Mentionsy Mentionsy
Casefile Polska: Prawdziwe Zbrodnie
Casefile Polska: Prawdziwe Zbrodnie

Sprawa 38: Chłopiec A

05.07.2025 ·25 min 59 s · 1 rozdział · 1 sponsor

W marcu 1997 roku mieszkańcy Kobe w Japonii przeżyli szok, gdy na chodnikach w różnych częściach miasta zaczęły pojawiać się martwe i zmasakrowane koty. Ich strach przybrał na sile, gdy w przeciągu kilku miesięcy w bestialski sposób zamordowano dwoje dzieci z okolicy – Ayakę Yamashitę i Juna Hase.Przetłumaczone z Case 196: Boy Ahttps://casefilepodcast.com/case-196-boy-aProdukcja:Jessica Forsayeth - przygotowanie materiału, scenariuszMike Migas - narracja, dźwięk, muzykaJarosław Grabias - tłumaczenie Hosted on Acast. See acast.com/privacy for more information.

Nasze odcinki poruszają poważne i często trudne tematy. Jeśli w jakimkolwiek momencie poczujesz, że potrzebujesz wsparcia skontaktuj się z Lokalnym Centrum Kryzysowym. Sugerowane numery telefonów do poufnego wsparcia oraz szczegółową listę ostrzeżeń dotyczących treści znajdziesz w opisie tego odcinka i na naszej stronie internetowej. W Japonii 5 maja przypada coroczne święto narodowe zwane Dniem Dzieci. To dzień, w którym rodziny zbierają się razem, by uhonorować dzieci i życzyć im zdrowia oraz szczęścia na całe życie. W 1997 roku w mieście Kobe, położonym na południowej stronie głównej japońskiej wyspy Honsyu, Dzień Dzieci miał szczególnie ważne znaczenie.

Dwa lata wcześniej Kobe nawiedziło potężne trzęsienie ziemi, które zabiło 4600 osób. W trakcie odbudowy miasta jego mieszkańcy zaczęli patrzeć na dzieci jako symbol nadziei na przyszłość. Korzenie dnia dzieci sięgają tysiącleci i są silnie związane z dawną, starożytną tradycją. Przed domami, w których mieszkają dzieci, wiesza się duże, kolorowe flagi w kształcie karpi, symbolizujące siłę i sukces. W domach wystawia się lalki przedstawiające słynnych samurajów, a rodziny częstują się ciastkami ryżowymi nadziewanymi słodką pastą z fasoli, zwanymi kashiwa mochi. Tego dnia niektóre rodziny kąpią się w wannach, do których dodaje się liście i korzenie irysów.

Śledztwo w sprawie jej śmierci nie przyniosło żadnych podejrzanych. Policja podejrzewała, że sprawca był również odpowiedzialny za pchnięcie nożem 9-letniej dziewczynki tego samego dnia. Choć była ciężko ranna, przeżyła, ale nie była w stanie opisać napastnika. Jedynie wspomniała o ogromnym zaskoczeniu, gdy nieznany mężczyzna podszedł i wbił jej w brzuch nóż. Społeczność była wstrząśnięta. Zabójstwa w Kobe praktycznie się nie zdarzały, a tym bardziej morderstwa dzieci. W czasie, gdy inni obchodzili Dzień Dzieci, rodzice Ayaki Yamashity przeżywali kolejny bolesny dzień, świadomi, że mimo upływu czasu śledztwo wciąż nie zbliżyło się do ujęcia sprawcy.

Podejrzewano, że morderstwo może być powiązane z podobnym atakiem, w którym grupa dziewczynek została zaatakowana przez mężczyznę uzbrojonego w młotek wcześniej tego samego miesiąca. Chociaż obrażenia nie były tak poważne jak w przypadku Ayaki, dziewczynki nie rozpoznały napastnika i nie były w stanie pomóc w jego identyfikacji. Tymczasem martwe koty przestały pojawiać się na ulicach. W sobotę 24 maja 1997 roku, nieco ponad dwa miesiące po ataku na Ayakę Yamashitę, 11-letni Jun Hase wyszedł ze swojego domu w Kobe tuż przed godziną 18. Chociaż cierpiał na niepełnosprawność umysłową i potrafił powiedzieć jedynie swoje imię, wyjątkowo towarzyski i radosny Jun nie miał problemu samotnie pokonać 500 metrów dzielących dom jego rodziców od domu dziadka.

Część jego przyjaciół przebywała na pobliskiej stacji i z entuzjazmem zawołała do Juna, gdy ten przechodził obok. Sprawca obserwował każdy jego krok. Zbliżył się do Juna i ze względu na jego ufność łatwo go przekonał, by poszedł z nim do zalesionego i odludnego obszaru na wzgórzach. Gdy Jun nie dotarł do domu dziadka, jego zaniepokojona rodzina zawiadomiła policję. Po przeszukaniu okolicy nie odnaleziono żadnych śladów chłopca. Wkrótce martwe koty znowu zaczęły pojawiać się na ulicach dzielnicy Suma. Trzy dni później woźny z Miejskiej Szkoły Podstawowej Tomogao Kef Kobe, do której uczęszczał Jun Hase, stawił się w pracy o 6.40.

