Mentionsy Mentionsy
Casefile Polska: Prawdziwe Zbrodnie
Casefile Polska: Prawdziwe Zbrodnie

Sprawa 38: Chłopiec A

05.07.2025 ·25 min 59 s · 1 rozdział · 1 sponsor

W marcu 1997 roku mieszkańcy Kobe w Japonii przeżyli szok, gdy na chodnikach w różnych częściach miasta zaczęły pojawiać się martwe i zmasakrowane koty. Ich strach przybrał na sile, gdy w przeciągu kilku miesięcy w bestialski sposób zamordowano dwoje dzieci z okolicy – Ayakę Yamashitę i Juna Hase.Przetłumaczone z Case 196: Boy Ahttps://casefilepodcast.com/case-196-boy-aProdukcja:Jessica Forsayeth - przygotowanie materiału, scenariuszMike Migas - narracja, dźwięk, muzykaJarosław Grabias - tłumaczenie Hosted on Acast. See acast.com/privacy for more information.

Podejrzewano, że morderstwo może być powiązane z podobnym atakiem, w którym grupa dziewczynek została zaatakowana przez mężczyznę uzbrojonego w młotek wcześniej tego samego miesiąca. Chociaż obrażenia nie były tak poważne jak w przypadku Ayaki, dziewczynki nie rozpoznały napastnika i nie były w stanie pomóc w jego identyfikacji. Tymczasem martwe koty przestały pojawiać się na ulicach. W sobotę 24 maja 1997 roku, nieco ponad dwa miesiące po ataku na Ayakę Yamashitę, 11-letni Jun Hase wyszedł ze swojego domu w Kobe tuż przed godziną 18. Chociaż cierpiał na niepełnosprawność umysłową i potrafił powiedzieć jedynie swoje imię, wyjątkowo towarzyski i radosny Jun nie miał problemu samotnie pokonać 500 metrów dzielących dom jego rodziców od domu dziadka.

Część jego przyjaciół przebywała na pobliskiej stacji i z entuzjazmem zawołała do Juna, gdy ten przechodził obok. Sprawca obserwował każdy jego krok. Zbliżył się do Juna i ze względu na jego ufność łatwo go przekonał, by poszedł z nim do zalesionego i odludnego obszaru na wzgórzach. Gdy Jun nie dotarł do domu dziadka, jego zaniepokojona rodzina zawiadomiła policję. Po przeszukaniu okolicy nie odnaleziono żadnych śladów chłopca. Wkrótce martwe koty znowu zaczęły pojawiać się na ulicach dzielnicy Suma. Trzy dni później woźny z Miejskiej Szkoły Podstawowej Tomogao Kef Kobe, do której uczęszczał Jun Hase, stawił się w pracy o 6.40.

Podchodząc do wielkiej, żelaznej bramy szkoły, nagle cofnął się z przerażenia na widok, który przed nim się ukazał. Na bramie przytwierdzona była odcięta głowa Juna Hase. Jego oczy zostały wydłubane, a usta rozcięte od ucha do ucha. Pomiędzy jego zęby wepchnięto kawałek papieru. Po wyjęciu 10-centymetrowej kartki, policja odkryła notatkę napisaną czerwonym tuszem. Jej prowokujące fragmenty brzmiały następująco. To początek gry. Spróbujcie mnie powstrzymać, jeśli potraficie, głupia policjo. Desperacko chcę widzieć umierających ludzi. Ekscytuje mnie popełnianie morderstw. Nic nie daje mi więcej ekscytacji niż zabijanie.

Wysłanie policji ręcznie napisanej wiadomości z pogróżkami przypominał inny znany przypadek kryminalny – sprawę seryjnego zabójcy Zodiaka, który działał dziesięciolecia wcześniej w Kalifornii, około 9 tysięcy kilometrów dalej. Japońskie władze wiedziały, że nie mają do czynienia z Zodiakiem, tylko z jego naśladowcą. Szkoły w Kobe zostały zamknięte, podczas gdy policja przeszukiwała teren. Sześć znaków kanji, którymi podpisano notatkę, zauważono nabazgrane na murach szkoły, a w pobliżu znaleziono dwa martwe koty. Przeszukując zalesiony teren około 500 metrów od szkoły, odnaleziono ciało Juna Hase. Sekcja wykazała, że ofiarę najpierw uduszono, a dopiero później odcięto jej głowę.

Do uduszenia doszło wkrótce po zaginięciu ofiary trzy dni wcześniej. W śledztwo zaangażowano ponad 400 policjantów, którzy przesłuchali niemal wszystkich mieszkańców tej spokojnej, średnio zamożnej dzielnicy. Z zeznań wynikało, że na tydzień przed zabójstwem Juna Hase kilku świadków widziało 30-kilkuletniego mężczyznę, który godzinami obserwował szkołę z zaparkowanego samochodu. Zaczęły się poszukiwania mężczyzny, o którym wiadomo było tylko tyle, że nosił granatową kurtkę i okulary. Władze podejrzewały, że zabójca Juna Hase mógł być byłym uczniem szkoły. Wysunięto teorię, że do takiego czynu mogło go skłonić poczucie krzywdy wyniesione z czasów szkolnych, gdzie był źle traktowany lub prześladowany.

6 czerwca 1997 roku, dwa tygodnie po zabójstwie Juna Hase, do redakcji gazety Kobe Shimbun dostarczono brązową kopertę. Była ostemplowana datą 3 czerwca, bez nazwiska nadawcy ani adresu zwrotnego. W środku znajdował się chaotyczny list liczący 1400 słów, podpisany przez Seito Sakakibare. Zabójstwo Juna Hase nie schodziło z nagłówków gazet od chwili jego śmierci. W pośpiechu, by opublikować nowe informacje o sprawie, w tym o wiadomości, która została wypchnięta do ust Juna, media błędnie podały, że notkę podpisano Onibara, czyli diabelska róża. List wysłany do redakcji miał wyjaśnić tę pomyłkę.

