ANASTAZJA I MARCIN KUŚ: CZASAMI PISZĄ JEJ "MNIEJ ZDJĘĆ, WIĘCEJ TRENINGU"
#płatnawspółpraca | Anastazja Kuś to wielki talent polskiej lekkiej atletyki. Córka byłego piłkarza reprezentacji Polski Marcina Kusia i tancerki Alicji Kuś robi też prawdziwą furorę w internecie. Konto 18-latki na instagramie śledzi ponad ćwierć miliona obserwujących. To ma swoją cenę, o czym Anastazja opowiada w najnowszym odcinku programu "Cały ten Majdan". Co w tym odcinku? dlaczego porzuciła tenis na rzecz lekkiej atletyki jak ważna jest dla niej "kariera" w internecie co mogą zrobić rodzice, by wychować dziecko na mistrza jak czuła się jako najmłodsza polska olimpijka w Paryżu historia słynnego zdjęcia z prezesem PKOl czy lubi słyszeć "piękna" zamiast "utalentowana" [Partnerami odcinka są marki SFD i Panattoni]
Serdecznie Państwa zapraszam. Absolutnie witam swoich gości. Anastazja Kuś. Dzień dobry. I Marcin Kuś. Dzień dobry. Prywatnie tata Anastazji. Powiedz Anastazja, lekkoatletki, lekkoatleci to bardzo zapracowani ludzie. Powiedz, jak wygląda twój grafik takiego codziennego dnia? No to tak, jeśli chodzi o sezon startowy, mamy sezon letni i sezon halowy. Sezon letni trwa od około maja, czerwca do września nawet. Jak w tym roku, msza świata były pod koniec września, więc bardzo długo. No i sezon halowy trochę krócej, bo to jest styczeń, luty, marzec tak naprawdę. A pomiędzy są sezony przygotowawcze, więc kiedy trenujemy, jedziemy na obozy zagraniczne, trenujemy też w kraju, więc jesteśmy dosyć zapracowani. No właśnie, bo nie powiedziałeś nic o szkole. Słuchajcie, ja przygotowując się do tej rozmowy, wyczytałem, że ty uczysz się w chmurze.
Jestem z takich czasów, że słuchaj, trochę mnie to zaskoczyło. Powiedz, jak to się odbywa, jak to wygląda? Tak, uczę się w szkole w chmurze, więc wszystko tak naprawdę, wszystkie egzaminy zdaję online. Uczę się sama. Wiadomo, też z pomocą nauczycieli, korepetycji i tak dalej, ale nie chodzę do normalnej szkoły stacjonarnej. Kończyłam podstawówkę normalnie, chodziłam do pierwszej klasy liceum, jeszcze w normalnej, tradycyjnej szkole liceum. Ale postanowiliśmy razem też z rodzicami, że na ten rok olimpijski przyniosę się po prostu do chmury, żeby było mi łatwiej pogodzić te dwie drogi. OK, no powiem ci, że to naprawdę jest coś specjalnego. Marcin, wy jesteście bardzo usportowioną rodziną. Ty były piłkarz zawodowy, reprezentant Polski, twoja żona Alicja, która przez długi czas, długie lata trenowała taniec towarzyski. Powiedz, czy jak Anastazja zaczęła chodzić, to wy już myśleliście o tym, jaka to może być dyscyplina sportu, jakie ma ruchy i preferencje?
No ale wspominam bardzo dobrze te lata. No właśnie, trochę Anastazja uprzedziła moje kolejne pytanie Marcin, bo rzeczywiście grałem w Turcji i tak pomyślałem sobie, kiedy twoja córka dorastała w tym kraju, czy masz takie poczucie, że coś się ominęło, bo znam dokładnie... Panujące obowiązki piłkarza w tym kraju, czyli nieobecność w domu albo inaczej, że długie zgrupowania jest to taki chleb powszedni dla piłkarza w tym kraju. Masz takie poczucie, że coś ci umknęło? Wiesz co, no może nie umknęło, aczkolwiek na przykład ja przy narodzinach nastki nie byłem. Akurat kończyłem mecz w Grodzisku Wielkopolskim. Wygrany? No niestety przegrany. I dopiero po meczu się dowiedziałem, że pojawiła się Naska na świecie, więc od razu po meczu w samochód i na parę dni do Olsztyna.
