Mentionsy Mentionsy
Casefile Polska: Prawdziwe Zbrodnie
Casefile Polska: Prawdziwe Zbrodnie

Sprawa 29: Morderca o Płaczliwym Głosie

24.05.2025 ·28 min 50 s · 1 rozdział · 1 sponsor

Na początku lat 80. w mieście Minneapolis w stanie Minnesota doszło do serii ataków na kobiety. Policja była bezradna – brakowało dowodów i nie było świadków. Pomoc nadeszła jednak z najbardziej nieoczekiwanego źródła – od samego sprawcy.Po dokonaniu ataków, sprawca anonimowo dzwonił pod numer alarmowy 911, zgłaszając przestępstwa. Używał przy tym wysokiego, lamentującego tonu głosu, co przyniosło mu przydomek „Morderca o płaczliwym tonie”. Błagał władze, by go złapały i zakończyły jego zabójczy szał. Ale czy naprawdę chciał zostać powstrzymany… czy tylko kpił z policji?Przetłumaczone z Case 15: The Weepy Voiced Killerhttps://casefilepodcast.com/case-15-the-weepy-voiced-killerProdukcja:Casefile Host - przygotowanie materiału, scenariuszMike Migas - narracja, dźwięk, muzykaJarosław Grabias - tłumaczenie Hosted on Acast. See acast.com/privacy for more information.

Wzięliśmy pod uwagę rozmowy telefoniczne, które otrzymaliśmy. Jego brutalną naturę wobec rodziny. Fakt, że nie przebywał w ośrodku psychiatrycznym w tamtym czasie podczas żadnej z tych spraw. Reporterka kontynuowała. Ale informacje zdobyte przez media i nowego śledczego prowadzącego sprawę całkowicie podważyły teorię Millsa. Wystarczyło jedno połączenie do więzienia hrabstwa Ramsey, by ustalić, że choć Lopez mógł opuścić szpital stanowy w noc ataku na potag, to jednak w noc morderstwa Kimberly Compton przebywał w areszcie hrabstwa Ramsey. To wyraźnie wykluczało go jako podejrzanego w tej sprawie i sprawiło, że policja znów znalazła się w punkcie wyjścia. Komendant Policji William McCutcheon odmówił bezpośredniego komentarza na temat jakości prowadzonego śledztwa, ale stwierdził, że jakość przyszłych dochodzeń powinna się poprawić dzięki niedawnej reorganizacji wydziału.

13:42 · Casefile 11

Wskazała mężczyznę, którego widziała z ofiarą. Był to ogromny przełom w śledztwie. Policja natychmiast zorganizowała zespół obserwacyjny, by śledzić nowego podejrzanego. Wkrótce później, 20 sierpnia 1982 roku, 19-letnia pracownica seksualna Denise Williams pracowała w dzielnicy Czerwonych Latarni w Minneapolis. Denise była pracownicą seksualną od 13 roku życia. Zatrzymał się przy niej samochód. Mężczyzna za kierownicą zagadał do niej i szybko doszli do porozumienia. Zaproponował jej 100 dolarów za zabawę, choć miał przy sobie tylko 40. Obiecał, że resztę dopłaci później.

Denise zgodziła się i wsiadła do samochodu. Pojechali do mieszkania mężczyzny w St. Paul, gdzie uprawiali seks. Stosunek był dość szybki, więc Denise zaczęła się zastanawiać, czy mężczyzna nie będzie chciał czegoś więcej. To się jednak nie wydarzyło. Zaproponował tylko, że odwiezie ją z powrotem na jej róg ulicy. W drodze powrotnej mężczyzna zjechał z głównej drogi i zaczął skręcać w różne boczne uliczki. Powiedział, że to skrót. Denise zaczęła się jednak niepokoić. Znała okolice i wiedziała, że to nie jest żadna skrócona trasa. Zaczęła rozglądać się za czymś, czym mogłaby się bronić i miała szczęście. Zauważyła leżącą butelkę. Postanowiła, że jeśli mężczyzna czegoś spróbuje, uderzy go nią w głowę.

