Mentionsy Mentionsy
Codziennik
Codziennik

14.09. - niedziela

13.09.2025 ·22 min 8 s

A On jest miłosierny. Do ich grzechów odnosił się z litością, bo nie chciał ich całkiem wygubić. Muzyka Z listu św. Pawła do Filipian. Ogołocił się, przyjąwszy postać sługi, zacząwszy istnieć podobnie jak ludzie, z wyglądu postrzegany jak każdy człowiek. Uniżył się, stając się posłuszny aż do śmierci. Śmierci na krzyżu. z Ewangelii według św. Jana. I nie posłał Bóg Syna na świat, aby sądził ten świat, lecz aby świat dzięki niemu został zbawiony.

Heleny, ale wielu ludzi, którzy prosili Boga o powodzenie tych poszukiwań, o odkrycie tego, co najważniejsze dla chrześcijaństwa, Udało się odnaleźć krzyż Jezusa. Nie ma zgodności co do daty tego wydarzenia. Niektórzy historycy podają rok 320, niektórzy 326, niektórzy mówią o 330 roku, ale jeśli chodzi o dzień i miesiąc, źródła historyczne mówią o 13 roku. lub 14 września. W związku z tym właśnie wydarzeniem odnalezienia relikwii krzyża zbudowano w Jerozolimie dwie bazyliki. Bazylikę męczenników i bazylikę zmartwychwstania.

Nie było figury Jezusa ukrzyżowanego. Ale oczywiście nasze spotkanie nie jest spotkaniem stricte historycznym czy liturgicznym, ale jest spotkaniem ze Słowem Boga. Chcemy dziś znów usłyszeć, co Bóg ma nam do powiedzenia o sobie. Co nam Słowo Boże, Biblia, komunikuje na temat Boga, który jest miłością, który jest miłosierdziem, który chce zbawienia każdego z nas. Zobaczmy zatem, co nam dziś Bóg o sobie mówi. Pierwszym tekstem podanym nam w liturgii jest fragment XXI rozdziału Księgi Liczb. Wersety między czwartym a dziewiątym.

Po śmierci starszego brata Mojżesza, arcykapłana Arona, po przeżyciu żałoby trwającej 30 dni, cały dom Izraela rusza z okolic Góry Hor, by obejść krainę domu. Jak zaznaczy autor biblijny, w czasie marszu lud stracił cierpliwość. Kolejny raz. Bo to nie pierwszyzna dla Izraelitów tracić cierpliwość i zaczynać narzekać, złorzeczyć, obwiniać i Mojżesza i ostatecznie Boga. Czy to po to wyprowadziłeś nas z Egiptu, aby nas wytracić na pustkowiu? Tu przecież nie ma jedzenia ani wody, a ten chleb bez treści już nam całkiem obrzydł.

Chodzi oczywiście o mannę, o ten wyraźny znak błogosławieństwa i ogromnej troski Bożej każdego dnia. Bo jak czytamy we wszystkich przekazach biblijnych, manna odkąd się pojawiła, towarzyszyła ludowi. aż nie zebrał pierwszych plonów w ziemi Kanaanu, już po przejściu Jordanu. Czy może się znudzić manna? Czy może się znudzić błogosławieństwo? Czy można się przyzwyczaić do bliskości Boga? Czy spotkania z Bogiem mogą stać się rutyną? Myślę, że im więcej pytań byśmy zadali, im bardziej wyraźny stałby się ten kierunek myślenia, tym bardziej każdy z nas odkryłby w swoim sercu, że i my jesteśmy dziś narażeni na taką pokusę, a może nawet czasami tej pokusie ulegamy.

