Sprawa 10: Potwór z Kiczewa
*** Ostrzeżenie dotyczące treści: samobójstwo ***Gdy w macedońskim mieście Kiczewo zostają zamordowane trzy kobiety – Mitra Simjanoska, Ljubica Licoska i Zivana Temelkoska – lokalny dziennikarz Vlado Taneski postanawia szczegółowo zrelacjonować każdą sprawę. Nie zdaje sobie sprawy, że policja ma już na oku nieoczekiwanego podejrzanego i przygotowuje się do jego zatrzymania.Jeśli ich przypuszczenia są trafne, będzie to historia, która na zawsze pozostanie w pamięci mieszkańców Kiczewa.Przetłumaczone z Case 108: The Kicevo Monsterhttps://casefilepodcast.com/case-108-the-kicevo-monsterProdukcja:Paulina Szymańska - przygotowanie materiałuElsha McGill - scenariuszMike Migas - narracja, dźwięk, muzyka, przygotowanie materiałuJarosław Grabias - tłumaczenie Hosted on Acast. See acast.com/privacy for more information.
Jeśli w jakimkolwiek momencie poczujesz, że potrzebujesz wsparcia, skontaktuj się z Lokalnym Centrum Kryzysowym. Sugerowane numery telefonów do poufnego wsparcia oraz szczegółową listę ostrzeżeń dotyczących treści znajdziesz w opisie tego odcinka i na naszej stronie internetowej. 16 listopada 2004 roku 41-letnia Kanarinka Simjanowska zgłosiła na lokalnym komisariacie policji w Kiczewie, niewielkim mieście w zachodniej Macedonii, zaginięcie swojej matki Mitry. 64-letnia emerytowana sprzątaczka i gosposia wyszła z domu wcześniej tego dnia, by udać się na targ.
Od tamtej pory nie było po niej śladu. Kanarinka na początku sądziła, że jej matka mogła po drodze odwiedzić rodzinę, ale z każdą upływającą godziną jej obawy rosły. Po przeszukaniu domu Mitry nie znaleziono żadnych oznak włamania ani śladów sugerujących, że doszło do szarpaniny. Nie było też żadnych wskazówek, dokąd mogła się udać. Kanarinka domagała się od szefa policji w Kiczewie podjęcia działań w sprawie zaginięcia swojej matki, ale napotkała opór i miała niepokojące przeczucie, że funkcjonariusze patrzą na nią z podejrzliwością. Gdy policjanci zażądali od niej pieniędzy w zamian za wszczęcie dochodzenia, sfrustrowana Kanarinka postanowiła poszukać pomocy gdzie indziej.
Przeszła sto metrów w dół ulicy od domu swojej matki do posiadłości, której właścicielem był znany dziennikarz, Vlado Taniecki. Jako główny kontakt prasowy dla regionu Kiczewa, Vlado zwykle zajmował się kontrowersyjnymi tematami politycznymi nękającymi okolice. Od korupcji w policji, przez rosnące bezrobocie, po nielegalną wycinkę lasów. Choć zdarzało mu się pisać o przestępczości, były to głównie sprawy drobnych kradzieży. Mimo to, gdy Kanarinka Simjanowska zwróciła się do niego z prośbą o nagłośnienie zaginięcia matki, Vlado się zgodził. Publikacja wzbudziła lokalne zainteresowanie, ale nie przyniosła żadnych nowych tropów.
Z upływem dni i brakiem jakichkolwiek śladów Mitry, Kanarinka coraz bardziej obawiała się, że jej matce stało się coś złego. Jednak sąsiedzi i znajomi nie podzielali jej niepokoju. Krążyły plotki, że Mitra mogła uciec przed zazdrosnym chłopakiem albo po prostu przeniosła się do innego miejsca, gdzie pewnie jest cała i zdrowa. W kolejnych tygodniach Vlado Taniecki kontynuował własne dochodzenie, szukając informacji poprzez wypytywanie osób znających Mitrę, ale nic wartościowego nie udało mu się ustalić. Mitra Simjanowska zniknęła bez śladu. Prawie dwa miesiące później, 12 stycznia 2005 roku, zbieracz złomu przeszukiwał opuszczony plac budowy stadionu sportowego na obrzeżach Kiczewa.
Przekopując sterty gruzu w poszukiwaniu czegoś wartościowego, zauważył coś u podstawy stalowej konstrukcji. W płytkim zagłębieniu przykryta stertą odpadów i ciężkich kamieni leżała plastikowa torba na śmieci, zawierająca coś, co wyglądało na ludzkie szczątki. Macedońskie miasto Kiczewo leży na zboczach góry Bistra.