Mężczyzna zjechał na ciemny, ślepy parking w pobliżu ulicy Coolidge w Minneapolis. Nie było tam żadnego oświetlenia ulicznego. Kiedy się zatrzymali, powiedział do Denise. Dupa, trawa albo benzyna. Nikt nie jeździ za darmo. Denise próbowała wysiąść, ale mężczyzna złapał ją za lewą rękę i dźgnął śrubokrętem w brzuch. Denise zareagowała, uderzając go w głowę szklaną butelką, która roztrzaskała się na kawałki. Uderzyła go jeszcze kilka razy jej odłamkami. Mężczyzna zaczął ostro krwawić. Miał głębokie rany na policzku, głowie i dłoni. To jednak go nie powstrzymało. Nadal próbował ją dźgać, raz za razem. Denise również nie zamierzała się poddać. Biła go pięściami, kopała gryzła i walczyła ze wszystkich sił.

W końcu udało jej się otworzyć drzwi i wypadła na ziemię. Napastnik również wypadł z auta, lądując na dziewczynie. Denise postanowiła zmienić taktykę i całkiem przestała się bronić. Udawała martwą. Powiedziała do niego... Umieram, umieram i leżała bez ruchu. Ale to nie zadziałało. Mężczyzna nadal ją dźgał. Denise zaczęła krzyczeć o pomoc. Jej wołanie usłyszał mieszkaniec pobliskiego domu, Douglas Punning. Mężczyzna wyszedł na zewnątrz i zobaczył napastnika wciąż dźgającego Denise. Punning pobiegł i chwycił mężczyznę. Ten odskoczył i natychmiast zamachnął się na niego śrubokrętem. Panik zaczął uciekać, a napastnik rzucił się za nim w pościg. Panikowi udało się dotrzeć z powrotem do domu i zadzwonić na policję.

Napastnik zrezygnował, skoczył do auta i odjechał, poważnie zraniony i zakrwawiony. Panning wrócił, by pomóc Denise. Denise została dźgnięta 15 razy. Miała rany na klatce piersiowej, brzuchu i głowie, a także przebite płuco i wątrobę. Została natychmiast przewieziona do szpitala i poddana operacji ratującej życie. Mimo ciężkich obrażeń przeżyła atak. Początkowo Denise podawała się za Mary, wiedząc, że ciąży na niej nakaz aresztowania za naruszenie warunków zwolnienia warunkowego. Powiedziała też policji, że była autostopowiczką, gdy została zaatakowana. Później jednak przyznała się do prawdy. Tej samej nocy niedługo po ataku na Denise na numer 911 wpłynęło kolejne zgłoszenie.

W zgłoszeniu mężczyzna poinformował dyspozytora, że potrzebuje karetki, ponieważ jest cały pocięty i został pobity. Podał dokładny adres oraz numer mieszkania, a zapytany o obrażenia wymienił, że krwawi z ramienia, twarzy i głowy. Na miejsce wysłano karetkę i zawiadomiono policję. Funkcjonariusze odnaleźli 37-letniego Paula Stefaniego. Był to ten sam mężczyzna, którego rozpoznała kelnerka z baru Hexagon na zdjęciu w kartotece. Mężczyznę, którego policja wcześniej obserwowała. Ale tej nocy, tuż przed wyjazdem do dzielnicy Czerwonych Latarni, Stefani zgubił ogon, co pozwoliło mu zaatakować Dennis Williams.