Podchodząc do wielkiej, żelaznej bramy szkoły, nagle cofnął się z przerażenia na widok, który przed nim się ukazał. Na bramie przytwierdzona była odcięta głowa Juna Hase. Jego oczy zostały wydłubane, a usta rozcięte od ucha do ucha. Pomiędzy jego zęby wepchnięto kawałek papieru. Po wyjęciu 10-centymetrowej kartki, policja odkryła notatkę napisaną czerwonym tuszem. Jej prowokujące fragmenty brzmiały następująco. To początek gry. Spróbujcie mnie powstrzymać, jeśli potraficie, głupia policjo. Desperacko chcę widzieć umierających ludzi. Ekscytuje mnie popełnianie morderstw. Nic nie daje mi więcej ekscytacji niż zabijanie.

Wysłanie policji ręcznie napisanej wiadomości z pogróżkami przypominał inny znany przypadek kryminalny – sprawę seryjnego zabójcy Zodiaka, który działał dziesięciolecia wcześniej w Kalifornii, około 9 tysięcy kilometrów dalej. Japońskie władze wiedziały, że nie mają do czynienia z Zodiakiem, tylko z jego naśladowcą. Szkoły w Kobe zostały zamknięte, podczas gdy policja przeszukiwała teren. Sześć znaków kanji, którymi podpisano notatkę, zauważono nabazgrane na murach szkoły, a w pobliżu znaleziono dwa martwe koty. Przeszukując zalesiony teren około 500 metrów od szkoły, odnaleziono ciało Juna Hase. Sekcja wykazała, że ofiarę najpierw uduszono, a dopiero później odcięto jej głowę.

6 czerwca 1997 roku, dwa tygodnie po zabójstwie Juna Hase, do redakcji gazety Kobe Shimbun dostarczono brązową kopertę. Była ostemplowana datą 3 czerwca, bez nazwiska nadawcy ani adresu zwrotnego. W środku znajdował się chaotyczny list liczący 1400 słów, podpisany przez Seito Sakakibare. Zabójstwo Juna Hase nie schodziło z nagłówków gazet od chwili jego śmierci. W pośpiechu, by opublikować nowe informacje o sprawie, w tym o wiadomości, która została wypchnięta do ust Juna, media błędnie podały, że notkę podpisano Onibara, czyli diabelska róża. List wysłany do redakcji miał wyjaśnić tę pomyłkę.

Ale teraz nawet nie wiem dlaczego to lubię. Mogę tylko powiedzieć, że to leży w mojej naturze. Tylko kiedy zabijam mogę uwolnić się od codziennej nienawiści i poczuć ulgę. Tylko cudzy ból może ukoić mój własny. Casefile wróci za chwilę. Dziękujemy za wspieranie nas poprzez wysłuchanie sponsorów tego odcinka. Dziękujemy za wysłuchanie reklam. Wspierając naszych sponsorów wspieracie Casefile w produkcji nowych odcinków.

14:18 · sponsorów tego odcinka 8

Pojawienie się tego listu jeszcze bardziej utwierdziło śledczyk w przekonaniu, że Seito Sakakibara inspirował się Zodiakiem, który był znany z wysyłania listów do władz za pośrednictwem gazet. Podejrzewano, że każde zabójstwo było poprzedzone okaleczeniem kotów, ale poza tym śledczy mieli niewiele tropów. Mężczyzna wieku około 30 lat, którego poszukiwali, wciąż pozostawał niezidentyfikowany. 27 czerwca, trzy tygodnie po otrzymaniu listu przez redakcję Kobe Shimbun, ktoś zgłosił się na policję z przydatną informacją. Ta osoba wiedziała o kimś, kto był szczególnie okrutny wobec zwierząt i że zabił kota dla zabawy i go zakopał. Detektywi udali się zbadać nowy trop.

Był to 14-letni uczeń szkoły średniej. Aby chronić tożsamość zabójcy nadano mu przydomek Chłopiec A. Przeszukując pokój Chłopca A, śledczy natknęli się na książkę o nowojorskim zabójcy z lat 90., który był naśladowcą Zodiaka, brutalne komiksy i horrory, a także jego dziennik, w którym dokumentował swoje zabójstwa. Tydzień po śmierci Ayaki Yamashity napisał Następnie podziękował wymyślonemu bóstwu, któremu nadał imię Bamoido Kishin za opiekę.