Miejsce nie jest szczególnie atrakcyjne dla turystów. Jego postjugosłowiańska architektura, popękane chodniki i ponure, wymagające renowacji budynki nie zachęcają do odwiedzin. Większość podróżnych nawet się tu nie zatrzymuje. Jedynie mija tablicę z nazwą miasta w drodze na południe, z macedońskiej stolicy Skopje nad jezioro Ochryckie przy granicy z Albanią. Jak w wielu państwach postjugosłowiańskich, rząd Macedonii inwestował środki przede wszystkim w większe i bardziej popularne miejsca, przez co mniejsze miasta i wsie, takie jak Kiczewo, często były pomijane i stopniowo popadały w zapomnienie. Życie w Kiczewie toczyło się powoli.
Jego dwudziestotysięczna społeczność prowadziła spokojny żywot wśród zżytej wspólnoty i silnie zakorzenionych tradycyjnych wartości. W związku z tym miasto rzadko pojawiało się w ogólnokrajowych wiadomościach. Jednak gdy zaczęły krążyć informacje o zwłokach znalezionych na opuszczonym stadionie sportowym, Kiczewo nagle trafiło na pierwsze strony gazet. Makabryczne odkrycie wstrząsnęło nawet najbardziej zahartowanymi funkcjonariuszami miejscowej policji, którzy na co dzień zajmowali się głównie kradzieżami i przemocą domową, ale rzadko morderstwami. Ofiarą okazała się zaginiona 64-letnia Mitra Simjanowska.
Badania kryminalistyczne wykazały, że została brutalnie pobita, zgwałcona, torturowana i uduszona. Jej nogi były związane kablami telefonicznymi. Śledczy ustalili, że Mitra nie zmarła od razu. Przez blisko dwa miesiące była przetrzymywana i torturowana przez swojego oprawcę. Cień strachu ledwie zaczął okrywać miasto, gdy policja szybko ogłosiła, że w związku z tą sprawą dokonano kilku aresztowań. Nieco wcześniej, tuż przed znalezieniem zwłok Mitry, w sylwestrową noc samotnie przebywający we własnym domu Radosław Bozinowski, starszy mężczyzna mieszkający we wsi Malkiec, nieopodal Kiczewa, padł ofiarą brutalnej napaści.
Dwóch mężczyzn w wieku około 20 lat, będących pod wpływem alkoholu i narkotyków, wtargnęło do jego domu. Napastnicy przez dłuższy czas znęcali się nad nim fizycznie i seksualnie, a następnie pobili go na śmierć i uciekli, zabierając jedynie drobne monety. Dwaj sprawcy zostali szybko zatrzymani i zidentyfikowani jako lokalni mieszkańcy Kiczewa – Ante Risteski i Igor Mirceski. Gdy kilka tygodni później odnaleziono zwłoki Mitry Simjanowskiej ze śladami obrażeń podobnych do tych, jakie znaleziono na ciele Radosława, policja natychmiast powiązała ze sobą oba morderstwa. Podejrzenia te potwierdziły się podczas przesłuchań.
Risteski i Mirceski przyznali się do obu zbrodni. Jednak gdy kilka miesięcy później, w 2005 roku, rozpoczął się proces, obaj oskarżeni wycofali swoje zeznania dotyczące zabójstwa Mitry Simjanowskiej. Twierdzili, że zostali zmuszeni do przyznania się do winy po brutalnych pobiciach ze strony policji. Choć byli w stanie dokładnie opisać szczegóły morderstwa Radosława, utrzymywali, że nie wiedzą nic o tym, co stało się z Mitrą. Co więcej, antyristewski upierał się, że ma solidne alibi. W dniu jej zaginięcia przebywał na wyjeździe z pracy poza Kiczewem. Mimo tych twierdzeń, sędzia uznał obu oskarżonych za winnych podwójnego morderstwa i skazał ich na dożywocie.
Biorąc pod uwagę brutalny charakter obu zbrodni, które wstrząsnęły dotąd spokojnym miastem, proces wzbudził ogromne zainteresowanie ogólnokrajowych mediów. Sala sądowa była wypełniona dziennikarzami, którzy uważnie notowali każde słowo oskarżycieli, obrony i zeznania świadków. W tłumie obecny był dziennikarz Vlado Taniecki, który obserwował smutne zakończenie historii Mitry, nad którą pracował od chwili zaginięcia kobiety. W swoim artykule dla gazety Nowa Makedonia zatytułowanym Chirurgiczne rękawiczki do potwornego morderstwa Vlado opisał W kajdankach i z niepokojem w oczach 28-letni Ante Risteski oraz jego przyjaciel Igor Mirceski, oskarżeni o przerażającą podwójną zbrodnię w Kiczewie i Malketsu, weszli na salę rozpraw.