Na szczęście przeżyła. Stefani został aresztowany. Denise bez trudu rozpoznała go na zdjęciu jako swojego napastnika. Postawiono mu zarzut usiłowania morderstwa. Paul Stefani urodził się 8 września 1944 roku i dorastał w Austin w stanie Minnesota. Wychowywał się w głęboko religijnej rodzinie. Miał historię problemów psychicznych i wcześniejsze skazanie za napaść z użyciem przemocy. To właśnie stąd zdjęcie znajdowało się w kartotece. Pracował jako dozorca i mieszkał samotnie. W marcu 1977 roku Stefani został zwolniony z pracy w zakładzie przemysłowym Malmberg, więc dobrze znał teren, na którym zaatakowano Karen Potak.

Wiedział też, że nocą to miejsce jest ciche i odosobnione. Policja przesłuchała Paula Stefaniego w sprawie ataku na Karen Potak oraz morderstw Kimberly Compton i Barbary Simmons. Pokazali mu zdjęcia z miejsc wszystkich trzech zbrodni. Stefani spojrzał na nie i powiedział, nie wrobicie mnie w to. Zaprzeczył jakiemukolwiek udziałowi w tych przestępstwach i że jest mordercą o płaczliwym głosie. Oprócz usiłowania zabójstwa Denise Williams, Stefani został oskarżony o morderstwo Barbary Simmons. Te ataki miały miejsce w Minneapolis, które znajduje się pod inną jurysdykcją niż St. Paul, gdzie doszło do napaści na Karen Potak i zabójstwa Kimberly Compton.

Stefani nie przyznał się do winy w sprawie morderstwa Barbary Simmons. Sześciotygodniowy proces rozpoczął się w lutym 1985 roku. Prokuratura opierała się głównie na dopasowaniu głosu ze zgłoszeń na numer 911, po ataku na Simmons i po ataku na Williams, do głosu Stefaniego. Wykorzystano nagranie audio z przesłuchania przeprowadzonego ze Stefanim tuż po jego aresztowaniu, by porównać je z głosami telefonów. Powołani biegli i stwierdzili, że głos Stefaniego był uderzająco podobny do głosu z połączeń alarmowych, ale nie mogli z całą pewnością potwierdzić, że to dokładnie ten sam głos. Wtedy wezwano na świadka siostrę Stefaniego. Odsłuchała nagrania z 911, pochyliła głowę i powiedziała, że nie ma wątpliwości.

To był głos jej brata. Stefani został ostatecznie uznany za winnego i skazany na 40 lat więzienia za zabójstwo Simons. Nie przyznał się również do usiłowania zabójstwa Denise Williams, ale i w tym przypadku uznano go za winnego i skazano na 18 lat więzienia. Można by pomyśleć, że w świetle tych wyroków prokuratorzy z St. Paul natychmiast zajmą się postawieniem zarzutów Stefaniemu za usiłowanie zabójstw Karen Potak oraz za morderstwo Kimberly Compton. Ale prokuratura stwierdziła, że dowody głosowe nie są wystarczające, by wnieść oskarżenie i zdecydowała się pozostawić te sprawy oficjalnie nierozwiązane. Ani Karen, ani rodzina Kimberly nie doczekały się sprawiedliwości.

Śledczy chcieli ustalić, jak dokładnie to zrobił, czy pchnął ją w okolicach klatki piersiowej, czy może przycisnął za ramiona. Stefani odpowiedział bez wahania. Trzymał ją za ramiona, obojgiem rąk. Detektywi sięgnęli po akta nierozwiązanej sprawy Kathleen Grinning. Wśród dowodów znajdował się jej notes z adresami. Znaleziono tam wpis PO-S i numer telefonu. Po sprawdzeniu okazało się, że był to ten sam numer, który Stefani podał w nocy, gdy został aresztowany za napaść na Denise Williams. Wreszcie sprawy Karen Potak, Kimberly Compton i Kathleen Grinning doczekały się sprawiedliwości. Prokurator, który doprowadził do skazania Stefaniego za zabójstwo Barbary Simons, uważa, że Stefani nie czerpał przyjemności z zabijania.

Pokazano wszystkie 12 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.