wzięliby próbkę, cokolwiek, może byłoby okej, ale to jest tak duże ryzyko, na którym się po prostu nie pisaliśmy.
To jest policzek. Dla nas, nie? Dla wszystkich rolników ekologicznych. No i ostatnia jest Gryka. Ta Gryka w zeszłym roku u Ciebie to piękna. W tym roku była jeszcze piękniejsza, ale mieliśmy niesamowite przygody. Był bardzo... Lato było bardzo upalne. Niespotykanie upalne. To też pokazuje jakiś trend klimatyczny. W naszym regionie i w ogóle wszędzie tak naprawdę. I ona bardzo szybko doszła, czyli ziarna już były gotowe, łodygi jeszcze nie. I po tej fali upałów przyszły ulewne deszcze w połączeniu z nienormalnie wysokimi jak na ten okres temperaturami, bo w nocy w górach pod koniec sierpnia
Pokazano wszystkie 11 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Pawła Głąbę, autora kanału Szlakiem Rolnika, zapraszono do rozmowy o rolnictwie ekologicznym w Polsce.
Pawłowi wyjaśniono trudności sprzedawania produktów ekologicznych w Polsce i zagadnienia związane z polityką i dostępnością przetwórstwa.
Pawłowi opisano jego doświadczenie w prowadzeniu gospodarstwa ekologicznego i trudności związane z niedostępnymi zasobami wiedzy.
Pawłowi opisano proces przekwalifikowania gospodarstwa na ekologiczne i możliwości miksowania systemów konwencjonalnych i ekologicznych.
Pawłowi opisano proces nawożenia i płodozmianu w gospodarstwie ekologicznym, w tym korzystanie z nawozów naturalnych i nawożenie motylkowym.
Pawłowi opisano proces wyboru i przygotowania materiału siewnego oraz strategie zarządzania chwastami w gospodarstwie ekologicznym.
Pawłowi opisano problemy z chorobami grzybowymi i strategie zarządzania patogenami w gospodarstwie ekologicznym, w tym korzystanie z mikroorganizmów.
Rozmowa na temat sprzedaży produktów ekologicznych, trendów cenowych i trudności związanych z sprzedażą w normalnej cenie.
Opis procesu badania produktów rolnych, transportu i ryzyka związane z sprzedażą.
Opis plonów z tego sezonu, w tym rekordowe wydajności żyta i płaskorki, oraz problemy ze zbieraniem orkiszu.
Rozmowa na temat korzyści prowadzenia gospodarstwa rolnego w sposób ekologiczny dla rolników i ich dzieci.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.