No właśnie, bo pomyślałem sobie, że skoro jednak masz zajawkę i tenis jest czymś ważnym w twoim życiu, to też musisz spotkać autorytet, który jednak pokieruje cię i namówi cię do tego, czy to właśnie jest ten trener, o którym wspomniałaś, to był taki ostateczny głos, który przekonał cię do tego, że warto, jak to się mówi, poświęcić się zupełnie innej dyscyplinie? Tak, myślę, że między innymi, no bo on jakby uwierzył we mnie po prostu i pokazał, że właśnie, że widzi we mnie, że mogę dużo rzeczy zrobić w przyszłości, ale też myślę, że dzięki mamie, bo ona tak naprawdę namawiała mnie od początku na tą lekkoatletykę, na bieganie. Zawsze ktoś tam mówił, jak byłam młodsza, że mam predyspozycje i że powinnam spróbować, tak niechętnie, więc myślę, że właśnie i trener, i mama były te osoby. No bo właśnie miałem zapytać ciebie, Marcin, jak wy do tego podeszliście z żoną? Czyli generalnie już od pewnego czasu gdzieś zdawaliście sobie sprawę, że Anastazja ma predyspozycje do biegania?
Dobra, właśnie zmieniam trochę ten niezręczny temat. Anastazja, a Ty, jeżeli chodzi o Twoją mamę, nie myślałaś, żeby iść właśnie w taniec towarzyski? Bo Twoja mama Alicja, 14 lat, z dużymi sukcesami uprawiała tę dyscyplinę. Tak, też próbowałam tam swoich sił w tańcu, no może... Bardziej podobała mi się właśnie rywalizacja na korcie, na bieżni. Też próbowałam, no wiem, że mama była bardzo talentowana i znakomicie jej to wychodziło medaliem przez Polski w najwyższej klasie tanecznej, jak była też bardzo młoda, bo też jako tak naprawdę nastolatka zdobywała te tytuły. Ale wybrałam tą inną drogę. No ale mama też do niczego mnie nie namawiała, tylko pokazała właśnie te możliwości. No a powiedz, Marcin, kiedy wy sobie zdaliście sprawę? No bo rozumiem, że jeżeli wasza córka oprawiała tenis, robiła różne rzeczy, nagle sfokusowała się tak konkretnie na bieganiu.
Nie byłam zadowolona z tych startów, biegów, wyników moich i już zaczęłam powoli wątpić właśnie, czy uda mi się na Igrzyska pojechać, bo jednak no to, że miałam 17 lat, to jedno właśnie, drugie wiedziałam, że wszystkie dziewczyny będą w dobrych formach na rok olimpijski, będzie ciężko się dostać do tego finału i pojechać na Igrzyska, zakwalifikować się. A mama cały czas wierzyła i mówiła mi, że spokojnie, że na pewno się uda i wszystko będzie dobrze, więc myślę, że wtedy to wsparcie było najbardziej potrzebne. I miała rację. Marcin, tata Igi Świątek był wioślarzem, mama Jeremy'ego Sochana koszykarką. Powiedz, czy dzisiaj rodzic, były sportowiec, to jest szansa większa dla dziecka, żeby osiągnął sukces w tej dziedzinie? Wydaje mi się, że tak.
