Mentionsy Mentionsy
Cały ten Majdan
Cały ten Majdan

ANASTAZJA I MARCIN KUŚ: CZASAMI PISZĄ JEJ "MNIEJ ZDJĘĆ, WIĘCEJ TRENINGU"

07.11.2025 ·43 min 27 s

    #płatnawspółpraca | Anastazja Kuś to wielki talent polskiej lekkiej atletyki. Córka byłego piłkarza reprezentacji Polski Marcina Kusia i tancerki Alicji Kuś robi też prawdziwą furorę w internecie. Konto 18-latki na instagramie śledzi ponad ćwierć miliona obserwujących. To ma swoją cenę, o czym Anastazja opowiada w najnowszym odcinku programu "Cały ten Majdan".  Co w tym odcinku? dlaczego porzuciła tenis na rzecz lekkiej atletyki jak ważna jest dla niej "kariera" w internecie co mogą zrobić rodzice, by wychować dziecko na mistrza jak czuła się jako najmłodsza polska olimpijka w Paryżu historia słynnego zdjęcia z prezesem PKOl czy lubi słyszeć "piękna" zamiast "utalentowana" [Partnerami odcinka są marki SFD i Panattoni]

No ale wspominam bardzo dobrze te lata. No właśnie, trochę Anastazja uprzedziła moje kolejne pytanie Marcin, bo rzeczywiście grałem w Turcji i tak pomyślałem sobie, kiedy twoja córka dorastała w tym kraju, czy masz takie poczucie, że coś się ominęło, bo znam dokładnie... Panujące obowiązki piłkarza w tym kraju, czyli nieobecność w domu albo inaczej, że długie zgrupowania jest to taki chleb powszedni dla piłkarza w tym kraju. Masz takie poczucie, że coś ci umknęło? Wiesz co, no może nie umknęło, aczkolwiek na przykład ja przy narodzinach nastki nie byłem. Akurat kończyłem mecz w Grodzisku Wielkopolskim. Wygrany? No niestety przegrany. I dopiero po meczu się dowiedziałem, że pojawiła się Naska na świecie, więc od razu po meczu w samochód i na parę dni do Olsztyna.

Dojechałem nad ranem zobaczyć córkę. Nie, nie mam takiego poczucia, że mi coś ominęło, bo była pod opieką żony, więc dlatego jest taka więź między nimi. My wyjeżdżaliśmy, jak Naska miała bodajże rok i dwa miesiące. Wiadomo, były obawy. Ale jak już tam byliśmy, to dziewczyny bardzo polubiły życie w Stambule, kuchnię turecką, kultura odmienna, ale też się dostosowywaliśmy. Później poznaliśmy Polaków, więc ten czas dzieciństwa bardzo fajnie upłynął. No i dlatego teraz, tak jak już wspomniałem, jest ta więź między Nastką a jej mamą. Ja bardzo rozumiem wasze to zamiłowanie do tego kraju, bo tak jak powiedziałem, też mam te same emocje.

No tak jak Nazka wspomniała, no szukaliśmy uzupełnienia do tenisa, żeby ogólny rozwój poszedł jeszcze bardziej do góry, padł na lekką. Oczywiście, tak jak wspomniała, pierwszy rok był taki raz poszła, raz nie poszła, ale właśnie trener śp. Ludwichowski rozkochał Nazkę w tym bieganiu. Tak jak wspomniała również Nastka, żona tak ją motywowała. Ja tam też czasami mówię, no Nasuś, postanowiłaś na tą lekką atletykę się zapisać, no to idź na ten trening, potrenuj. No i tak to się wszystko zaczęło. Słuchaj, Darek Dźwigała powiedział o tobie. Lekkoatletyczny bieg z dużą mocą, długi krok. Jacek Grombowski dodaje explosive power, to za twoją szybkość na tych pierwszych pięciu metrach. Ty miałeś kiedyś propozycję zmiany dyscypliny sportu z piłki nożnej na lekką atletykę.

I powiedz, jak Nastka zaczęła biegać, nie pomyślałeś sobie tak, no moje geny? To faktycznie, no ja byłem takim zawodnikiem eksplozywnym, z dobrą szybkością. Więc pewnie jakieś tam geny Nazka liczyła po mnie. Też miałem propozycję zmiany dyscypliny, ale się nie zdecydowałem. Tak jak Nazka zaczęła biegać, to było widać po niej właśnie ten luźny, swobodny, długi krok. Ja od początku mówiłem, że ona będzie biegała 400 metrów. Jak zaczynała, to tam najdłuższy dystans był 300 wtedy, bo to wiadomo, kategoria idzie razem, dystans się wydłuża razem z wiekiem. Na początku 300 biegała, ale ja powiedziałem, że docelowo będzie 400, bo ma taki fajny, długi krok. A powiedzcie, skoro już doszliście do tego, że obydwoje szybko biegacie, doszło między wami do rywalizacji o to, kto jest najszybszy w rodzinie?

No była taka konfrontacja dwa, nie, trzy, cztery lata temu. Tak. Musieliśmy zrobić... Byliśmy na wczasach, na nartach w polskich górach i Naska musiała trening zrobić. Do Zakopanego musieliśmy podjechać, bo tam jest taka kiszka zrobiona. No i tam wyzwała mnie na pojedynek. A, czyli to od ciebie wyszło to wyzwanie, tak? Tak. Przeczytałem, że byłeś niezły, sprawdzimy się. Słuchajcie, następne pytanie nasuwa się samo. Kto okazał się lepszy? No ja myślę, że rywalizację mamy w genach i ja lubię rywalizować bardzo. No i tata mi się wydaje, że też jako były sportowiec, więc lubimy takie sobie robić wyzwania. No ja wygrałam. Odpuściłeś czy tak taserę potraktowałeś? Z buntuzą biegłem. To okoliczność łagodząca, czyli wiemy, kto jest najszybszy w rodzinie.