Wśród zabezpieczonych dowodów znalazła się czerwona taśma, taka sama jak ta użyta do zaklejenia koperty wysłanej do gazety, oraz nóż i piła, które Chłopiec A. przyznał, że wykorzystał do dekapitacji Juna Hase. Sąsiedzi byli wstrząśnięci jego aresztowaniem i mówili mediom, że chłopiec A pochodził ze zwykłej pracującej rodziny klasy średniej. Często widywano go grającego w ping-ponga z młodszymi braćmi albo pomagającego rodzicom w ogrodzie. Ojciec pracował w renomowanej firmie, a matka angażowała się w działalność społeczną. Wydawał się normalnym i grzecznym nastolatkiem. Jednak koledzy ze szkoły chłopca A opowiadali zupełnie inną historię. Rówieśnicy chłopca A z trzeciej klasy szkoły podstawowej Tomagaoke powiedzieli, że miał zwyczaj rozcinania żab i torturowania kotów.

Ten list wskazuje na podstawowy problem społeczny. Japończycy nie są dobrze w indywidualnym komunikowaniu się. Chłopiec chciał nawiązać kontakt, chciał się porozumieć. Niestety nie potrafił, a jego złość i uczucia się nawarstwiły. Z powodu wieku chłopiec A został skierowany do medycznego zakładu poprawczego dla nieletnich w zachodnim Tokio, gdzie otrzymał pomoc psychiatryczną i uczestniczył w terapii. Ze względu na powagę jego czynów w 2000 roku japońskie prawo zostało zmienione. Obniżono wiek odpowiedzialności karnej z 16 do 14 lat. 11 marca 2004 roku Ministerstwo Sprawiedliwości ogłosiło, że 21-letni chłopiec A zostanie warunkowo zwolniony, a pełne zwolnienie nastąpi w styczniu 2005 roku.

Według gazety Japan Times przewodniczący Komisji Zwolnień Warunkowych powiedział, że komisja kilkakrotnie rozmawiała z mężczyzną i dokładnie oceniła jego stan resocjalizacji, cytując, Doszliśmy do wniosku, że opieka psychiatryczna i edukacja resocjalizacyjna przyniosły dobre rezultaty. Adwokat Chłopca A. zaapelował o zachowanie jego tożsamości i miejsca pobytu w tajemnicy. Na łamach gazety Japan Times powiedział. Jeśli ludzie wokół niego zrobią z tego sensację, utrudni mu to ponowną integrację ze społeczeństwem. Teraz, kiedy zrozumiał wartość swojego życia, pragnie odkupić winy. Bardzo dorósł w krótkim czasie. Nie obawiam się, że popełni kolejne przestępstwa.

Chłopiec A został zwolniony bez żadnych problemów i znalazł pracę jako dorywczy pracownik prac porządkowych. Jego tożsamość i miejsce pobytu pozostały tajne. Za pośrednictwem prawnika matka chłopca A wydała oświadczenie dla Japan Times, w którym powiedziała. Nasz syn robi teraz wszystko co w jego mocy, by znaleźć w sobie odwagę, by zanurzyć się w świecie pełnym lęków i niepewności. Wierzę, że przed nami i naszym synem jest długa i trudna droga, ale jeśli to możliwe, mam nadzieję, że społeczeństwo pozwoli nam przejść ją w spokoju. W czerwcu 2005 roku, 5 miesięcy po pełnym zwolnieniu, Chłopiec A. opublikował swoją historię, zatytułowaną Zeka, napisaną pod pseudonimem Seito Sakakibara.

Według zapisanych wspomnień chłopiec A, który nazywa siebie niepoprawnym dewiantem seksualnym, zabrał głowę do łazienki, zamknął się i popełnił czyn jeszcze bardziej odrażający niż morderstwo. W innym fragmencie książki pisze. Kiedy poszedłem do szkoły średniej, znudziło mnie już zabijanie kotów i zacząłem fantazjować o tym, jak to jest zabić człowieka takiego jak ja. Choć Chłopiec A przeprosił rodziny ofiar w książce, ojciec Juna uznał te przeprosiny za puste i nieszczere. Ta książka całkowicie podeptała nasze uczucia. To oczywiste, że on nie żałuje tego, co zrobił. Według serwisu The Star publikacja zawiera również listy z przeprosinami, które Chłopiec A co roku wysyłał matce Ayaki Tamashity.

Na której zamieszczał dziwaczne obrazy nagiego mężczyzny z czarną tkaniną na twarzy. Mężczyzna, za którego chłopiec A się podawał, został wklejony w różne obrazy za pomocą photoshopa. W jednej z grafik tors mężczyzny został osadzony na korpusie skorpiona. W innej mężczyzna leżał nago na plecach, trzymając między nogami obce ślimakowate stworzenie z zębami. W odpowiedzi na publikację strony, która zdawała się służyć wyłącznie zaspokojeniu próżności chłopca A, tabloid Shukan Post ujawnił jego prawdziwe imię. Według gazety chłopiec A to Shinichuro Azuma. W 2015 roku mieszkał w prefekturze Saitama na północ od Tokio.

Pokazano wszystkie 17 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.