56-latka była wzorową obywatelką, cichą, przyjazną kobietą, która ciężko pracowała sprzątając budynki mieszkalne, aby utrzymać rodzinę. Mijały tygodnie, a brak jakichkolwiek śladów Lubicy wywołał spekulacje wśród mieszkańców Kiczewa, którzy zaczęli dostrzegać podobieństwa do porwania Mitry Simjanowskiej sprzed trzech lat. Przypomniano sobie również o jeszcze jednej zaginionej kobiecie, 73-letniej Goricy Pawelskiej, emerytowanej sprzątaczce, która zaginęła 5,5 roku wcześniej, 30 maja 2003 roku. W chwili jej zaginięcia sąsiedzi snuli teorię, że Gorica, która żyła samotnie, mogła przenieść się do Skopie w poszukiwaniu pracy, nie dając nikomu wcześniej znać.
Istniała też możliwość, że mogła doznać zawału serca lub udaru podczas samotnego pobytu w odległej okolicy. W jej mieszkaniu nie było nic, co sugerowałoby, że stało się coś złego, a jej zniknięcie wkrótce zostało zapomniane przez mieszkańców miasta. 3 lutego 2008 roku kierowca ciężarówki przejeżdżający przez okolice Kiczewa w drodze do Gostiwaru zatrzymał się przy przydrożnym miejscu odpoczynku w pobliżu góry Straza. Gdy spojrzał w dół na otaczający wąwóz, coś przykuło jego uwagę. Z rowu wypełnionego śmieciami wystawała ludzka ręka. Natychmiast powiadomiono policję, a autopsja potwierdziła, że ciało znalezione w wąwodzie należało do zaginionej Lubicy Licoskiej.
Napisał. Krąży dużo plotek. Podczas gdy policja pracuje nad sprawą, większość mieszkańców Kiczewa uważa, że to morderstwo jest powiązane z podwójnym zabójstwem w Malketsu i Kiczewie, kiedy to zabito dwoje starszych obywateli dla bardzo małej sumy pieniędzy. Rozmyślał nad różnymi wariantami wydarzeń, które mogły doprowadzić do porwania Lubicy, sugerując, że atak mógł być przeprowadzony bez premedytacji. Zasugerował, że kobieta mogła zostać potrącona przez samochód, a zamiast udzielenia jej pomocy, kierowca wykorzystał sytuację. Kilka tygodni później, wieczorem 7 maja 2008 roku, 65-letnia Zivana Temelkoska, emerytowana woźna pracująca obecnie jako sprzątaczka, siedziała sama w swoim mieszkaniu, kiedy otrzymała niepokojący telefon od przyjaciela.
Plotki o tym, że w Kiczewie działa seryjny morderca, stały się sensacyjnym tematem medialnym. Vlado Taniecki, który od początku relacjonował serię morderstw, zauważył związek między ofiarami poprzez sposób działania zabójcy – użycie kabla telefonicznego do wiązania ciał. Był to szczegół zbyt charakterystyczny, by uznać go za przypadek. 19 maja 2008 roku po odkryciu ciała Zivany Temelkowskiej Vlado Taniecki napisał Mieszkańcy Kiczewa żyją w strachu i panice po tym, jak w ten weekend znaleziono kolejne zmasakrowane ciało kobiety z miasta. Zarówno lokalna policja, jak i mieszkańcy uznają tajemnicze zaginięcia i okrutne śmierci Zivany Temelkowskiej oraz Lubicy Łicowskiej jako dzieło tego samego człowieka, seryjnego mordercy.
Źródła policyjne potwierdzają istnienie seryjnego zabójcy w mieście na podstawie faktu, że kobiety zostały torturowane i zabite w ten sam sposób, co wyklucza udział różnych sprawców. W artykule wyjaśniono, że mimo przesłuchania kilku podejrzanych, wszystkich wypuszczono niedługo później, co oznaczało, że morderca wciąż pozostaje na wolności. Dziennikarz wtedy wymyślił przydomek, pod którym zabójca miał być znany, stwierdzając, motywy potwora z Kiczewa pozostają niejasne. Sama możliwość istnienia seryjnego mordercy atakującego mieszkańców wydawała się tak absurdalna, że nawet burmistrz Kiczewa wyraził swoje niedowierzanie mówiąc, coś takiego widzieliśmy jedynie w filmach, zachodnich filmach o seryjnych mordercach.
