Co chcielibyście powiedzieć sobie z przeszłości?
Każdy z nas ma coś, co dziś chętnie powiedziałby sobie sprzed lat. Jedni daliby radę, inni pocieszenie, ktoś inny zwykłe „odpuść, naprawdę nie warto”. A Ty? Co byś powiedział/a swojej młodszej wersji?
I to, co dokładnie ona powiedziała, że Jezu, ile ja razy... byłem głodny w różnych miejscach na przykład, bo mi było głupio wziąć kolejny kawałek pizzy. To bardzo długo mi to zajęło. Naprawdę to nie, że byłem młodszym sobie w rozumieniu 5 lat, tylko miałem 25 albo 30 i nie wiem, na konferencjach i delegacjach wspólnych Byłem zestresowany, żeby robić rzeczy. Nie mówię o tym momencie, kiedy żeśmy, wiesz, na element nieoficjalny, bo w elemencie nieoficjalnym nigdy się nie stresowałem, ale na wszystkich takich, wiesz, oficjalnych wydarzeniach Jezu. Dobra, to będzie trochę głupie, ale myślę, że wiele osób mnie zrozumie, bo ma pewnie podobnie. Jest rzeczywiście coś takiego, co bym powiedziała sobie młodszej.
Nie, ona mówi, proszę mi powiedzieć, co to jest, jakby coś więcej i tak dalej. I to samo, wiesz, w każdej jednej rzeczy, no, byłem z nią wielokrotnie, nie wiem, na konferencjach, szkoleniach, warsztatach. jest jedyną osobą, którą znam, która z tak wielkim w ogóle, wiesz, luzem, siedzi, wiesz, dwanaście osób, tak? Prowadzący mówi o jakimś zjawisku, nikt z nas nie ma pojęcia, o czym jest to zjawisko, ale wszyscy wiesz. Jak mówi prawo gumy Harry. Wiesz, kiwają głową, że wiemy, a ona mówi, przepraszam bardzo, czy może pan wyjaśnić, bo pierwszy raz słyszę to pojęcie. I to robi tak gigantyczne wrażenie, moim zdaniem, na wszystkich, którzy patrzą na nią. Powaliło cię? Jezu, dzięki Bogu ona zapytała, bo ja nie miałem odwagi, oczywiście. Ale wszyscy mają taki moment pod tytułem kurdy, no zerwała, ale ona ma tak wielką zdolność, że jak tylko nie wie, to mówi, że nie wie, tak?
Ja ich spotykam, właśnie tych ludzi ze świecznika, o których się pisze, na tych portalach, którym wszystkim się wydaje, że oni są właśnie tacy wyjątkowi. Ileż razy ja miałam takiego ząga na zasadzie Jezu, naprawdę? O matko. No, no. Więc... Nie kwestionuję tego. Powiedz sobie młodej, że jesteś wyjątkowa. Ja bym powiedział, Wojtek, nie staraj się być wyjątkowy. Zaakceptuj, że jesteś totalnie przeciętny i ta przeciętność jest piękna. Cześć Agnieszko, cześć Wojtku. Gdybym miała coś powiedzieć młodszemu sobie, powiedziałabym, że jestem wystarczająca, że nikomu nic nie muszę udowadniać, nawet sobie, że moja wartość nie zależy od wyglądu i że życie ma sprawiać przyjemność.
No jakby, Jezus, mam po prostu w naturalny sposób talent do swojej dyscypliny. Trafiłam przypadkowo. Ja to bardzo dobrze rozumiem, bo kiedyś jeden z moich szefów w radiu zapytał mnie, dlaczego ja tak przychodzę na program w ostatniej chwili? Bo jestem w tym dobra? No bo nie mam potrzeby przychodzić wcześniej, bo to by było marnowanie czasu. No ale jak to? Przecież to trzeba przygotować. Ale ja tego nie muszę robić. Bo mnie łatwo przychodzi robienie tego spod palca po prostu spontanicznie. Ale tak nie może być. Ale jesteś zadowolony z mojej pracy, tego jak brzmię, co robię? No tak. No to chust mam robić dupo godziny. I też było to nie do pomyślenia. Ja przychodziłam, zbijałam bąki, to było kompletnie bez sensu, wiesz, traciłam czas, marnowałam.
Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Każdy z nas ma coś, co dziś chętnie powiedziałby sobie sprzed lat. Jedni daliby radę, inni pocieszenie, ktoś inny zwykłe „odpuść, naprawdę nie warto”. A Ty? Co byś powiedział/a swojej młodszej wersji?