No mi bardzo dużo pomogła. To nie było tak, że miałam jakieś problemy po prostu i dlatego poszłam, tylko to było raczej właśnie prewencyjnie z rodzicami i po prostu chcieliśmy jeszcze bardziej profesjonalnie podejść do tego tematu, do tego trenowania, bo też taką zasadę wyznajemy samemu, że jak już coś robimy, to chcemy to robić po prostu porządnie na 100%. I tak właśnie rozpoczęłam współpracę. W takich spotkaniach, wiadomo, nie tylko rozmawiamy, ale też robimy różne ćwiczenia i na refleks, i na właśnie reakcję startową na przykład, i na szybkość podejmowania decyzji, co w trakcie biegu też jest ważne. Wyciszenie. Wizualizacja biegów różnych, sytuacji, które mogą się wydarzyć też na bieżni, więc dużo mi pomaga. Ale to ciekawe, co powiedziałaś. Nie miałem z niczym problemu. Marcin, ja wracam do tych czasów tak zwanych naszych, bo kiedyś gdyby ktoś powiedział, że potrzebuje psychologa sportu, to trener zaraz wziąłby go na indywidualną rozmowę i powiedział, stary...
A denerwujesz się na przykład, gdy dziennikarze piszą o tobie piękna, lekko atletka, a nie utalentowana, że skupiają się na wyglądzie, a nie na formie? Znaczy wiadomo, że chciałabym, żeby jednak ta forma była na pierwszym planie, bo jednak codziennie właśnie trenuję po to, żeby tą formę pokazywać jak najlepiej. No ale wiadomo, to wszystkie tytuły dziennikarzy chcą po to, żeby się klikały jak najlepiej, więc dają to co, żeby się klikało. I jeszcze o te social media, bo już po części odpowiedzieliście na to. Zastanawiałem się też, Marcin, trochę nad tym, czy ta wasza też świadomość wynika po części z tego, że koatletki nie zarabiają fortuny. I dzisiaj Instagram jest z jednej strony przestrzenią, żeby wyjść do fanów, to co powiedziałaś, i zainspirować, ale z drugiej strony też do reklamodawców, którzy, jak się okazuje, korzystają z tego i czekają. Czy inaczej, ustawiają się w kolejce, żeby z tobą współpracować, więc tak naprawdę
To właśnie myślę, że świętej pamięci trenerowi, Ludwichowskiemu właśnie, za to pokazanie, że tak naprawdę dzięki niemu trenuję, bo gdyby nie ono bym nie biegała, myślę, że bym to już skończyła dawno. A tak przez to, że przez ten rok trenowaliśmy wspólnie, to zachęcił mnie i pokazał, że naprawdę po prostu uwierzył we mnie jako pierwszy tak naprawdę, razem z mamą, że mogę robić te duże rzeczy właśnie na 400 metrów. Myślę, że trener to jest bardzo ważna instancja, szczególnie w takim wieku, kiedy jesteś młody. Pamiętasz, Marcin, trenerów z twojego pokolenia? Bo ja mam wrażenie, że kiedyś ta komunikacja była taka bardziej bezpośrednia, a nawet czasami brutalna na linii trener-zawodnik. Tak było, tak było, że tam trenerzy to, co mieli do powiedzenia, nie patrzyli, czy ktoś się obrazi, czy nie.
Anastezja, to ja życzę, żeby te studia jednak poczekały i to dość długo, bo to będzie znaczyło, że twoja kariera będzie cały czas rozwijała się w tym bardzo dobrym kierunku. Moi drodzy, bardzo wam dziękuję za rozmowę. Anastazja Kuś. Dziękuję. I Marcin Kuś. Dziękuję. Państwu również dziękuję, że byliście z nami i zapamiętajcie, że sportowcy to przede wszystkim ludzie, a internet nie służy tylko i wyłącznie do tego, żeby w kogoś uderzać i hejtować. Dziękuję, że byliście z nami i zapraszam na kolejny odcinek podcastu. Cały ten Majdan.
Pokazano wszystkie 10 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Co w tym odcinku? dlaczego porzuciła tenis na rzecz lekkiej atletyki jak ważna jest dla niej "kariera" w internecie co mogą zrobić rodzice, by wychować dziecko na mistrza jak czuła się jako najmłodsza polska olimpijka w Paryżu historia słynnego zdjęcia z prezesem PKOl czy lubi słyszeć "piękna" zamiast "utalentowana" [Partnerami odcinka są marki SFD i Panattoni]