W naszym mieście nikt nigdy nie pomyślałby, że coś takiego mogłoby się wydarzyć, a jednak się wydarzyło i to w naszej okolicy. Pomimo, że sprawcy zabójstwa Mitry Simjanowskiej zostali już skazani, wciąż istniały wątpliwości czy nie padła ona ofiarą potwora z Kiczewa. Anteristeski i Igor Mirceski wciąż utrzymywali swoją niewinność, twierdząc, że złożone przez nich w 2005 roku zeznania były fałszywe. Biorąc pod uwagę, że miejsce zbrodni Mitry wykazywało podobieństwa do miejsc zabójstw Lubicy Licowskiej i Zivany Temelkowskiej, które miały miejsca, gdy Risteski i Mirceski odsiadywali wyrok, sędzia zażądał podobnego rozpatrzenia sprawy Mitry Simjanowskiej.
Nikt nie został pociągnięty do odpowiedzialności za ukrycie dowodów DNA, które ostatecznie udowodniły ich niewinność. Ten błąd stał się ogromnym wstydem dla policji z Kiczewa i wymiaru sprawiedliwości, a ich nieetyczne działania umożliwiły potworowi z Kiczewa dalsze swobodne działanie i wyrządzanie krzywd. Po oficjalnym uznaniu morderstwa Mitry Simjanowskiej za nierozwiązane, próbka nasienia z jej ciała została porównana z próbką znalezioną u Zivany Temelkoskiej. Chociaż żadna z próbek nie pasowała do znanych przestępców z bazy danych, potwierdzono, że nasienie pochodziło od tego samego sprawcy, co rozwiało wszelkie wątpliwości, że w mieście działa seryjny morderca.
Aby schwytać potwora z Kiczewa, lokalne władze nawiązały współpracę z lepiej wyposażoną policją ze Skopje, aby opracować profil psychologiczny podejrzanego. Ustalono, że najprawdopodobniej był to mężczyzna w średnim wieku, dysponujący znaczną siłą fizyczną pozwalającą na unieruchomienie i uduszenie ofiar, a następnie przetransportowanie ich ciał. Musiał dobrze znać Kiczewo, a ponieważ w domach kobiet ani w innych miejscach nie znaleziono śladów walki, możliwe było, że znały go i mu ufały. Porwania i późniejsze morderstwa wydawały się starannie zaplanowane, co sugerowało, że sprawca cechował się ponadprzeciętną inteligencją.
Dodatkowo podobieństwa między zbrodniami świadczyły o jego doskonałej organizacji. Nieuważne porzucanie ciał w obrębie miasta wyjaśnił rzecznik policji, który powiedział Niezależnie od tego, czy minęły trzy tygodnie, czy trzy lata, zabójca chciał, aby zwłoki zostały odnalezione. Preferowanie przez zabójcę starszych kobiet sugerowało, że żywił on frustracje seksualne wobec tej grupy wiekowej, które mogły mieć swoje źródło w traumie z dzieciństwa i rozwinąć się w sadomasochistyczne pragnienia. Chociaż nie można było wykluczyć, że Potwór z Kiczewa miał wspólnika, śledczy uważali, że działał sam. Profil psychologiczny pozwolił policji zawęzić krąg poszukiwań, ale nadal istniała duża liczba podejrzanych.
Wszechstronne wysiłki podejmowane przez policję były pilnie śledzone przez media, w tym głównego reportera zajmującego się sprawą, Vlada Taneckiego. W jednym z artykułów napisał, kilka zespołów policyjnych ekspertów pracuje dzień i noc w terenie i laboratorium, aby ustalić tożsamość seryjnego mordercy. Jednak prasa i społeczeństwo nie wiedziały, że śledczy byli już przekonani o tym, kim jest potwór z Kiczewa. 20 czerwca 2008 roku, po południu, Ognent Hanczarowicz, redaktor gazety Nowa Makedonia, odebrał telefon od swojego informatora z kiczewskiej policji.
Przekazał mu on wiadomość o zatrzymaniu podejrzanego w sprawie niedawnej serii morderstw. Jego wtyczka nie ujawniła tożsamości zatrzymanej osoby, ale Ognén postanowił zweryfikować nową informację w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych, które to potwierdziło. Potwór z Kiczewa został schwytany. Zrozumiawszy, że ma przed sobą sensacyjny temat, Ognę natychmiast chwycił za telefon i zadzwonił do swojego najpewniejszego kontaktu w Kiczewie – nagradzanego, niezależnego dziennikarza Vlada Tanieckiego. Ku jego rozczarowaniu, Taniecki nie odebrał telefonu. Ognę dzwonił raz za razem, ale nadal nie było odpowiedzi. Było to niezwykle nietypowe dla Vlada, który był niezawodny i zawsze dostępny, kiedy nadchodziła potrzeba.