Kiedy tak dotarło do was, że te drzwi takiej dużej kariery właśnie przed Anastazją się otwierają? Że już stwierdziliście, powiedziałeś Alicja, to był dobry wybór? Mhm. Kiedy tak było? Znaczy wiesz, nie wiem, czy był taki jeden moment. Może przy pierwszych jakichś takich międzynarodowych może sukcesach. To bardziej Nastka musiała poczuć, że to jest właśnie ten moment, że chce iść jeszcze bardziej, bardziej profesjonalnie w tą lekkoatletykę, bardziej profesjonalnie podchodzić do tych treningów, zawodów, innych rzeczy od strony sportowej. Właśnie a propos profesjonalizmu, bo mówi się o Tobie, Anastazja, że Ty jesteś bardzo profesjonalnie prowadzona, tak jak powiedziałaś, masz duże wsparcie swoich rodziców, Twoja mama jeździ na wszystkie Twoje zawody, a powiedz, jakbyś miała powiedzieć, co to Ci daje, co dla Ciebie znaczy właśnie takie wsparcie?

A są takie czasy, że w internecie nie jest się anonimowym. No tak, a zastanawialiście się kiedyś, skąd w ludziach się bierze taka złość, że są zdolni do tego, żeby właśnie sprawić komuś przykrość albo napisać takie bardzo mocno krzywdzące. Myślę, że to głównie zazdrość jakaś przemawia przez ludzi. Taka zawiść, zazdrość. To nie dotyczy się tylko Nastki. Teraz, w ostatnim czasie, Iga przegrała mecz tenisowy. Tak sobie wszedłem właśnie poczytać to, co ludzie wypisują. Nawet chyba Iga na swoich mediach screeny porobiła i powstawiała. No to powiem wam szczerze, że to ręce opadają. Właśnie, teraz Anastazja, coś o czym powinnaś wiedzieć.

Jak to się mówi, nie będąc hipokrytą, jest to też sposób zarabiania pieniędzy. Tak, jest to jakiś tam jeden ze sposobów. Wiadomo, że lekka atletyka nie jest jakoś tam super upłacana. Chodzi mi tutaj o jakieś tam sukcesy zawodników. Oczywiście ci najlepsi typu Duplantis co centymetr co chwilę poprawia rekord świata. Więc on ma sponsorów, dostaje za te rekordy określone sumy pieniążków. No ale faktycznie ten Instagram czy w ogóle social media mogą być jakimś tam dodatkowym źródłem. I to budowanie marki własnej osoby, o którym Nastka już wspominała. Powiedz Anastazja, a ja bym chciał zapytać o to, komu oprócz rodziców dzisiaj najwięcej zawdzięczasz?

Myślę, że każda osoba, która miała trochę związek ze sportem tak naprawdę, że rozumie tą moją drogę po prostu, że jednak sportowiec właśnie też, jak ty teraz wspominał, jest człowiek i że my też chcemy mieć jakieś życie na przykład poza bieżnią, bo wiadomo, my nie siedzimy cały dzień tak naprawdę na stadionie, na hali, na korcie, na czymkolwiek, tylko jest wiadomo trening, a potem każdy prowadzi swoje życie. I to właśnie, że jak ja pokazuję coś dodatkowego oprócz treningu, To nie znaczy, że się nie skupiam na właśnie trenowaniu, nie jestem zaangażowana w pełni, bo tak jak mówiłam, zawsze ten sport będzie na pierwszym miejscu. Ja bym tutaj jeszcze dopowiedział odnośnie tych komentarzy, to co Anastka przed chwilą powiedziała. Bardzo często jest komentarz typu mniej zdjęć, więcej treningu. To jest taki argument, który nasuwa się, wiesz, to znaczy, że jak robi zdjęcia, to nie jest na treningu, chociaż zdjęcia są z treningu.

Na przykład, ale na przykład nie spotkaliśmy się nigdy jeszcze z komentarzem, przynajmniej ja się nie spotkałem, chyba Naska też nie, że komentarz typu, mniej pianina, więcej treningu. To prawda, to jest ciekawe, ale zobaczcie, jeżeli chodzi o to, o czym mówicie, to są tylko komentarze w internecie. Ja rozumiem, że w życiu codziennym, dlatego zapytałem się, jak ten hejt się objawia w twoim życiu. Czy kiedyś ktoś, kto spotkał się z tobą twarzą w twarz, był dla ciebie niemiły i wtedy wyraził ewentualnie swoje zdanie, czy generalnie wszyscy albo większości chowają się za te anonimowe konta? Tak, wszyscy tak naprawdę, tylko w internecie nigdy nie miałem sytuacji, żeby jakiś kibic na przykład pobiegł, podszedł do mnie i powiedział, że bardzo słabo pobiegłam albo że oczekiwał czegoś więcej ode mnie. A rozmawiałaś kiedyś o tym ze swoim psychologiem, dlaczego warto się nie przejmować tym hajtem w internecie?

Pokazano wszystkie 10 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.