Co się wtedy dzieje? Pojawiają się węże, jadowite węże. Kąsają ludzi. Umiera wtedy bardzo wielu synów Izraela. Znamy te midrasze, w których ludzie najpierw narzekają i obwiniają Mojżesza, złorzeczą temu słudze Pana. I te węże, które są obrazem ich słów, ich szemrania, tej złej mowy. Te węże najpierw kąsają, są bardzo uciążliwe. ale nie są tak jadowite, by powodować skutki śmiertelne. Natomiast kiedy Izrael nie przestaje narzekać i przenosi swoje złorzeczenia na osobę Boga, wtedy, według tych opowieści żydowskich, nagle owe małe, kilkunastocentymetrowe czy kilkucentymetrowe węże

nabierają jakby tak jadowitej mocy, jak słowa, które są kierowane przeciwko Bogu, że ludzie zaczynają umierać. Słowo oskarżenia, które niesie śmierć przerażające. Nie zawsze zdajemy sobie sprawę z tego, że... że nasze słowa mogą nieść śmierć, mogą zabić w kimś nadzieję, mogą przetrącić komuś życie tak bardzo, że trudno mu się potem podnieść. Mogą odebrać radość istnienia, mogą stygmatyzować, naznaczyć tak bardzo czyjeś serce, czyjeś myśli, czyjeś postrzeganie siebie. że człowiek wewnętrznie umiera.

bo potrafimy nim uwielbiać Pana i Ojca i jednocześnie tym samym językiem potrafimy przeklinać ludzi. Z tych samych ust, jak napisze św. Jakub w 10 wersie 3 rozdziału, wychodzi uwielbienie i przekleństwo. Dlatego kilkanaście zdań później napisze nie mówcie bracia źle o drugich, a jeszcze chwilę dalej nie narzekajcie jedni na drugich. A przecież wcale nie tak trudno nam narzekać. Jak można się od tego uwolnić? Pierwsza i podstawowa potrzeba to prawda. To stanięcie wobec prawdy. Zbawieniem w całej tej sytuacji opisanej w XXI rozdziale Księgi Liczb jest propozycja, a właściwie polecenie Boże, które kieruje Bóg do Mojżesza.

ale przede wszystkim szukając uzdrowienia, szukając wolności od tych rozmaitych węży, które nas wciąż kąsają, które próbują sączyć jad w nasze życie, w nasze serca, w nasze myśli. Potrzebujemy nieustannie stawać przed Bogiem, przyjmować prawdę o nas. Prawdę, która zawsze ze strony Boga jest wypowiadana z miłością. Bo Bóg nas nie potępia. Bóg nami nie gardzi. Bóg nas nie odrzuci. I choć autor psalmu 78, który usłyszymy w dzisiejszej liturgii, opisujący w dużej części swojego tekstu działanie Boga podczas wyprowadzenia Izraelitów z Egiptu i tej wędrówki przez Półwysep Synajski, choć będzie tutaj postawiony mocny akcent na niewierność Izraelitów, będą przypominane wydarzenia wstydliwe dla narodu wybranego, to fundamentem tego tekstu

I Ewangelią tego psalmu jest stwierdzenie, Bóg jest miłosierny, Bóg jest miłosierdziem. Owszem, On pozwala na doświadczenie przez człowieka konsekwencji grzechu, ale i tak z tych konsekwencji chce człowieka wybawić. Nie pozwala na śmierć, nie zgadza się Bóg na odpłatę pięknym za nadobne. Jak to usłyszymy w dzisiejszej liturgii, do ich grzechów odnosił się z litością. Bóg wie, jacy jesteśmy i nie chce nas zniszczyć. Przecież jesteśmy Jego ludem.

Niczego dla intryg, niczego dla pustej chwały, lecz byście jedni drugich uważali w pokorze za wyższych od siebie, aby każdy nie to, co swoje miał na uwadze, lecz każdy i to, co innych. Niech te myśli w was będą, które i w Chrystusie Jezusie. I później zaczyna się ten hymn, nazywany w teologii hymnem o kenozie, o uniżeniu Chrystusa. Tekst, który dotyka nas w wielu momentach roku liturgicznego, szczególnie w czasie triduum męki, śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. On, choć istnieje w postaci Boga, niezałakomy łup uznał być na równi z Bogiem, lecz ogołocił się, przyjąwszy postać sługi, zacząwszy istnieć podobnie jak ludzie, z wyglądu postrzegany jak każdy człowiek, uniżył się, stając się posłuszny aż do śmierci, śmierci na krzyżu.