Szczególnie zaskakujące było jego milczenie w najważniejszym momencie całego śledztwa, które relacjonował od samego początku. Niemożność dodzwonienia się do Vlada Tanieckiego sprawiła, że Ognę podejrzewał, iż jego czołowy reporter wiedział już o wydarzeniu i ruszył na komisariat, żeby zdobyć nowy, sensacyjny materiał. Ognę ponownie zadzwonił na komisariat, spodziewając się zastać tam Vlada, jednak funkcjonariusz mu oznajmił. Nie macie już reportera w Kiczewie. Tego samego popołudnia dziesiątki policjantów otoczyło niepozorny dom w spokojnej dzielnicy mieszkalnej Kiczewa. Dom był typowy dla okolicy. Nowoczesny dwupiętrowy budynek otoczony jodłami i przerośniętymi krzakami, z częściowo opuszczonymi metalowymi roletami.
Jednak biegli postanowili przeprowadzić analizę siedmiu ludzkich włosów znajdujących się na wysypisku w pobliżu jej ciała. Wyniki miały nadejść dopiero za kilka tygodni, co dało policji czas na zbadanie przeszłości Vlada Tanieckiego i odkrycie, co mogło skłonić tak szanowanego dziennikarza do popełnienia brutalnej serii przestępstw. Vlado Taniecki urodził się w Kiczewie w 1952 roku jako środkowe dziecko w tradycyjnej macedońskiej rodzinie, mając jedną starszą siostrę i młodszego brata. Jego ojciec Trajan walczył w II wojnie światowej, a później pracował jako nocny stróż w Tartaku. Matka Gorica była sprzątaczką w miejscowym szpitalu.
Rodzice byli surowi i często stosowali kary cielesne, by wymusić posłuszeństwo dzieci. Po wyprowadzeniu się rodzeństwa Vlado został sam, by opiekować się starzejącymi się rodzicami. Już jako nastolatek zafascynował się dziennikarstwem i polityką, co doprowadziło go do roli przewodniczącego organizacji młodzieży komunistycznej w Kiczewie. Po ukończeniu szkoły średniej pracował w miejscowej fabryce metalu, ale jego ambicje dziennikarskie sprawiły, że kontynuował naukę w szkole politycznej w Chorwacji. W wieku 21 lat Taniecki uczestniczył w regionalnym konkursie poetyckim, który okazał się dla młodego pisarza wielkim sukcesem. Jego wiersz zdobył pierwsze miejsce, a co najważniejsze poznał tam młodą studentkę prawa o imieniu Wesna.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Szanon Maldonado opisuje sposób, w jaki wybrała Shopify dla swojego sklepu z upominkami.
Podróżnica opisuje zaginięcie matki Kanarinki Simjanowskiej i jej próby odkrycia prawdy.
Policja odnajduje ciało 56-letniej sprzątaczki Lubicy Łicoskiej w wąwóz, podobne do morderstw Mitry Simjanowskiej i Zivany Temelkowskiej.
Wybrałam Shopify, ponieważ na tle konkurencji była to jedna z najbardziej przyjaznych dla użytkownika opcji.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„Wybrałam Shopify, ponieważ na tle konkurencji była to jedna z najbardziej przyjaznych dla użytkownika opcji."
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
*** Ostrzeżenie dotyczące treści: samobójstwo ***
Gdy w macedońskim mieście Kiczewo zostają zamordowane trzy kobiety – Mitra Simjanoska, Ljubica Licoska i Zivana Temelkoska – lokalny dziennikarz Vlado Taneski postanawia szczegółowo zrelacjonować każdą sprawę. Nie zdaje sobie sprawy, że policja ma już na oku nieoczekiwanego podejrzanego i przygotowuje się do jego zatrzymania.
Jeśli ich przypuszczenia są trafne, będzie to historia, która na zawsze pozostanie w pamięci mieszkańców Kiczewa.
Przetłumaczone z Case 108: The Kicevo Monster
https://casefilepodcast.com/case-108-the-kicevo-monster
Produkcja:
Paulina Szymańska - przygotowanie materiału
Elsha McGill - scenariusz
Mike Migas - narracja, dźwięk, muzyka, przygotowanie materiału
Jarosław Grabias - tłumaczenie
Hosted on Acast. See acast.com/privacy for more information.