Dowody na istnienie Roma. Reportaż z paszportyzacji na Zakarpaciu
Tysiące Romów w Ukrainie żyje bez dokumentów. Jeśli Ukraina chce wejść do Unii Europejskiej, musi coś z tym zrobić. Na razie próbują prawnicy i aktywiściDział reportażu OKO.press przedstawia audioreportaż na podstawie tekstu Emilii Sułek "Dowody na istnienie Roma. Reportaż z paszportyzacji na Zakarpaciu". Realizacja i opracowanie muzyczne: Filip Przybylski i Longstreet Studio.
Zebrano wnioski od 304 osób. Kondur. Chodziło o stworzenie typologii przypadków, by przygotować państwo do ich właściwej obsługi. Niektórzy mieli kiedyś dokumenty, ale zgubili lub stracili w inny sposób. Inni nie mieli nawet aktu urodzenia. Do dziś 150 osób otrzymało dokumenty, w tym Diana. Reszta czeka. Grzebaliśmy ludzi na placu zabaw. Wszyscy jesteśmy ludźmi, tak czy nie? pyta Rada Calandia w restauracji Fenix przy dworcowej.
Zgrzytają koła pociągów, właśnie odjeżdża wieczorny do Kijowa. To ja bym chciała, żeby w Ukrainie Romów traktowano jak ludzi. Na Zakarpacie Calandia przyjechała w marcu 2022 roku. Jest z Wuchledaru. Kiedy zaczęła się pełnoskalowa inwazja, najpierw zeszła z rodziną do piwnicy. Gotowała dla wszystkich, ludzie dzielili się jedzeniem. Choć byli tacy, co przynosili z góry kawałek kiełbasy i zjadali po cichu pod kurtką. To nie nasz styl, mówi jej mąż Edward. Z ich piwnicy nie dało się dojść do punktu ewakuacji. Ostrzał był brutalny. Rada dodzwoniła się do Kijowa, do Chirikli.
To okienko to strefa pierwszego kontaktu między państwem a obywatelem. W tym okienku dzieje się źle. Urzędnikom nie chce się obsługiwać Romów, bo są nieogarnięci, czasem brudni. A jak mają być czyści, jak nie mają wody bieżącej? Jak mają zrobić pranie, jak ledwie mają prąd? I to w środku miasta. Urzędnicy kantują Romów. Tak twierdzi Calandia. Normalne państwo powinno wydać ci dokument w trybie zwyczajnym i za opłatą urzędową, ale od Romów urzędnicy żądają więcej, a Rom nie zna swoich praw. Pieniędzy też nie ma. Idzie więc do barona, bierze pożyczkę na procent, ale o tym nie wie. Rada zaczyna się denerwować, zapala kolejnego papierosa przed drzwiami Feniksa.
Siedzi za stołem razem z dziesiątką innych uchodźców ze wschodu. Jest tu z żoną i wnukami. Dzieci wyjechały do Niemiec. Ich dom nadal stoi, mieszkają w nim ukraińscy żołnierze. Nasi chłopcy, mówi o nich błękitno-oki Konstantin. Za nich i za zwycięstwo, wznosi toast w papierowym kubeczku, zagryza śledziem. Rada Calandia mieszka razem z uchodźcami. Jest przecież jedną z nich. Jej córka uczy się online, prawie nie wychodzi z pokoju. W budynku jest zimno, pod kołdrą najcieplej. Brama wjazdowa jest zamknięta. Wchodzi się bocznymi drzwiami. Ludzie boją się nalotów z Terytorialnego Centrum Rekrutacji , odpowiedzialnego za pobory do wojska.
Mural z dziewczynką i aktem urodzenia. Najbardziej hula Janosz Jonasz, tak twierdzi Calandia. To jedyny Rom w Radzie Miasta. To on powinien dbać o remont dróg, podłączenie wody i kanalizacji, mówi Rada, która tytułuje go baronem. Co gorsza, tak twierdzi Calandia, ten baron wyłudza od ludzi pieniądze i obiecuje załatwiać dokumenty. Bigunec, prawnik, przyznaje, że zdarzyło mu się widzieć sfałszowany akt urodzenia. Ktoś komuś takie rzeczy załatwia, ale nie wie kto. Na pewno nie ja, mówi mi Jonasz, z którym umawiam się we francuskiej kawiarni w centrum miasta.
Ratusz pomaga mi załatwić spotkanie. Gładko ogolony czterdziesto ośmiolatek mówi mi, że zależy mu na prawdzie, a to, co mówi Calandia, to według niego kompletna bzdura. Ta pani przyjechała z Donbasu i próbuje wprowadzać tu swoje porządki. Nie przyszła nawet się przedstawić. To uchodźczyni. Dziś jest, jutro jej nie ma. Jonasz twierdzi, że żadnym baronem nie jest. Kiedyś istotnie społeczność romska miała swojego nieformalnego przywódcę, tak zwanego barona. Dla władz miasta było to wygodne, ale termin baron wyszedł z użycia. Tak twierdzi Jonasz. Wielu Romów nadal go tak nazywa.
Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Tysiące Romów w Ukrainie żyje bez dokumentów. Jeśli Ukraina chce wejść do Unii Europejskiej, musi coś z tym zrobić. Na razie próbują prawnicy i aktywiści
Dział reportażu OKO.press przedstawia audioreportaż na podstawie tekstu Emilii Sułek "Dowody na istnienie Roma. Reportaż z paszportyzacji na Zakarpaciu". Realizacja i opracowanie muzyczne: Filip Przybylski i Longstreet Studio.