Dlatego Bóg go wywyższył i dał mu imię, imię nad wszelkie imię, aby na imię Jezusa uklękło każde kolano, istot niebieskich, naziemnych, podziemnych i aby każdy język wyznał, że Jezus Chrystus Panem ku chwale Boga Ojca. Tak właśnie chce kochać Bóg. Tak kocha Bóg. Tak będzie kochać Bóg. Trudno się zatem dziwić, że że na finał dzisiejszej liturgii słowa przeczytamy fragment nocnej rozmowy faryzeusza Nikodema z Jezusem. Nikodem przychodzi na pogawędki o Bogu. Przychodzi w nocy. A noc w Ewangelii św. Jana to symbol grzechu i symbol poszukiwania.

Jest faryzeusz. Człowiek, który chce być oderwany, nie chce się identyfikować z grzesznikami, z tymi, którzy nie znają Boga. On chce poznać, on chce być blisko. Ma świadomość, ma doświadczenie grzechu, a jednak szuka Boga. Rodzi to we mnie bardzo konkretne pytanie. Czy wtedy, kiedy zdajemy sobie sprawę z tego, że żeśmy nagrzeszyli, czy szukamy Boga, czy od Niego uciekamy? Czy jesteśmy jak Adam i Ewa w raju? Próbujemy ukryć się przed wzrokiem Boga? Bo myślimy, że będzie nas ścigał Takim spojrzeniem, które wydobędzie z nas wszystko i postawi pod ścianą oskarżeń?

Można by powiedzieć z przekąsem, odnosząc się do XXI rozdziału Księgi Liczb, że to nie Bóg miał węża w kieszeni podczas prowadzenia swojego ludu na pustyni. Bóg był hojny, hojną ręką udzielał błogosławieństwa, udzielał łaski, dzień w dzień dbał o to, by nie zabrakło jego ludowi manny. Natomiast to ludzie mieli węże w kieszeniach. I dziś jest podobnie. Bóg pełną garścią obsypuje łaskami tych, którzy spoglądają na Chrystusa. Jeśli uznaje swoje grzechy, daje sobie szansę, by przyjąć miłosierdzie i przebaczenie, które pojawia się już w momencie popełnienia przeze mnie nieprawości.

Już wtedy Bóg chce mnie ratować, już wtedy wyciąga do mnie rękę, by mnie zbawić, by mnie uwolnić Bo tak Bóg umiłował świat, że Syna Jednorodzonego wydał, aby każdy wierzący w Niego nie zginął, lecz otrzymał życie wieczne. To jest miłość. To jest prawo miłości. Prawo do miłości, które daje sobie Bóg. i które nam objawia przez życie, mękę, śmierć i zmartwychwstanie swojego Syna Jezusa Chrystusa. Mogę być zafiksowany na punkcie przestrzegania rozmaitych przepisów, rozmaitych praw, żeby wszystko wypełnić co do joty, a Bóg mówi, że zbawienie jest darem, że nie muszę niczym zasługiwać na Bożą miłość.

że w Bogu jest nieustanne pragnienie przebaczenia, że On jest miłosierdziem i że chodzi tak naprawdę o otwarte serce na przyjęcie tego daru. Chodzi o to, by prosić, bo wtedy nauczymy się przyjmować. To, co mówił Jezus, musiało szokować Nikodema, ale taka jest Ewangelia. Tym jest dziś Ewangelia dla nas. Tym jest to święto podwyższenia Krzyża Świętego. popatrzeć dziś na krzyż, zobaczyć, że to jest miejsce objawienia miłości i że dzięki krzyżowi Jezusa Chrystusa wszystkie moje osobiste krzyże, wszystkie moje zmagania, wszystko to, co mnie upokarza, co mnie ogranicza, co jest bardzo niewygodne w moim życiu, co jest powodem wstydu, co chciałbym odrzucić,

bo nie jest dobre. To wszystko może stać się miejscem objawienia miłości Boga. W tym wszystkim Bóg chce każdemu z nas, siostry i bracia, powiedzieć raz jeszcze kocham cię i nie przestanie tego mówić. Daj prawdy, Ewangelii, najlepszej nowiny o tym, że Bóg ratuje każdego z nas. Tego wam życzę, siostry i bracia. I niech tak się stanie. muzyka muzyka muzyka

Pokazano wszystkie 17 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.