14:18 · sponsorów tego odcinka 6

Następnego dnia główny śledczy w sprawie morderstwa Juna Hase zwołał konferencję prasową. Po zatrzymaniu mężczyzny za znęcanie się nad kotami, przyznał się on również do morderstwa Juna Hase, brutalnego zabicia Ayaki Yamashity, ataku młotkiem na grupę dziewczynek i dźgnięcia nożem dziewięciolatki, która przeżyła atak. Nie podał detektywom żadnego motywu, poza stwierdzeniem, po prostu chciałem wypróbować różne metody zabijania. Przyznał, że inspiracją do zabijania był dla niego komiksowy bohater, który odcinał głowy swoim wrogom. Społeczeństwo było wstrząśnięte, gdy detektyw ogłosił, że tożsamość sprawcy nie zostanie ujawniona. Okazało się, że sprawcą, który przez ponad 3 miesiące trzymał całe Kobe w strachu, nie był dorosły.

Wśród zabezpieczonych dowodów znalazła się czerwona taśma, taka sama jak ta użyta do zaklejenia koperty wysłanej do gazety, oraz nóż i piła, które Chłopiec A. przyznał, że wykorzystał do dekapitacji Juna Hase. Sąsiedzi byli wstrząśnięci jego aresztowaniem i mówili mediom, że chłopiec A pochodził ze zwykłej pracującej rodziny klasy średniej. Często widywano go grającego w ping-ponga z młodszymi braćmi albo pomagającego rodzicom w ogrodzie. Ojciec pracował w renomowanej firmie, a matka angażowała się w działalność społeczną. Wydawał się normalnym i grzecznym nastolatkiem. Jednak koledzy ze szkoły chłopca A opowiadali zupełnie inną historię. Rówieśnicy chłopca A z trzeciej klasy szkoły podstawowej Tomagaoke powiedzieli, że miał zwyczaj rozcinania żab i torturowania kotów.

Krótko przed atakiem na Juna Hase został wyrzucony ze szkoły za brutalne pobicie kolegi rurką, który go wcześniej prześladował. Według kolegów chłopiec A rozmawiał z Junem Hase na szkolnym placu zabaw. Odkrycie, że te potworne morderstwa popełnił 14-latek z nienawiścią do systemu edukacji, wprowadziło japońskie społeczeństwo w rozpacz. Premier Ryutaro Hashimoto zapytał na antenie telewizji, gdzie popełniliśmy błąd. Urzędnicy państwowi i obywatele szybko zaczęli obarczać winą przemoc ukazywaną w komiksach manga, grach wideo i filmach. Minister budownictwa powiedział, że filmy pozbawione wartości literackiej i edukacyjnej, pokazujące jedynie brutalne sceny, są zbyt łatwo dostępne dla młodych ludzi.

Niektóre księgarnie odmówiły sprzedaży książki, ale mimo to szybko stała się bestsellerem w Japonii. Wydawca bronił publikacji, twierdząc, że daje ona ważny wgląd w umysł mordercy. W epilogu Chłopiec A. pisze Nie mogłem już dłużej milczeć o swojej przeszłości. Musiałem to napisać, inaczej bym oszalał. Ojciec Juna Hase stanowczo sprzeciwił się wydaniu książki. Według Japan Times chłopiec A wysłał mu egzemplarz z odręcznie napisaną notatką z przeprosinami. Zeka szczegółowo opisuje co spotkało Juna. Jak chłopiec A zwabił go do lasu pod pretekstem zabawy, po czym go udusił, odciął mu głowę i zabrał ją w plastikowej torbie do domu.

Według zapisanych wspomnień chłopiec A, który nazywa siebie niepoprawnym dewiantem seksualnym, zabrał głowę do łazienki, zamknął się i popełnił czyn jeszcze bardziej odrażający niż morderstwo. W innym fragmencie książki pisze. Kiedy poszedłem do szkoły średniej, znudziło mnie już zabijanie kotów i zacząłem fantazjować o tym, jak to jest zabić człowieka takiego jak ja. Choć Chłopiec A przeprosił rodziny ofiar w książce, ojciec Juna uznał te przeprosiny za puste i nieszczere. Ta książka całkowicie podeptała nasze uczucia. To oczywiste, że on nie żałuje tego, co zrobił. Według serwisu The Star publikacja zawiera również listy z przeprosinami, które Chłopiec A co roku wysyłał matce Ayaki Tamashity.

Początkowo uznawała je za szczere, jednak gdy zauważyła je w książce, bardzo się rozgniewała. Zrozumiała, że zostały napisane tylko po to, by później trafić do Zeki. Po premierze książki część opinii publicznej zaczęła wątpić, czy Chłopiec A rzeczywiście się zresocjalizował. Niektóre fragmenty ujawniały człowieka, który wciąż nie żałuje swoich czynów. W jednej z części pisze o swoich uczuciach po umieszczeniu głowy Juna na bramie szkoły. Pozwólcie, że coś wyznam. Uznałem ten widok za piękny. Poczułem, że urodziłem się tylko po to, by zobaczyć tę eteryczną piękność przed moimi oczami. Pomyślałem, że mógłbym umrzeć. W 2015 roku Chłopiec A. uruchomił stronę internetową zatytułowaną The Unbearable Transparency of Being, czyli Nieznośna Przejrzystość Istnienia.

Pokazano wszystkie 12 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.